EuropaGospodarkaUSA

Przemysł radzi sobie źle, albo bardzo źle! Usługi? Przeżywają boom

Po kryzysie pandemicznym, głównym kołem napędowym gospodarki jest sektor usługowy, bo przemysł wszedł w fazę stagnacji. To trend globalny, od USA, po Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię. Pytanie jest takie, czy ta tendencja ma charakter cykliczny, czy może seria szoków doprowadziła do jakiejś fundamentalnej zmiany w gospodarkach rozwiniętych? A może jeszcze jakiś inny element układanki ma znaczenie? 

Przemysł zawodzi, usługi rosną

Po serii szoków, które przeszły przez gospodarkę globalną w ostatnich latach, na wierzch wyłania się kilka ciekawych zjawisk. Jednym z nich jest fakt, że koniunktura w usługach (finanse, gastronomia, sprzedaż detaliczna, IT itd.) jest lepsza na tle przemysłu. W gospodarce amerykańskiej, to usługi są głównym kołem napędowym wzrostu gospodarczego, zaś w strefie euro, gdyby nie całkiem dobra koniunktura w sektorze usługowym w 2023 roku doszłoby do recesji. Spójrzmy na poniższy wykres – dokładnie widać, że do 2020 roku produkcja w przemyśle i aktywność w usługach rosły w niemal równoległym tempie, ale po pandemii ta zbieżność dynamik się załamała. Dlaczego? Można wskazać co najmniej trzy wyjaśnienia.

Zobacz też: Wzrost PKB Polski: Nie jest dobrze, ani źle. Można powiedzieć, że jest średnio

Wyjaśnienie pierwsze

Po pierwsze: szok cen energii i stóp procentowych. Przemysł co do zasady jest sektorem bardziej kapitałochłonnym, a co za tym idzie, energochłonnym niż usługi, które w większym stopniu polegają na pracy człowieka. Kapitał trwały (maszyny, urządzenia, linie produkcyjne, pojazdy itd.) to inwestycje, które po pierwsze firmy najczęściej finansują na kredyt, a po drugie trzeba zasilić ogromnymi pokładami energii. Ponieważ przemysł jest sektorem silniej zlewarowanym i wymaga większych zasobów energii, został bardziej poturbowany przez kryzys energetyczny i wzrost stóp procentowych.  Gdy ceny energii i koszty kredytu wzrosły, potencjał finansowy do zwiększania mocy produkcyjnych poprzez zakup aktywów trwałych się skurczył, wskutek czego produkcja spowolniła.

Wyjaśnienie drugie

Po drugie: zmiana w strukturze popytu implikowana szokiem cenowym i przesunięciem się preferencji konsumentów. Kryzys pandemiczny mógł wywołać trwałą zmianę preferencji konsumenckich. Surowe restrykcje sprawiły, że bardziej doceniliśmy dobra kultury, rekreację (np. wspólne wyjścia na siłownie, grupowe treningi fitness), a przede wszystkim podróże. W rezultacie, gdy gospodarka wróciła do normy, ponownie zaczęliśmy konsumować szereg dóbr usługowych, z tymże w większej skali. Z jednej strony to efekt naszej tęsknoty za dobrami dostarczającymi przez branże usługowe, z drugiej strony pozwoliły na to zasoby oszczędności zakumulowane podczas pandemii, gdy transfery fiskalne płynęły szerokim strumieniem.

Zobacz też: Stabilnie już było. Gospodarka to teraz rollercoaster

Wyjaśnienie trzecie

Wreszcie trzecie wyjaśnienie będące mniej cykliczne, bardziej strukturalne: spowolnienie tempa produktywności i przełomy technologiczne, które już nie wspierają przede wszystkim sektora produkcyjnego, a sektor usługowy. Zastanawiające, zmuszające do refleksji jest to, że po globalnym kryzysie finansowym w pierwszej dekadzie XXI wieku, produkcja przemysłowa w Stanach Zjednoczonych nie jest w stanie przeskoczyć poziomu sprzed kryzysu. Wygląda to trochę tak, jakby pewna granica została osiągnięta i była nie do przeskoczenia. Oczywiście tak nie jest – to zjawisko musi mieć jakieś racjonalne wytłumaczenie. Jakie?

Zobacz też: Musk zwolnił pracowników Tesli! Ale musiał szybko zmienić zdanie…

Po pierwsze, spadek tempa produktywności, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilkunastu latach, dotyka głównie branżę przemysłową, ponieważ firmy ograniczyły inwestycje, czyli przestały wspierać podnoszenie efektywności przez zwiększenia kapitału produkcyjnego na pracownika. Po drugie, może być też tak, iż obecny przełom technologiczny związany ze sztuczną inteligencją (który nomen omen trwa już od co najmniej dekady) wspiera przede wszystkim usługi, a nie przemysł, wskutek czego wydajność w pierwszym sektorze rośnie szybciej, niż w drugim. Przykład: płace w ostatnich kilkunastu latach, które podążają za wydajnością pracy w najszybszym tempie rosną w branży IT i finansowej, czyli w ważnym segmencie usług.

Podsumowanie

Reasumując więc, z jednej strony przemysł zawodzi, a usługi przeżywają boom, dlatego że zjawiska cykliczne (szok cenowy, szok stóp procentowych, zmiana preferencji konsumentów (może krótkotrwała, ale może nie) wspierają lub mniej spowalniają ten drugi sektor. Z drugiej strony zaś, obecne trendy technologiczne mogą po prostu zwiększać efektywność pracowników, a niekoniecznie kapitału trwałego, a zatem wzmacniać sektor usługowy – mniej przemysłowy.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker