Wygrana Kamali Harris — co oznacza dla gospodarki?
Wygrana Kamali Harris w wyborach prezydenckich USA będzie miała zauważalne skutki dla Amerykanów i poziomy życia uboższej części

Wybory w USA zbliżają się ku końcowi. Postanowiliśmy więc zebrać programy gospodarcze kandydatów. Zobaczmy co wygrana Kamali Harris oznacza dla gospodarki USA. Ekonomiści z Goldman Sachs twierdzą, że jej wygrana da amerykańskiej gospodarce większy impuls rozwojowy w ciągu najbliższych dwóch lat niż przy wygranej Trumpa.
- Kamala Harris zapowiedziała znaczne zwiększenie federalnej płacy minimalnej oraz zlikwidowanie tzw. płacy minimalnej przy pracy z napiwkami, która jest niższa od regularnej płacy minimalnej.
- Harris chce walczyć z inflacją poprzez zakaz zawyżania cen żywności.
- Kandydatka chce zwiększenia dostępności mieszkań poprzez subsydia i zwolnienia podatkowe dla osób po raz pierwszy kupujących mieszkanie, ulgi podatkowe dla firm budujących domy oraz założenie funduszu dla samorządów, aby mogły stawiać mieszkania na tani wynajem.
- Kamala deklaruje chęć podtrzymania oraz rozszerzenie pakietów socjalnych. Przede wszystkim chodzi o rozszerzenie ulgi na dzieci.
- Kamala Harris twierdzi, że zrewiduje obniżki podatków dokonane za Trumpa i zwiększy opodatkowanie osób prawnych oraz kapitału.
Artykuł powstał równolegle z inną pracą opisującą politykę gospodarczą Donalda Trampa. Zachęcamy do przeczytania publikacji: Wygrana Donalda Trumpa — co oznacza dla gospodarki?
Wygrana Kamali Harris i jej skutki dla gospodarki USA
Amerykański magazyn Rekruter twierdzi, że zwycięstwo K. Harris może przyczynić się do długookresowego wzrostu liczby miejsc pracy. Harris jak większość startujących w wyborach polityków deklarowała wsparcie dla małych przedsiębiorców, określając ich kręgosłupem gospodarki. Kandydatka prawdopodobnie będzie kontynuowała politykę subsydiowania amerykańskiego przemysłu, tak jak ma to miejsce za prezydentury J. Bidena.
Obecnie pomoc dla przemysłu liczona jest w mld dolarów. Trwa również rywalizacja na polu półprzewodników, technologii czystej energii oraz samochodów elektrycznych z innymi gospodarkami. Konflikt z Chinami zaczął się jeszcze za prezydentury D. Trumpa, został zaostrzony przez J. Bidena i prawdopodobnie będzie kontynuowany przez K. Harris.
Zobacz także: Wiemy jak wzrośnie bogactwo w UE! Przegonimy Hiszpanię, a Rumunia zaskoczy
Jednym z podstawowych działań gospodarczych kandydatki Demokratów miałoby być zwiększanie federalnej płacy minimalnej oraz zwrócenie uwagi na ochronę pracowników. Z jednej strony może to doprowadzić do podniesienia standardu życia najmniej zarabiającym i również do zwiększenia popytu w gospodarce. Z drugiej strony niektórzy przedsiębiorcy mogą starać się to zrekompensować w cenie produktu. Wskazuje się przede wszystkim handel detaliczny, hotelarstwo i rolnictwo. Z drugiej strony w porównaniu do Unii Europejskiej pracownicy zarabiają względnie mało, co odbijają sobie na już praktycznie obowiązkowych napiwkach.
Obecnie taka płaca wynosi 7,25 dolara za godzinę, czyli około niecałe 29 złotych. Harris chce także wyeliminowania płacy minimalnej przy pracy z napiwkami, która wynosi obecnie 2,13 dolara za godzinę, czyli 8,5 złotych. Badanie przeprowadzone przez Congressional Budget Office opublikowane w grudniu 2023 roku wykazało, że podniesienie federalnej płacy minimalnej do 17 USD za godzinę do lipca 2029 roku może zwiększyć płace ponad 18 milionów osób, ale także pozbawić pracy około 700 000. Oddzielne dane CBO pokazują, że podniesienie płacy minimalnej zwiększyłoby deficyt o około 50 mld dolarów w ciągu dekady.
Goldman Sachs lepiej ocenia K. Karris
W trakcie kampanii wyborczej wiceprezydent Kamala Harris przedstawia się jako obrończyni klasy średniej, argumentując, że jej polityka gospodarcza przyniesie ulgę, ponieważ przeciwstawi się inflacji. Głosi, że wprowadzi zakaz zawyżania cen, promowanie dostępności mieszkań, obniżanie kosztów opieki zdrowotnej i zrewiduje obniżki podatków dokonane za prezydentury Trumpa. Niektórzy twierdzą, że przyniosły one wpływy największym podmiotom oraz zamożnym podatnikom, co tylko zwiększyło nierówności dochodowe w USA i obniżyło znacząco wpływy budżetowe.
Ekonomiści z Goldman Sachs twierdzą, że wygrana Kamali Harris da amerykańskiej gospodarce większy impuls rozwojowy w ciągu najbliższych dwóch lat. Obawy ze strony Trumpa wzbudzają zapowiedziane wysokie cła na chińskie towary oraz zmniejszenie podaży taniej siły roboczej przez zaostrzenie polityki migracyjnej. Miałoby to przewyższyć pozytywne skutki impulsu fiskalnego.
Zobacz także: Skutki 500+. Program nie zwiększył dzietności? To kłamstwo! [BADANIE]
Według analityków wzrost gospodarczy USA miałby się zmniejszyć w drugiej połowie 2025 roku o 0,5 p.p. Negatywne konsekwencje miałyby ustąpić w drugiej połowie 2026 roku. Goldman spodziewa się także większego wzrostu zatrudnienia pod rządami Demokratów niż Republikanów.
W przypadku wygranej K. Harris wydatki rządowe i rozszerzenie ulg podatkowych dla osób o średnich dochodach nieco zrekompensują niższe inwestycje z powodu wyższych stawek podatku od osób prawnych. Goldman szacuje, że pod rządami Harris wzrost liczby miejsc pracy będzie o 10 000 miesięcznie wyższy niż w przypadku zwycięstwa Trumpa przy podzielonym rządzie i o 30 000 wyższy niż w przypadku zwycięstwa Republikanów. Goldman uważa, że wygrana Trumpa prawdopodobnie doprowadziłaby do zwiększenia ceł na import samochodów z Chin, Meksyku i Unii Europejskiej, co podniosłoby inflację bazową.
Wygrana Kamali Harris a mieszkalnictwo
K. Harris skupiła się także na aspekcie mieszkalnictwa. Sytuacja na rynku mieszkaniowym w USA pogarsza się od lat i została zaostrzona w okresie podwyższonych stóp procentowych w kryzysie inflacyjnym. W celu zwiększenia dostępności mieszkań Harris planuje subsydia w wysokości 25 tys. dolarów dla osób chcących kupić dom po raz pierwszy, a także ulgę podatkową w wysokości 10 tys. dolarów.
Ma to pomóc około 4 milionom Amerykanów w ciągu czterech najbliższych lat. Pozostaje pytanie dotyczące wzrostu cen nieruchomości, jednak wydaje się, że program nie będzie miał takiego wpływu, jak w przypadku Polski miał bezpieczny kredyt 2%. Bezpartyjny Komitet na rzecz Odpowiedzialnego Budżetu Federalnego szacuje, że ulga dla osób kupujących dom po raz pierwszy zwiększy deficyt federalny o co najmniej 100 mld dolarów w ciągu 10 lat, czyli 10 mld rocznie.
Zobacz także: Kamala Harris chce budować mieszkania i zakazać zawyżania cen żywności
Innym działaniem mającym wesprzeć rynek nieruchomości ma być wsparcie w formie ulg podatkowych dla budowniczych domów, a także stworzenie funduszu wartego 40 mld dolarów, skierowanego do samorządów. Z jego pomocą jednostki administracyjne miałyby budować więcej tanich mieszkań. Ma to doprowadzić do powstania około 3 milionów nowych domów.
Kandydatka obiecuje także rozszerzenie zachęt podatkowych na budowę mieszkań pod wynajem. Plan mieszkaniowy Harrisa obejmuje również propozycje obniżenia kosztów wynajmu poprzez uniemożliwienie właścicielom korzystania z algorytmicznych narzędzi ustalania czynszów i usunięcie ulg podatkowych dla inwestorów, którzy kupują dużą liczbę domów jednorodzinnych na wynajem.
Rozszerzenie programów społecznych
Kolejnym istotnym punktem jest chęć kontynuowania polityki J. Bidena względem zmniejszenia kosztów opieki zdrowotnej. Ma to osiągnąć przez rozszerzenie uprawnień rządu federalnego do negocjowania cen leków, rozszerzenie ulg podatkowych w celu zrównoważenia składek ubezpieczeniowych i rozszerzenie świadczeń opieki zdrowotnej na opiekę domową dla seniorów. Chce również rozszerzenia obecnego miesięcznego limitu 35 dolarów na koszty insuliny i nadchodzącego rocznego limitu 2000 dolarów na koszty leków na receptę dla wszystkich, a nie tylko seniorów korzystających z Medicare.
Zobacz także: Logistyka po Brexicie. Jak wyjście z UE utrudniło działalność branży
Na skutek ustawy J. Bidena Medicare może negocjować ceny leków z producentami. Administracja Bidena niedawno ogłosiła pierwszą rundę negocjacji, która ma obniżyć koszty własne seniorów o 1,5 mld dolarów, gdy niższe ceny zaczną obowiązywać w 2026 roku, i przynieść 6 mld dolarów oszczędności dla Medicare. Warto przypomnieć, że USA przeznacza najwięcej środków z budżetu w stosunku do PKB na ochronę zdrowia obywateli. Wynika to z bardzo dużych kosztów usług medycznych oraz leków u prywatnych podmiotów.
Wygrana Kamali Harris oznacza cofnięcie obniżek podatków
Kamala chce przyjrzeć się obniżce podatków wprowadzonej przez Trumpa. Ma ona wygasnąć w 2025 roku. Po tym terminie Harris zapowiedziała obniżki podatków dla gospodarstw domowych o niższych i średnich dochodach. Ma to się opierać przede wszystkim o rozszerzenie ulgi podatkowej na dzieci oraz ulgi podatkowej od dochodów z pracy.
Plan zakłada także podniesienie podatków dla bogatych oraz dużych korporacji. Według wyliczeń ma to przynieść 5 bln dolarów przychodów w ciągu dekady, czyli 500 mld rocznie. Planowane jest także podniesienie stawki od osób prawnych z 21 do 28%. Według szacunków ma to przynieść około 1,4 bln dolarów w ciągu dekady. Niektórzy jednak obawiają się odpływu międzynarodowych korporacji za sprawą podniesienia podatków.
Zobacz także: 20 lat temu połowa Polaków nie pracowała. Dziś Warszawa jest unijnym liderem zatrudnienia
Harris zasugerowała również podniesienie stawki podatku od długoterminowych zysków kapitałowych do 28% dla osób zarabiających ponad 1 milion dolarów. Obecna omawiana stawka wynosi 20%. J. Biden proponował podniesienie jej do 39,6%. K. Harris chce nałożyć także podatek od majątku o wartości netto co najmniej 100 mln dolarów. Zastrzegła jednak nie podnosić obciążeń dla gospodarstw domowych zarabiających mniej niż 400 000 dolarów rocznie.
W przypadku federalnego podatku od napiwków Harris i Trump są zgodni i chcą jego likwidacji. Harris planuje wprowadzenie nowej ulgi podatkowej na dziecko w wysokości do 6000 dolarów w pierwszym roku życia dziecka. Ma to być rozszerzenie obecnej ulgi na dzieci, która według badań przyczyniła się do zmniejszenia ubóstwa. Sama wspomniana ulga ma zostać zwiększona z 2000 dolarów do 3600 dolarów.
Kamala Harris chce wprowadzić regulacje, by zwalczać inflacje
Walkę z inflacją Kamala postanowiła przeprowadzić poprzez zakaz zawyżania cen żywności. Przepis ma na celu naśladowanie przepisów stanowych, które są wprowadzane w przypadku wyjątkowych sytuacji, np. podczas huraganów. Kampania Harrisa nie ogłosiła szczegółów, w jaki sposób zakaz będzie egzekwowany, a jego wejście w życie wymagałoby współpracy z Kongresem.
Zobacz także: Polska liderem wysokości podatków w Europie Środkowo-Wschodniej i daleko za Zachodem
W kwestii handlu Harris starała się odróżnić od Trumpa, jednocześnie uznając potrzebę środków protekcjonistycznych w pewnych okolicznościach. Krytycznie odniosła się do proponowanych taryf Trumpa, nazywając je „nieodpowiedzialnym podatkiem od sprzedaży krajowej”, który może kosztować rodziny klasy średniej tysiące dolarów rocznie. Harris nie przedstawiła jeszcze w pełni swojego podejścia względem taryf, ale wyraziła zaangażowanie w ochronę krajowego przemysłu przed zagraniczną konkurencją.
Najbardziej widoczną różnicą w zapowiadanej polityce gospodarczej K. Harris oraz D. Trumpa jest ich orientacja kierunkowa. Harris wydaje się bardziej skupiona na aspektach i działaniach wewnętrznych, które mają poprawić standard życia obywateli. Trump w poprawy warunków dopatruje się w wyeliminowaniu zagrożeń zewnętrznych. Chodzi głównie o napływ towarów z zagranicy oraz nielegalną imigrację. Nie oznacza to jednak, że aspekt zewnętrzny nie jest obecny w polityce Harris, a wewnętrzny w polityce Trumpa. Można dostrzec ich elementy w obu programach. Zachęcamy do przeczytania także: Wygrana Donalda Trumpa — co oznacza dla gospodarki?





