Gospodarka

Świat wchodzi w okres wojen. Dla ludzi i gospodarki to potężny cios!

Konflikty zbrojne są coraz częstsze. Jakie są ich makroekonomiczne konsekwencje? Literatura naukowa dowodzi, że bardzo duże. Dziesięć lat po wybuchu wojny, PKB na mieszkańca jest niższy aż o 28%. 

Od początku XXI wieku liczba zgonów spowodowana konfliktami zbrojnymi rośnie, a wskutek rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz wojny Izraelu z Hamasem, liczba ta przyspieszyła. Okres pozimnowojennej odwilży w wojnach powoli się kończy – liczba konfliktów zbrojnych od dobrych kilkunastu lat znajduje się w trendzie rosnącym i trudno przypuszczać, aby miało się to w nadchodzących latach zmienić. Niestety, coraz więcej instytucji, think-tanków, myślicieli, geopolityków wskazuje, że świat wszedł w erę napięć, podziałów i niezgody. To oznacza potężne koszty społeczne, polityczne i… rzecz jasna ekonomiczne.

Literatura naukowa dowodzi, że wojny prowadzą do trwałych kosztów makroekonomicznych, a niektórzy ekonomiści wskazują, iż są kluczowym czynnikiem wyjaśniającym różnice rozwojowe pomiędzy krajami, ponieważ znacznie wyhamowują wzrost gospodarczy. Taką tezę postawił m.in. słynny ekonomista Dani Rodrik w książce pt. „Making Openness Work: The New Global Economy and the Developing Countries”. Jakie koszty makroekonomiczne wywołuje wojna?

Zobacz też: Politycy mają znacznie mniejsza kontrolę nad długiem niż myślisz

W artykule naukowym pt. „The Macroeconomic Costs of Conflictekonomistki Natalija Novta i Evgenia Pugacheva oszacowały, że już w pierwszym roku wybuchu wojny, PKB na mieszkańca kurczy się aż o ponad 10%. Natomiast po dziesięciu latach od rozpoczęcia konfliktu zbrojnego, PKB per capita kraju, na terenie którego rozgrywa się wojna, jest niższy aż o 30-40% – w zależności od intensywności konfliktu mierzonej liczbą zabitych na milion mieszkańców (takie analizy empiryczne obarczone są sporą niepewnością, dlatego wyniki badań są różne, np. inne badania wskazują raczej na spadek o 10-15% po dekadzie od rozpoczęcia konfliktu).

Zobacz też: Rewolucja AI to nie tylko wyższy PKB, ale również potencjalnie wyższa inflacja [BADANIE]

Ponadto, z badania wynika, że główny kanał załamania gospodarczego to silny spadek konsumpcji gospodarstw domowych: o około 25% po dekadzie od wybuchu konfliktu. Ze wszystkich źródeł wzrostu gospodarczego (konsumpcja prywatna, wydatki publiczne, inwestycje, eksport towarów) tylko wydatki rządowe nie ulegają skurczeniu podczas prowadzenia działań wojennych, co oczywiście jest spójne i logiczne (państwo finansuje wojnę, a przy tym stara się realizować inne, ważniejsze cele społeczne, np. wypłata emerytur). Puentując – koszty gospodarcze wojen są potężne. 

Wojny nie tylko implikują krótkookresowe skutki makroekonomiczne, ale mają też długotrwałe konsekwencje w postaci obniżenia się potencjału gospodarczego, w tym przede wszystkim demograficznego. Z jednej strony, podczas wojen zazwyczaj kurczą się wskaźniki dzietności, bo czas konfliktu zbrojnego to z pewnością nie jest najlepszy okres na założenie rodziny. Z drugiej strony, obserwuje się odpływ ludności, często tej najbardziej fundamentalnej dla gospodarki, a więc młodej i dobrze wykształconej (tzw. drenaż mózgów).

Zobacz też: Marcin Wojewódka, Prezes PKP Cargo: Sytuacja w spółce jest trudna [WYWIAD]

Na przykład w czasie wojny na terenie Bośni i Hercegowiny tylko w 1992 roku uciekło aż 8 procent ludności tego kraju. Innym przykładem – dobrze nam znanym – jest odpływ ludności ukraińskiej wskutek rosyjskiej agresji. Według danych UNCHR w pierwszych miesiącach wojny, Ukrainę opuściło około 8 mln osób, czyli jakieś 18% mieszkańców. Ma to szereg konsekwencji: od tych trywialnych, czyli załamanie się potencjału konsumpcyjnego, wytwórczego i w efekcie gospodarczego, po te bardziej złożone jak wysokie ryzyko załamania systemu emerytalnego. Wojny powodują również szereg szkód społecznych – spadek średniej długości życia, kurcząca się liczba zapisów do szkoły czy rosnące wskaźniki niedożywienia i ubóstwa.

Świat wkroczył na ścieżkę narastających napięć geopolitycznych, których koszty ekonomiczne są duże i trwałe w czasie. Nie wiem, czy można więc optymistycznie patrzeć w przyszłość światowej gospodarki. Na ten moment na wierzch wyłania się raczej więcej zjawisk, które będą spowalniać (konflikty zbrojne, podział na bloki handlowe, ruchy protekcjonistyczne), aniżeli przyspieszać (AI) rozwój gospodarczy.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker