Konsumpcja indywidualna w Polsce stale rośnie. Przegoniliśmy Węgry i depczemy po piętach Hiszpanii
Rzeczywista konsumpcja indywidualna (AIC) w Polsce w 2024 r. osiągnęła ona 84 proc. średniej UE

Konsumpcja indywidualna w Polsce coraz bardziej rośnie, coraz bardziej doganiając państwa Europy Zachodniej. Nie zmienia to jednak faktu, że do Niemiec czy Luksemburgu, czyli liderów zestawienia nadal nam sporo brakuje.
- Rzeczywista konsumpcja indywidualna (AIC) w Polsce w 2024 r. osiągnęła ona 84 proc. średniej UE.
- Polska wyprzedza już Portugalię (80 proc.) i Węgry (75 proc.), a także zbliża się do Hiszpanii (85 proc.).
- Względny wskaźnik siły nabywczej (WWSN) w Polsce wynosi zaledwie 66 proc. średniej UE.
Rosnąca konsumpcja indywidualna w Polsce
Polski Instytut Ekonomiczny podaje, że rzeczywista konsumpcja indywidualna (AIC) w Polsce kontynuuje trend zbliżania się do poziomu życia w bogatszych państwach Unii Europejskiej. W 2024 r. osiągnęła ona 84 proc. średniej UE, podczas gdy w 2023 r. było to 83 proc. To niewielki, lecz istotny krok w procesie konwergencji. Wskaźnik AIC pokazuje, ile dóbr i usług faktycznie konsumują mieszkańcy – niezależnie od tego, czy płacą z własnej kieszeni, czy koszty przejmuje państwo (np. opieka zdrowotna, edukacja).
Polska wyprzedza już Portugalię (80 proc.) i Węgry (75 proc.), a także zbliża się do Hiszpanii (85 proc.) i Słowenii (88 proc.). Liderami pozostają kraje Europy Zachodniej, takie jak Luksemburg (137 proc.), Niemcy (116 proc.) i Austria (115 proc.). Skok AIC zawdzięczamy rosnącym płacom, waloryzacji transferów socjalnych – jak program „800+” – oraz korzystnej sytuacji na rynku pracy.
Przewaga cenowa przyczyną wzrostu
Niskie ceny wciąż są naszym atutem: przeciętny koszyk konsumpcyjny kosztuje nad Wisłą jedynie 72,2 proc. średniej unijnej. Dzięki temu Polacy płacą mniej za większość produktów i usług niż mieszkańcy Zachodu – szczególnie wyraźnie widać to w przypadku żywności, energii czy usług gastronomicznych.
Zobacz także: Pociąg do Chorwacji rusza dziś w pierwszy kurs! Wszystkie bilety wyprzedane
Oznacza to, że każda złotówka pozwala kupić relatywnie więcej niż euro w droższych krajach. Choć rosnące wynagrodzenia i zacieśniające się powiązania gospodarcze z UE stopniowo zmniejszają tę przewagę, na razie działa ona wyraźnie na korzyść naszych gospodarstw domowych.

Siła nabywcza wciąż poniżej średniej
Mimo korzystnych cen zarobki pozostają niskie na tle Unii. Względny wskaźnik siły nabywczej (WWSN) wynosi zaledwie 66 proc. średniej UE, co oznacza, że przeciętnego Polaka stać realnie na około jedną trzecią mniej niż przeciętnego Europejczyka. Dla porównania: w Rumunii wskaźnik ten sięga już 73, a w Niemczech przekracza 120.
Nadwyżka dobrobytu – dlaczego ją odczuwamy?
Paradoksalnie, realnie żyje nam się coraz lepiej, choć siła nabywcza pozostaje ograniczona. Klucz tkwi w efektywnym wykorzystaniu wzrostu gospodarczego. Polski PKB per capita wynosi około 79 proc. średniej unijnej, lecz AIC sięga aż 84 proc. – to dowód na „nadwyżkę dobrobytu”.
Zobacz także: Płaca minimalna w UE: Luksemburg przewyższył Niemcy, a Polska kraje Europy Środkowo-Wschodniej!
Innymi słowy, produkcja dóbr i usług wyjątkowo skutecznie przekłada się u nas na codzienne życie. Państwo wspiera gospodarstwa domowe, a niższe ceny i szeroki dostęp do usług publicznych, takich jak edukacja czy ochrona zdrowia, pozwalają optymalnie wykorzystać dochody, którymi dysponujemy.




