Inflacja w czerwcu znowu w górę. Wychodzimy z celu inflacyjnego
Inflacja w czerwcu znowu w górę. Jednak najgorsze dopiero przed nami. Według PIE już w lipcu wyjdziemy powyżej celu inflacyjnego

Inflacja w czerwcu ponownie wzrosła, jednak wciąż mieści się w celu inflacyjnym. Niestety przyszłe miesiąca mają nas przywitać powtórką wzrostu cen. Ponownie na pewien czas pożegnamy się z celem inflacyjnym.
Inflacja w czerwcu 2024 roku
Potwierdzone dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że inflacja w czerwcu wyniosła 2,6%. Najbardziej wzrosły ceny usług, aż o 6,1%, zdecydowanie mniej towarów, ponieważ o jedynie 1,3%. Porównując ceny do maja 2024 roku wzrosły nieznacznie o 0,1%. Najbardziej usługi o 0,5%, natomiast ceny towarów pozostały na takim samym poziomie.
W czerwcu w porównaniu z poprzednim miesiącem największy wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem miały wyższe ceny w zakresie żywności o 0,7%, rekreacji i kultury (o 1,4%), restauracji i hoteli oraz zdrowia (po 0,6%). Takie wyniki w tych kategoriach podniosły ostateczny wynik inflacji kolejno o 0,17 p.p., 0,09 p.p. i po 0,03 p.p.
Zobacz także: Przyczyny inflacji w Polsce. Rola podaży pieniądza, oczekiwań i cen surowców

Z drugiej strony możemy wskazać produkty, które staniały. Najbardziej był to transport tańszy o 1,9%, na drugim miejscu znalazła się odzież i obuwie tańsze o 1,7% a na trzecim łączność, które ceny spadły o 0.9%. Te spadki obniżyły ostateczny wskaźnik inflacji kolejno o 0,17 p.p., 0,06 pp. i 0,04 p.p.
W porównaniu z czerwcem 2023 roku największy wzrost odnotowały restauracje i hotele, bo aż o 7,7%, ceny żywności, które obecnie są wyższe o 2,2% niż przed rokiem, a kolejne znalazły się mieszkania ze wzrostem o 1,7%. Wzrosty te przełożyły się ostatecznie na wzrost wskaźnika inflacji kolejno o 0,43 p.p., 0,57 p.p. i 0,44 p.p. Staniała za to odzież oraz obuwie o 0,9%. Dzięki temu wskaźnik inflacji rok do roku został ostatecznie obniżony o 0,04 p.p.
Czerwiec ostatnim miesiącem w celu inflacyjnym
Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego inflacja w czerwcu jest ostatnia w tym roku będąca w celu inflacyjnym NBP. W lipcu ceny energii zostaną częściowo odmrożone. PIE szacuje, że wzrosną o około 13% r/r. Zwiększy to inflację o mniej więcej 1,5 p.p. przez najbliższy rok. W dłuższej perspektywie taka decyzja ma jednak ułatwić spadek inflacji do celu. Jak czytamy w komentarzu:
Zobacz także: Rząd zaora polską logistykę?! Pojawi się… podatek od terminali
Ostatnia projekcja NBP wskazuje, że pełne odmrożenie cen oznaczałoby o 0,3 pkt. proc. niższą inflację bazową w 2026 r. niż w przypadku pozostawienia działań osłonowych. Wyższe ceny energii oznaczają częściowe przesunięcie wydatków konsumentów z usług – to zmniejsza ogólną presję inflacyjną.
Szczególnie problematyczna przy powrocie do celu okazuje się inflacja bazowa. Dodatkowo bardzo uporczywy jest wzrost cen usług, które w maju wzrosły aż o 6,2% r/r, gdzie inflacja towarów wyniosła jedynie 1,2%. PIE wskazuje również na presję inflacyjną wywołaną dynamicznym wzrostem płac w Polsce. Od początku 2024 roku wynagrodzenia rosną o ok. 12% r/r. Wzrost wynagrodzeń raczej utrudni szybki powrót inflacji w sektorze usług do celu. Prawdopodobnie proces sprowadzania inflacji do wymaganych ram będzie wymagał czasu. Kiedy możemy spodziewać się powrotu inflacji do celu inflacyjnego? Prawdopodobnie dopiero pod koniec 2025 roku.
Przyczyny inflacji w minionych latach
Ekonomiści MFW w badaniu zatytułowanym Understanding the International Rise and Fall of Inflation Since 2020 stwierdzają, że głównymi siłami napędzającymi wzrost cen po pandemii były szoki podażowe – od zerwanych łańcuchów dostaw, po szok cen energii i żywności.
Za większość wzrostu i spadku inflacji w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce po 2020 roku odpowiadają szoki podażowe (zerwane łańcuchy dostaw, szok cen energii i żywności), podczas gdy siły lokalne takie jak ekspansywna polityka gospodarcza czy napięty rynek pracy odgrywają niewielką rolę. Poniższy wykres wizualizuje, to co zostało napisane powyżej. Jak widać szoki cenowe na rynku surowców energetycznych i rolnych, a także ich przeniesienie się na inflację bazową (tzw. efekty drugiej rundy) to główne przyczyny inflacji, podczas gdy lokalne zjawiska makroekonomiczne (odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych i napięty rynek pracy) miały marginalny wpływ (czerwony i niebieski słupek).
Zobacz także: Przedstawiono główne przyczyny inflacji. To ceny energii i zerwane łańcuchy dostaw [BADANIE]

Fala inflacyjna w latach 2021-2023 miała przede wszystkim charakter podażowy i właśnie dlatego inflacja w wielu krajach tak szybko spada i powoli dobija do celów banków centralnych. Gdyby to szoki popytowe wyjaśniały ten najszybszy od czterech dekach wzrost cen, wtedy walka z inflacją raczej byłaby dłuższa, a modele ekonometryczne pokazywałyby, iż rynek pracy, oczekiwania inflacyjne i polityka gospodarcza to główne determinanty presji cenowej. Tymczasem jest zgoła odmiennie.




