Polacy chcą narodowej gospodarki. Jednak prawdopodobnie nic się nie zmieni
Polacy chcą narodowej gospodarki z polskim kapitałem i polskimi firmami. Wszystko po słowach Donalda Tuska

Donald Tuska ogłosił koniec globalizacji. Jego zdaniem czas postawić na polski kapitał w naszej gospodarce. Przedstawiamy ilu Polaków, się z nim zgadza.
Tusk zapowiada koniec globalizacji
W ostatnim czasie premier Donald Tusk, jak i kandydat na prezydenta polski i wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, mówią o patriotyzmie gospodarczym. Sugerują nawet konieczność repolonizacji naszej gospodarki. Aby sprawdzić podejście obywateli do tego tematu, IBRiS przeprowadził sondaż. Wynika z niego, że ponad połowa respondentów zgadza się z tym postulatem, a idea odbudowy narodowego kapitału cieszy się poparciem nie tylko wśród wyborców partii rządzących, ale także części elektoratu opozycji.
Zobacz także: Niemcy szukają pracy w Polsce. Wskazują nasz kraj jako lepsze miejsce do życia
W swoim przemówieniu podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Warszawie Donald Tusk ogłosił, że kończy się era naiwnej globalizacji. Podkreślał, że Polska nie może być naiwnym partnerem na coraz bardziej brutalnym globalnym rynku, gdzie konkurencja staje się bezwzględna, a sukces ekonomiczny i bezpieczeństwo kraju muszą być budowane na silnych fundamentach własnej gospodarki. Czas na odbudowę narodowej gospodarki, czas na repolonizację polskiej gospodarki, rynku i kapitału mówił Tusk, biorąc na siebie odpowiedzialność za tę, jak sam określił, brutalną deklarację.
Jednak jak wskazują dane, to właśnie globalizacja stoi za sukcesem polskiej gospodarki. Jak wskazuje redaktor Obserwatora Gospodarczego Adam Suraj bilans globalizacji przynajmniej na analizowanej płaszczyźnie jest dla Polski zdecydowanie dodatni. To właśnie dzięki niej mieliśmy możliwość znacznie szybciej doganiać Zachód w ostatnich dekadach. Proces ten w dużej mierze przyczynił się do zbudowania naszej gospodarki i jej pozycji na arenie międzynarodowej. Z tego powodu, zanim wejdziemy w zapowiadany przed Donalda Tuska okres repolonizacji polskiej gospodarki, samowystarczalności i niezależności, warto mieć na uwadze, że ta „era naiwnej globalizacji” wbrew temu, co wynika z wypowiedzi premiera, była dla nas bardzo korzystna. Więcej w tekście: Tusk zapowiada koniec globalizacji. Jednak to dzięki niej Polska rosła w siłę [ANALIZA]
Większość Polaków jest za gospodarką narodową
Jednak ze słowami premiera zgadza się większość obywateli naszego państwa. Jak wynika z sondażu IBRiS:
- 20,6% respondentów „zdecydowanie” zgadza się z premierem,
- 34,1% „raczej” popiera ten pomysł,
- 26,6% badanych nie miało wyrobionej opinii,
- 7,6% „raczej” się nie zgadza,
- 11% „zdecydowanie” odrzuca ideę repolonizacji.
Zobacz także: Harden z kolejnym obiektem w centralnej Polsce. Magazyn w Koluszkach już gotowy
W sumie więc 54,7% ankietowanych jest na tak, podczas gdy przeciwników tej koncepcji jest tylko 18,6%. Co ciekawe, poparcie dla repolonizacji jest wyraźne nie tylko wśród zwolenników rządzącej koalicji, gdzie stanowi aż 80% wyborców Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy, ale także wśród wyborców PiS i Konfederacji, gdzie około 50% z nich również pozytywnie ocenia kierunek wyznaczony przez Tuska. Sprzeciw wobec tej idei wyraża zaledwie 3% elektoratu partii rządzących oraz 33% elektoratu opozycyjnego. Jest to tym bardziej ciekawe, ponieważ zazwyczaj to właśnie obecna opozycja była stawiana jako formacje wspierające polską gospodarkę.
Ekspert ds. wizerunku dr Mirosław Oczkoś w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznał, że choć spodziewał się pozytywnego odbioru deklaracji premiera, zaskoczyła go aż tak wysoka skala poparcia. Jego zdaniem ruch Tuska to przemyślana zagrywka, przygotowująca grunt pod kampanię wyborczą przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi.
Repolonizacja jedynie wyborczym sloganem?
Mimo szerokiego zainteresowania społeczeństwa ideą repolonizacji, politycy i eksperci pozostają sceptyczni co do rzeczywistych skutków zapowiedzi premiera. Według doniesień na poziomie rządowym nie toczą się żadne prace ustawowe w tej sprawie. Ma raczej chodzić o zmianę filozofii zarządzania państwowymi spółkami i większe preferencje dla polskich podmiotów niż o realne zmiany legislacyjne.
Zobacz także: Budżet Wielkiej Brytanii w zapaści. Podwyższenie podatków jest pewne
Co to oznacza w praktyce? W tej chwili repolonizacja gospodarki ma być przede wszystkim hasłem programowym, mającym zmienić mentalność w podejściu do zarządzania kapitałem narodowym. Zmiany mogą więc dotyczyć preferencyjnego traktowania polskich firm w zamówieniach publicznych, wspierania inwestycji realizowanych przez krajowe podmioty, oraz ograniczenia zależności od zagranicznych koncernów w strategicznych sektorach gospodarki.
Póki co nie zapowiada się jednak na wprowadzenie masowych przejęć przedsiębiorstw ani radykalnych zmian własnościowych w gospodarce. Raczej można spodziewać się działań wspierających „polski biznes” poprzez instrumenty administracyjne, finansowe i podatkowe. Repolonizacja, przynajmniej w tej zapowiadanej formie, odpowiada na rosnące społeczne oczekiwanie większej kontroli nad gospodarką w niestabilnym świecie. Ostateczny kierunek i skuteczność tego procesu będą jednak zależały od tego, czy za wielkimi słowami pójdą realne, dobrze przemyślane działania.




