EnergetykaNewsPolska

Czy społeczności energetyczne uratują Polskę przed kryzysem? [WYWIAD]

Społeczności energetyczne takie jak klastry i spółdzielnie stają się coraz ważniejszym elementem systemu. Bez nich transformacja może się nie udać.

  • Społeczności energetyczne takie jak klastry czy spółdzielnie są szansą dla Polski na rozwiązanie kryzysu energetycznego.
  • W czasie tzw. boomu prosumenckiego operatorzy systemu dystrybucyjnego (OSD) narzekali na to, że gwałtowny przyrost nowych „przydomowych” jednostek wytwórczych OZE obciąża sieć. Istnienie społeczności  energetycznych może rozwiązać ten problem.
  • Do rejestru prowadzonego przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki wpisały się tylko dwa klastry energii. Pozostałe klastry funkcjonują poza rejestrem.
  • Porady w zakresie tworzenia i funkcjonowania społeczności energetycznych czy dotyczące zwalczania ubóstwa energetycznego powinny być powiązane z doradztwem społecznym i realizowane na przykład w ramach MOPSu.
  • W najbliższych latach możemy doczekać się rewolucji w technologii magazynowania energii. Instytut Technik Górniczych KOMAG z Gliwic opracowuje magazyny grawitacyjne z wykorzystaniem szybów górniczych. 

Rozmawiamy na kongresie „Regeneracja” organizowanym w Dąbrowie Górniczej przez Polską Sieć Ekonomii. Trwające debaty i spotkania dotyczą nowego modelu rozwoju dla Polski. Jednym z jego fundamentów ma być spółdzielczość. W związku z tym chciałbym zapytać, czy energetyka może być spółdzielcza i wspólnotowa?

Bartłomiej Kupiec – Tak, są takie możliwości. Obecnie w polityce Unii Europejskiej widzimy potrzebę zaangażowania obywateli w energetykę i dlatego uregulowano koncepcję społeczności energetycznych. Są to socjo-prawne rozwiązania znane w Unii Europejskiej od lat 70-tych XX wieku. Ich geneza leży w ówczesnym kryzysie naftowym. Od niedawna zostały zdefiniowane na gruncie dyrektyw unijnych.

Społeczności energetyczne to zazwyczaj podmioty prawne, które inwestują w energetykę odnawialną i zajmują się wytwarzaniem energii. Następnie tę energię sprzedają swoim członkom i uzyskują pewien zysk finansowy, choć ich głownym celem jest osiągnięcie celów społecznych i środowiskowych

Jaką formę prawną ma taka społeczność energetyczna i kto wchodzi w jej skład? 

Bartłomiej Kupiec – W świetle prawa polskiego społeczność energetyczna może mieć formę spółdzielni energetycznej, obywatelskiej społeczności energetycznej albo klastra energii. Tak naprawdę każdy obywatel może do niej wejść. Nawet zwyczajny Kowalski, przedsiębiorstwo lokalne, zwykła piekarnia, sklep, a także jednostka samorządu. Każda osoba fizyczna lub prawna może wejść w skład takiej społeczności.  Jeżeli chodzi o spółdzielnie energetyczne w Polsce, mogą one działać na terenach gmin miejsko-wiejskich oraz wiejskich. Obecna treść ustawy o OZE niestety uniemożliwia tworzenia spółdzielni energetycznych na terenach miejskich.

W przypadku spółdzielni energetycznej obecność gminy jako członka nie jest obowiązkowa. Taki obowiązek jest tylko w przypadku klastrów energii. Jednak chciałbym tutaj zaznaczyć, że preferowane jest, żeby przy spółdzielniach energetycznych gminy były jej członkami. Gmina posiada bardzo dobrą infrastrukturę administracyjną i może stać się platformą współpracy pomiędzy samorządem, mieszkańcami, NGO oraz lokalnymi przedsiębiorcami.

Jak duży jest w tej chwili sektor klastrów energii w Polsce? 

Artur Tyński – Co prawda istnieje rejestr prowadzony przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, ale nie ma obowiązku wpisywania się od tego rejestru. Klastry, które się zarejestrują, będą mogły korzystać ze wsparcia. Jednak to wsparcie będzie udzielone dopiero za rok. W związku z tym na tę chwilę zarejestrowane są dwa klastry energii. Jeden w Gliwicach a drugi w Ciechanowie.

Pozostałe klastry funkcjonują poza rejestrem i jesteśmy w stanie wskazać około 50 klastrów energii w Polsce, w których coś się realnie dzieje. Powstają źródła wytwórcze, magazyny energii, trwają rozmowy o lokalnej dystrybucji. Jest też kolejne 300 klastrów, które jedynie zostały stworzone i nikt tam nie działa.

Jak dużą częścią sektora energetycznego w Polsce są klastry? Jakie mogą mieć znaczenie dla systemu energetycznego? 

Artur Tyński – Z perspektywy dużych grup energetycznych takich jak Tauron, Polska Grupa Energetyczna czy Enea klastry energii są niezauważalne. Aczkolwiek kiedy zaczną działać, to będą mogły świadczyć usługi stabilizujące sieć.

Dzisiaj spotykamy się z nagłówkami w mediach mówiącymi o tym, że lokalna sieć przestała działać albo, że fotowoltaika na dachach nie wytwarza energii elektrycznej. Dzieje się tak dlatego, ponieważ sieć jest niestabilna. Klastry energii umożliwiałyby bilansowania sieci na niskim i średnim napięciu, czyli na takich liniach, które przebiegają przez nasze miejscowości. Staną się bezpiecznikami w systemie energetycznym.

Bartłomiej Kupiec – Tutaj chciałbym dodać kilka rzeczy. Do 2040 roku ma powstać około 300 terenów zrównoważonych. Właśnie na nich mają działać spółdzielnie energetyczne oraz klastry energii. W projekcie najnowszej aktualizacji krajowego planu na rzecz energii i klimatu (KPEiK) społeczności energetyczne mają swoje miejsce. To jest bardzo dobry kierunek. Społeczności energetyczne są rozpoznawane przez państwo i dlatego potrzebują rozważnej polityki publicznej.

Sektor energetyczny jest silnie uregulowany. Potrzebna jest przestrzeń do współpracy między sektorem prywatnym a państwowym. To nie jest towar w rozumieniu gospodarki rynkowej. Energia jest dobrem wspólnym. Każdy z nas korzysta z tej energii. Dlatego społeczność energetyczna może być w pewnym sensie wehikułem godzącym interesy sektora prywatnego i państwowego.

Kiedy trwał tzw. boom prosumencki i mieliśmy ogromne zainteresowanie mikroinstalacjami PV w gospodarstwach domowych (z powodu atrakcyjnego systemu opustów i programu „Mój Prąd), operatorzy systemu dystrybucyjnego (OSD) narzekali na to, że gwałtowny przyrost nowych „przydomowych” jednostek wytwórczych OZE obciąża sieć. Istnienie społeczności  energetycznych może rozwiązać ten problem. Połączeni prosumenci w jeden podmiot np. klaster czy spółdzielnię mogą sprawniej zarządzać zużyciem produkcją energii. Mogą to robić dzięki zaawansowanym systemom informatycznym.

Zobacz też: Energia w UE pochodzi głównie z OZE i atomu. W Polsce z węgla

Jakie są najważniejsze problemy z polityką publiczną w kontekście energetyki? Czego Twoim zdaniem jeszcze się nie udało załatwić, a powinno być zrobione na wczoraj?

Bartłomiej Kupiec – Brakuje rozwiniętej sieci tak zwanych one stop shops, czyli takich punktów doradczych w zakresie energetyki obywatelskiej w gminach. Pisaliśmy już o tym wraz z Aleksandrem Szporem dla Klubu Jagiellońskiego („Nowy Sposób na walkę z ubóstwem energetycznym na polskiej wsi”). Porady w zakresie tworzenia i funkcjonowania społeczności energetycznych czy dotyczące zwalczania ubóstwa energetycznego powinny być powiązane z doradztwem społecznym i realizowane na przykład w ramach MOPSu. Kolejnym problemem jest niedofinansowanie już funkcjonującego doradztwa. Doradcy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej funkcjonują tylko na poziomie województw. Nie każda gmina ma swojego eko-doradcę więc ważne są szkolenia, aby każda gmina była rzeczywiście zielona. Istotne jest podnoszenie zielonych kompetencji w kadrach jednostek samorządu terytorialnego. Widzimy pewne braki kadrowe w gminach ze względu na niskie płace. Nie przyciągniemy ekspertów czy inżynierów po AGH albo Politechnice Śląskiej do pracy w samorządzie gminnym, a potrzebujemy osób technicznych, nie tylko prawników.

Co można wymienić jako sukces polityki publicznej w ciągu ostatnich lat?

Bartłomiej Kupiec – Na pewno udała się debata publiczna o energetyce obywatelskiej, bo to przestał być temat niszowy. Politycy i decydenci rzeczywiście zaczęli o tym mówić. Uważam, że dobrym krokiem był program realizowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii w zakresie wsparcia społeczności energetycznych, klastrów energii i spółdzielni energetycznych. Był to pierwszy tego typu program i jest to tak zwana jaskółka nadziei, że powstanie więcej tych programów. Oczywiście efektywność takiego programu będziemy mogli ocenić dopiero po wynikach oraz po jego realizacji, ale dobrze, że taki program powstał.

Jaki jest idealny model energetyczny dla Polski?

Artur Tyński – Idealny model energetyczny powinien składać się z dwóch elementów. Pierwszy element to stabilne źródła energii. Zgodnie z polityką klimatyczno-energetyczną Unii Europejskiej powinna to być niskoemisyjna energetyka jądrowa. Ewentualnie, polityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej dopuszcza jako źródło tymczasowe także emisyjne bloki gazowe. Drugim elementem w strukturze miksu energetycznego powinny być odnawialne źródła energii. Ich lokalizacja jest zależna od lokalnej specyfiki, ponieważ w jednych lokalizacjach, na przykład nad morzem doskonale sprawdzi się energetyka wiatrowa, a na pograniczu województwa łódzkiego i mazowieckiego będą to biogazownie. Z kolei w województwie lubelskim, czy szerzej w południowych województwach, sprawdzi się fotowoltaika.

Zobacz też: Energetyka jądrowa przeżywa globalny renesans

Bartłomiej Kupiec – Chciałbym dodać jedną rzecz. Transformacja energetyczna nie może się wydarzyć odgórnie. Nie może być narzucona z góry przez urzędników albo przez polityków. Muszą być stosowane narzędzia, które włączą całe społeczności w te zmiany. Takimi wehikułami są społeczności energetyczne. Oprócz produkcji energii taka społeczność może budować zaufanie społeczne, przeciwdziałać alienacji i polaryzacji. Istnieją badania pokazujące, że takie społeczności w Europie Zachodniej zwiększają wspólnotowość i sprawiają, że grupy lepiej działają razem. Pamiętajmy, że wspólnotowa energetyka to nie tylko energia, ale także zielone miejsca pracy i nowe inwestycje podnoszące wartość lokalnej wspólnoty.

Jaki jest wpływ polityki unijnej na transformację energetyczną w Polsce?

Bartłomiej Kupiec – Polityka unijna jest w tej sprawie jasna. Społeczności energetyczne i transformacja OZE muszą się wydarzyć. Decydenci w Polsce mówią, że Polska ma szansę być liderem zielonej transformacji, tylko musi się na to odważyć. Żeby to się stało, powinny być wypracowane koncepcje interdyscyplinarne. Nie mogą one powstawać tylko w zaciszu ministerstw, ale muszą być wypracowane z branżą OZE w taki sposób, żeby prawo wspierało odnawialne źródła energii.

Wszyscy pamiętamy ustawę antywiatrakową, która zablokowała cały sektor wiatrakowy w Polsce. To była zła ustawa, która tak naprawdę zatrzymała inwestycje w tego rodzaju OZE na lata i utrudniła realizację celów polskiej polityki energetycznej. Dopiero teraz nastąpiła powolna liberalizacja. Mam nadzieję, że aktualny rząd dokończy proces liberalizacji, i że tak powiem, wiatraki zostaną uwolnione spod swoistego gorsetu regulacyjnego.

Pamiętajmy, że ustawa antywiatrakowa powstała dlatego, że był sprzeciw lokalnych społeczności. Mieszkańcy nie rozumieli, po co stawia się te wiatraki. Wielu ludzi odbierało to jako jakiś model inwestycyjny zagranicznych firm nastawionych na zysk kosztem lokalnej wspólnoty. Społeczności energetyczne mogą zwiększyć tę akceptację społeczną i zaufanie wobec odnawialnych źródeł energii. Dzięki temu obywatele poczują, że ten wiatrak czy ten panel fotowoltaiczny jest czymś wspólnym.

Zobacz też: Energetyka wiatrowa będzie filarem zielonej transformacji

Czy to nie jest permanentny problem różnych regulacji, które w swojej treści są poprawne, ale problemem jest ich komunikowanie? 

Bartłomiej Kupiec – To jest rzeczywiście poważny problem jeśli chodzi o dyrektywy unijne. Ludzie nie rozumieją, czym są dyrektywy unijne i na co wpływają. W Polsce najwięcej o prawie unijnym mówi się wtedy kiedy marchewka jest uznana za owoc albo ślimak za rybę.

Polska musi zrozumieć, że ma wpływ na legislację unijną, ale też musi z niej korzystać. Społeczności energetyczne i odnawialne źródła energii mogą przynieść wielomilionowe korzyści nam wszystkim, co widzimy na przykładzie rewolucji prosumenckiej. Miała ona oczywiście swoje minusy, ale sprawiła, że wiele domów w Polsce ma obecnie fotowoltaikę.

Jakie innowacje w energetyce możemy zaobserwować? 

Artur Tyński – Pierwszą jest wspomniana już rewolucja prosumencka, która zaangażowała środki prywatne i środki publiczne do budowy licznych instalacji fotowoltaicznych w Polsce. To dodatkowo zwiększyło świadomość Polaków na temat tego, czym jest energia elektryczna i jak nią można zarządzać. Drugi rewolucyjny element to pojawienie się lokalnych społeczności energetycznych. Wprowadzenie do centralistycznego systemu pewnego elementu społecznego, mówiąc trochę banałem, uruchomiło energię lokalnych społeczności. Dzięki temu mogą się zaangażować organizacyjnie, czasowo i kapitałowo w budowę lokalnej suwerenności energetycznej.

Co z magazynami energii? To spore wyzwanie technologiczne dla naszego systemu energetycznego. 

Artur Tyński – Aktualnie nasze elektrownie węglowe są przestarzałe, więc będą zamykane. Jak pokazują przykłady niektórych nowych elektrowni węglowych, my jako państwo straciliśmy kompetencje budowy efektywnych, działających sprawnie elektrowni węglowych. Musimy przejść na nową energetykę. Budowa elektrowni jądrowych trwa dość długo i nie wydarzy się w jeden dzień. Pozostały nam OZE. Jednak fotowoltaika i wiatraki powodują niestabilność w systemie energetycznym. Dlatego pojawia się wyzwanie inżynieryjne, jakim jest magazynowanie tej energii. Doskonałą funkcję magazynów energii pełnią elektrownie wodne. Obecnie w Polsce mamy dwie takie elektrownie. Są to góra Żar na Śląsku i Żarnowiec na Pomorzu. Trwa procedura budowy trzech kolejnych takich elektrowni na południu Polski, ale jest dopiero na początkowym etapie. Te elektrownie nie obsłużą wszystkiego. Proces budowy zajmuje wiele lat, a wiąże się z dużymi kosztami społecznymi i finansowymi.

Oprócz tego mamy już dojrzałą technologię magazynów opartych o baterie litowo jonowe. Obecnie są szeroko stosowane w samochodach elektrycznych. Niestety tego typu baterie są nieefektywne. Póki co wciąż ich koszt jest wysoki i niestety nie umożliwiają nam one magazynowania energii z okresu wiosenno-letniego na jesienno-zimowy. W samochodach, gdzie cykl rozładowywania i załadowywania jest dużo krótszy, mogą nam jak najbardziej służyć.

Ciekawe badania przeprowadzane są przez Instytut Technik Górniczych KOMAG z Gliwic. Naukowcy opracowują magazyny grawitacyjne z wykorzystaniem szybów górniczych. Te magazyny mają działać na podobnej zasadzie jak obecne magazyny wodne. Zaletą ma być możliwość wykorzystania ich w znacznie większej liczbie miejsc. Jeden taki magazyn działa już dla przykładu w klastrze energetycznym w Gaju Oławskim. Poza tym dyskutuje się o możliwości stosowania wodoru czy sprężonego powietrza. Jednak według mojej wiedzy w Polsce jeszcze nigdzie to nie zostało zastosowane.

 

Bartłomiej Kupiec – Prawnik i analityk polityki klimatycznej. Absolwent kierunku prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Absolwent Master of Public Policy w Hertie School of Governance w Berlinie. Absolwent Szkoły Prawa Amerykańskiego organizowanej przez The Catholic University of America, Columbus Law School we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim. Absolwent Szkoły Prawa Niemieckiego organizowanej przez RheinischFriedrich-Wilhelms-Universität Bonn we współpracy z Uniwersytetem Warszawskim. Przygotowuje rozprawę doktorską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracował z wiodącymi polskimi, niemieckimi i międzynarodowymi kancelariami prawnymi, firmami konsultingowymi, think-tankami oraz instytucjami rządowymi. Wykładowca studiów podyplomowych Autor opracowań naukowych i publicystycznych dotyczących sektora energetycznego i polityki klimatycznej.

Artur Tyński – Doktorant w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Śląskiego, prawnik energetyczny w Grupie XOOG. Zainteresowania to transformacja energetyczna, udział w transformacji lokalnych społeczności, udział w transformacji JST, prawo atomowe, przemysł.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker