Mniej paniki, więcej ofert – nowa rzeczywistość na polskim rynku mieszkaniowym

Po niemal dwóch latach niepewności i wyhamowania, na polskim rynku nieruchomości pojawiają się pierwsze, wyraźne oznaki ożywienia. Z najnowszego raportu analityków PKO Banku Polskiego wynika, że choć ceny mieszkań jeszcze nie wracają do dynamicznych wzrostów z lat 2021–2022, to rosnące zainteresowanie kredytami hipotecznymi, stabilizująca się podaż i oczekiwania na spadek stóp procentowych zwiastują nową fazę cyklu.
Ceny transakcyjne mieszkań w największych aglomeracjach spadły średnio o 3% kwartał do kwartału, co wskazuje na kontynuację korekty rynkowej.
Na koniec I kwartału 2025 roku oferta deweloperska osiągnęła rekordowy poziom ponad 59 tys. lokali, co znacząco zwiększyło presję podażową.
Wartość zapytań o kredyty hipoteczne wzrosła w maju o 46,4% rok do roku, co sugeruje stopniowe odbudowywanie się popytu finansowanego długiem.
Analitycy PKO BP prognozują umiarkowany wzrost cen mieszkań w drugiej połowie roku, przy jednoczesnym wskazaniu na rosnące znaczenie czynników ryzyka zewnętrznego.
Po gwałtownym spadku transakcyjności w II połowie 2024 roku rynek zaczyna odzyskiwać równowagę. Obecnie mamy do czynienia z etapem przejściowym, który może poprzedzać nową falę wzrostową – oceniają autorzy raportu „Rynek mieszkaniowy 2Q25: Przebudzenie”.
Polski rynek nieruchomości. Ceny hamują, ale nie pikują
Największą zmianą w ostatnich miesiącach jest wyraźne spowolnienie dynamiki cen mieszkań. Dane z pierwszego kwartału 2025 roku pokazują, że w sześciu największych aglomeracjach ceny transakcyjne na rynku pierwotnym spadły średnio o 3% kwartał do kwartału. Na rynku wtórnym korekta była jeszcze bardziej widoczna – w Warszawie zanotowano spadek nawet o 3,4% q/q, a w Krakowie i Wrocławiu o około 2%.
To nie jest załamanie rynku, ale raczej naturalna korekta po gwałtownych wzrostach z lat ubiegłych i po ubiegłorocznym wysyceniu popytu dzięki programowi „Bezpieczny Kredyt 2%” – podkreślają analitycy PKO BP.
Rekordowa podaż: rynek kupującego
Jednym z kluczowych czynników stabilizujących ceny mieszkań jest rekordowo wysoka oferta deweloperów. W sześciu głównych metropoliach na koniec I kwartału dostępnych było aż 59,1 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o ponad 39% r/r.
Średni czas sprzedaży nowego mieszkania w ofercie dewelopera wzrósł do blisko 7 kwartałów, czyli prawie dwóch lat. To o wiele więcej niż w 2023 roku, kiedy nieruchomości znikały z rynku średnio po 2–3 kwartałach.
Kupujący mają dziś komfort wyboru. Nie tylko w zakresie lokalizacji czy metrażu, ale również cen. Deweloperzy są bardziej skłonni do negocjacji, oferują rabaty, wakacje czynszowe czy bonusy wykończeniowe – zauważają eksperci banku.
Kredyt hipoteczny wraca do łask
Pomimo wciąż wysokich stóp procentowych i ograniczonej zdolności kredytowej wielu gospodarstw domowych, pierwsze miesiące 2025 roku przyniosły wyraźne odbicie w sektorze finansowania mieszkań.
Wartość udzielonych kredytów hipotecznych w I kwartale wyniosła 20,4 mld zł, co oznacza wprawdzie spadek o 24% r/r, ale wzrost o 3% w porównaniu z ostatnim kwartałem 2024 roku.
W maju Biuro Informacji Kredytowej odnotowało wzrost liczby zapytań kredytowych aż o 46,4% r/r. Liczba potencjalnych kredytobiorców zwiększyła się do 38,6 tys. osób, co może świadczyć o rosnących nadziejach na poprawę dostępności finansowania.
Oczekiwania na obniżki stóp procentowych, planowane na drugą połowę roku, wyraźnie ożywiły sentyment mieszkaniowy – wskazują analitycy PKO.
Najem stabilny, ale pod presją instytucji
Rynek najmu pozostaje względnie stabilny, jednak obserwuje się jego stopniową transformację. Coraz większy udział mają inwestorzy instytucjonalni, którzy wchodzą nie tylko w duże aglomeracje, ale również w rynek mieszkań studenckich i akademików prywatnych.
Dla najemców oznacza to większą konkurencję, ale i szansę na wyższy standard usług. Dla indywidualnych inwestorów – presję cenową i ryzyko utraty rentowności – analizuje PKO.
Prognozy na kolejne miesiące: umiarkowany optymizm
Z raportu banku wynika, że w scenariuszu bazowym do końca 2025 roku możemy spodziewać się lekko rosnących cen mieszkań – w granicach 3–6% rocznie.
Głównymi czynnikami wspierającymi rynek będą:
- spadek stóp procentowych,
- decyzje zakupowe przyspieszane końcem programu dopłat rządowych,
- ograniczająca się liczba nowych inwestycji z powodu rosnących kosztów budowy.
W scenariuszu alternatywnym – przy pogorszeniu warunków geopolitycznych, recesji lub wprowadzeniu nowych obciążeń podatkowych (np. podatku katastralnego) – ceny mogłyby się ponownie ustabilizować lub nawet nieznacznie spaść.
Rynek wraca do równowagi
Raport PKO BP daje nadzieję na spokojniejsze miesiące w sektorze mieszkaniowym. Po burzliwych latach pandemiczno-inflacyjnych i zawirowaniach związanych z programami rządowymi, sytuacja zaczyna się normalizować.
Dla kupujących oznacza to większy wybór i szansę na lepsze warunki. Dla sprzedających – konieczność większej elastyczności i przemyślanej strategii cenowej.

![Malejąca luka czynszowa w Polsce i wielka porażka polityki mieszkaniowej [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2026/03/slpix-gliwice-2461654_1280-390x220.jpg)
![Inwestycje mieszkaniowe w małych miastach przynoszą większy zysk [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2026/03/pvcurcio-san-francisco-3731817_1280-390x220.jpg)

