Demografia

Współczynnik dzietności w Polsce na katastrofalnie niskim poziomie!

TFR w Polsce jest jednym z najniższych w Europie i coraz mocniej gonimy kraje Azji

Po pierwszych trzech miesiącach 2025 roku współczynnik dzietności w Polsce (TFR – Total Fertility Rate) wyniósł 1,03. Jest to poziom najniższy w historii powojennej Polski i jeden z najniższych w Europie. Jednocześnie, w pierwszych miesiącach tego roku liczba urodzeń spadła o ponad 10% względem roku poprzedniego, do zaledwie około 58 tysięcy. Dane te nie tylko potwierdzają narastający kryzys demograficzny, ale również sugerują, że dotychczasowe wyjaśnienia jego przyczyn wymagają głębszej rewizji.

  • Współczynnik dzietności za pierwsze trzy miesiące 2025 roku wyniósł 1,03.
  • Przy takim współczynniku dzietności każde następne pokolenie będzie o połowę mniejsze o poprzedniego.
  • Zmiany demograficzne nie są jednak tylko problemem Polski, lecz większości państw świata.

Dotąd dominowało przekonanie, że niska dzietność jest przede wszystkim skutkiem trudnej sytuacji ekonomicznej – wysokich kosztów życia, problemów mieszkaniowych oraz niewystarczającego wsparcia instytucjonalnego. Tymczasem coraz więcej badań wskazuje, że spadek urodzeń to nie tylko problem polityki społecznej, lecz także zjawisko kulturowe i cywilizacyjne, na które nie sposób odpowiedzieć wyłącznie transferami pieniężnymi.

Współczynnik dzietności w Polsce poniżej progu alarmowego

Zgodnie z danymi statystycznymi, współczynnik dzietności w Polsce spadł z poziomu 1,39 w 2020 roku do obecnego 1,03. Oznacza to redukcję o ponad 29% w ciągu pięciu lat. Jednocześnie, jak wynika z danych BirthGauge, tylko w pierwszym kwartale 2025 roku liczba urodzeń obniżyła się o 10,1% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Warto w tym miejscu przypomnieć, że współczynnik dzietności pozwalający na zastępowalność pokoleń to ok. 2,15. Oznacza to, że przy takim TFR, każde następne pokolenie będzie o połowę mniejsze od poprzedniego.

Współczynnik dzietności w Polsce TFR

Na tle krajów Unii Europejskiej Polska znalazła się na jednym z ostatnich miejsc. Dla porównania we Francji wskaźnik dzietności w tym roku wynosi 1,56, w Holandii 1,39, w Bułgarii 1,57, a w Węgrzech 1,30. Gorzej niż w Polsce jest tylko na Litwie, gdzie TFR za pierwszy kwartał wyniosło równe 1. Niewiele lepiej jest w Estonii, gdzie dzietność w danych za pierwszy kwartał wyniosła 1,09. Nie ma jeszcze danych ze wszystkich państw Europy, ale mając na uwadze statystyki z 2024 roku i obecne trendy, możemy się raczej spodziewać okupowania końca stawki.

Ekonomiczne przyczyny? Coraz mniej przekonujące

Tradycyjna narracja dotycząca przyczyn niskiej dzietności opierała się na założeniu, że decyzje prokreacyjne są w znacznym stopniu determinowane przez sytuację materialną. Dostęp do mieszkań, jakość usług publicznych i poziom dochodów uznawano za kluczowe czynniki decydujące o liczbie urodzeń. Tymczasem aktualne dane demograficzne i porównania międzynarodowe podają tę tezę w wątpliwość.

W Polsce poziom życia – mierzony siłą nabywczą, jakością infrastruktury i transferami socjalnymi – jest dziś najwyższy w historii. Rodziny otrzymują comiesięczne świadczenia w wysokości 800 zł na dziecko, a mimo to liczba urodzeń osiąga rekordowo niski poziom (Więcej o zjawisku pisał Adam Suraj w swoim tekście Wydajemy na dzieci 7-krotnie więcej, niż w 2004 roku. A dzietność? Ani drgnęła!). Wbrew intuicji, wzrost wydatków publicznych na rodziny nie przyniósł efektu proporcjonalnego do nakładów. Podobne zjawiska obserwowane są również w innych krajach rozwiniętych.

Również problem dostępności mieszkań, choć istotny, nie wydaje się czynnikiem decydującym. Analizy przeprowadzone w krajach takich jak Brazylia czy Stany Zjednoczone wskazują, że własność mieszkaniowa może zwiększać prawdopodobieństwo posiadania dzieci, jednak wpływ ten jest relatywnie niewielki – na poziomie kilku punktów procentowych (tu również odsyłam do analizy Adama Suraja pt. Niska dostępność mieszkań jako przyczyna kryzysu demograficznego? W minimalnym stopniu [BADANIE]). W dodatku osoby posiadające nieruchomości różnią się od reszty populacji pod względem statusu społecznego, co dodatkowo komplikuje analizę przyczynowo-skutkową.

Opieka instytucjonalna – czyli dostępność żłobków i przedszkoli – również odgrywa rolę, zwłaszcza w kontekście możliwości godzenia pracy zawodowej z wychowaniem dzieci. Raporty wskazują, że kobiety, które nie mają dostępu do takiej formy wsparcia, częściej rezygnują z macierzyństwa. Jednak, jak zauważają socjologowie, nawet tam, gdzie jakość usług opiekuńczych znacząco się poprawiła, nie odnotowano trwałego wzrostu współczynnika dzietności.

Zmiana kulturowa: kryzys relacji i samotność

Coraz więcej badań sugeruje, że obecny kryzys demograficzny ma źródła znacznie głębsze niż dotąd zakładano. Nie dotyczy on już wyłącznie liczby dzieci w rodzinach, lecz samych podstaw ich istnienia – relacji międzyludzkich i trwałych związków. Jak zauważył demograf Mateusz Łakomy, malejąca liczba par żyjących w stałych związkach może być jednym z kluczowych czynników spadku dzietności.

Z danych wynika, że już w 2019 roku około 40% Polaków w wieku 20–39 lat nie pozostawało w żadnej relacji partnerskiej. Lockdowny w czasie pandemii najprawdopodobniej ten odsetek zwiększyły. Brak związków przekłada się bezpośrednio na niższą liczbę urodzeń – zwłaszcza że coraz więcej kobiet pozostaje bezdzietnych nie z powodu rezygnacji z kolejnego dziecka, ale braku partnera i podstawowych więzi emocjonalnych.

Zjawisko to wpisuje się w szerszy kontekst tzw. „epidemii samotności”, obserwowanej także w innych państwach. W Stanach Zjednoczonych bezdzietność dotyczy już ponad jednej trzeciej kobiet w wieku 25–44 lat. W Polsce ok. 30% kobiet po czterdziestce nie ma dzieci. To fundamentalna zmiana w strukturze społecznej, która wykracza poza dotychczasowe rozumienie polityki prorodzinnej.

Technologia kontra relacje

Niebagatelny wpływ na ten stan rzeczy mają również przemiany technologiczne. Coraz częściej jako czynnik ograniczający budowanie relacji wskazuje się media społecznościowe oraz intensywne korzystanie z urządzeń mobilnych. Badacze tacy jak Alice Evans z King’s College London podkreślają, że cyfrowe narzędzia komunikacji mogą prowadzić do spłycenia kontaktów międzyludzkich, rozproszenia uwagi i wzrostu oczekiwań wobec relacji partnerskich.

Według niektórych hipotez rozwój mediów społecznościowych doprowadził do „kulturowego przeskoku”, zwłaszcza wśród kobiet – które, mając dostęp do nowych narracji i wzorców, częściej rezygnują z relacji niespełniających ich oczekiwań. Tego rodzaju zmiany postaw trudno jest odwrócić klasycznymi metodami polityki rodzinnej.

Wnioski: konieczność redefinicji polityki demograficznej

Dotychczasowe próby przeciwdziałania kryzysowi demograficznemu opierały się głównie na wspieraniu rodzin, które już istnieją. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że kluczowe będzie wsparcie dla ich tworzenia. Jeśli bowiem problemem jest brak relacji, a nie brak zachęt do posiadania kolejnego dziecka, należy zredefiniować cele polityki demograficznej.

W dłuższej perspektywie Polska stanie przed koniecznością dostosowania systemu emerytalnego, rynku pracy i infrastruktury społecznej do rzeczywistości kurczącego się społeczeństwa. Scenariusz, w którym populacja Polski spada do 32–33 milionów w ciągu dwóch dekad, przestaje być alarmistyczną wizją, a staje się wysoce prawdopodobną prognozą.

Zapaść demograficzna, z którą mierzy się Polska, to nie tylko problem braku dzieci, ale sygnał głębszych przemian społecznych i kulturowych. Odpowiedź na ten kryzys wymaga nie tylko instrumentów ekonomicznych, ale także działań na rzecz odbudowy relacji społecznych i kultury bliskości. W przeciwnym razie Polska może stać się krajem, w którym kolejne pokolenia będą coraz mniej liczne – nie z wyboru, lecz z braku podstawowych więzi międzyludzkich.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Filip Lamański

Dziennikarz, założyciel i redaktor naczelny portalu Obserwator Gospodarczy z wykształcenia ekonomista specjalizujący się w demografii i systemie emerytalnym. W 2020 roku nagrodzony w konkursie NBP na dziennikarza ekonomicznego w kategorii felieton lub analiza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker