Tusk zapowiada koniec globalizacji. Jednak to dzięki niej Polska rosła w siłę [ANALIZA]

Donald Tusk zapowiedział koniec ery „naiwnej” globalizacji. Ponadto premier stwierdził, że nadszedł czas na odbudowę narodowej gospodarki. Szkoda tylko, że to właśnie ta „naiwna” globalizacja dała Polsce się rozwinąć i zbudować silną narodową gospodarkę. Zgodnie z badaniami ekonomistów, to właśnie dzięki niej w ostatnich dekadach doganialiśmy Zachód w tak szybkim tempie.
Tusk zapowiada pogrzeb „naiwnej” globalizacji. Czy powinniśmy się cieszyć?
Za sprawą zarówno sporów o charakterze geopolitycznym, jak i niecodziennej polityki handlowej Donalda Trumpa globalizacja znalazła się pod ostrzałem. Zgodnie ze słowami premiera Polski, rządzący nie tylko ten stan zaakceptowali, ale chcą go jeszcze pogłębić. Donald Tusk stwierdził, że to koniec ery „naiwnej” globalizacji i nadszedł czas na repolonizację i odbudowę krajowej gospodarki. Jednakże czy to dobrze? Powinniśmy się cieszyć, że rząd w końcu zamierza (przynajmniej na poziomie deklaratywnym) uczynić gospodarkę bardziej „samowystarczalną”, „niezależną”? Jaki jest bilans „naiwnej” globalizacji w przypadku Polski?
Zobacz także: Globalizacja: kiedyś uwielbiana, dzisiaj nienawidzona. Co czeka światową gospodarkę?
W tym artykule skupię się na jednym aspekcie globalizacji, który ma zostać ograniczony, mianowicie zaangażowaniu Polski w światowy system handlu. W tym rozumieniu globalizacja jest traktowana wyłącznie jako proces pogłębiania integracji z innymi państwami poprzez międzynarodową wymianę dóbr, tj. handel. Oznacza to, że np. kwestie związane z migracjami, mimo że są nieodłącznym elementem analizowanego procesu pominę. Faktycznie kwestia ta odegrała w ostatnich dekadach niewątpliwie ważną gospodarczą rolę, ale niewiele wskazuje na to, aby na tym polu miało dojść do jakichkolwiek większych zmian. Z tego samego powodu ominę wszelkie aspekty kulturowe związane z globalizacją.
Ponadto, w celu oceny tego, jak otwarcie się Polski na handel wpłynęło na nasz kraj i otwarcie innych państw na wymianę międzynarodową z Polską, ograniczę się głównie do lat 1995-2019. Okres ten nie zaczyna się wcześniej, gdyż chciałem w maksymalnym stopniu pominąć przebieg transformacji ustrojowej i jej długofalowe skutki. Ta była zjawiskiem na tyle złożonym, że zasługuje ona na oddzielny artykuł. Do tego była ona jedynie pośrednio związana z globalizacją. Kończę swoją analizę na 2019 roku zaś, aby uniknąć opisywanie pandemii i jej skutków. Ponownie niewątpliwie światowa epidemia COVID-19 była ważnym i mającym długookresowe konsekwencje wydarzeniem, ale była jedynie pośrednio związana z globalizacją.

Czym była globalizacja dla Polski?
W ciągu ostatnich dekad Polska otworzyła się na handel międzynarodowy oraz procesy z nim związane (między innymi na swobodne przepływy kapitału). Pokazuje to choćby drastyczne obniżenie poziomu ceł. Na wykresie powyżej zamieszczono średnią stawkę celną ważoną udziałem poszczególnych dóbr w imporcie naszego kraju. Jak widać ta zmniejszyła się z poziomu około 9 proc. w latach 90. do niecałych 2 proc. w okolicach początków drugiej dekady XXI wieku. To zaś wraz z obniżaniem taryf celnych nałożonych na Polskę przez inne państwa doprowadziło do tego, że świat zaczął odgrywać coraz większą rolę w krajowej gospodarce.

W 1995 roku handel (suma eksportu i importu) stanowił 43,6 proc. PKB Polski. W 2019 roku odsetek ten przekroczył już ponad 100 proc. Otwarcie na świat doprowadziło również do napływu inwestycji do naszego kraju. Od 1995 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne stanowią ok. 3 proc. PKB naszego kraju, choć co warto zaznaczyć, cechują się one wysokim poziomem zmienności. Ponadto należy zauważyć, że okres globalizacji zbiegł się w czasie z niezwykle dynamicznym rozwojem gospodarki Polski. Zgodnie z danymi Eurostatu, w 1995 roku PKB per capita Polski wyrażony w parytecie siły nabywczej (tj. skorygowany o różnice w poziomach cen i tempie inflacji między krajami) stanowił zaledwie 44 proc. europejskiej średniej. W 2019 roku było to już 74 proc. Oczywiście, z samej informacji o korelacji trudno wyciągnąć głębsze wnioski. Ze względu na efekt konwergencji nawet bez globalizacji Polska najprawdopodobniej i tak doganiałaby Zachód w analizowanym okresie. Jednakże, czy robiłaby to w tak szybkim tempie?

Handel a sprawa Polski, czyli jak eksport pomógł nam doganiać Zachód
Kwestii tej poniekąd przyjrzeli się polscy ekonomiści Jan Hagemejer, Jakub Mućk w swoim artykule naukowym zatytułowanym: „Export-led growth and its determinants: Evidence from Central and Eastern European countries”. W nim przed przystąpieniem do własnych wyliczeń badacze przytaczają szeroką literaturą naukową, wskazująca na to, że w kraju takim jak Polska handel, a dokładniej eksport, jest w stanie na wiele sposobów korzystnie wpłynąć na gospodarkę. Wymiana międzynarodowa umożliwia państwu specjalizację, która sama z siebie ma bardzo korzystny wpływ na gospodarkę. Łatwiej i lepiej z punktu widzenia gospodarki jest wytwarzać ograniczoną pulę dóbr bardzo dobrze niż wszystkie byle jako. Swobodny przepływ kapitału i dóbr umożliwia import wiedzy, know-how oraz nowych technologii, którego polska gospodarka bardzo potrzebowała po okresie transformacji. Do tego, zagraniczny popyt potencjalnie mógł być ważnym motorem krajowej gospodarki. Polska była relatywnie małą gospodarką w latach 90. oraz na początku XXI wieku. Oznacza to, że siła nabywcza konsumentów z zagranicy pozwalała polskim firmom znaleźć zbyt na wiele dóbr, które w Polsce nie sprzedałaby się w wystarczającej ilości albo nawet w ogóle.
Zobacz także: Tajwan wzbogacił się na globalizacji, podtrzymując nierówności w ryzach
Łącznie zgodnie z szacunkami polskich ekonomistów, średni wkład eksportu we wzrost PKB w Polsce wyniósł około 1,8 punktu procentowego w latach 1995-2014. Innymi słowy, niemal połowę wzrostu gospodarczego Polski w tym okresie zawdzięczamy eksportowi. Przy czym, warto tutaj podkreślić trzy rzeczy. Zgodnie z analizą Jana Hagemejera oraz Jakuba Mućk, akumulacja kapitału w Polsce była prowadzona w znacznie większej mierze w celu zbudowania sił produkcyjnych na potrzeby eksportu dóbr, a nie ich produkcji na krajowy rynek. Po drugie dzięki stopniowemu włączaniu w globalne i bardziej lokalne łańcuchy dostaw polskie przedsiębiorstwa zaczęły produkować wiele nowych dóbr pośrednich. Do tego, wraz z upływem czasu znaczenie międzynarodowego handlu dla Polski rosło. W latach 1995-2003 eksport odpowiadał za 31 proc. wzrostu PKB Polski. Z kolei już w latach 2008-2014 odsetek ten wynosił ok. 66 proc.

Polska umocniła swoją globalną pozycję gospodarczą
Z drugiej strony znaczenie Polski dla handlu międzynarodowe również zauważalnie wzrosło. Jak wskazują w konkluzji swojego artykułu zatytułowanego „Distributive cycles in the export-led growth model: On the macroeconomics of a pro-labor shift in Central and Eastern Europe” ekonomiści Maciej Grodzicki oraz Michał Możdżeń:
Wydaje się, że struktury produkcyjne krajów Europy Środkowo-Wschodniej odgrywają istotną rolę w europejskich łańcuchach wartości.
Tym samym podsumowując niejako wyniki tych badań, globalizacja przyczyniła się do zbudowania polskiej narodowej gospodarki. Odpowiada ona za jej modernizację oraz wzrost znaczenia w światowej gospodarce. Przy czym, bynajmniej nie oznacza to, że gdybyśmy dalej pozostali na globalizacyjnej ścieżce w niezmienionej formie nadal równie szybko dogadalibyśmy gospodarczo Zachód (wyniki analizy Michała Możdżenia oraz Macieja Grodzieckiego są wobec tego dość sceptyczne). Jednak nie zmienia to jej dotychczasowej pozytywnej roli dla polskiej gospodarki.
Zobacz także: Globalizacja na rekordowym poziomie! Nawet Trump i Putin tego nie zepsuli
Handel międzynarodowy obniżył ceny w Polsce, tym samym podnosząc nasz dobrobyt
Ponadto warto również zwrócić uwagę na bardziej namacalne efekty handlu mianowicie niższe ceny dóbr na półkach sklepowych. Wymiana międzynarodowa pozwala na kupno dóbr, które z różnych względów są produkowane w innych miejscach taniej niż w kraju. Przy czym kanał ten ma szczególnie znacznie w przypadku biedniejszych gospodarstw domowych. W 2016 roku ukazał się artykuł „Measuring the Unequal Gains from Trade” autorstwa ekonomistów Pablo Fajgelbauma oraz Amita Khandelwala. W nim badacze podjęli się estymacji strukturalnego modelu mającego pokazać jak zmiany cen wynikłe z handlu wpłynęły na dobrobyt konsumentów z różnych krajów. Zgodnie z ich wyliczeniami, import podnosi w Polsce siłę nabywczą 10 procent najbiedniejszych konsumentów aż o 61 proc. W przypadku medianowego konsumenta zysk oszacowano na 42 proc. Z kolei w przypadku konsumenta znajdującego się w 90 percentylu korzyści z importu wyniosły już „zaledwie” 23 proc.
Czy globalizacja osłabiła pracowników?
No dobrze, ale co z pracownikami? Czy globalizacja nie osłabiła ich pozycji negocjacyjnej? W przypadku Polski trudno mówić o jakimkolwiek długotrwałym negatywnym wpływie globalizacji na analizowane kwestie. Rzućmy najpierw okiem na „surowe” dane. Na poniższym wykresie zamieszono ewolucję udział prac w wartości dodanej w polskich firmach. Jak widać, ogólnie w ciągu ostatnich kilku dekad oscylowała ona pomiędzy 50 a 60 proc. i pozostała dość stabilna w czasie (pomijając lata 2002-2004).
Bardziej skomplikowane ekonometryczne analizy wskazują, że po początkowym negatywnym wpływie globalizacji, dzięki umocnieniu pozycji państw Europy Środkowo-Wschodniej w globalnych łańcuchach dostaw sytuacja uległa zmianie na korzyść pracowników. Jak możemy wyczytać w przywoływanej tutaj pracy Macieja Grodzickiego, Michała Możdżenia:
Wykryliśmy zmianę w modelu ELG [tj. modelu wzrostu gospodarczego opartego na eksporcie] po kryzysie finansowym, która wzmocniła siłę przetargową pracowników, umożliwiając zarówno wyższy strukturalny stosunek zatrudnienia do siły roboczej, jak i wyższy udział płac w PKB.

„Naiwna” globalizacja była dla nas korzystna
Podsumowując niniejszy tekst, bilans globalizacji przynajmniej na analizowanej płaszczyźnie jest dla Polski zdecydowanie dodatni. To właśnie dzięki niej mieliśmy możliwość znacznie szybciej doganiać Zachód w ostatnich dekadach. Proces ten w dużej mierze przyczynił się do zbudowania naszej gospodarki i jej pozycji na arenie międzynarodowej. Z tego powodu, zanim wejdziemy w zapowiadany przed Donalda Tuska okres repolonizacji polskiej gospodarki, samowystarczalności i niezależności, warto mieć na uwadze, że ta „era naiwnej globalizacji” wbrew temu, co wynika z wypowiedzi premiera, była dla nas bardzo korzystna.




![Breaking Bad to nie fikcja. Diagnoza raka prowadzi do wzrostu przestępczości [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2026/02/darkostojanovic-medic-563425_1280-390x220.jpg)
