Polska

Zysk i wartość dodana? Wszystko wysyłamy za granicę. Najwięcej do Niemiec

Wartość dodana wytworzona w Polsce często jest transferowana za granicę. Sprawia to, że kapitał w Polsce jest niewystarczający

Polska rozwija się bardzo dynamicznie m.in. za sprawą inwestycji zagranicznych. Jednak mają one również swoją cenę, a mianowicie znaczący odpływ wartości dodanej za granicę. 

  • Zyski są częściowo reinwestowane, ale miliardy złotych trafiają do właścicieli za granicę w formie dywidend. W 2023 roku przez Holandię przepłynęło 12,8 mld zł dywidend, z czego na miejscu zostało tylko 3,5 mld zł.
  • Największym beneficjentem dywidend z Polski są Niemcy, otrzymali prawie 6 mld zł w 2023 roku. Portugalia korzysta głównie dzięki Biedronce, której zyski trafiają ostatecznie do Jeronimo Martins.
  • Francja i Hiszpania zyskują przede wszystkim dzięki bankom, firmom budowlanym i telekomom obecnym w Polsce.
  • Polskie firmy także korzystają z optymalizacji podatkowej. Przykładem Polpharma czy Qemetica, które transferują środki przez Holandię i Luksemburg. 

Zagraniczne firmy wyciągają pieniądze z polskiego rynku

Nie da się ukryć, że nasze państwo rozwija się w imponującym tempie. W dużej mierze jest to zasługa inwestycji zagranicznych, które zapewniają produkcje i miejsca pracy, jednak pozostaje sprawa wartości dodanej wypracowanej w naszym państwie i jej transferu. Inwestorzy z Niemiec, Francji, Portugalii czy Stanów Zjednoczonych budowali tu fabryki, sieci dystrybucji, banki i instytucje finansowe. Wnieśli do kraju technologie, know-how, nowe standardy zarządzania i jakości, które istotnie podniosły konkurencyjność polskich przedsiębiorstw.

Zobacz także: Studia się opłacają? Dla mężczyzn jak najbardziej! [RAPORT]

Nie da się ukryć, że to dzięki temu Polska w stosunkowo krótkim czasie mogła dokonać transformacji gospodarczej i wejść do grona najbardziej dynamicznie rozwijających się państw Europy. Warto jednak pamiętać, że zyski, które zagraniczne firmy generują na naszym rynku, nie pozostają w całości w Polsce. To prawda, że część jest reinwestowana w rozwój działalności, ale ogromne kwoty wypłacane są właścicielom w formie dywidend i transferowane za granicę. Często są wykorzystywane do rozwoju produkcji w innych, często tańszych azjatyckich państwach, dotowania obszaru B+R w głównych państwach, czy podnoszeniu pensji kadry kierowniczej również w państwach rodzimych.

Business Insider, a dokładnie Jacek Frączyk, postanowił przeprowadzić analizę i ukazać, że zyski największych spółek funkcjonujących w Polsce w 2023 roku w znacznej części opuściły kraj. Formalnie najwięcej pieniędzy trafiło do Holandii, która stała się swoistym centrum pośredniczącym dla globalnych przepływów finansowych. To właśnie tam kierowane są miliardy złotych dywidend, by następnie wędrować dalej do docelowych właścicieli w Niemczech, Portugalii, Francji, RPA czy USA.

Holandia i Luksemburg hubem. Największe zyski trafiają do Niemiec

W samym 2023 roku przez Holandię przepłynęło 12,8 miliarda złotych, ale faktycznie na terenie tego kraju pozostało zaledwie 3,5 miliarda. Głównie dzięki ogromnej wypłacie ING Banku Śląskiego. Podobny mechanizm działa w przypadku Luksemburga, który także funkcjonuje jako podatkowo przyjazny hub dywidendowy. Największym ostatecznym beneficjentem dywidend wypracowanych w Polsce są Niemcy. To tam trafiają miliardy złotych zysku generowanego przez takie firmy jak Rossmann, Lidl, Volkswagen, Mercedes czy towarzystwa ubezpieczeniowe Warta i Ergo Hestia.

Zobacz także: Wschodnia konkurencja napiera. Polscy transportowcy mają poważny problem

W sumie niemieccy właściciele otrzymali w ubiegłym roku z Polski prawie sześć miliardów złotych. Drugie miejsce zajmuje Portugalia, której głównym źródłem wpływów jest właściciel sieci Biedronka. Zyski Jeronimo Martins przepływają przez spółkę zarejestrowaną w Holandii, by ostatecznie trafić do Portugalii. Francja i Hiszpania korzystają natomiast głównie dzięki bankom i firmom budowlanym oraz telekomunikacyjnym obecnym na polskim rynku. Jak widzimy sklepy detaliczne generują ogromne zyski. Pieniądze pozostawione przez polskiego konsumenta są następnie reinwestowane w firmy za granicą. Ogromnym błędem jest brak polskich podmiotów takiego rodzaju. Odpływ kapitału za granicę wiąże się także z aspektem optymalizacji podatkowej.

Chociaż obraz transferów może budzić wrażenie, że Polska jedynie oddaje wypracowane pieniądze, sytuacja jest bardziej złożona. Narodowy Bank Polski podaje, że część zysków zagranicznych inwestorów nie jest wypłacana, lecz reinwestowana. W 2023 roku reinwestowane zyski stanowiły główną część napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Oznacza to, że zagraniczne firmy rozwijają swoją działalność w Polsce, rozbudowują fabryki, tworzą centra logistyczne, a także czasami centra badawczo-rozwojowe, a także zwiększają zatrudnienie. W tym sensie kapitał, chociaż częściowo przyczynia się również do długofalowego wzrostu i modernizacji polskiej gospodarki.

Polska potrzebuje własnych międzynarodowych korporacji

Zjawisko masowych transferów dywidend jest jednak naturalną konsekwencją funkcjonowania w gospodarce otwartej. Każdy kraj, który przyciąga kapitał zagraniczny, musi się liczyć z tym, że część zysków wróci do właścicieli za granicą. Kluczowe jest jednak zachowanie odpowiedniej równowagi między napływem inwestycji a wypłatą dywidend. Zbyt duży odpływ środków może oznaczać, że polska gospodarka traci wartość dodaną, która mogłaby zostać przeznaczona na inwestycje krajowe, innowacje czy rozwój lokalnych firm. Jednocześnie warto podkreślić, że nie wszystkie dywidendy trafiają do obcych właścicieli. Przykładem są Polpharma czy Qemetica, gdzie po przejściu przez struktury w Holandii czy Luksemburgu pieniądze ostatecznie wracają do polskich przedsiębiorców.

Zobacz także: Wiemy kto radzi sobie najlepiej po pandemii. Polska na podium

To pokazuje, że mechanizmy optymalizacji podatkowej wykorzystywane są nie tylko przez globalne koncerny, lecz także przez rodzimy biznes, który w ten sposób uczestniczy w ograniczaniu wpływów budżetowych państwa. Obecnie Polska stoi dziś przed ważnym wyzwaniem. Z jednej strony wciąż potrzebuje inwestorów zagranicznych, którzy dostarczają kapitału, technologii i miejsc pracy. Z drugiej coraz wyraźniej widoczne jest, że aby rozwijać się w sposób zrównoważony, musi wzmacniać własne przedsiębiorstwa zdolne do ekspansji zagranicznej i kumulowania kapitału w kraju. W tym celu niezbędne są własne, duże korporacje.

Dywidendy wypłacane za granicę są nieodłącznym elementem globalizacji, ale kluczowe pytanie brzmi jak sprawić, by coraz większa część tych zysków zostawała w Polsce, wspierając rozwój krajowej gospodarki, a nie tylko zasilając budżety zagranicznych właścicieli. To pytanie dotyczy nie tylko bieżących przepływów finansowych, ale także przyszłości polskiego modelu rozwoju. Czy Polska pozostanie przede wszystkim miejscem, gdzie lokowany jest zagraniczny kapitał, czy też stanie się krajem, którego własne firmy zaczną coraz częściej inwestować poza granicami i czerpać stamtąd dywidendy? Więcej na temat transformacji naszego modelu wzrostu pisaliśmy w: Konsensus Warszawski – nowy model wzrostu dla Polski i Europy.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker