Komentarze I AnalizyPolska

Rządzie chcesz spokoju? To zmniejszając deficyt, nie obniżaj wydatków

Deficyt finansów publicznych można ograniczyć na dwa sposoby — obniżając wydatki albo podnosząc podatki. Z badania dwójki ekonomistów Jacopo Ponticelliego oraz Hansa-Joachima Votha wynika, że wybierając pierwszą z nich, rząd musi się liczyć z tym, że wzrosną niepokoje społeczne. Ograniczenia wydatków w celu obniżenia deficytu historycznie w Europie prowadziło do zamieszek, demonstracji oraz strajków. 

Finanse publiczne Polski znalazły się w trudnej sytuacji

Mówiąc bardzo eufemistycznie, finanse publiczne w Polsce nie są obecnie w najlepszej kondycji. Z jednej strony ze względu na trwającą za naszą wschodnią granicą wojnę oraz konieczność przeprowadzenia transformacji energetycznej, musimy zwiększać określone rodzaje wydatków. Z drugiej strony warunki do ich podnoszenia są wybitnie niesprzyjające. Wzrost gospodarczy Polski zwolnił, a realne stopy procentowe są wysokie. W rezultacie nasz kraj został objęty procedurą nadmiernego deficytu (państwo członkowskie jest nią objęte między innymi wówczas, gdy jego deficyt przekracza 3 proc. PKB), zobowiązującą rząd do złożenia planu działania naprawczego i polityki, którą wdroży oraz terminów osiągnięcia tych celów. 

Zobacz także: Dług publiczny Polski ma dobrą strukturę. Większość zadłużenia jest w złotych i należy do Polaków

Ponadto polski rząd oprócz zmagania się z regulacjami unijnymi, będzie musiał również zmierzyć z prawem krajowym. Aktualnie dług publiczny Polski znajduje się na prostej drodze do przekroczenia zarówno ustawowego progu ostrożnościowego w wysokości 55 proc. PKB, jak i limitu zapisanego w konstytucji w wysokości 60 proc. PKB. Mając to wszystko na uwadze, nowa władza w celu zmniejszenia deficytu finansów publicznych będzie musiała zwiększyć podatki albo ograniczyć wydatki. Na którą metodę powinny zdecydować się rządzący? Jak to często bywa w polityce i ekonomii, odpowiedź zależy, od tego, co chcemy osiągnąć.

Jak „uzdrowić” finanse publiczne tak, aby nie wzrosły niepokoje społeczne

Co powinna zrobić władza, której zależy przede wszystkim na tym, aby niepokoje społeczne były jak najmniejsze? Tej kwestii bliżej przyjrzeli się badacze Jacopo Ponticelli oraz Hans-Joachim Voth w swoim artykule naukowym zatytułowanym: „Austerity and anarchy: Budget cuts and social unrest in Europe, 1919–2008” („Oszczędności i anarchia: Cięcia budżetowe oraz niepokoje społeczne w Europie, 1919-2008”). W nim z pomocą metod ekonometrycznych sprawdzili, w jaki sposób w latach 1919-2008 24 europejskie kraje (w tym Polska) radziły sobie z nierównowagą finansów publicznych oraz jak ich działania wpływały na niepokoje społeczne.  

Źródło: Jacopo Ponticelli, Hans-Joachim Voth, “Austerity and anarchy: Budget cuts and social unrest in Europe, 1919–2008”

Zobacz także: Pracownicy PKP Cargo nie zostaną na lodzie? Kolejna spółka chce ich zatrudnić

Przy czym ich skalę badacze zdefiniowali, jako łączną liczbę zamieszek, demonstracji, strajków generalnych, zabójstw politycznych oraz prób wszczęcia rewolucji, przypadającą na 10 mln mieszkańców. Definicje wszystkich tych rodzajów niepokojów społecznych zostały zamieszczone w powyższej tabelce. Z kolei na wykresie pod tym akapitem została zaprezentowana średnia liczba niepokojów społecznych zaobserwowanych we wszystkich 24 europejskich państwach w danym roku oraz maksymalna ich liczba zaobserwowano w jednym z krajów, które weszły w skład próby badawczej. Warto przy tym zauważyć, że z tych danych dość jednoznacznie wynika, że w ostatnich dekadach Europa stała się znacznie spokojniejszym miejscem. 

Źródło: Jacopo Ponticelli, Hans-Joachim Voth, “Austerity and anarchy: Budget cuts and social unrest in Europe, 1919–2008”

Ludzie zrozumieją wyższe podatki, ale nie zaakceptują niższych wydatków

Zgodnie z wyliczeniami badaczy „uzdrawianie” stanu finansów publicznych co do zasady spotyka się z ostrą reakcją społeczeństwa. Wynikające wyłącznie z politycznych decyzji obniżanie wielkości deficytu rządu w statystycznie istotny sposób prowadzi do wzrostu skali niepokojów społecznych. Należy zauważyć, że polityka oszczędności prowadzi głównie do wzrostu liczby mniej niebezpiecznych form oporu przeciwko władzy, mowa mianowicie o zamieszkach, protestach oraz strajkach generalnych. Relacja między liczbą rewolucji i zabójstw politycznych w danym kraju a skalą ograniczenia wielkości deficytu publicznego przez rządzących okazała się nieistotna statystycznie. 

Zobacz także: Aby finanse publiczne były zdrowe gospodarka musi być chora

Co niezwykle ważne, jak wynika z przeprowadzonej przez ekonomistów analizy, niepokoje społeczne rosną wyłącznie wówczas gdy zostaje wdrożona polityka oszczędności oparta na obniżaniu wydatków. Mimo przeprowadzenia wielu regresji wzrost dochodów rządowych, czyli przede wszystkim podatków, zawsze miał nieznaczny oraz co znacznie ważniejsze nieistotny statystycznie wpływ na skalę wyrażanego otwarcie niezadowolenia z rządów. Inaczej ma się sprawa w przypadku strony wydatkowej. 

Na zamieszczonej poniżej tabelce w czerwonej ramce znalazły się trzy szacunki wpływu wynikłych z politycznych decyzji zmian wielkości wydatków rządowych w stosunku do PKB na skalę niepokojów społecznych. Z najbardziej wiarygodnego, czyli trzeciego (podczas jego wyliczania badacze kontrowali również wiele innych czynników mających wpływ na liczbę protestów m.in. stan gospodarki), oszacowania wynika, że cięcie wydatków rządowych o 1 pkt proc. przekłada się na wzrost liczby incydentów pokroju zamieszek, demonstracji, strajków itd. przypadającej na 10 milionów mieszkańców o 0,69. Wbrew temu, co może się wydawać na pierwszy rzut oka, jest to bardzo duża liczba. Dla porównania średnio w latach 1919-2008 wskaźnik ten w badanych, europejskich krajach wynosił 0,72. 

Źródło: Jacopo Ponticelli, Hans-Joachim Voth, “Austerity and anarchy: Budget cuts and social unrest in Europe, 1919–2008”

Zobacz także: Finanse ZUS nigdy wcześniej nie były w tak dobrej kondycji jak teraz!

Dlaczego niepokoje społeczne są ważne?

Podsumowując wyniki badania, „uzdrowienie” finansów publicznych poprzez obniżenie rządowych wydatków, a nie podwyższenie podatków, prowadzi do wzrostu niepokojów społecznych. Czy rządzący powinni się tym przejmować? Tak, z dwóch powodów. Po pierwsze protesty mogą prowadzić do pogłębiania się podziałów w społeczeństwie oraz zgodnie z innymi badaniami (np. „Austerity, economic vulnerability, and populism”) do wzrostu popularności populistów. Ponadto zamieszki, czy strajki szkodzą wzrostowi gospodarczemu. To zaś w praktyce może sprawić, że polityka oszczędności okaże się przynajmniej częściowo przeciwskuteczna. Jeżeli na skutek wywołanych obniżeniem rządowych wydatków niepokojów społecznych produkcja spadnie, deficyt publiczny w relacji do PKB wzrośnie, krzyżując tym samym w pewnym stopniu realizację planów rządzącym. 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Adam Suraj

Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker