Uncategorized

Stabilnie już było. Gospodarka to teraz rollercoaster

Dekady poprzedzające kryzys pandemiczny to był w gospodarce światowej czas tzw. Wielkiej Stabilności. Stabilizacja produkcji wiązała się ze stabilizacją inflacji. Bankierzy centralni mają nawet swoje nazewnictwo dla tego okresu: boska zbieżność. Ale ostatnia seria szoków obróciła w popiół tę „boską zbieżność”. Pytanie, czy to tylko krótki epizod, czy też coś trwalszego? Znajdziemy argumenty zarówno dla pierwszej, jak i drugiej hipotezy. 

Poza krótkotrwałymi, pojedynczymi epizodami lata 1984-2019 upłynęły pod znakiem szerokiej stabilności makroekonomicznej – inflacja była stabilna i niska, a dynamika wzrostu oscylowała średnio w okolicach 2-3% bez większych odchyleń, wskutek czego fazy ekspansji gospodarczej się wydłużyły, zaś fazy stagnacji lub recesji skróciły, a w zasadzie zaczęły zanikać. Wsród niektórych zapewne zapali się alarmowa lampka, że przecież mieliśmy kryzys finansowy w 2009 roku. Tak – wtedy dynamika wzrostu w krajach rozwiniętych spadła, ale potem szybko wróciliśmy do stabilnych stóp wzrostu i niskiej inflacji. Ale w 2020 roku wybuchła pandemia, która w zasadzie trwała aż do końca 2021, a potem Rosja zaatakowała Ukrainę, co doprowadziło do szoku cen energii i żywności. Jakby tego było mało, pod koniec 2023 roku wybuchła brutalna wojna pomiędzy Izraelem a Hamasem. Te wydarzenia obróciły w popiół stabilność produkcyjną i cenową. Spójrzmy np. na takie dane.

Odchylenie standardowe dla dynamiki PKB w amerykańskiej gospodarce w pierwszej dekadzie XXI wieku wyniosło 2,1, natomiast w drugiej dekadzie skurczyło się do zaledwie 0,7 (odchylenie standardowe pokazuje rozmieszczenie jakiegoś wskaźnika wokół jej średniej, a więc im wyższy poziom odchylenia, tym większa zmienność). Natomiast w latach 2020-2024 (do pierwszego kwartału) miara odchylenia standardowego wzrosła do aż 3,9. Natomiast w przypadku rocznej stopy inflacji bazowej odchylenie standardowe w analizowanych okresach znalazło się na poziomie odpowiednio 0,5; 0,3 i 1,8. Jeszcze większe rozchwianie nastąpiło w strefie euro. Przykładowo, odchylenie standardowe dla wzrostu PKB wyniosło 0,2 w latach 2011-2019, natomiast po 2020 roku podwyższyło się do 5,9 (z tej krótkiej analizy wyłączone zostały wartości silnie odstające dla wzrostu PKB).

Zobacz też: Świat wchodzi w okres wojen. Dla ludzi i gospodarki to potężny cios!

Dane przedstawione wyżej można podsumować następująco – do 2019 roku w makroekonomii wiało nudą, a potem weszliśmy w czas ogromnych turbulencji i gospodarczej huśtawki. Jeszcze subtelniej swoistą przemianę środowiska makroekonomicznego ze stabilnego do rozdygotanego przedstawia poniższy wykres pokazujący związek pomiędzy dynamiką PKB, a dynamiką inflacji bazowej w USA i strefie euro. Pytanie brzmi następująco: czy to zmiana trwała, czy epizodyczna?

Zobacz też: Produktywność spowalnia przez nieefektywną alokację zasobów [BADANIE]

Z jednej strony ryzyko, że PKB i inflacja będą podlegać silniejszym wahaniom jest wyższe, niż w poprzednich dekadach, ponieważ i) wkraczamy w erę napięć geopolitycznych, które silnie wpływają na ceny surowców energetycznych, ii) negatywne zmiany klimatyczne coraz silniej dają się we znaki gospodarce, a zjawisko to się pogłębi, iii) znajdujemy się w erze slowbalizacji, iv) stery w polityce gospodarczej przejmuje polityka fiskalna (fiscal dominance), która przy dużej ekspansji może implikować wyższą zmienność.

Z drugiej strony, rozwinięte gospodarki (bo to na nich skupia się tekst) w coraz większym stopniu bazują na sektorze usługowym, który i) jest mniej podatny na wstrząsy podażowe, ii) słabiej reaguje na zaostrzenie/rozluźnienie polityki monetarnej, iii) może najwięcej zyskać na nadchodzącym – być może – przełomie technologicznym związanym z AI, który ma potencjał do podniesienia produktywności, a więc potencjalnie zwiększenia wzrostu PKB przy utrzymaniu stabilności cenowej (to oznaczałoby powrót do „boskiej zbieżności”).

Zobacz też: Niemiecki gigant wchodzi w polską logistykę! Zatrudni prawie 2 tysiące osób!

Moja opinia jest taka: gospodarki rozwinięte znajdują się teraz trochę w punkcie przejściowym od jednych polityk przemysłowych do drugich, od jednego miksu energetycznego do drugiego itd. Niektóre kraje zmieniają swoje polityki przemysłowe i zaczynają stawiać na rodzimych producentów (np. USA i inflation reduction act), inne kraje stroją trochę w martwym punkcie i debatują nad tym, jak efektywnie zmienić model gospodarczy, który się chwieje (np. Niemcy i rozsypywanie się modelu opartego na handlu z Rosją, globalizacji, względnego pokoju na arenie geopolitycznej), a ponadto na naszych oczach dokonuje się relokacja globalnych łańcuchów dostaw, rośnie antagonizm pomiędzy krajami i przyspieszają zmiany klimatyczne. W takim środowisku prawdopodobieństwo, że gospodarka będzie bardziej rozchwiana jest wysokie, bo istnieje duże ryzyko trwalszych, intensywniejszych i częstszych wstrząsów, a polityka monetarna, która – według wielu badań – zmniejszyła zmienność 1980 roku, ma przy tym niewielkie pole manewru. Jednocześnie, tak potężna seria szoków w tak krótkim odstępie czasu, jaka miała miejsce w latach 2020-2022 jest swego rodzaju „niefortunnym zbiegiem okoliczności”, dlatego, o ile de facto najpewniej weszliśmy w erę Wielkiej Zmienności na pewien czas, o tyle najgłębsza faza niestabilności raczej jest już za nami.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker