BiznesUSA

Monopol Google jest zagrożony! Google Chrome może zostać sprzedane za 50 mld dolarów!

Sprzedaż przeglądarki i utrzymanie jej pozycji jako lidera to jednak trudne zadanie.

Wyrok Departamentu Sprawiedliwości USA (DOJ) jasno przedstawił sytuację Google. Uznano w nim, że firma zmononopolizowała rynek przeglądarek internetowych i w związku z tym należy podjąć odpowiednie kroki. Jedną z opcji jest zmuszenie jej do sprzedaży przeglądarki Google Chrome. Monopol Google przynosi szkody użytkownikom i mniejszym przedsiębiorstwom. 

  • Departament Sprawiedliwości USA domaga się od Google sprzedaży przeglądarki Chrome. 
  • Monopol Google działa na szkodę konkurencji i konsumentów. 
  • Wykorzystywanie sztucznej inteligencji w celu umocnienia pozycji lidera na rynku prowadzi do wypierania wiarygodnych źródeł informacji. 
  • Przeglądarka może być warta nawet 50 miliardów dolarów. 

Nielegalny monopol Google Chrome

Od tamtego roku spółka-matka Google, Alphabet, przegrywa kluczowe batalie sądowe. 17 kwietnia Sąd Federalny w Wirginii uznał, że Google nielegalnie zdominowało rynek technologii reklamowych online, działając jednocześnie na szkodę konkurencji, wydawców oraz konsumentów. Taki wyrok otwiera drogę do potencjalnej przymusowej sprzedaży narzędzi takich jak Google Ad Manager.

Co więcej, Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) domaga się również sprzedaży kluczowego produktu firmy, jakim jest przeglądarka Google Chrome. Problemem są również umowy, które uczyniły Google domyślną wyszukiwarką na urządzeniach Apple czy Samsung — DOJ domaga się również ich likwidacji. Firma Alphabet płaciła bowiem niemal 20 miliardów dolarów rocznie za ten status w przeglądarce Safari na iPhone’ach, iPadach i komputerach Mac. Podobne kwoty przeznaczano również na zawarcie takich umów z producentami smartfonów z Androidem i operatorami sieci komórkowych.

Zobacz także: Wojna handlowa USA i Chin: Google i Tesla na celowniku

Sztuczna inteligencja jako nowe narzędzie monopolu 

Proces, w którym bierze udział spółka, dotyczy nie tylko dominacji Google, ale również planów związanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. DOJ ostrzegł bowiem, że firma może posłużyć się narzędziami AI, by umocnić swoją pozycję na rynku. 

Prokuratorzy przedstawili dowody na to, że Google zawarło umowę z Samsungiem, na mocy której smartfony tego producenta będą dostarczane użytkownikom z zainstalowaną bez ich wyboru aplikacją Gemini. Jest to platforma sztucznej inteligencji, będąca odpowiedzią Google na inne popularne narzędzia generatywnego AI, takie jak ChatGPT. 

Takie rozwiązania umacniają jedynie model, w którym użytkownik uzależniony jest od ekosystemu jednego dostawcy, co w nienaturalny sposób ogranicza konkurencję i uniemożliwia użytkownikom wybór innych narzędzi. Wszystko to wspiera jedynie monopol Google. 

Monopol Google budzi niepokój na rynku

Dominacja Google na rynku wyszukiwarek, reklam czy sztucznej inteligencji budzi mnóstwo obaw. Monopolistyczna pozycja firmy w praktyce oznacza kontrolę nad tym, jakie treści konsumują użytkownicy i z jakich źródeł korzystają. W efekcie różnorodność informacji maleje, a mniejsze firmy nie mają szansy na wybicie się. 

Co więcej, powiązanie przeglądarki z usługami AI i dedykowanym systemem operacyjnym sprawia, że konsumenci tracą możliwość korzystania z innych platform. Alarmującą kwestią są również opisy tworzone przez sztuczną inteligencję, pojawiające się nad wynikami wyszukiwania. W założeniu mają one pomagać w szybkim uzyskaniu odpowiedzi, często zawierają jednak błędy, upraszczają rzeczywistość i faworyzują określone źródła. Algorytmiczne streszczenia wypierają bardziej wiarygodne źródła, co zmniejsza ruch na stronach internetowych wydawców i zakłóca naturalny przebieg informacji. 

Zobacz także: Jak Google zmieniło nasze myślenie, szukanie i zdobywanie informacji? Rynek usług internetowych bez tej firmy byłby dziś zupełnie inny

W obecnych czasach małe firmy praktycznie nie mają szans konkurować ze światowymi liderami. Ich budżet na reklamę i pozycjonowanie nie jest wystarczający, przez co wypierane są przez gigantów. 

Niemal 90 procent wszystkich zapytań internetowych przechodzi przez Google, co w praktyce oznacza, że to ta jedna firma decyduje, kto zyska widoczność, a kto zostanie zepchnięty na margines. Wystarczy minimalna zmiana w algorytmie, aby doprowadzić do dramatycznego spadku ruchu na stronie, co w wielu przypadkach kończy się poważnymi stratami lub zamknięciem działalności. Wyszukiwarka Google wyraźnie premiuje największe portale informacyjne, agregatory i gigantów handlu online. Jednocześnie własne produkty, takie jak YouTube i Google Shopping, zdobywają coraz więcej przestrzeni, utrudniając mniejszym firmom i blogom dotarcie do odbiorców — podsumowuje Marcin Stypuła, prezes agencji SEO Semcore. 

Chętnych na zakup Chrome nie brakuje

Kto chce kupić Google Chrome? Chętni już ustawiają się w kolejce. Chęć zakupu wyraziły takie firmy jak Perplexity, Yahoo czy OpenAI — spółka, która stała się popularna dzięki platformie ChatGPT.

Jeżeli dojdzie do transakcji, to nowy właściciel będzie miał przed sobą ogromnie trudne zadanie. Utrzymanie czołowej pozycji Google Chrome z pewnością nie będzie łatwe. Jeśli nie uda mu się zapewnić dalszego rozwoju, przeglądarka może podzielić los Skype’a – niegdyś lidera wśród komunikatorów internetowych, który po przejęciu przez Microsoft szybko wypadł z łask użytkowników

Zmianę właściciela może utrudnić fakt, że w obecnej formie przeglądarka uzależniona jest od technologicznych rozwiązań spajających różne produkty Google. Podczas rozprawy przed sądem federalnym w Waszyngtonie Parisa Tabriz, dyrektor generalna Google Chrome stwierdziła, że tylko jej firma jest w stanie utrzymać aktualny poziom funkcjonowania przeglądarki. Wszystko przez to, że jej funkcjonowanie opiera się w dużej mierze na flagowych produktach Google — czyli istnym ekosystemie wypracowanym przez firmę latami. 

Odebranie Google dostępu do danych zbieranych za pośrednictwem Chrome byłoby dla firmy poważnym ciosem. Model biznesowy giganta z Mountain View w dużej mierze opiera się na monetyzacji informacji pozyskiwanych za pomocą popularnych produktów, takich jak Android, Gmail czy YouTube. To właśnie dane o zachowaniach użytkowników, ich zainteresowaniach, lokalizacji, aktywności zakupowej czy nawykach online są fundamentem skutecznego targetowania reklam, które stanowi główne źródło przychodów firmy – tłumaczy Marcin Stypuła

Zobacz także: Rynek e-commerce w Chinach: globalny hegemon pełen oszustów

Ile warta jest przeglądarka Google Chrome?

Lider wśród światowych przeglądarek na pewno nie będzie taki łatwy do kupienia. Według szacunków analityków Bloomberga, wartość Chrome może wynosić około 20 miliardów dolarów. Wśród innych ekspertów mówi się nawet o 50 miliardach dolarów. Takie ceny wynikają z ogromnej bazy aktywnych użytkowników. Z Google Chrome miesięcznie korzysta bowiem 3 miliardy osób.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Martyna Paja

Redaktorka Obserwatora Gospodarczego. Wschodoznawczyni z pasją do edukacji i zrównoważonego rozwoju. Interesuję się kulturą Azji Południowo-Wschodniej.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker