
W czasie spotkania w Quantico, gdzie na polecenie sekretarza wojny przybyli z całego świata najważniejsi amerykańscy dowódcy, prezydent Donald Trump wyraził dość specyficzne zdanie. Przywódca USA rozważa bowiem przywrócenie do służby pancerników pamiętających jeszcze II wojnę światową.
- Prezydent USA rozważa przywrócenie do służby pancerników z II wojny światowej
- Trump nie sprecyzował jednak, czy nie chce również rozpocząć budowy nowych jednostek tego typu
- Przywrócenia pancerników do służby liniowej mogłoby zmienić obecny styl wojny na morzu
Pancerniki wrócą do służby? Trump to rozważa!
W czasie spotkania w Quantico, na które przybyli najważniejsi amerykańscy dowódcy z całego świata prezydent Donald Trump w czasie konferencji prasowej ogłosił, iż rozważa przywrócenie do służby pancerników. Wypowiedź ta szybko rozniosła się w mediach. Nie jest niczym codziennym bowiem to, że do służby mogą wrócić jednostki mające nawet 80 lat. Jednak co najciekawsze, prezydent USA nie zaznaczył, że nie chodzi mu o budowę nowych jednostek tego typu.
Zobacz także: Pierwszy arktyczny kontenerowiec płynie do Europy. Zawita również do Gdańska
Jeśli USA miałoby ponownie rozpocząć budowę pancerników, tak byłoby to niespodziewane wydarzenie. Pancerniki miały stracić na znaczeniu już w czasie II wojny światowej. Wtedy też ich prym został zniesiony przez lotniskowce. Niemniej jednak dzisiejsze technologie oraz odpowiednie ich wdrożenie mogłyby doprowadzić do tego, iż pancerniki odnalazłyby się na nowoczesnym polu walki. Warto tutaj zaznaczyć, iż ostatni raz okręty tego typu walczyły w czasie wojny w Zatoce Perskiej
Pancerniki a nowoczesne technologie
USS Missouri, pancernik typu Iowa, to idealny przykład, jak stare technologie można połączyć z nowoczesnymi. Okręt ten wszedł do służby w lipcu 1944 roku. Brał czynny udział w działaniach na Pacyfiku. To właśnie na nim delegaci z Japonii podpisali akt kapitulacji kończący II wojnę światową. Mimo tego, że II wojna światowa pokazała, iż prym na morzach i oceanach przejęły lotniskowce, USA zdecydowało się zatrzymać okręty klasy Iowa w dobrym stanie, a nawet w latach 80’tych zmodernizowano je.
Zobacz także: Rosyjskie okręty niedaleko Portugalii. Kreml szpieguje ruch jednostek NATO
To zaś skutkowało tym, iż pancerniki, których głównym uzbrojeniem były działa 406 mm, otrzymały dodatkowo na przykład pociski manewrujące Tomahawk oraz pociski przeciw okrętowe Harpoon. Takie dozbrojenie skutkowało tym, iż około 46 lat od wejścia do służby USS Missouri skutecznie raził cele w czasie I wojny w Zatoce Perskiej. Co warto zaznaczyć, pancernik nie tylko odpalał pociski Tomahawk, ale również pozwalał sobie na podpłynięcie na tyle blisko lądu, by móc użyć swych oryginalnych dział z II wojny światowej.
Czy pancerniki powrócą?
Jak pokazuje przykład USS Missouri, nowoczesne technologie umożliwiają ponowne zainteresowanie się starymi typami okrętów. Przypomnijmy, iż pancerniki powstały jeszcze w XIX wieku. Niemniej, rozwój technologii sprawiał, iż z biegiem dekad ich poziom zaawansowania ulegał znacznym zmianom. Przykładem tego jest historia pancernika HMS Dreadnought, którego powstanie spowodowało wejście w życie nowej epoki pancerników.
Zobacz także: Upadek Rzymu oznaczał stulecia gospodarczego regresu
Tak też dotarliśmy do XXI wieku. W obecnych czasach walka na morzu w dużej mierze opiera się na rozpoznaniu, namierzeniu i zasięgu danych pocisków. Jak pokazała modernizacja klasy Iowa, nic nie zabrania umieszczenia na ogromnym pancerniku wielu wyrzutni pocisków danego typu. To zaś sprawia, iż słowa Donalda Trumpa mogą oznaczać nie tylko ponowną modernizację starych okrętów, ale i wdrożenie do budowy zupełnie nowych, jeszcze nieopisanych pancerników XXI wieku.




