Energetyka

Centra danych pożerają coraz więcej energii. Europa szuka sposobów, by nie przeciążyć sieci

Centra danych rosną w siłę i wciąż zwiększają swój apetyt na energię. Już dziś odpowiadają za znaczną część zużycia prądu w Europie, a rozwój sztucznej inteligencji i usług chmurowych sprawi, że do końca dekady ich zapotrzebowanie może wzrosnąć nawet dwukrotnie. To wyzwanie nie tylko dla sieci elektroenergetycznych, ale też dla polityków i społeczności lokalnych, które coraz częściej domagają się rekompensat za sąsiedztwo cyfrowej infrastruktury – możemu przeczytać w Tygodniku Gospodarczym PIE.

  • Rozwój sztucznej inteligencji i centrów danych stawia przed Europą bezprecedensowe wyzwanie energetyczne, które może wstrząsnąć gospodarką i systemami elektroenergetycznymi.

  • Cyfrowa rewolucja napędzana przez AI pochłania coraz więcej prądu – już dziś centra danych zużywają go tyle, co największe gospodarki świata.

  • Bez pilnych inwestycji w infrastrukturę energetyczną rozwój sztucznej inteligencji może stać się dla Europy źródłem kryzysu zamiast szansą na wzrost.

Centra danych będą zużywać coraz więcej energii

Wzrost znaczenia sztucznej inteligencji i cyfrowych usług sprawia, że centra danych stają się jednym z najszybciej rosnących konsumentów energii na świecie. Tylko w 2024 roku odpowiadały za 1,5 proc. globalnego zużycia prądu – około 415 TWh. To mniej więcej tyle ile zużywa cała Francja. Europa, gdzie koncentracja tej infrastruktury jest szczególnie wysoka, mierzy się dziś z narastającym wyzwaniem: jak rozwijać cyfrową gospodarkę, nie paraliżując przy tym systemów elektroenergetycznych.

Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), w 2024 roku europejskie centra danych zużyły od 70 do 96 TWh energii elektrycznej, co odpowiada 2–3 proc. całkowitego zapotrzebowania w regionie. Największa koncentracja obiektów przypada na rynek tzw. FLAP-D – Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin – gdzie ich udział w lokalnym zużyciu energii sięga nawet 42 proc. W Dublinie sytuacja jest najbardziej ekstremalna: centra danych pochłaniają niemal 80 proc. energii elektrycznej zużywanej w mieście. Perspektywy są jeszcze bardziej wymagające. Do 2030 roku zużycie prądu przez światowe centra danych może wzrosnąć do 670–1260 TWh, czyli nawet o 204 proc. w stosunku do poziomu z 2024 roku. Jeszcze wyżej stawia poprzeczkę Międzynarodowy Fundusz Walutowy, według którego do 2030 roku zapotrzebowanie to może sięgnąć 1500 TWh, czyli poziomu odpowiadającego całkowitemu zużyciu prądu w Indiach, które do tego czasu będą trzecią największą gospodarką globu. W Europie prognozy różnią się w zależności od źródeł – MAE mówi o 115 TWh w 2030 roku, podczas gdy analitycy Independent Commodity Intelligence Services szacują aż 168 TWh.

Rosnący apetyt na energię oznacza poważne wyzwania dla systemów elektroenergetycznych, zwłaszcza w krajach o dużej koncentracji centrów danych. W regionie FLAP-D przeciążenie sieci sprawia, że dominacja tych rynków stopniowo słabnie. Dziś 62 proc. wszystkich europejskich obiektów znajduje się w tej pięciostrefowej aglomeracji, ale do 2030 roku udział ten może spaść do 55 proc. Kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych stał się czas oczekiwania na przyłączenie do sieci – w rejonach najbardziej obciążonych wynosi średnio 7–10 lat, a w Wielkiej Brytanii sięga nawet 13 lat. Rozwiązaniem mogą być elastyczne formy przyłączeń, czyli stopniowe zwiększanie dostępnej przepustowości w miarę rozbudowy infrastruktury.

Ciemnie i jasne strony rozwoju centrów danych

Eksperci zwracają uwagę, że choć centra danych są obciążeniem dla systemu, mogą też wspierać stabilność sieci. Ich profil zużycia energii umożliwia stosowanie usług elastyczności – takich jak migracja zadań obliczeniowych między obiektami w różnych regionach czy lokalne magazynowanie energii. To rozwiązania, które w najbliższych latach mogą okazać się kluczowe dla integracji tej gałęzi gospodarki z systemami energetycznymi.

Debata wokół centrów danych nie kończy się na kwestiach technicznych i energetycznych. W krajach takich jak Irlandia czy amerykańska Wirginia, gdzie zagęszczenie tego typu infrastruktury jest najwyższe na świecie, w ostatnich latach wybuchały protesty społeczne. Lokalne społeczności coraz częściej domagają się, by operatorzy obiektów zapewniali im realne korzyści – od infrastruktury towarzyszącej po rekompensaty finansowe. Analogicznie do sporów wokół elektrowni jądrowych czy farm wiatrowych, także rozwój centrów danych może w przyszłości wymagać nowych form kontraktu społecznego między państwem, biznesem a obywatelami.

Tak gwałtowny wzrost popytu na energię oznacza presję nie tylko na ceny energii, ale i na klimat. Szacunki wskazują, że dodatkowe zużycie energii przez sektor AI może odpowiadać za emisję nawet 1,7 gigaton CO₂ do 2030 roku – równowartość pięciu lat emisji całych Włoch. MFW jak i inne instytucje ostrzega, że bez pilnych inwestycji w infrastrukturę przesyłową, źródła odnawialne i regulacje wspierające energooszczędne rozwiązania, cyfrowa transformacja może stać się źródłem poważnych napięć gospodarczych i społecznych.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Filip Lamański

Dziennikarz, założyciel i redaktor naczelny portalu Obserwator Gospodarczy z wykształcenia ekonomista specjalizujący się w demografii i systemie emerytalnym. W 2020 roku nagrodzony w konkursie NBP na dziennikarza ekonomicznego w kategorii felieton lub analiza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker