GospodarkaPolska

Koszty pracy w Polsce szybko rosną. To szansa czy zagrożenie?

Koszty pracy w Polsce rosną w bardzo szybkim tempie, a ich wysoki poziom jest przez pracodawców wskazywany jako główna bariera rozwoju. Pytanie, na ile szybko rosnące płace są niejako naturalnym mechanizmem ekonomicznym wpisanym w procesy gospodarcze w krajach mniej rozwiniętych, a na ile w zjawisku tym tkwią ryzyka, których odbicie możemy zobaczyć w wysokiej inflacji, utracie konkurencyjności czy w turbulencjach na rynku pracy. 

Nominalne godzinowe koszty pracy zwiększyły się w polskiej gospodarce o 46,4% od 2020 roku. Tylko w trzech krajach UE wzrost ten jest wyższy. To Bułgaria (56,2%), Węgry (52,3%) oraz Rumunia (48,2%). Dlaczego koszty pracy w ostatnich latach rosną tak szybko?

Po pierwsze, występuje strukturalny czynnik, który sprawia, że presja na wzrost płac jest w naszym kraju wyższa, niż w większości gospodarkach UE – kurczenie się osób w wieku produkcyjnym w warunkach wysokiego popytu na siłę roboczą, ergo: drugi najniższy wskaźnik wolnych miejsc pracy w UE. Po drugie, płaca minimalna i wynagrodzenia w sferze budżetowej wzrosły w 2024 roku o około 20%. Po trzecie, szok inflacyjny był w Polsce relatywnie silny, wskutek czego pracodawcy musieli w większym stopniu zrekompensować straty pracownikom w dochodach realnych. Innymi słowy, płace musiały silnie wzrosnąć, aby dogonić wzrost cen w gospodarce.

Zobacz też: Rola banków w gospodarce słabnie. Obligacje wypychają pożyczki bankowe!

Te trzy efekty stawiają nas w roli jednego z liderów UE pod względem dynamiki nominalnych kosztów pracy. Pytanie, czy w tym zjawisku zaszyte są ryzyka?

Standardowa odpowiedź na wyżej postawione pytanie brzmi: to zależy od tempa produktywności. Jeżeli produktywność rośnie w równie szybki tempie, wówczas ryzyka związane z utratą konkurencyjności, podwyższoną inflacją czy spadkiem zatrudnienia maleją. Dlaczego? Ponieważ w takim scenariuszu wzrost płac to pochodna wyższej wydajności pracy. Produkujemy więcej, więc zarabiamy więcej, przy czym wzmocniona zostaje podażowa strona gospodarki, wskutek czego presja inflacyjna pozostaje w ryzach. Ale na wzrost kosztów pracy w gospodarce należy patrzeć trochę szerzej.

Naturalne i ryzykowne mechanizmy kształtujące dynamikę płac w polskiej gospodarce ścierają się.

Z jednej strony nie wyróżniamy się na tle krajów naszego regionu pod względem wzrostu kosztów pracy. Europa Środkowo-Wschodnia stworzona jest z mniej rozwiniętych gospodarek UE, w których strukturalnie koniunktura „grzeje” relatywnie bardziej na tle krajów Europy Zachodniej, ponieważ jesteśmy wciąż na etapie konwergencji płacowej i dochodowej. Płace rosną szybciej, bo gospodarka (i produktywność!) rosną szybciej. Pokazujemy to na wykresie (uwaga: dane dla produktywności pracy są dostępne tylko do 2022 roku).

Zobacz też: Latająca Tesla stanie się rzeczywistością? Zaskakujące wpisy Muska

Z drugiej strony, negatywne zmiany demograficzne zaczynają coraz bardziej dawać się we znaki gospodarce. Osób w wieku produkcyjnym jest z każdym rokiem coraz mniej. Na poziomie makroekonomicznym, pracodawcy zaczynają konkurować o pracowników i – rzecz jasna – robią to przede wszystkim poprzez kanał płacowy. To stwarza ryzyko, że dynamika płac przestanie być odzwierciedleniem dynamiki wydajności pracy. Wtedy ryzyka związane z utratą konkurencyjności mogą się ujawnić, ale… na to zjawisko można również spoglądać w kategoriach szansy. Kurczący się zasób siły roboczej może stworzyć zachęty do podnoszenia inwestycji w kapitał technologiczny, którego w Polsce per capita jest mało. Wówczas możemy wrzucić gospodarczy bieg na wyższe tory, gdzie pracownicy staną się bardziej produktywni – dynamika płac ponownie stanie się lustrzanym odbiciem wyższej wydajności. 

Warto również podkreślić, że w stosunku do gospodarek, z którymi konkurujemy o rynki zbytu i napływ inwestycji zagranicznych (Węgry, Rumunia, Bułgaria, kraje bałtyckie) nie tracimy konkurencyjności – koszty pracy i produktywność rosną w podobnym tempie, a przy tym Polska ma nad tymi krajami przewagę komparatywną w postaci wyżej rozwiniętego kapitału ludzkiego.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Gabriel Chrostowski

Analityk makroekonomiczny, w wolnych chwilach uprawiający piłkę nożną oraz biegi krótko- i długodystansowe

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker