EuropaGospodarka

Gospodarka Niemiec nie wychodzi z zapaści! Kiedy ten koszmar się skończy?

Ani strona popytowa, ani strona podażowa nie pracuje w niemieckiej gospodarce na pełnych obrotach. Gdyby nie całkiem dobra i stabilna koniunktura w gospodarce światowej stymulująca eksport, sytuacja naszego zachodniego sąsiada nie byłaby zła, a rozpaczliwa. 

Niemiecki urząd statystyczny Destatis opublikował dane dotyczące produkcji i zamówień w sektorze przemysłowym. Po korekcie sezonowej i kalendarzowej produkcja przemysłowa w ujęciu realnym skurczyła się w kwietniu 0,1% m/m. Dane zaskoczyły negatywnie, ponieważ konsensus analityków zakładał wzrost o 0,3%. Natomiast nowe zamówienia w przemyśle spadły w analogicznym miesiącu o 0,2% m/m, co również okazało się odczytem niższym od oczekiwań. W tym przypadku rynek prognozował, że zamówienia wzrosną o 0,5%. Prognozy zatem dość potężnie chybiły.

Niemiecka koniunktura, mimo umiarkowanej poprawy oczekiwań konsumentów i przedsiębiorstw, na razie wciąż znajduje się w stagnacji. Niby to, co najgorsze w niemieckiej gospodarce jest już przeszłością, ale jednocześnie ożywienie nie przychodzi. Pokrzepienie serc płynące z lepszego odczytu jest następnie detronizowane przez gorszy odczyt w kolejnym okresie. W zasadzie mamy do czynienia z jednorazowymi szumami, które wysyłają fałszywe sygnały, że koniunktura wchodzi w fazę ożywienia. Nie wchodzi. I to duży problem, bo jeżeli nic się nie zmieni, to nasz zachodni sąsiad drugi rok z rzędu stanie w obliczu wysokiego ryzyka recesji lub w bardziej optymistycznym scenariuszu – stagnacji.

Zobacz też: Nie chcesz stracić pracy przez AI? To zacznij się uczyć!

Gdyby nie szybkie ożywienie popandemiczne w Europie Środkowo-Wschodniej, USA i Chinach, które pobudziło produkcję towarów eksportowanych, gospodarka Niemiec znajdowałaby się w jeszcze głębszej dekoniunkturze. Na przykład, produkcja w kwietniu najszybciej rosła w sektorze motoryzacyjnym, który w dużym stopniu produkuje dobra sprzedawane zagranicą. W zasadzie przemysł motoryzacyjny to jedna z niewielu gałęzi niemieckiego przemysłu, która w dynamikach koniunktury „świeci na zielono”. Jeżeli jednak gospodarka ma wyjść z otchłani recesji, musi odżyć popyt krajowy. Ten, jak pokazuje chociażby indeks nowych zamówień skorelowany z konsumpcją prywatną, jak na razie pozostaje słaby, co nie skłania producentów do przyspieszenia procesów produkcyjnych, a także zwiększenia mocy produkcyjnych – produkcja maszyn i urządzeń spadła o 1,5% m/m w kwietniu.

Zobacz też: Pracownicy na postojowe, związkowcy wściekli, a kryzys PKP Cargo się pogłębia!

Kiedy przyjdzie ożywienie? Według Bundesbanku (niemieckiego banku centralnego) gospodarka zacznie rosnąć w drugiej połowie roku. Z jednej strony będzie to pochodna wzrostu realnych dochodów gospodarstw domowych, ponieważ inflacja od dłuższego czasu pozostaje niska w okolicach 2-3%. Z drugiej strony, rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych powinno zwiększyć popyt gospodarstw domowych i firm na kredyt. Trudno jednak przypuszczać, aby poluzowanie warunków monetarnych rozwiązało problem niemieckiej gospodarki. Dekoniunktura jest wynikiem szerszych, strukturalnych zjawisk, wobec których polityka monetarna jest bezbronna. Rozwiązań raczej należałoby szukać w polityce fiskalnej, czyli silnej ekspansji wydatków rządowych, ale to – zdaje się – przekracza wyobraźnię niemieckich ekonomistów (przynajmniej niektórych), a zwłaszcza polityków. Szkoda, bo polski biznes też na tym cierpi. 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker