W Wielkiej Brytanii wciąż fatalnie. Kolejny miesiąc z rzędu recesja, a oznak poprawy brak
Gospodarka Wielkiej Brytanii ponownie znalazła się w recesji. PKB Brytyjczyków w październiku tego roku kolejny raz się zmniejszył

Gospodarka Wielkiej Brytanii kolejny miesiąc z rzędu odnotowała spadek gospodarczy. Jest to kontynuacja złej passy. Od 2022 roku realny PKB Brytyjczyków praktycznie nie wzrósł. Rząd jednak zapowiada ambitne plany i obiecuje długoletni wzrost gospodarczy.
- Gospodarka Wielkiej Brytanii w październiku spadła o 0,1%, jednak w porównaniu kwartał do kwartału miała wzrosnąć o 0,1%.
- W ciągu ostatnich 34 miesięcy PKB Wielkiej Brytanii w 9 z nich pozostała w stagnacji, w 10 spadł oraz w 15 urósł.
- Rząd obiecuje, że Wielka Brytania osiągnie najwyższy stały wzrost gospodarczy wśród państw G7.
Gospodarka Wielkiej Brytanii nie może podnieść się z błota
Gospodarka Wielkiej Brytanii w październiku skurczyła się o 0,1%. Jest to kolejny miesiąc z rzędu. Według niektórych ma to wynikać z niepewności przedsiębiorstw i konsumentów przed ogłoszeniem budżetu przez rząd Partii Pracy. Największy spadek aktywności w omawianym miesiącu odnotowała branża produkcyjna, która zmniejszyła się o 0,6%. Na kolejnym miejscu znalazło się budownictwo, gdzie spadek wyniósł 0,4%. Tymczasem sektor usług, który stanowi podstawę gospodarki Wielkiej Brytanii, zatrzymał się w stagnacji.
Zobacz także: KO zwiększa ukryte zadłużenie! Robi to, za co krytykowała PiS i robiła jeszcze przed nim
Spadek jest tym zaskakujący, że ekonomiści spodziewali się minimalnego wzrostu w tym miesiącu. We wrześniu gospodarka Wysp również spadła o 0,1%. Z drugiej strony w III kwartale w porównaniu do II kwartału gospodarka miała urosnąć o 0,1%. Jednak PKB był o 0,1% niższy niż przed zwycięstwem Partii Pracy w wyborach w lipcu. Niespodziewanie złe wyniki spowodowały osłabienie kursu funta o 0,3% w stosunku do dolara amerykańskiego.
Według informacji udostępnianych przez Urząd Statystyki Narodowej Wielkiej Brytanii możemy przekonać się, że gospodarka Brytyjczyków praktycznie nie urosła od 2022 roku. Jest większa jedynie o 1,2%. W ciągu ostatnich 34 miesięcy gospodarka Wielkiej Brytanii w 9 z nich pozostała w stagnacji, w 10 spadł oraz w 15 miesiącach od stycznia 2022 roku odnotowała wzrost PKB. Wyspy Brytyjskie już od dłuższego czasu zmagają się z problemem wzrostu gospodarczego.

Nowy rząd ma jednak wielkie plany
W oświadczeniu wydanym w piątek brytyjska minister finansów Rachel Reeves przyznała, że październikowe dane są rozczarowujące, ale broniła strategii gospodarczej rządu. Jej zdaniem ma ona na celu wprowadzić długoterminowy wzrost gospodarczy. Wymieniła wprowadzenie limitu podatku od osób prawnych i uruchomienie 10-letniej strategii infrastrukturalnej. Pod koniec października minister przedstawiła pierwszy pełny budżet Partii Pracy, po zastąpieniu w lipcu budżetu rządu konserwatystów.
Mówi się, że negatywny wpływ na wzrost gospodarczy mają także obecne stopy procentowe ustanowione przez Bank Anglii. Bank centralny obniżył stopy procentowe o 25 punktów bazowych na swoim ostatnim posiedzeniu w listopadzie. Jednak ze względu na wciąż podniesioną inflację oraz nieufność konsumentów do rynku oczekuje się, że na kolejnym posiedzeniu w przyszłym tygodniu utrzyma stopy na poziomie 4,75%.
Zobacz także: Paulina Matysiak stanie przed sądem? Newag pozywa posłankę
Niektórzy brytyjscy ekonomiści twierdzą, że Wielka Brytania z powrotem wkracza na terytorium stagflacji, jednak istnieje przeświadczenie o poprawie sytuacji i wejście na ścieżkę wzrostu gospodarczego w 2025 roku. Według prognoz gospodarka w IV kwartale wzrośnie o około 0,1%.
Nowy rząd ma ambitne plany na przyszłe lata. Keir Starmer chce, aby Wielka Brytania osiągnęła najwyższy stały wzrost gospodarczy wśród państw G7. W zeszłym tygodniu wyznaczył dodatkowe kamienie milowe, aby umożliwić ludziom mierzenie postępów rządu. W kwestii gospodarki obiecał zwiększyć realny dochód rozporządzalny gospodarstw domowych na osobę. Powtórzył również obietnicę wybudowania 1,5 miliona domów w Anglii.
Wielka Brytania ma problemu od dłuższego czasu
Trudna sytuacja Wielkiej Brytanii sprawia, że słowa przewodniczącego Partii Pracy sprzed roku mogą stawać się coraz bardziej rzeczywiste. Twierdził, że za 7 lat Polska może wyprzedzić gospodarczo Wielką Brytanię, a młodzi Brytyjczycy będą wyjeżdżali za pracą do Warszawy. Według danych MFW PKB per capita PPP Polski w 2024 roku wynosi około 82,5% wyniku dla Wielkiej Brytanii. Według prognoz w 2029 roku ma stanowić już 92,2%. Oznacza to wzrost prawie o 10 p.p. w ciągu 5 lat. Jeżeli trend by się utrzymał, moglibyśmy wyprzedzić Wyspy przed 2035 roku.
Jak możemy zauważyć poniżej, z danych OECD o przeciętnym rocznym wynagrodzeniu wynika, że kryzys w Wielkiej Brytanii pod względem płac rozpoczął się od kryzysu finansowego w 2008 roku. Wtedy aż do 2012 roku realne płace spadały, aby następnie zacząć powoli rosnąć. Jednak warto zaznaczyć, że obecnie siła nabywcza Brytyjczyków jest minimalnie większa niż w 2007 roku.
Zobacz także: Kryzys w Wielkiej Brytanii. Polska goni byłe imperium
W 2000 roku płace w Polsce w parytecie siły nabywczej odpowiadały 52,8% pensji w Wielkiej Brytanii. W 2022 roku było to już 68,33%. Czy mamy szansę dogonić Wielką Brytanię pod względem płac w ciągu 7 najbliższych lat? Nie wiadomo. Możemy jednak sprawdzić, czy byłoby to prawdopodobne. Od 2015 do 2022 roku nasze płace w parytecie siły nabywczej urosły o 7 262 PPP, czyli o 24,5%. Natomiast płace w Wielkiej Brytanii o 1 436 PPP, czyli o 2,7%.
Jeżeli przyjmiemy, że przez następne 7 lat płace urosną o tyle samo w ujęciu kwotowym, to nasza płaca w 2030 roku będzie wynosiła 44 159 PPP. Natomiast brytyjska 55 421 PPP. Z kolei jeżeli założymy, że nasze płace utrzymają procentowy trend wzrostu, to w 2030 roku osiągnęłyby w Polsce 45 937 PPP, a w Wielkiej Brytanii 55 442 PPP. Trzymając się tego „modelu”, dogonienie Wielkiej Brytanii pod względem siły nabywczej płac odbyłoby się w okolicach 2040 roku.




