Polska

Deficyt budżetowy naszego regionu wzrośnie. Nadszedł okres większego zadłużenia

Deficyt budżetowy naszego regionu będzie rósł. W średnim terminie wzrost zadłużenia będzie implikował przymus podniesienia podatków

Obecne warunki geopolityczne oraz przeobrażenia w globalnym handlu zmieniają podejście do zarządzania gospodarką wielu państw. Nasz region Europy Środkowo-Wschodniej z racji swojego położenia jest zmuszony do znaczącego podniesienia swoich wydatków wojskowy. Dodatkowo w samej Polsce zauważalnie zwiększają się wydatki strukturalne. Aby to wszystko mogło zostać sfinansowane, rząd postanowił zwiększać swój deficyt budżetowy.

Czas na większy deficyt budżetowy

Według prognoz Komisji Europejskiej deficyt budżetowy w naszym regionie ma zacząć zauważalnie rosnąć. Jak podaje specjalista Polskiego Instytutu Ekonomicznego Marcin Klucznik, przewiduje się, że w 11 państwach Unii Europejskiej deficyt budżetowy przekroczy granice 3% PKB. Z naszego regionu będą to Rumunia (6,9%), Słowacja (5,9%), Węgry (5,4%), Polska (5,4%) i Estonia (3,4%). W naszym przypadku deficyt wynika głównie ze zwiększonych wydatków na zbrojenia.

Według prognoz w kolejnych latach deficyt ma zostać ograniczony. W 2025 roku deficyt ma zmniejszyć się na Węgrzech o 0,9 p.p. w Polsce o 0,8 p.p. oraz na Słowacji o 0,8 p.p. Jest to spory wynik, jednak nie sprawi, że poziom deficytu we wspomnianych państwach zmniejszy się poniżej 3% PKB. Co interesujące uważa się, że deficyt budżetowy w Rumunii nie tylko się nie zmniejszy, ale zwiększy do 7,7%.

Zobacz także: Stawianie na mikroprzedsiębiorstwa to patologia, a rząd chce żeby było ich więcej [RAPORT OG]

Prognozy deficytu w krajach regionu

Warto zaznaczyć, że mimo zwiększenia naszego deficyty budżetowego oraz zwiększenia zadłużenia łącznie z zadłużeniem zewnętrznym nie jest ono jeszcze groźne. Jak podaje PIE według:

Debt Sustainability Monitor Polska jest klasyfikowana jako kraj o przeciętnym ryzyku fiskalnym w średnim okresie. W tej samej kategorii znajdują się także: Niemcy, Austria, Czechy czy Słowenia. Natomiast do krajów o wysokim ryzyku fiskalnym Komisja Europejska zalicza m.in.: Rumunię, Finlandię, Francję, Włochy oraz Słowację.

W redukcji naszego zadłużenia może pomóc nam szybszy wzrost gospodarczy. Chociaż warto również zauważyć, że tempo naszego wzrostu może zostać ograniczone z kilku powodów. Jednym z nich jest utrzymywania podniesionych stóp procentowych, które ograniczają już i tak obłożoną ogromną niechęcią polskich przedsiębiorców do kredytowania swoich inwestycji. Z drugiej strony dobrą prognozą jest wzrost konsumpcji prywatnej.

Wzrost wydatków strukturalnych oznacza wzrost podatków

Presja na wydatki rządowe w Polsce jest naprawdę duża. Głównie względem zielonej transformacji energetycznej oraz podniesienia jakości ochrony zdrowia. Dodatkowo dochodzą jeszcze spore wydatki na obronność, o których zostało już wspomniane. Polska musi także przygotować się z powodu kryzysu demograficznego na zwiększenie wydatków budżetowych do systemu emerytalnego. Wyjściem może być niepopularne zwiększenie zadłużenia, lub jeszcze mniej popularne podniesienie podatków.

Zobacz także: Rosjanie opracowali “driftujący tramwaj”. Jedna osoba nie żyje

Jak pisze Gabriel Chrostowski, redaktor Obserwatora Gospodarczego:

mamy niski dług publiczny, a co za tym idzie, dużą przestrzeń fiskalną do finansowania potrzeb wydatkowych – pewnie istnieją jakieś granice dla zadłużenia, ale spokojnie mogliśmy podnieść wskaźnik zadłużenia do 70% PKB bez większych ryzyk fiskalnych i makroekonomicznych. Dlaczego? I tu dochodzimy do sedna.

Jednak na dłuższą metę nie wszystko będzie można sfinansować zwiększającym się poziomem zadłużenia publicznego. Wiele dodatkowych wydatków rządowych ma charakter strukturalny, czyli de facto stałe. W przyszłych latach nie będzie wyjścia i trzeba będzie znaleźć stałe źródła finansowania bez zwiększania zadłużenia. Będzie to ogromne wyzwanie dla przyszłej elity rządzącej względem niepopularnej decyzji.

Musimy mieć plan na przyszłość

Jeżeli chcemy w kolejnych latach rozwijać się tak dynamicznie jak do tej pory i dogonić najbogatsze państwa Europy potrzebujemy nowego planu na gospodarkę. Profesor Marcin Piątkowski twierdzi, że musimy znacząco zwiększyć nasze środki publiczne na inwestycje.

Według szacunków profesora wdrożenie Konsensusu Warszawskiego przyczyniłoby się do zwiększenia tempa wzrostu PKB per capita Polski aż o 1 p.p. rocznie. Oznacza to, że w ciągu najbliższych 50 lat moglibyśmy ponad podwoić swój dochód. Co ciekawe obliczenia profesora zakładały, że do 2030 roku Polska w PKB per capita PPP osiągnie 80% poziomu Europy Zachodniej. Jednak m.in. ze względu na ostatnie lata kryzysowe Polska już teraz osiągnęła bardzo zbliżony poziom. Oznacza to, że po wdrożeniu Konsensusu Warszawskiego prawdopodobnie nie musielibyśmy czekać, aż do 2070 roku, aby dogonić pod względem bogactwa Europę Zachodnią.

Ważne jest tylko, aby Polska nie zmarnowała szansy, która przed nią stoi. Model „jazdy na gapę” powoli się wyczerpuję. Politycy nie mogą przespać momentu gdy powinniśmy wejść za kółko i sami kierować swoim rozwojem. Inaczej reszta Europy zostawi nas na najbliższym przystanku. Więcej na ten temat w artykule: Konsensus Warszawski – nowy model wzrostu dla Polski i Europy.

 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker