Cła Donalda Trumpa: największym przegranym są Stany Zjednoczone [BADANIE]
![Cła Donalda Trumpa: największym przegranym są Stany Zjednoczone [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2025/10/whitehouse-7289624_1280-780x470.jpg)
Polscy ekonomiści postanowili zbadać, jakie konsekwencje przyniosą cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa. Z ich analizy wynika, że największym przegranym wojny handlowej rozpoczętej przez USA są same Stany Zjednoczone. Produkcja tego kraju spadnie najbardziej, ceny wzrosną najsilniej, a relacje handlowe z zachodnimi sojusznikami ulegną osłabieniu.
- Cła Donalda Trumpa najmocniej uderzą w gospodarkę USA, obniżając wartość dodaną wytworzoną w tym kraju o 0,44 proc. i podnosząc ceny o 2 proc.
- Państwa UE niemal nie odczują skutków wojny handlowej, natomiast Kanada i Chiny poniosą umiarkowane straty – spadek wartości dodanej i niewielkie zmiany poziomu cen.
- Bez szerokich wyłączeń wielu produktów spod ceł skutki dla gospodarki USA i jej partnerów handlowych byłyby znacznie bardziej dotkliwe.
- Protekcjonizm USA ograniczy handel wewnątrz Zachodu i wzmocni pozycję Chin w relacjach z innymi krajami, szczególnie z Kanadą, Meksykiem.
Cła Donalda Trumpa mają przywrócić chwałę USA
W trakcie kampanii wyborczej w 2024 roku Donald Trump zapowiadał wprowadzenia ceł zarówno na sojuszników, jak i oponentów Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z założeniami protekcjonizm gospodarczy miał z jednej strony pomóc przywrócić miejsca pracy do USA i uczynić Ameryką bogatszą, a z drugiej wygenerować na tyle duże dochody, aby było możliwe zlikwidowanie podatku dochodowego. Podatek dochodowy nadal obowiązuje i niewiele wskazuje na to, aby miało się cokolwiek na tej płaszczyźnie zmienić w najbliższym czasie. Niemniej czy cła Donalda Trumpa mają szanse przywrócić albo może już przywróciły miejsca pracy do Stanów Zjednoczonych? Jak wpłynęły one na gospodarkę USA? W jakim stopniu skutki zmian odczuły inne państwa?
Jak zbadać poważne zmiany w handlu międzynarodowym?
Pojawiło się już kilka artykułów naukowych próbujących odpowiedzieć na te pytania. Jednak, jak zauważają polscy ekonomiści Jan Baran, Patryk Czechowski, Michał Gradzewicz oraz Jakub Mućk w swoim badaniu zatytułowanym „Trump strikes again! Will geopolitical fragmentation be different?” (tłum. Trump atakuje ponownie! Czy fragmentacja geopolityczna będzie inna?), dotychczasowe analizy obarczone są dwoma problemami. Po pierwsze, autorzy wielu z nich skupiali się na skutkach ceł zapowiadanych przez Donalda Trumpa, a nie na tych faktycznie wprowadzonych. Jest to istotne, ponieważ plany administracji Stanów Zjednoczonych mocno zmieniały się z czasem. Co więcej, wprowadzono liczne wyłączenia dotyczące poszczególnych dóbr. Przykładowo w dużej mierze spod ceł wyłączono elektronikę. Dodatkowo wiele państw odpowiedziało działaniami odwetowymi, a szczególnie zdecydowanie zareagowała Kanada.
Zobacz także: Pancerniki mają wrócić do służby? Trump rozważa taką opcję!
Praca polskich ekonomistów koncentruje się na skutkach wszystkich faktycznie wdrożonych polityk handlowych, wprowadzonych do maja 2025 roku. Do tego, w przeciwieństwie do obecnie dostępnych, analiza ta obejmuje nie tylko skutki ekonomiczne, lecz także skutki geopolityczne zmian wprowadzonych przez Donalda Trumpa. W celu ich oszacowania wykorzystali oni strukturalny „New Quantitative Trade Model” (tłum. Nowy ilościowy model handlu), który został w taki sposób dostrojony, aby jego zachowanie oddawało obserwowane w danych zależności w handlu pomiędzy 45 krajami na poziomie 56 branż. Następnie ekonomiści „wprowadzili” do tego modelu zmiany wprowadzone przez Donalda Trumpa i o to, do jakich wniosków doszli.
Najmocniej na wojnie handlowej stracą USA: wyższe ceny oraz niższa produkcja
Cła Trumpa najmocniej uderzą w same Stany Zjednoczone. Zgodnie z analizą ekonomistów, rozpoczęta przez USA wojna handlowa obniży zagregowaną wartość dodaną (wskaźnik ten jest praktycznie tożsamy z PKB) wytworzoną w tym kraju o 0,44 proc. Co więcej, łącznie ceny w Stanach Zjednoczonych wzrosną o 2 proc. Ponadto inflacja byłaby zauważalnie wyższa, tj. ceny wzrosłyby o ponad 3 proc., gdyby nie wyłączenia i w znacznie mniejszym stopniu cła odwetowe (tę kwestię poruszam w dalszej częsci tekstu).
Zobacz także: Wenezuela i Trump. Czy czeka nas lokalna interwencja USA?
Efekty wprowadzenia ceł są zbliżone do skutków negatywnego szoku podażowego (np. nagłego wzrostu cen ropy naftowej), ponieważ działają w bardzo podobny sposób. Wzrost cen dóbr importowanych spowodowany przez nowe podatki Trumpa zwiększa koszty działalności firm, co zmusza je do podnoszenia cen swoich produktów. Prowadzi to z jednej strony do wyższej inflacji, a z drugiej do ograniczenia produkcji. W końcu im wyższa jest cena danego dobra, tym mniejsze zapotrzebowanie na nie, a w konsekwencji mniejszy sens jego wytwarzania w obecnych ilościach. Ponadto z innych efektów, warto nadmienić, że przez cła Trumpa udział Stanów Zjednoczonych w globalnym eksporcie dóbr spadnie o 2 pkt proc.
Cła Donalda Trumpa innym zaszkodzą nieznacznie
Inne państwa, w tym te należące do UE, praktycznie w ogóle nie odczują skutków zmian, z pewnymi wyjątkami. Po pierwsze, zagregowana wartość dodana wytworzona w Kanadzie spadnie o 0,34 proc., a ceny wzrosną o 0,42 proc. Gdyby jednak nie uwzględniono wyłączeń oraz, w mniejszym stopniu, ceł odwetowych, wartość dodana zmniejszyłaby się o niemal 1 proc., a ceny, zamiast nieznacznie wzrosnąć, spadłyby o około 1,5 proc. Dotknięte zostaną również Chiny. Cła Trumpa obniżą wartość dodaną w tym kraju o 0,14 proc., a ceny spadną niemal o 0,8 proc.
Zobacz także: Liberalizacja handlu jest korzystna dla gospodarki, a woda jest mokra [BADANIE]
W obu przypadkach efekt amerykańskiego protekcjonizmu przypomina negatywny szok o charakterze popytowym (np. nagły wzrost oszczędności kosztem wydatków gospodarstw domowych spowodowany większą niepewnością co do przyszłej sytuacji gospodarczej), ponieważ działa w bardzo podobny sposób. Wzrost cen zagranicznych produktów w USA ogranicza ich sprzedaż na rynku amerykańskim. Mniejsza sprzedaż od planowanej prowadzi do ograniczenia produkcji oraz niższych cen, ponieważ zgodnie z prawem popytu spadek zapotrzebowania przy innych czynnikach niezmienionych prowadzi do obniżenia ceny danego dobra.
Zachód traci, Wschód zyskuje
Aby określić geopolityczny wpływ zmian, badacze podzielili państwa na trzy grupy, kierując się wzorcami głosowań w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Wyróżniono blok proamerykański (Zachód), blok prochiński (Wschód) oraz grupę państw niezależnych (Inne). Zgodnie z wyliczeniami ekonomistów, cła Trumpa doprowadzą do małego przemodelowania globalnych relacji handlowych. Po pierwsze, nieco zacieśnią się relację pomiędzy grupą państw niezależnych a blokiem prochińskim. Przedsiębiorstwa ze Wschodu zwiększą swój udział w imporcie dóbr państw niezależnych. Do tego, na pierwszy rzut oka antagonizmem między Zachodem i Wschodem ulegnie pogłębieniu. Eksport Zachodu na Wschód zmniejszy się o 17,4 proc. Z kolei w drugą stronę handel spadnie o 21,5 proc. Jednakże, jak zaznaczają autorzy, sprawa jest bardziej skomplikowana.
Zobacz także: Lotnicza łapówka? Bangladesz kupi Boeingi, by Trump zmniejszył im cła
Praktycznie całość opisanego powyżej spadku zostanie wygenerowana przez ograniczenie handlu Wschodu ze Stanami Zjednoczonymi. Przykładowo Chiny zauważalnie więcej będą eksportować do Kanady (wzrost wartości przepływów o 14,2 proc.) oraz zwiększą sprzedaż w Unii Europejskiej (wzrost wartości o 2,1 proc.) i Meksyku (6,5 proc.). Oznacza to, że cła Trumpa sprawią, że Wschód zyska na znaczeniu wśród pozostałych państw składających się na proamerykański blok. Co więcej, w samym proamerykańskim bloku znaczenie Stanów Zjednoczonych spadnie. Handel wewnątrz państw zachodu spadnie o 4,7 proc., co również jest głównie zasługą spadku powiązań między Ameryką a pozostałymi krajami składającymi się na omawianą grupę. Przykładowo relacje handlowe między Unią Europejską oraz Kanadą ulegną poprawie.
Cła Donalda Trumpa najbardziej zaszkodzą temu, komu miały pomóc
Podsumowując badanie polskich ekonomistów, wojna handlowa rozpoczęta przez Donalda Trumpa okazuje się paradoksalna. Zamiast – zgodnie z założeniami – wzmocnić amerykańską gospodarkę, prowadzi do jej osłabienia i zmienia globalną mapę powiązań gospodarczych na niekorzyść USA. Cła, które miały chronić amerykańskich pracowników i firmy, w praktyce generują koszty przede wszystkim dla samych Stanów Zjednoczonych, ograniczając ich rolę w światowym handlu i podkopując relacje z sojusznikami. Czy w długim terminie skutki okażą się korzystniejsze? Biorąc pod uwagę, jak zakończyła się poprzednia wojna handlowa prowadzona przez obecnego prezydenta, wydaje się to wysoce wątpliwe.



