Gdyby Polacy wiedzieli, ile rząd wydaje na emerytury, żądaliby cięć! [BADANIE]
![Gdyby Polacy wiedzieli, ile rząd wydaje na emerytury, żądaliby cięć! [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2024/09/money-7416902_1280-1-780x470.jpg)
Zgodnie z badaniem autorstwa Jakuba Sawulskiego, Nikodema Szewczyka oraz Anety Kiełczewskiej, Polacy mają dość mgliste pojęcie o tym, na co wydawane są publiczne pieniądze. Co więcej, otrzymanie informacji o faktycznej strukturze wydatków budżetowych jest w stanie wpłynąć na ich preferencje polityczne. Przykładowo poinformowanie uczestników badania o tym, jak dużo państwo przeznacza na emerytury i renty, doprowadziło do podwojenia zwolenników obcięcia wydatków na ten cel.
Na co wydawane są publiczne pieniądze? Badacze zapytali Polaków
W grudniu 2021 roku grupa ekonomistów postanowiła sprawdzić, jak dobra jest wiedza Polaków odnośnie do tego, na co wydawane są publiczne pieniądze. Dodatkowo badacze postanowili również ustalić, czy potencjalny brak wiedzy ma znaczenie z perspektywy utrzymywanych przez nich przekonań. W celu udzielania odpowiedzi na pierwsze pytanie ekonomiści poprosili grupę badanych (reprezentatywną dla populacji Polski) o wskazanie, jaka część wszystkich publicznych środków (chodzi zarówno o wydatki państwa, samorządów, jak i instytucji zabezpieczenia społecznego takich jak ZUS) została przeznaczona na: (i) edukację i naukę, (ii) ochronę środowiska, (iii) ochronę zdrowia, (iv) infrastrukturę i transport, (v) emerytury i renty, (vi) administrację publiczną, (vii) bezpieczeństwo publiczne oraz (viii) pomoc społeczną.
Zobacz także: Regionalny odlot. Jak samorządy dotują loty do Egiptu kosztem codziennych potrzeb mieszkańców?
Następnie zaś zapytano się ankietowanych, na które cele państwo powinno wydawać relatywnie mniej, a na które stosunkowo więcej środków. Przy czym przed tą serią pytań, połowę grupy (ta również była reprezentatywna dla populacji Polski) poinformowano o tym, na co faktycznie idą publiczne pieniądze. Potem w celu ustalenia wpływu nowej wiedzy na przekonania polityczne Polaków porównano odpowiedzi ludzi doinformowanych (należącej do tzw. grupy leczonej) oraz pozostałych badanych (należących do grupy kontrolnej). Wyniki tego badania opublikowano w czasopiśmie naukowym „European Journal of Political Economy” i prezentują się one następująco.
Polacy mocno przeszacowują wydatki na administrację i zaniżają wydatki na emerytury
Po pierwsze, jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, ze świadomością Polaków odnośnie tego, na co wydawane są publiczne pieniądze, bywa bardzo różnie w zależności od kategorii wydatków. W przypadku edukacji i nauki, czy infrastruktury i transportu różnica pomiędzy postrzeganą a rzeczywistą wielkością wydatków rządowych była praktycznie niezauważalna. Z kolei w innych przypadkach potrafiła ona być ogromna. Przykładowo średnio ankietowani byli przekonani, że na emerytury i renty poszło zaledwie 15 proc. naszego budżetu instytucji państwa, gdzie w rzeczywistości na ten cel w 2021 roku wydano ponad dwukrotnie więcej (34 proc.). Co intrygujące odwrotna sytuacja ma miejsce w przypadku wydatków na administrację publiczną.

Przeciętnie, zdaniem Polaków biorących udział w badaniu, na wspomniany cel zostało przeznaczone aż 16 proc. publicznych środków. Co więcej, to właśnie wydatki na administrację publiczną były najczęściej wskazywane przez ankietowanych jako największy wydatek państwa. W rzeczywistości zaś na analizowany cel w 2021 roku przeznaczyliśmy zaledwie 6 proc. budżetu instytucji państwa, czyli niemal trzy razy mniej. Dużą rozbieżność zaobserwowano również między tym, ile myślimy, że wydajemy na ochronę środowiska, a tym, ile publicznych pieniędzy jest faktycznie przeznaczonych na ten cel. Średnio w opinii ankietowanych w 2021 roku 9 proc. budżetu wszelkich instytucji państwa wydano na ochronę środowiska, gdzie w rzeczywistości suma ta była trzykrotnie mniejsza.
Zobacz także: Polacy głupsi niż myślą? Zdecydowanie przeceniają swoją wiedzę o finansach [BADANIE]
Tylko krowa zdania nie zmienia
Czy Polacy zmienili swoje poglądy, po skonfrontowaniu ze stanem faktycznym? Tak i to znacząco. Zacznijmy od kwestii emerytur i rent. Jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, osoby niezdające sobie sprawy z tego, ile państwo faktycznie wydaje na analizowany cel, stosunkowo często deklarowały chęć podniesienia publicznych środków przeznaczonych na emerytury i renty. Co więcej, jedynie 10 proc. członków grupy niedoinformowanej, zapytanych o obszar wydatków publicznych, w którym należy przeprowadzić cięcia, wskazało na emerytury i renty.
Z kolei w przypadku grupy uświadomionej wyniki prezentują się już zgoła inaczej. Odsetek ankietowanych chcących zwiększyć nakłady na analizowany cel wyniósł już nie 48 proc., a jedynie 36 proc. Z kolei udział osób deklarujących chęć ograniczenia wielkości publicznych pieniędzy przeznaczonych na emerytury i renty w przypadku doinformowanych respondentów osiągnął 26 proc. Podobny efekt, ale w znacznie mniejszej skali zaobserwowano w przypadku wydatków zaklasyfikowanych do kategorii infrastruktura i transport.

Ponadto poprzez dostarczenie rzetelnych informacji badaczom udało się również przekonać Polaków, że na określone cele powinniśmy wydawać więcej. Weźmy za przykład ochronę środowiska. W grupie kontrolnej 27 proc. badanych chciało, aby mniej publicznych pieniędzy wydawać na ten cel oraz jedynie 30 proc. uważało, że należy zwiększyć środki przeznaczone na ochronę środowiska. W przypadku grupy leczonej odsetki te wyniosły już kolejno 19 oraz 40 proc. Przy czym, co niezwykle intrygujące, takiego efektu nie zaobserwowano w przypadku wydatków na administrację publiczną! Uświadomienie Polaków, że zdecydowanie przeszacowują to, ile przeznaczamy na urzędników, nie miało praktycznie żadnego wpływu na ich przekonania polityczne.
Zobacz także: Polacy to ekonomiczni analfabeci. Nie widzą zależności między podatkami a wydatkami państwa
Różnica między odsetkami osób twierdzących, że należy zwiększyć środki przeznaczone na wspomniany cel, w obu grupach nie różniła się od siebie w statystycznie istotny sposób. Ponadto faktycznie odsetek osób twierdzących, że należy przeprowadzić cięcia w administracji publicznej, zmniejszył się po dostarczeniu informacji o rzeczywistej strukturze wydatków państwa. Jednakże nie zmienia to faktu, że zarówno ludzie nieuświadomieni, jak i doinformowani w przeważającej większości byli zwolennikami ograniczeniu środków wydawanych na urzędników (83 proc. kontra 75 proc.). Z czego to wynika? Jak tłumaczy jeden z autorów badania, Jakub Sawulski:
Awersja do wydatków na ten cel jest tak silnie zakorzeniona, że nawet jak pokażemy, że są one dużo niższe, niż się wydaje, to nadal wyraźna większość obywateli uważa, że trzeba je ciąć.
Czy publiczne pieniądze są marnowane?
Na samym końcu warto zauważyć, że poinformowanie obywateli naszego kraju o faktycznej strukturze wydatków państwowych przyniosło jeszcze jeden efekt — ograniczenie niezadowolenia z tego, jak wydawane są publiczne pieniądze. Skutek ten wyraźnie widać na zamieszczonym poniżej wykresie. Członkowie grupy leczonej (zielona linia) zapytani o to, jaka część wydatków państwa to marnotrawstwo, znacznie częściej wybierali wartości z przedziału 0-40 proc. od osób, które znalazły się w grupie kontrolnej (czerwonej linia). Co więcej, w stosunku do swoich mniej doinformowanych kolegów znacznie rzadziej wskazywali oni, że od 50 do 100 proc. wydatków państwa to marnotrawstwo.





