EuropaGospodarkaUSA

Skala amerykańskiej ekspansji fiskalnej poraża. Nasze tarcze covidowe to przy tym grosze

Dziś przedstawimy i skomentujemy dane z cyklu USA kontra reszta świata. Mianowicie wąska miara podaży pieniądza wzrosła od 2015 roku aż sześciokrotnie w Stanach Zjednoczonych. W tym samym czasie, wzrost ten w innych krajach OECD był… maksymalnie trzykrotny. Dlaczego różnice są tak kolosalne i wreszcie co nam to mówi o gospodarce i polityce w USA? 

Wiemy, że koniunktura w amerykańskiej gospodarce jest bardziej przegrzana, niż na innych rynkach rozwiniętych oraz, że polityka makroekonomiczna ma stymulujący charakter, podczas gdy w większości krajach o wysokich dochodach raczej staje się coraz bardziej restrykcyjna. Ale dane, które zaraz przytoczymy i tak wprawiły nas w zdumienie. Różnice w procesach monetarnych pomiędzy USA a resztą krajów wschodzących i rozwiniętych są bowiem duże, bardzo duże.

Od 2015 roku wąska miara podaży pieniądza M1 zwiększyła się w gospodarce Stanów Zjednoczonych aż o 501,4%, przy czym w krajach strefy euro jest to 67,2%, natomiast w Polsce 154,4%. Na Węgrzech, które zajmują drugie miejsce po USA pod względem dynamiki podaży pieniądza, wzrost wyniósł zaś 167,4%. To oznacza, że „gorący” pieniądz, który albo krąży w gospodarce, albo znajduje się w depozytach na żądanie lub na lokatach krótkoterminowych (czyli de facto jest na wyciągnięcie ręki) w USA zwiększył się trzy-, czterokrotnie bardziej, niż wszędzie indziej na świecie (podaż pieniądza M1 to najbardziej płynne środki pieniężne takie jak gotówka, depozyty na żądanie oraz krótkoterminowe lokaty oszczędnościowe). Oczywiście, za gros tego wzrostu odpowiada pandemia COVID-19, która wywołała potrzebę silnej stymulacji monetarno-fiskalnej. Pytanie, dlaczego Stany Zjednoczone aż tak odstają od reszty świata? Co takiego zadziało się po drugiej stronie Atlantyku, co nie zadziało się u nas w Europie, czy w południowej części Ameryki?

Zobacz też: Stopy procentowe w Polsce powoli stają się najwyższe na świecie

Reakcja polityki makroekonomicznej w Stanach Zjednoczonych na kryzys pandemiczny była większa, szybsza i szersza. Już pierwszy plan ratunkowy przyjęty w marcu 2021 r. przez Kongres opiewał na kwotę 2 bln dolarów, czyli 10% PKB. W następnym etapie został zwiększony do 5 bln dolarów, czyli około jednej czwartej PKB. Według naszej najlepszej wiedzy, żaden inny kraj nie podjął się tak gigantycznych działań. Ponadto, polityka stymulacyjna miała bardziej bezpośredni charakter, niż chociażby w krajach UE. Amerykański rząd skupił się na pracownikach (np. wzrost zasiłków dla bezrobotnych), podczas gdy europejskie rządy skupiły się na instrumentach spajających pracowników i pracodawców (np. udzielenie wsparcia płynnościowego dla firm pod warunkiem, że żaden pracownik nie zostanie zwolniony). W rezultacie, transfery fiskalne w USA trafiały na depozyty bieżące, natomiast w innych krajach na instrumenty długoterminowe, gdyż były wykorzystywane m.in. na spłatę zapadających zobowiązań finansowych.

Przy czym warto skupić się przede wszystkim na różnicy w działaniu. Dlaczego Amerykanie przekroczyli swoisty szklany sufit w prowadzeniu polityki makroekonomicznej, którego nie przekroczyli Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi, Hiszpanie, a nawet Polacy? A Europejczycy mieli do tego większe powody, gdyż Europa została silniej dotknięta pandemią przez większy udział usług turystycznych w PKB i gospodarkę bardziej skoncentrowaną w przemyśle wytwórczym.

Zobacz też: Ceny paliwa wystrzelą w kosmos! Wszystko przez pomysły Unii

Myślę, że Amerykanie wyciągnęli lekcję płynącą z Kryzysu Finansowego w latach 2008-2010, gdy reakcja polityczna była ewidentnie spóźniona, niewystarczająca i zbyt szybko zaostrzona (np. Kongres tuż po wyjściu z recesji oficjalnie przyjął tzw. politykę oszczędnościową, aby obniżyć dług federalny), co sprawiło, że gospodarka rozwijała się trochę z przyciśniętym hamulcem wstecznym w kolejnych latach. Takiej lekcji z kolei nie wyciągnęli Europejczycy, którzy oczywiście zaaplikowali gospodarce dużą stymulację podczas pandemii, ale wciąż zdecydowanie mniej zakrojoną i węższą, niż Amerykanie. Pewnie to pochodna pułapki mentalnej polegającej na przekonaniu o zasadności zrównoważenia budżetowego, w której znajdują się Niemcy – główny gracz rozdający karty na arenie europejskiej.

Można stwierdzić, że funkcją reakcji politycznej w czasie polikryzysu w latach 2020-2022 były przekonania tlące się w decydentach politycznych w ub. dekadzie – w USA rosło przekonanie, że podczas kryzysu finansowego popełniono błąd i gdy przyjdzie następna recesja, działania będą musiały być większe, natomiast w Europie panowało przekonanie, że polityka makroekonomiczna musi być zrównoważona, nawet kosztem krótkookresowych kosztów społecznych i politycznych. W efekcie reakcja w Stanach Zjednoczonych przybrała rekordowe, wymykające się wyobrażeniom niektórych ekonomistów, rozmiary, natomiast reakcja decydentów europejskich – chociaż silna jak na Europę – była umiarkowana. Amerykanie zrzucili z siebie jarzmo ograniczonych w swojej budowie modelów, które pewnie nakazywałyby słabszą reakcję, natomiast kraje strefy euro, a szerzej Europy, wciąż tkwiły w starych ramach. Ciekawie ten dualizm makroekonomiczny opisuje amerykańska ekonomistka Claudia Sahm:

[…] Kryzys Covid-19 po raz kolejny pokazał, jak duży bagaż intelektualny niesie ze sobą zawód ekonomisty. W dużej mierze błędne modele przegrały i wprowadzono nową, odważną politykę [w USA – red.].

W Stanach Zjednoczonych pandemia COVID-19 doprowadziła do radykalnej zmiany paradygmatu w polityce gospodarczej, która gdzieś wisiała w powietrzu od kilkunastu lat. W Europie paradygmat też uległ pewnym zmianom, jednak zbyt małym, aby przekroczyć szklany sufit i wyrwać się z mentalności popularnej w Niemczech, Holandii czy Austrii, która sprawia, że politycy i bankierzy centralni są przerażeni na myśl o podwyższonej presji inflacyjnej. Można się pokusić o odważną tezę i zarazem puentę, że stymulacji monetarno-fiskalnej podczas kryzysu pandemicznego być może nie należy postrzegać jako jednorazową okoliczność, ale jako nowy model, nowy paradygmat, nową mentalność prowadzenia polityki stabilizacyjnej w obliczu recesji.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker