Gospodarka Niemiec w tarapatach, a Niemcy są biedniejsi niż 5 lat temu
Motory wzrostu gospodarczego niemieckiej gospodarki wygasły i nie widać perspektyw ich odpalenia

Gospodarka Niemiec przechodzi bardzo trudny czas. Co więcej, nie widać perspektyw na długoterminową poprawę. Niemcy stoją przed poważnym wyzwaniem pobudzenia swojej gospodarki. Jest to szczególnie trudne ze względu na skrajnie konserwatywne podejście Niemców do deficytu budżetowego.
- Gospodarka Niemiec de facto od pandemii się nie rozwija
- Niemcy mają poważne problemy z pobudzeniem wzrostu gospodarczego.
- Przeciętny Niemiec jest dziś realnie biedniejszy niż w 2019 roku
PKB Niemiec w 2023 roku skurczyło się o 0,3%. Prognozy na rok 2024 balansują w okolicach zerowego wzrostu, co oznacza nic innego jak stagnację i przeciągający się kryzys w niemieckiej gospodarce. W tym roku widmo recesji cały czas wisi nad Niemcami. Co gorsza, niemiecka gospodarka ciągle nie odbudowała się po pandemii. W tej chwili balansuje w okolicach odrobienia strat.

Niemcy mają jeden z najniższych wzrostów gospodarczych, licząc od 2019 roku, a siła nabywcza przeciętnego niemieckiego gospodarstwa domowego jest niższa niż w 2019 roku – mówi dr Piotr Andrzejewski w wywiadzie udzielonym dla Obserwatora Gospodarczego (pełen wywiad umieszczono pod tekstem).
Jak zaznacza dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego, problemem nie jest przeciągający się okres stagnacji, bo takie Niemcy w swojej historii mieli. Prawdziwym problemem jest brak długofalowych źródeł wzrostu.
Gospodarka Niemiec utraciła główne silniki napędowe wzrostu
Dotychczas wzrost gospodarczy niemieckiej gospodarki opierał się na trzech filarach 1) tanich surowcach z Rosji, 2) dostępie do tanich i chłonnych rynków EŚW i 3) dostępie do potężnego chińskiego rynku. Te 3 filary zostały częściowo zburzone, a częściowo naruszone. To oznacza, że niemiecka gospodarka musi dokonać bardzo poważnych dostosowań.
Zahamowanie wzrostu gospodarczego wiąże się ze spadkiem wpływów podatkowych, które są dla Niemców bardzo potrzebne. Głównie na inwestycje publiczne i modernizację infrastruktury. Widać coraz większe niedomaganie infrastruktury i potrzebę jej modernizacji. W niektórych dziedzinach możemy mówić o zapóźnieniu jak np. w przypadku infrastruktury cyfrowej – mówi dr Piotr Andrzejewski.
Niskie wpływy podatkowe to tylko jedna strona medalu. Drugą jest przewlekła niechęć Niemców do deficytu budżetowego. Obecny rząd jest niechętny do zadłużania się, co de facto jeszcze bardziej utrudnia pobudzenie gospodarki.
Obecny konsensus w Niemczech to tzw. anoreksja fiskalna, czyli walka z deficytem budżetowym o utrzymanie stabilnego budżetu. To wpływa na poziom inwestycji publicznych, które będą okrojone. Tym samym sektor prywatny coraz mniej angażuje się w inwestycje u naszych zachodnich sąsiadów ze względu na coraz niższą stopę zwrotu – mówi Andrzejewski.
Co więcej, obecna koalicja rządząca najprawdopodobniej nie osiągnie konsensusu co do polityki gospodarczej. A to oznacza, że do przyszłorocznych wyborów niewiele się zmieni.
Długofalowe perspektywy dla Niemiec nie są optymistyczne. Strukturalnie, niemiecka gospodarka oparta na eksporcie będzie miała coraz większe problemy. W branżach, w których Niemcy są mocni, jest coraz większa konkurencja w efekcie czego, Niemcy tracą udziały w rynku w czym nie pomagają również braki w sile roboczej – konkluduje Andrzejewski.




