Gospodarka

Innowacje zdrowotne mogą znacznie podnieść PKB

Każdy z nas ma swoje oczekiwania i nadzieje wobec – miejmy nadzieję – nadchodzącego przełomu technologicznego: wzrost wydajności w pracy, łatwiejszy dostęp do dóbr cyfrowych, większy komfort w załatwianiu spraw urzędowych. Ale gdybyśmy spytali losowych przechodniów, o to czego im życzyć na najbliższe lata, zapewne większość odpowiedziałaby, że… zdrowia. A to właśnie branża zdrowotna może przejść przez największe przemiany w związku z szybkim rozwojem technologicznym, co może przynieść bardzo duże korzyści dla gospodarki. 

Według szacunków Goldman Sachs wykorzystanie zaawansowanych technologii w opiece zdrowotnej może podnieść PKB w amerykańskiej gospodarce o 1,3%, czyli około 360 miliardów dolarów rocznie. Innowacje zdrowotne bazujące na najnowszych dokonaniach ludzkości takie jak terapia genowa i komórkowa czy postęp w diagnostyce medycznej sprawiają, że stan zdrowia społeczeństwa może się znacznie podnieść.

Jaskrawym przykładem jest pojawienie się leku na otyłość duńskiej firmy Novo Nordisk – wiele współczesnych chorób i przedwczesnych śmierci ma swoje korzenie w otyłości, wskutek czego, jeżeli ograniczymy negatywne konsekwencje otyłości niejako rozwiązując problem u źródła, zdrowotność społeczeństwa może się poprawić. A warto zaznaczyć, że zły stan zdrowia znacznie obniża poziom aktywności zawodowej, co przekłada się na mniejsze zdolności wytwórcze gospodarki.

Zobacz też: Tanie samochody idą jak świeże bułeczki. Polaków nie stać na droższe auta?

Osoby, które zgłaszają pogorszony stan zdrowia są zdecydowanie mniej skłonne do poszukiwania pracy. Gdyby amerykańskie społeczeństwo było w pełni zdrowe, wskaźnik aktywności zawodowej zwiększyłby się o około 2,5 pkt proc., co oznacza mniej więcej dodatkowe 6 mln osób na rynku pracy. To utrata ogromnego potencjału w granicach nawet 10% PKB. Z badań wynika, że same nowe leki na otyłość są w stanie zwiększyć PKB w USA o co najmniej 0,4% (w krajach rozwiniętych zapewne nieco mniej, gdyż problem otyłości jest szczególnie dotkliwy właśnie w Stanach Zjednoczonych).

Zobacz też: Luzowanie ilościowe miało zniszczyć gospodarkę, a ją uleczyło!

W tak świetlanej wizji, że choroby cywilizacyjne będą stopniowo poskramiane, dzięki postępowi technologicznemu jest oczywiście podstawowa bariera: brak powszechnego, taniego dostępu. Nawet jeżeli innowacje zdrowotne będą rozwijać się w szybkim tempie, to zanim szeroka masa społeczna zyska do nich łatwy dostęp, minie wiele lat.

Na przykład, miesięczna kuracja odchudzająca lekiem Novo Nordisk o nazwie Wegovy to koszt rzędu około 300 euro, czyli 1275 złotych. Rocznie jest to 15,3 tys. złotych. Ponieważ konkurencja na rynku leków odchudzających rośnie, to można zakładać, iż cena będzie stopniowo spadać, ale i tak wiele osób, które chorują na otyłość (a choroba ta dotyka w dużym stopniu biedniejsze warstwy społeczne) nie będzie w stanie zafundować sobie takiej kuracji. Oczywiście, do gry może wkroczyć państwo, wprowadzając częściową lub całkowitą refundację. Pytanie, czy będzie istnieć taka wola polityczna wśród decydentów? Potrzeb wydatkowych jest sporo i zapewne refundacja drogich leków na otyłość raczej nie znajduję się wysoko na liście planów wydatkowych rządów.

Podsumowując, nie trzeba daleko szukać, by podnieść potencjał rozwojowy w obliczu głębokiej recesji demograficznej. „Wystarczyłoby” znacznie poprawić zdrowotność społeczeństwa. Szanse na to z pewnością rosną pod wpływem innowacji zdrowotnych, chociaż gołym okiem zmiany widoczne będą raczej za kilkanaście, aniżeli ze kilka lat. Tym niemniej, innowacje w dziedzinie opieki zdrowotnej mogą odegrać dużą rolę zarówno w skali makro, jak i mikro.

 

 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker