GospodarkaKomentarze I Analizy

Instytucje a wzrost gospodarczy. Nobliści udowodnili coś, o czym inni tylko spekulowali [ANALIZA]

Od stuleci wśród ekonomistów, filozofów oraz wszelkiej maści intelektualistów panował spór odnośnie tego, czy instytucje wpływają na wzrost gospodarczy, dobrobyt. Dopiero tegoroczni laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Daron Acemoglu, Simon Johnson oraz James A. Robinson postanowili przyjrzeć się sprawie dokładniej i dyskusję opartą o spekulacje zmienić w dyskusję opartą o fakty.

Oczywiście, że instytucje wpływają na wzrost gospodarczy…

Z pewnością nie zaskoczę polskiego czytelnika stwierdzeniem, że instytucje, czyli stworzone przez człowieka formalne i nieformalne reguły, które strukturyzują interakcje polityczne, gospodarcze i społeczne, wpływają na to, że jedne państwa są znacznie bardziej zamożne od innych. W połowie dwudziestego wieku Polska była podobnie zamożna jak Grecja, Hiszpania, czy Portugalia. Z kolei w latach 90. Polska Rzeczpospolita Ludowa ze swoją centralnie planowaną gospodarką była daleko w tyle za demokratycznymi i co potencjalnie nawet ważniejsze kapitalistycznymi państwami Południowej Europy. 

Zobacz także: Dlaczego Ameryka Łacińska jest w ciągłym KRYZYSIE? Przez instytucjonalne upośledzenie!

Twierdzeniem o znaczeniu instytucji dla ekonomicznego rozwoju nie zaskoczyłbym najprawdopodobniej również wielu ekonomistów szkół wszelakich. Jednym z najważniejszych twierdzeń Adama Smitha było to wskazujące na wyjątkową efektywność instytucji własności prywatnej. Jej istnienie nawet w połączeniu z jednostkami dbającymi wyłącznie o własny interes było w stanie za sprawą działania „niewidzialnej ręki” zapewnić ludziom dobrobyt. Z kolei zgodnie z teorią materializmu historycznego autorstwa jednocześnie następcy i krytyka myśli ojca ekonomii Karola Marksa, instytucja własności prywatna miała wraz z rozwojem sił produkcyjnych (productive forces) stać się hamulcem blokującym dalszy postęp społeczny.

Na znaczenie instytucji wskazują nawet proste korelacje. Na zamieszczonym poniżej wykresie zamieszczono zależność pomiędzy indeksem ukazującym średnie ryzyko wywłaszczenia w latach 1985-1995 w poszczególnych państwach a zlogarytmowanym PKB per capita wyrażonym w parytecie siły nabywczej w 1995 roku. Z danych tych jasno wynika, że im mniejsze ryzyko wywłaszczenia (większa wartość indeksu) w danym kraju, tym większy dobrobyt jego mieszkańców. Przy czym rezultat bynajmniej nie jest zaskakujący. W końcu kto chciałby inwestować, akumulować kapitał, rozwijać innowacyjne pomysły, jeżeli wiedziałby, że gdy mu się uda, zyski, zamiast niego, będzie czerpać lokalny despota? 

Instytucje a wzrost gospodarczy
Źródło: Daron Acemoglu, Simon Johnson, James A. Robinson “The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation”

Gdzie dwóch intelektualistów, tam trzy zdania

Niestety, w szczególności w ekonomii, nic nie jest proste i oczywiste, a korelacja nie musi oznaczać przyczynowości. Patrząc na powyższe dane, ktoś mógłby stwierdzić (ten argument wysuwał wielokrotnie utalentowany ekonomista rozwoju np. Chang Ha-joon), że relacja idzie w drugą stronę. Dobre instytucje, czyli np. funkcjonujące sprawnie, orzekające rzetelnie i bezstronne sądy, swoje kosztują. Biedne kraje mogą nie być w stanie wygospodarować odpowiednich środków na porządną administrację. Dopiero rozwój ekonomiczny sprawia, że państwa „stać” na dobre instytucje. W skrócie to nie dobre instytucje prowadzą do wyższego PKB per capita, a wyższy poziom PKB per capita jest odpowiedzialny za dobre instytucje. 

Zobacz także: Gospodarka Afryki może dorównać azjatyckim tygrysom, choć nieprędko

Co więcej, zwłaszcza w przeszłości nietrudno było znaleźć osoby przekonane, że w rzeczywistości instytucje są pochodną innych czynników, które determinują wzrost. Przykładowo artykuł naukowy, który zaraz omówię, powstał niejako w formie kontry do teorii determinizmu geograficznego propagowanego przez Jeffreya Sachsa czy Jareda Diamonda. Zgodnie z tą teorią to środowisko naturalne rozumiane głównie poprzez położenie geograficzne jest czynnikiem, który realnie odpowiada za to, że jedne państwa są bogatsze od innych. Z innych niegdyś bardzo popularnych teorii warto wspomnieć o genetycznym oraz technologicznym determinizmie. 

Pierwszego poglądu bronił np., jak sam się określał, naukowy rasista Richard Lynn w swoim dziele „IQ and the Wealth of Nations”. Zgodnie z tym przekonaniem to inteligencja ma odpowiadać zarówno za bogactwo określonych państw, jak i ich lepsze instytucje. Z kolei proponentem tej drugiej teorii był między innymi marksista G. A. Cohen. W „Karl Marx’s Theory of History: A Defence” bronił on poglądu, który można sprowadzić do następującego cytatu: „Młyn napędzany siłą mięśni daje społeczeństwo z panem feudalnym, młyn napędzany parą społeczeństwo z kapitalistą przemysłowym”.

Ze względu na to, że spór miał w dużym stopniu charakter teoretyczny, w pewnym momencie doszło na tym polu do impasu. Zmienić ten stan rzeczy postanowili Daron Acemoglu, Simon Johnson, James A Robinson w badaniu zatytułowanym „The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation”. W tym artykule, zamiast brnąć dalej w dość mało owocną dyskusję teoretyczną, badacze postanowili bezpośrednio ustalić związek przyczynowy między instytucjami a wzrostem gospodarczym. 

Zobacz także: Przez tunel prosto do Afryki. Ambitne plany Hiszpanii w końcu się spełnią?

Gdzie wprowadzono liberalne instytucje, a gdzie skrajnie zamordystyczne

W tym celu wykorzystali oni okres kolonializmu, a dokładniej ogromny poziom zróżnicowania jakości instytucji w europejskich koloniach. Z jednej strony mieliśmy takie państwa jak belgijskie Kongo, które miało instytucje mające na celu ograbić miejscową ludność z wszystkiego. W praktyce oznaczało to np. całkowity brak poszanowania dla jakiejkolwiek własności. Z drugiej strony zaś mieliśmy brytyjskie trzynaście kolonii, które potem stały się Stanami Zjednoczonymi. Te na płaszczyźnie funkcjonowania przypominały kraj macierzysty. Ze względu na to, że regiony Ameryki Północnej były przeznaczone pod osadnictwo dla Europejczyków, postanowiono wprowadzić instytucje, o których wysokiej wartości koloniści byli przekonani.

Zobacz także: Ewenement na skalę kontynentu. Gospodarka Botswany to afrykański lider wzrostu

Jak widać, jedną z przyczyn wyjaśniającą różnicę w jakości instytucji między Kongo oraz Stanami Zjednoczonymi było to, że Europejczycy postanowili w pierwszym kraju kraść, a w tym drugim żyć. Jak wskazują tegoroczni nobliści, na decyzję tą w dużym stopniu rzutowała powszechność tropikalnych chorób. W miejscach, gdzie ze względu na popularność żółtej febry oraz malarii, kolonistów czekała głównie śmierć, byli oni bardziej skłonni wdrożyć instytucje nastawione na wyzysk lokalnej gospodarki. Z kolei w regionach o znacznie korzystniejszym środowisku utworzenie państwa instytucjonalnie przypominającego Anglię było znacznie bardziej rozsądną decyzją.

Ta niepozornie wyglądająca zależność dała badaczom szansę zidentyfikować wpływ instytucji na wzrost gospodarczy. Otóż śmiertelność osadników w danej kolonii miała wpływ na jakość kolonialnych instytucji. Z kolei ze względu na to, że instytucje cechują się wysokim poziomem inercji (innymi słowy ich jakość w czasie zmienia się bardzo powoli) jakość ówczesnych instytucji miała zauważalny wpływ na jakość współczesnych instytucji. Widać to wyraźnie na poniższym wykresie. Im wyższa była śmiertelność osadników w danej kolonii, tym zauważalnie częściej w przyszłości dochodziło w niej do bezprawnych wywłaszczeń. 

Źródło: Daron Acemoglu, Simon Johnson, James A. Robinson “The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation”

To, co się liczy to instytucje, a nie położenie geograficzne

Ponadto, co niezwykle ważne, jak wskazują ekonomiści, jest to skrajnie nieprawdopodobne, aby śmiertelność kolonistów była w stanie w jakikolwiek inny sposób odcisnąć piętno na aktualnych gospodarkach byłych kolonii. Już wówczas lokalna dorosła ludność była w dużej mierze uodporniona na malarię i żółtą febrę. Z drugiej strony wielkość PKB w 1995 roku nie mogła mieć żadnego wpływu na to, jak często osadnicy umierali na przykład w XIX wiecznym Czadzie.  Oznacza to, że śmiertelność kolonizatorów  połączona z metodą zmiennych instrumentalnych (osoby chcące się z nią dokładnie zapoznać odsyłam do tego świetnego materiału wideo dla początkujących Introduction to Instrumental Variables (IV)) pozwoliła badaczom ominąć wcześniej analizowany problem odwróconej przyczynowości.

Dzięki temu ekonomiści byli w stanie wprost ustalić wpływ instytucji na wzrost gospodarczy. Przy czym przeprowadzona przez nich analiza wykazała fundamentalne znaczenie instytucji. Ich jakość była w stanie wyjaśnić niemal większość rozwoju ekonomicznego. Co więcej, zgodnie z wyliczeniami badaczy, wpływ geografii na PKB per capita jest jedynie pozorny. Wykazane w niektórych pracach znaczenie geografii  aproksymowanej przez szerokość geograficzna dla rozwoju ekonomicznego wynikało tylko i wyłącznie z korelacji między tym czynnikiem a jakością instytucji. 

Źródło: Daron Acemoglu, Simon Johnson, James A. Robinson “The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation”

Zobacz także: Nagroda Nobla z ekonomii przyznana! Tym razem za badanie instytucji i demokracji

Nie ma sensu spekulować, kiedy można sprawdzić

Przy czym nie ma sensu szerzej pisać zarówno o dalszych ustaleniach badaczy, jak i późniejszej krytyce analizowanego artykułu (osoby zainteresowane tą drugą kwestią odsyłam do w mojej opinii niezwykle wartościowej polemiki Davida Y. Albouy zawartej w „The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation: Comment”), bo te wbrew temu, co niektórzy sugerują, nie są one aż tak istotne. Uhonorowana Nagrodą Nobla praca nie była tak wpływowa (ponad 18 tys. cytowań!) ani tak ważna ze względu na to, co ustaliła. Jak wcześniej wykazałem, idea, że instytucje wpływają na wzrost gospodarczy, nie jest bynajmniej nowa. 

To, co było w tej pracy nowe, przełomowe, to podjęcie próby udzielania precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, które wcześniej wywoływało głównie mniej lub bardziej wątpliwej jakości spekulacje. Jak trafnie zauważył wybitny ekonometryk oraz specjalista rynku pracy Arin Dube:

Kluczowym wkładem oryginalnego artykułu [Darona Acemoglu, Simona Johnsona oraz Jamesa A. Robinsona] na temat śmiertelności osadników nie były same ustalenia, ale zastosowane podejście. Badanie zapoczątkowało ogromną liczbę badań rygorystycznie analizujących, w jaki sposób siły instytucjonalne, stosunki władzy, normy — kształtują wyniki gospodarcze. 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Adam Suraj

Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker