GospodarkaUSA

USA pod presją ceł: Jeśli Chiny zakręcą kurek to amerykański przemysł otrzyma solidny cios

Możliwe jest zaostrzenie polityki wobec UE – Trump w maju zasugerował możliwość wprowadzenia 50 - procentowych ceł

Na początku lipca mija termin 90-dniowego zawieszenia wzajemnych ceł ogłoszonych przez administrację USA. Negocjacje umów handlowych z partnerami są w toku, jednak pełna ocena polityki handlowej drugiej kadencji Donalda Trumpa wydaje się dziś jeszcze przedwczesna. Nie zmienia to jednak faktu, że prowadzenie obserwacji w tym zakresie jest w pełni zasadne i może nam pokazać jakie karty w negocjacjach mogą mieć poszczególne strony. 

  • Dane amerykańskie za kwiecień 2025 r. wskazują na wyraźny spadek importu r/r z Chin aż o 20 proc., z Kanady o 12 proc.
  • Możliwe jest zaostrzenie polityki wobec UE – Trump w maju zasugerował możliwość wprowadzenia 50-procentowych ceł.
  • prognozy OECD wskazują na wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego USA – z 2,8 proc. w 2024 r. do zaledwie 1,6 proc. w roku 2025.
  • Inflacja w USA na koniec 2025 r. może sięgnąć 4 proc., m.in. z powodu wzrostu barier celnych.

Spadający import, rosnące wpływy z ceł i pogarszający się bilans USA

Polski Instytut Ekonomiczny podał amerykańskie dane za kwiecień 2025 r. wskazują na wyraźny spadek importu r/r z Chin aż o 20 proc., z Kanady o 12 proc., brak zmian w handlu z Unią Europejską, a jednocześnie wzrost importu z Polski o 12 proc. Mimo że w samym kwietniu deficyt handlowy USA zmniejszył się r/r o 14 proc., to w okresie styczeń–kwiecień wzrósł aż o 45 proc. względem analogicznego okresu 2024 r., co wiąże się ze zwiększonym importem w pierwszym kwartale roku.

usa

Średnie stawki celne na 14 maja 2025 r. wyniosły już 51 proc. dla Chin oraz 11 proc. dla reszty świata. W międzyczasie podniesiono również cła na stal i aluminium – do poziomu 50 proc. W efekcie przychody budżetu federalnego z ceł w okresie październik 2024 – maj 2025 wzrosły o 30 mld USD, czyli o 61 proc. w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku budżetowego.

Jednocześnie prognozy OECD wskazują na wyraźne spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego USA – z 2,8 proc. w 2024 r. do zaledwie 1,6 proc. w roku 2025. Inflacja na koniec 2025 r. może sięgnąć 4 proc., m.in. z powodu wzrostu barier celnych. Jednak dotychczas cła nie przełożyły się istotnie na wzrost cen – w maju inflacja wyniosła jedynie 2,4 proc. r/r.

Negocjacje handlowe – dwa porozumienia i wiele znaków zapytania

Z szeroko zapowiadanych umów handlowych udało się zakończyć rozmowy jedynie w dwóch przypadkach – z Wielką Brytanią (na którą nie nałożono ceł wzajemnych) oraz z Chinami, które USA uznają za głównego rywala strategicznego.

Zobacz także: Człowiek sukcesu i filantrop czy bezwzględny kat konkurencji? Rockefeller i historia jego imperium

Negocjacje z innymi partnerami – w tym z UE – trwają, ale rozmowy toczą się w atmosferze braku zaufania. Partnerzy nie wykazują chęci do ustępstw pod presją jednostronnych barier, zwłaszcza że Biały Dom konsekwentnie odrzuca propozycje bardziej kompleksowych porozumień, takich jak redukcja ceł do zera w handlu towarami przemysłowymi zaproponowana przez UE.

REE jako narzędzie nacisku i źródło napięć na lini USA-Chiny?

W odpowiedzi na kolejne rundy podwyżek ceł ze strony USA, Pekin w kwietniu br. zdecydował się na ograniczenie eksportu metali ziem rzadkich (REE), uzasadniając to potrzebą kontroli ich potencjalnie podwójnego zastosowania. Choć formalnie wprowadzono jedynie obowiązek uzyskiwania zezwoleń eksportowych, w praktyce procedury niemal całkowicie sparaliżowały handel REE.

Doprowadziło to do sytuacji gdzie amerykański przemysł – szczególnie motoryzacyjny, zbrojeniowy i sektor robotyki – szybko odczuł niedobory. Niektórzy producenci samochodów rozważali przeniesienie produkcji komponentów do Chin, inni – eksport silników w celu montażu magnesów w Chinach. Firmy takie jak Ford oraz kilku europejskich producentów czasowo wstrzymały produkcję.

usa

REE to grupa siedemnastu pierwiastków o kluczowym znaczeniu dla nowoczesnych technologii – od pojazdów elektrycznych po OZE i systemy uzbrojenia. Około 80–90 proc. wartości rynku REE i 25 proc. wydobycia przypada na magnesy trwałe wykorzystywane m.in. w silnikach EV i turbinach wiatrowych. Ich produkcja opiera się na pierwiastkach takich jak neodym, prazeodym, dysproz i terb. Chiny odpowiadają dziś za 92 proc. światowej produkcji magnesów trwałych – są w tym zakresie absolutnym monopolistą.

Genewa, Londyn i nieopublikowane ustalenia

W obliczu niedoborów REE strona amerykańska 12 maja przystąpiła do rozmów z Chinami w Genewie. Efektem było ogłoszenie 90-dniowego „zawieszenia broni”, choć szybko pojawiły się wzajemne oskarżenia o brak dobrej woli. USA zarzucały Chinom celowe opóźnianie wydawania licencji, Pekin ripostował, że Amerykanie zwiększają restrykcje eksportowe – m.in. wobec chipów do AI i sugerują anulowanie wiz chińskim studentom. Wydaje się jednak, że to Waszyngton, zaniepokojony sytuacją w przemyśle, naciskał na kontynuację rozmów i ponowne otwarcie eksportu REE.

Zobacz także: Atak Izraela na Iran zagraża światowej logistyce! Co z Cieśniną Ormuz?

Spotkanie w Londynie (10–12 czerwca), choć przez prezydenta Trumpa ogłoszone sukcesem, nie przyniosło jasnych rezultatów. Chiny zgodziły się na 6-miesięczne okno liberalizacyjne na eksport REE po zatwierdzeniu porozumienia przez obu prezydentów, z możliwością natychmiastowego cofnięcia zgody, jeśli USA nie wycofają szeregu restrykcji. Wśród warunków znalazły się m.in. ograniczenia dotyczące eksportu silników odrzutowych i ich części, czy też etanu – produktu ubocznego wydobycia węglowodorów. Strony ustaliły, że mają czas do sierpnia na dopracowanie bardziej kompleksowej umowy.

Naciski biznesu, potencjalna eskalacja wobec UE

Chiny pozostają niezbędnym ogniwem amerykańskiego przemysłu, co skłania Trumpa do szukania potwierdzenia swojej siły politycznej w relacjach z innymi partnerami. Możliwe jest zaostrzenie polityki wobec UE. Przypomnijmy, że Trump w maju zasugerował możliwość wprowadzenia 50-procentowych ceł. Sekretarz skarbu Scott Bessent zasygnalizował z kolei możliwość wydłużenia okna negocjacyjnego z częścią państw o kolejne 90 dni. Coraz bardziej oczywiste staje się, że realny wpływ na politykę handlową ma amerykański biznes, który coraz silniej wymusza pragmatyzację działań Białego Domu.

Mimo to obowiązują dziś trzy główne stawki: uniwersalna 10-procentowa dla większości towarów, 25-procentowa dla sektora motoryzacyjnego i 50-procentowa dla stali i aluminium. Układ sił może się jednak w nadchodzących tygodniach dynamicznie zmienić – wszystko zależy od dalszych negocjacji, presji przemysłu i kalkulacji politycznych w kampanii prezydenckiej.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Aleksander Piwowarski

Redaktor w redakcji Obserwator Gospodarczy. Student prawa i administracji oraz doradztwa politycznego i publicznego. Interesuję się ekonomią, polityką oraz marketingiem.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker