PolskaRaporty OG

Stawianie na mikroprzedsiębiorstwa to patologia, a rząd chce żeby było ich więcej [RAPORT OG]

Mikroprzedsiębiorstwa w Polsce cechują się bardzo dużą liczbą oraz bardzo dużą niewydajnością w porównaniu do innych firm

Polska gospodarka cechuje się bardzo dużym udziałem osób samozatrudnionych oraz mikroprzedsiębiorstw. Bardzo wyróżniamy się pod tym względem na tle Unii Europejskiej. Pozostaje pytanie czy jest to zaleta, czy wada naszego systemu? Czy państwo powinno promować samozatrudnienie, czy skupić się na pomocy w rozwoju rodzimych firm? Obecna władza uruchomiła program zachęcający do samozatrudnienia. Przyjrzyjmy się, czy taki ruch jest opłacalny dla naszej gospodarki i jaki potencjał prowzrostowy możemy zyskać. Czy mikroprzedsiębiorstwa nam się opłacają?

Rządowy program zachęcający do samozatrudnienia

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej postanowiło otworzyć nową linię kredytową w BGK w ramach Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego 2021-2027. Od kwietnia tego roku zainteresowani mogą zgłaszać się po preferencyjne pożyczki. Są one przydzielane osobom prawnym oraz fizycznym. Więcej informacji o programie znajduje się tutaj. W tym artykule zostanie poruszony temat jednego z filaru tego przedsięwzięcia, a mianowicie promocji samozatrudnienia.

W ramach projektu kredytowego przy BGK jest realizowany program Pierwszy biznes – Wsparcie w starcie. Jest on częścią Działania 04.01 Europejskie pożyczki na samozatrudnienie. Program dysponuje funduszami w wysokości 674 mld zł, z czego 18,21% pochodzi ze środków krajowych natomiast 81,79% z unijnych.

Zobacz także: Innowacje zdrowotne mogą znacznie podnieść PKB

Jak możemy przeczytać na stronie gov.pl:

Cel finansowania: aktywizacja zawodowa osób bezrobotnych, poszukujących pracy (również zatrudnionych lub uzyskujących przychód z innego tytułu) czy studentów ostatniego roku studiów, rozwój przedsiębiorczości i poprawa dostępu do źródła finansowania działalności gospodarczych na etapie ich zakładania przez osoby fizyczne, zapewnienie darmowych usług doradczych i szkoleniowych dla wnioskodawcy/pożyczkobiorcy (dodatkowy element wsparcia).

Projekt od tego roku jest również skierowany do osób już zatrudnionych. Efektem projektu ma być 6 tys. osób samozatrudnionych, których działalność przetrwa co najmniej 12 miesięcy. Temat tego artykułu skupi się na właśnie tym celu projektu, który może skutkować ograniczeniem osób zatrudnionych na etacie i wzmożeniem zakładanie jednoosobowych działalności gospodarczych, czy szerzej mikroprzedsiębiorstw.

Mikroprzedsiębiorstwa i samozatrudnienie w Polsce

Polska na tle państw UE wyróżnia się udziałem osób samozatrudnionych na rynku pracy. Poniżej możemy zaobserwować, że w 2022 roku jedynie Grecja i Włochy przewyższały nas pod tym względem. Grecja jest niepodważalnym liderem. Natomiast Czechy i Hiszpania państwa, które znalazły się tuż za nami, odstają lekko w porównaniu do pierwszej trójki. Średni wynik dla UE w 2022 roku wynosił 13,2% zauważalnie zawyżany przez Grecję.

Samozatrudnienie w UE

Z jednej strony ktoś mógłby pomyśleć, że to bardzo dobra informacja. Przecież pokazuje jak bardzo Polacy są przedsiębiorczy i niezależni. Niestety jest z tym kilka problemów. Przede wszystkim wiele JDG jest de facto fikcyjnych. Taki przedsiębiorca realnie pracuje na etacie, jednak korzysta ze wszelkich ulg i zwolnień oferowanych przez państwo. Traci także wszelkie prawa pracownicze, a swoje usługi oferuje tylko jednej z firm.

Zobacz także: Luzowanie ilościowe miało zniszczyć gospodarkę, a ją uleczyło!

Fikcyjne samozatrudnienie pojawia się, gdy dana osoba ma założoną działalność gospodarczą, a więc prowadzi firmę, ale faktycznie pracuje tylko dla jednego podmiotu i wykonuje obowiązki charakterystyczne dla umowy o pracę. Taki „pracownik” rozlicza się z pracodawcą przez faktury, dzięki czemu płacone są niższe podatki i składki niż w przypadku zatrudnienia na umowę o pracę. Według PIE na początku 2022 roku blisko 180 tys. osób funkcjonowało na fikcyjnym samozatrudnieniu. Dziś ta liczba jest prawdopodobnie wyższa.

Jednak nie tylko to jest problemem w promowaniu przez państwo idei samozatrudnienia. Mikro i małe przedsiębiorstwa często nie są w stanie konkurować z większymi podmiotami. Wynika to z kilku rzeczy. Mniejsze firmy są znacznie mniej innowacyjne, efektywne oraz produktywne. Dodatkowo nie są w stanie konkurować z efektem skali. Większe firmy dostarczają tańsze produkty wyższej jakości większej liczbie konsumentów. Jest to możliwe dzięki optymalizacji kosztów oraz podnoszeniu produktywności dzięki inwestycjom i innowacjom, na które często nie mogą sobie pozwolić mikro i małe przedsiębiorstwa.

Obraz polskich przedsiębiorstw

Do wyjaśnienia szerszego kontekstu samozatrudnienia należy przyjrzeć się ogólnej sytuacji firm w Polsce.  Przypomnijmy także czym różnią się poszczególne przedsiębiorstwa:

  • Mikro — zatrudniają od 1 do 9 osób. Obrót lub całkowity bilans roczny takiej firmy nie powinien przekroczyć 2 milionów euro.
  • Małe — zatrudnia od 10 do 50 osób, a jej obrót może wynosić maksymalnie 10 milionów euro.
  • Średnie — zatrudnia od 50 do 250 pracowników. Jej obrót zaś powinien wynosić maksymalnie 50 milionów euro.
  • Duże — powyżej wartości zaprezentowanych poprzednio.

Poniższa grafika pokazuje najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego w tym temacie. Jak widzimy aż 97,2% przedsiębiorstw w Polsce to mikroprzedsiębiorstwa, znajdują się tam również osoby na samozatrudnieniu, czyli JDG często działające na kontraktach B2B. 2% wszystkich przedsiębiorstw to małe przedsiębiorstwa, 0,6% stanowią średnie i jedynie 0,2% stanowią duże. Jak wiemy z poprzedniego wykresu, udział osób samozatrudnionych jest w Polsce bardzo wysoki w porównaniu do innych państw.

Zobacz także: Siły globalne napędzają inflację w krajach rozwiniętych [BADANIE]

Przedsiębiorstwa niefinansowe według wielkości w 2022 roku

Jednak warto zwrócić uwagę na to, że mimo stanowienia ponad 97% ogółu, mikroprzedsiębiorstwa zatrudniają 42,5% pracujących. W tych wartościach są również osoby na fikcyjnym samozatrudnieniu. Dodatkowo duże przedsiębiorstwa mimo stanowienia jedynie 0,2% całości, zatrudniają aż 32,6% pracowników. Jeżeli chodzi o całość wypracowanego przychodu w gospodarce, to duże firmy odpowiadają aż za 46,4%. Na drugim miejscu znalazły się mikroprzedsiębiorstwa z 23,6%, jednak średnie przedsiębiorstwa, których jest niewiele więcej niż dużych, czyli 0,6% odpowiadają za 19,1%.

Dodatkowo jeżeli chodzi o nakłady na rzeczowe aktywa trwałe, czyli inwestycje, mikroprzedsiębiorstwa wypadają naprawdę słabo. Mimo że stanowią ponad 97% wszystkich firm, odpowiadają jedynie za 15,1% całości. Z kolei duże przedsiębiorstwa za aż 58,5%. Nawet średnie przedsiębiorstwa wyprzedziły pod tym względem mikro. Warto również zauważyć, że praktycznie w każdym punkcie najmniejszy udział odnotowały małe przedsiębiorstwa. Jednak jak zestawi się ich wynik z faktem, że jest ich 2% w ogóle firm, wypracowane efekty wypadają znacznie lepiej w porównaniu do mikroprzedsiębiorstw.

Kolejnym punktem na który warto zwrócić uwagę jest to, że udział mikroprzedsiębiorstw w naszej gospodarce ciągle rośnie. Wyjątkiem był 2022 rok, w którym ogólna liczba przedsiębiorstw spadła pierwszy raz od 2008 roku. Natomiast innym niepokojącym zjawiskiem jest zauważalny spadek liczby małych i średnich przedsiębiorstw. W 2008 roku małych przedsiębiorstw było ponad 54 tysiące, obecnie to 48 tysięcy. Skurczyła się także liczba średnich przedsiębiorstw z 16,1 do 14,3 tysięcy. Jednak dużych przedsiębiorstw przybyło o około 600.

Zobacz także: Aktywność zawodowa w Polsce jest coraz wyższa. Polacy są pracowici

Liczba przedsiębiorstw w Polsce 2008 - 2022 roku (tys.)

Ciągły wzrost mikroprzedsiębiorstw może negatywnie wpłynąć na gospodarkę naszego państwa pod względem konkurencyjności międzynarodowej. Podobnie pod względem inwestycji prywatnych, a także innowacyjności oraz wysokości zarobków Polaków. Warto zauważyć, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw jest liczone w firmach od 9 pracowników wzwyż. I jest ono zauważalnie wyższe od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, które obejmuje wszystkich pracowników.

Czy jest to naturalne? Bynajmniej. W Polsce mamy mniej firm niż średnia unijna. Jak pisał Jakub Sawulski w swojej książce z 2019 roku Pokolenie ’89. Młodzi o polskiej transformacji Polska posiadała 423 firmy na 10 tysięcy mieszkańców. Średnia dla UE wynosiła 536. Jednak w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, czyli wśród największych gospodarek naszego kontynentu ten wynik wynosił kolejno 297 i 299. Dodatkowo odsetek mikroprzedsiębiorstw jest u nich niższy. W Niemczech jest to około 82% a Wielkiej Brytanii 89%.

Warto także zaznaczyć, że nasze mikroprzedsiębiorstwa odstają efektywnością nie tylko od większych firm krajowych, ale także od mikrofirm z innych państw. Jak czytamy w książce Sawulskiego:

W Polsce mikroprzedsiębiorstwa osiągają niewiele ponad 1/3 tej produktywności co duże przedsiębiorstwa działające w tej samej branży (przykładowo dla Niemiec wskaźnik ten wynosi prawie 90%). Co więcej, mikroprzedsiębiorstwa w Polsce produkują w przeliczeniu na jednego zatrudnionego tylko 32% tego, co mikroprzedsiębiorstwa w państwach Europy Zachodniej. Tymczasem duże firmy w Polsce są już niemal na tym samym poziomie efektywności, co duże firmy w najbogatszych państwach UE (92% produktywności). Największy potencjał do wzrostu efektywności w polskiej gospodarce leży więc wyraźnie wśród najmniejszych firm.

Dane wyszły już kilka lat temu. Najpewniej nasze duże przedsiębiorstwa nie mają czego się wstydzić w porównaniu do swoich Zachodnich odpowiedników. Jednak produktywności naszych mikroprzedsiębiorstw wciąż zauważalnie niedomaga. Jednak co nam po produktywności? Im większa produktywność, tym lepsze płace, a także warunki pracy oraz międzynarodowa konkurencyjność i szybszy wzrost gospodarczy przekładający się na poziom i jakość naszego życia.

Zarobki w polskich przedsiębiorstwach

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2022 roku miesięczne wynagrodzenie brutto na 1 zatrudnionego w badanych jednostkach wyniosło 6 731 zł. W Mikroprzedsiębiorstwach ten poziom wynosił 4 384 zł; w małych 6 315 zł; w średnich 7 228 zł; oraz w dużych 7 767 zł. Na poniższym wykresie możemy zauważyć, że mikro i małe przedsiębiorstwa uplasowały się poniżej średniej. Wartym odnotowania jest to jak bardzo mikroprzedsiębiorstwa odstają od reszty. W małych przedsiębiorstwach mimo, że płace są niższe nie stanowią takiej różnicy od średnich przedsiębiorstw, czy nawet dużych jak w przypadku różnicy między mikro i małymi przedsiębiorstwami.

Zobacz także: Grupowe zwolnienia w Polsce zostały wyolbrzymione. Nie są częstsze niż kiedyś

Miesięczne wynagrodzenie brutto na 1 zatrudnionego według klas
Źródło: GUS

W 2022 roku przeciętna płaca w mikroprzedsiębiorstwach stanowiła jedynie 56,7% płacy w dużych przedsiębiorstwach oraz 65,1% średniej płacy. Warto również zwrócić uwagę na powolny proces konwergencji zarobków w mikroprzedsiębiorstwach. W 2010 roku płace w mikroprzedsiębiorstwach stanowiły 50% płacy w dużych przedsiębiorstwach.

Średnie przedsiębiorstwa dużo szybciej zbliżają się do zarobków porównywalnych z dużymi graczami. W 2010 roku w średnich przedsiębiorstwach można było zarobić lekko powyżej przeciętnej pensji. W 2022 roku pensje w średnich przedsiębiorstwach były większe o 7,5% od przeciętnej płacy i o około tyle samo procent mniejsze niż w dużych przedsiębiorstwach. Z kolei płace w dużych przedsiębiorstwach w 2022 roku były o 15,4% większe od przeciętnych zarobków.

Według najnowszych informacji Głównego Urzędu Statystycznego w I kwartale 2024 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie wyniosło 8 147,38 zł. Oznaczałoby to, że w dużych firmach ludzie przeciętnie zarabialiby około 9 200/9 300 zł miesięcznie. Z kolei w mikroprzedsiębiorstwach płaca w I kwartale tego roku wyniosłaby jedynie około 4 600 zł. Czyli niewiele powyżej płacy minimalnej, która plasuje się na poziomie 4 300 zł. Co prawda dochodzi do tego szara strefa i tzw. „płacenie pod stołem”, jednak względem tego procederu brakuje danych.

Mikroprzedsiębiorstwa a większe firmy

Przyjrzyjmy się jeszcze bardziej szczegółowym danym dotyczącym przedsiębiorstw z książki Sawulskiego i polegających na jego obliczeniach. W 2016 roku to duże firmy były odpowiedzialne za 46%, a mikro za jedynie 28% wartości dodanej. Czyli przyrostu wartości dóbr zakupionych przez jednostkę, powstałej w wyniku procesu produkcji. Nakłady inwestycyjne także są nieporównywalnie różne, ale przede wszystkim wybijają się nakłady na badania i rozwój. Duże przedsiębiorstwa odpowiadają za 60% nakładów na ten cel. Mikro za jedynie 9%. Posiadając te informacje nie jest dziwne, że duże firmy tworzą innowacje i implementują je w gospodarce i wśród konsumentów.

Zobacz także: Wielka Brytania wyszła z recesji, jednak jej perspektywy są marne

Charakterystyka przedsiębiorstw w Polsce według klas wielkości (2016 rok)
Źródło: Pokolenie ’89. Młodzi o polskiej transformacji

Warto zauważyć, że optymalizacja zatrudnienia i promowanie JDG oraz mikroprzedsiębiorstw sprawia, że w naszym państwie jest coraz mniej bardziej efektywnych małych i średnich przedsiębiorstw, ponieważ to właśnie stamtąd pracownicy postanawiają ponieść ryzyko i spróbować podnieść swoje pensje, co często jest nieskuteczne. Często tacy pracownicy zatrudniają się na B2B w dużych przedsiębiorstwach. Promowanie samozatrudnienia i JDG ogranicza tempo wzrostu naszej gospodarki, wzrost poziomu płac, a także naszą konkurencyjność. Mikroprzedsiębiorstwa nie stawiają także na rozwój swoich pracowników w przeciwieństwie do większych podmiotów.

Struktura liczby pracujących według form prawnych i klas wielkości w 2022
Źródło: GUS

 

Jak możemy zauważyć powyżej większość osób fizycznych jest zatrudnionych w mikroprzedsiębiorstwach, często na umowę zlecenie. Większe firmy częściej decydują się na B2B, których wykonawcami są przedstawiciele mikroprzedsiębiorstw oraz ma szereg umów z podmiotami odpowiedzialnymi m.in. za marketing, szkolenia, czy obsługę prawną. Wiele mikroprzedsiębiorstw stara się także nadużywać prawa. Jak możemy przeczytać relacje jednego z mikroprzedsiębiorców z książki Pokolenie ’89. Młodzi o polskiej transformacji:

Utrzymać może się tylko ten, kto kombinuje. Daje niskie pensje, umowy śmieciowe, zatrudnia na czarno, wypłaca część pensji w kopercie, poza oficjalną umową. Do tego kupuje puste faktury i nie płaci kontrahentom w terminie. Ten, kto chce od początku być uczciwy, nie ma szans.

Co zrobić z mikroprzedsiębiorstwami?

Jednak czy to źle, że w Polsce powstają nowe przedsiębiorstwa nawet jeżeli są to mikro? Oczywiście nie. Problem jest stanowczo głębszy. Polska zdołała stworzyć taki system, który nie tylko zachęca do tworzenia JGD i mikroprzedsiębiorstw, ale także zabija chęć konkurencji i rozwoju. Szereg ulg, zwolnień i ułatwień dla mikroprzedsiębiorstw sprawia, że nasze firmy się nie rozwijają, nie rosną, nie zdobywają nowych rynków i nie zwiększają swojej produktywności.

W Polsce występuję tzw. pułapka małej skali. To sytuacji gdy w przedsiębiorstwie nie podejmuje się działań mających na celu powiększenie skali działalności. Jest ona domeną głównie mikroprzedsiębiorców. To sami właściciele firm często zwyczajnie nie dążą do powiększania swoich zakładów, zadowalają się tym, co mają i koncentrują się na utrzymaniu status quo. Ten problem dotyczy często także rolnictwa w którym w Polsce na tle Europy dominują małe gospodarstwa rolne. Dodatkowo według badań polscy przedsiębiorcy charakteryzują się małą skłonnością do ryzyka. 51% z nich boi się porażki w biznesie. Średnio w UE wskaźnik ten wynosi 41%.

Zobacz także: Kolejna inwestycja Panattoni koło Łodzi. Tuż obok trasy do Chin!

Polska jest rynkiem z dużym potencjałem i dobrą lokalizacją, ale ma pewien problem. Nasz rynek wewnętrzny jest na tyle duży, aby zaspokajać względne potrzeby naszych przedsiębiorców. Przeciwieństwem tego są chociażby państwa bałtyckie z małymi rynkami rodzimymi. Ich przedsiębiorstwa w krótkim czasie trafiają na barierę, której przełamanie wymaga ekspansji na inne rynki.

Z drugiej strony nasz rynek jest za mały, aby móc wychować stabilnego potentata, który mógłby jak równy z równym rywalizować na rynkach międzynarodowych z innymi podmiotami. Przeciwieństwem tego są chociażby Chiny i USA. Te dwa państwa posiadają ogromny rynek wewnętrzny z licznymi konsumentami. W takim przypadku wejście na nowe rynki dla dużej korporacji jest mniej ryzykowne. Wiąże się to ze wspomnianą skłonnością do ryzyka. Polski rynek jest na tyle duży, aby nasi przedsiębiorcy mogli się zadowolić status quo i nie ryzykować odważnego wyjścia poza nasze granice.

Duże przedsiębiorstwa w naszym państwie często nie są nasze co zwiększa skłonność do transferowania wartości dodanej za granicę oraz osadza punkty rozwojowo-badawcze w innych państwach. Z kolei nasze rodzime duże przedsiębiorstwa w szerszej skali również nie są szczególnie duże. Jeden z czołowych liderów polskiej gospodarki, czyli Orlen w porównaniu do innych przedsiębiorstw tego typu jest niczym kiosk ruchu między galeriami handlowymi. Co w takim razie robić?

Rozwój a państwo

Artykuł został rozpoczęty przytoczeniem programu państwowego promującego samozatrudnienie i odchodzenie od etatu. Przytoczone powyżej dane udowadniają, że jest to aspekt antyrozwojowy państwa, który opóźni konwergencje pod względem poziomu życia z państwami zachodnimi. Może się to również przyczyniać do zmniejszenia liczby małych i średnich przedsiębiorstw zwłaszcza na rynku z deficytem pracowniczym. Prowadzenie firmy nie jest samo w sobie żadną wartością. Nie każdy musi mieć własną firmę.

Sam aspekt ulg podatkowych i składkowych, czy pomysły typu dobrowolny ZUS, czy wakacje od ZUS sprawiają, że wpływy podatkowo-składkowe państwa są mniejsze niż potencjalnie mogłyby wynosić. Oznacza to ograniczone zdolności finansowania podstawowych elementów państwa tj. ochrona zdrowia, obronność, edukacja czy administracja, ale także kluczowych inwestycji strategicznych jak modernizacja sieci drogowo-kolejowej, energetycznej, budowy elektrowni atomowej, CPK, suchych portów przeładunkowych, czy portów kontenerowych. Nie wspominając, że programy dopłat, dotacji i preferencyjnych kredytów jeszcze bardziej nadwyrężają budżet państwa lokując środki w powstawanie mniej efektywnych podmiotach gospodarczych.

Zobacz także: Pasożyt nie zabija żywiciela. Tak banki utrzymują słabe firmy przy życiu!

W takim razie czy powinniśmy blokować powstawanie mikroprzedsiębiorstw i powinniśmy zacząć je zwalczać? Oczywiście, że nie. Dużo bardziej opłacalnym byłoby ukierunkowanie polityki państwa w taki sposób aby wspierała rozwój i wzrost zakładanych przedsiębiorstw. Państwo powinno zachęcać do przeprowadzenia fuzji między podmiotami, albo powiększania przedsiębiorstw na zasadzie spółdzielni. Jedna i druga opcja może doprowadzić do zwiększania wydajności podmiotów.

Dodatkowo jak pisał profesor Marcin Piątkowski w swojej książce Złoty wiek. Jak Polska stała się europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość powinniśmy usunąć wszelkie przywileje podatkowe. Niewydajne mikroprzedsiębiorstwa często są utrzymywane „na kroplówce państwa”, gdzie bez tego całego wsparcia nie poradziłyby sobie na wolnym rynku i musiałby się zamknąć. Temu zjawisku towarzyszy występowanie tzw. firm zombie, których zadłużenie jest tak duże, że koszt jego obsługi przewyższa zyski. Po usunięciu tych ułatwień firmy nie będą miały wyboru niż się rozwijać i zwiększać swoją konkurencyjność, albo zrobić miejsce na rynku dla bardziej konkurencyjnych podmiotów.

Mikroprzedsiębiorstwa w Polsce oczami ekspertów

Dla poszerzenia perspektywy względem mikroprzedsiębiorstw w Polsce, po napisaniu powyższego tekstu, postanowiliśmy zapytać ekspertów o opinię z nimi związane. Zapytaliśmy Panią Karolinę Kuptel ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Pana doktora Macieja Grodzickiego Adiunkta Katedry Ekonomii Matematycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz członka zarządu Polskiej Sieci Ekonomii. Zadaliśmy trzy identyczne pytania.

1. Jaki wkład w polską gospodarkę mają mikroprzedsiębiorstwa?

Karolina Kuptel:

Mikroprzedsiębiorstwa to najliczniejsza grupa firm w Polsce (około 98 procent ogółu), w której pracuje 43 procent ogółu zatrudnionych. Te firmy generują około 1/3 PKB. Mówimy o gronie ponad 2 mln 300 tysięcy mikroprzedsiębiorstw i – posługując się już wartościami nominalnymi – zatrudnieniu na poziomie 4,47 mln. Te firmy, bazując na danych PARP, w 2022 roku wygenerowały przychód na poziomie 1849 mld zł i wynik finansowy brutto w wysokości 297 mld zł. Wkład w krajową gospodarkę jest zatem na tyle znaczący, że śmiało można zaryzykować tezę, że mikrofirmy są jednym z filarów polskiego gospodarczego mrowiska.

dr. Maciej Grodzicki:

Jest to wkład ograniczony, choć wszelkie wskaźniki dot. tego sektora są i tak sztucznie zawyżone za sprawą sztucznego samozatrudnienia osób de facto wykonujących pracę najemną. Według danych Eurostatu, w 2021 wszystkie mikroprzedsiębiorstwa wygenerowały ok. 19% wartości dodanej całego sektora przedsiębiorstw i zatrudniały ok. 38% wszystkich osób pracujących w przedsiębiorstwach. Jednak jak wskazuje GUS, jedynie ok. 600 tys. z 2,3 mln mikroprzedsiębiorstw zatrudniało powyżej 1 osoby. Spora część z 1,7 mln jednoosobowych działalności gospodarczych to osoby fizyczne wybierające samozatrudnienie (względem zatrudnienia etatowego) z przymusu lub z preferencji podatkowych.

2. Czy ciągły wzrost procentowego udziału mikroprzedsiębiorstw w polskiej gospodarce jest problemem?

Karolina Kuptel:

Polska gospodarka jest na tyle pojemna, że miejsca wystarczy i dla największych globalnych graczy, i dla średnich firm, i dla małych, a także dla mikro. To rynkowe potrzeby i pewna wytrzymałość przedsiębiorstw decydują o tym, jak rozkładają się tu akcenty. Musimy pamiętać, że ten przedsiębiorczy zryw Polaków stabilizuje dziś pozycję klasy średniej i jest fundamentem rozwoju niewielkich ośrodków miejskich. Zdywersyfikowany obszar prowadzenia działalności przez mikroprzedsiębiorców pozwala na szybkie wypełnianie pojawiających się na rynku – szczególnie lokalnym, choć nie tylko – nisz. Te firmy są elastyczne – stosunkowo łatwo adaptują nowe trendy, dużo produkują, a więc realnie partycypują we wzroście produktywności. Słowem – są niezbędnym elementem ekosystemu gospodarczego.

W wielu przypadkach od ich kondycji finansowej zależna jest sytuacja gospodarcza regionu, dlatego powinniśmy na mikrofirmy chuchać i dmuchać, a nie obciążać je kolejnymi obowiązkami fiskalnymi. Za nami pandemia, której skutki wciąż są odczuwalne, nadal nie pozbyliśmy się wszystkich problemów Polskiego Ładu, firmy borykają się z wysokimi cenami energii, czy wzrostem kosztów pracy – szczególnie kolejne wzrosty minimalnego wynagrodzenia okazują się tu druzgocące w skutkach. Rok 2023 był rekordowy pod względem liczby zawieszanych i zamykanych działalności – ogromna większość z nich to właśnie mikrofirmy.

dr. Maciej Grodzicki:

Jest to problem przynajmniej w tym zakresie, w jakim służy to omijaniu zatrudnienia etatowego lub opłacania składek i podatków od wysokich wynagrodzeń. Pierwszy przypadek dotyczy osób pracujących (np. jako kurierzy czy drwale), którzy są zmuszeni do założenia JDG przez głównego zleceniodawcę. Osoby takie są pozbawione szeregu praw pracowniczych, jak urlopów czy prawa do zwolnienia lekarskiego. Z drugiej strony, samozatrudnienie menedżerów, lekarzy czy prawników (pracujących de facto w jednym zakładzie pracy) jest powszechnym mechanizmem zmniejszania obciążeń podatkowych, co uderza w finanse publiczne państwa.

3. Z czego wynika niska produktywność mikroprzedsiębiorstw w Polsce w porównaniu do większych jednostek oraz mikroprzedsiębiorstw z państwa Europy Zachodniej?

Karolina Kuptel:

Ze stosunkowo niskiej odporności na nowe obciążenia i niższego kapitału. Tak zwane „uzbrojenie pracownika”, które rozumieć należy jako środki trwałe przypadające na zatrudnionego to problem, który dzieli niewielkich polskich przedsiębiorców od największych firm w kraju i od kolegów z zachodniej części kontynentu. Odpowiednie środki to inwestycje w technologie, to nowy sprzęt, to przewaga, która przekłada się na wydajność. To właśnie przez różnice w zasobności portfeli pracownicy największych korporacji – jak podaje PIE – potrafią być nawet trzykrotnie bardziej produktywni niż zatrudnieni w niewielkich firmach. Problem stanowi tu także brak tak zwanych „starych pieniędzy” i związany z nim niski poziom zakumulowanego kapitału. Do tego dodać należy dysproporcje w dostępnych metodach zarządzania przedsiębiorstwem, które dają możliwość optymalizowania, unowocześniania, modernizacji tak, by zwielokrotniać możliwości przedsiębiorstwa i napędzać spiralę wzrostu. Mikrofirmy coraz częściej zdają sobie z tego sprawę, ale – nie oszukujmy się – globalnych gigantów nie dogonią i chyba często nie muszą.

dr. Maciej Grodzicki:

Mikroprzedsiębiorstwa w szeregu branż, zwłaszcza w przemyśle, siłą rzeczy są mało wydajne, gdyż nie osiągają korzyści skali.

Podsumowanie

Oczywiście nikogo nie możemy do niczego zmusić w myśl zasady wolnego rynku. Jednak państwo może prowadzić polityki zachęcające do pewnych, ogólnie opłacalnych zachowań. Zmniejszenie poziomu fikcyjnego samozatrudnienie w okolice średniej unijnej lub lekko powyżej niej, w okolicach 14,5% oraz zmniejszenie udziału mikroprzedsiębiorstw w ogólnej strukturze przedsiębiorstw do 90% mogłoby pozytywnie wpłynąć na gospodarkę naszego państwa.

Przede wszystkim na wzrost innowacyjności, obniżenie cen, realny wzrost wynagrodzeń a także na wzrost inwestycji w polskiej gospodarce. Nasza efektywność i konkurencyjności podniesie tempo naszego wzrostu gospodarczego co przybliży nas poziomem i jakością życia do Europy Zachodniej. Przede wszystkim skróci potencjalny czas konwergencji. Warto zaznaczyć, że do tego jest potrzebny nowy model wzrostu gospodarczego nie opierający się na tanich kosztach. Przykład w tekście: Konsensus Warszawski – nowy model wzrostu dla Polski i Europy. Dodatkowym atutem jest także wzrost wpływów podatkowych, uszczelnienie systemu składkowego. Dzięki temu do wykonania podstawowych funkcji państwa nie będzie niezbędny wzrost poziomu zadłużenia. Zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej, gdzie duże wydatki na armie wydają się koniecznością.

Zobacz także: Nadchodzi fala bankructw w USA? Co piąta firma ma koszty obsługi długu wyższe od zysków

Dobrym przykładem działania państwa na rzecz rozwoju przedsiębiorstw był program z 2019 roku internacjonalizacja małych i średnich przedsiębiorstw. Program był kierowany do wspomnianych przedsiębiorstw ulokowanych na tzw. „ścianie wschodniej”. Miał za zadanie pobudzić potencjał przedsiębiorstw Polski Wschodniej na rynkach międzynarodowych poprzez indywidualne doradztwo w którego zakres wchodziło: diagnozowanie potencjału w zakresie internacjonalizacji, przygotowaniu przedsiębiorstwa i jego oferty pod kątem eksportu oraz aktywnego poszukiwania partnerów biznesowych, w celu wprowadzenia produktów na wybrane rynki zagraniczne. Koszt przygotowania modelu biznesowego związanego z internacjonalizacją działalności mógł zostać zrefundowany w 85%. Firmy mogły otrzymać do 150 tys. złotych na usługi doradcze oraz pokrycie kosztów nabyciem środków trwałych oraz niematerialnych.

Jednak taki program to wciąż za mało. W rozwoju przedsiębiorczości ważny jest aspekt wielotorowości. Poza dotacjami celowymi oraz szeroko zakrojoną pomocą prawną bardzo ważnym czynnikiem jest stworzenie całego środowiska prawno-instytucjonalnego, które sprzyjałoby z jednej strony rozwojowi i rozrostowi firm, a z drugiej ekspansji na rynki zagraniczne. Wypracowane środowisko biznesowe powinno wspierać powstawanie i rozwój startupów, a także zapewniać im dostęp do finansowania.

Wiąże się to po części z rozwojem naszej giełdy. Inwestycje na polskiej giełdzie zapewniałyby napływ kapitału do rozwijających się przedsiębiorstw. Obecnie, niestety środki są w dużej mierze lokowane w nieruchomości. Decydenci polityczni oraz ekonomiści przy opracowywaniu nowego modelu wzrostu oraz przy przyszłych reformach powinni brać ten aspekt pod uwagę.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker