Polska

Niedziele handlowe wracają. Przynajmniej dwa razy w miesiącu

Niedziele handlowe mają do nas wrócić. Projekt ustawy jest już na końcówce procesu legislacyjnego. O jego losach zdecyduje prezydent

Wiele wskazuje, że niedziele handlowe na stałe wrócą do polskiej rzeczywistości konsumenckiej. Obecnie w Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta.

  • W Sejmie trwają końcowe prace nad ustawą znoszącą zakaz handlu w części niedziel. Projekt zakłada wprowadzenie 24 niedziel handlowych rocznie zamiast obecnych czterech.
  • Pracownicy mieliby co najmniej dwie wolne niedziele w miesiącu i podwójne wynagrodzenie za pracę w handlową niedzielę.
  • Nowelizacja ma umożliwić dorabianie studentom i osobom szukającym dodatkowego dochodu.
  • Projekt przeszedł dwa czytania i oczekuje na rozpatrzenie przez Komisję Gospodarki i Rozwoju.

Prace nad zniesieniem zakazu handlu zbliżają się do końca

Propozycja, została złożona przez posłów Klubu Parlamentarnego Polska 2050 – Trzecia Droga i przewiduje wprowadzenie co najmniej dwóch niedziel handlowych w każdym miesiącu, co oznaczałoby zwiększenie ich liczby z obecnych czterech w roku do aż 24. Projekt jest obecnie po drugim czytaniu i oczekuje na rozpatrzenie przez Komisję Gospodarki i Rozwoju. Wiele wskazuje, że ustawa ma realne szanse wejść w życie zmieniając nawyki zakupowe wielu konsumentów i pracowników.

Zobacz także: Ubezpieczenia społeczne opanowane przez cudzoziemców. Coraz ich więcej

Przypomnijmy, że przepisy ograniczające handel w niedziele zostały wprowadzone w 2018 roku. Oczywiście prawo dopuszczało wyjątki tj. piekarnie, apteki czy punkty gastronomiczne. Zgodnie z propozycją zakaz handlu nie miałby już obowiązywać w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca, chyba że dana niedziela przypadałaby w święto ustawowo wolne od pracy. Dodatkowo utrzymano by możliwość handlu w niedzielę poprzedzającą Wielkanoc oraz w pierwszą i dwie kolejne niedziele grudniowe przed Bożym Narodzeniem. Oczywiście z wyłączeniem Wigilii, jeśli przypada w niedzielę.

W praktyce oznaczałoby to, że pracownicy handlu zyskaliby 20 dodatkowych niedziel pracujących w roku. Odbiór takiej zmiany jest mieszany. Niektóre środowiska związkowe protestują, inni wskazują na możliwość wyższych zarobków. Jednak projekt przewiduje mechanizmy ochronne, czyli co najmniej dwie wolne niedziele w miesiącu dla każdego pracownika oraz podwójne wynagrodzenie za pracę w niedzielę. Pracodawca miałby też obowiązek udzielenia dnia wolnego w tygodniu poprzedzającym lub następującym po takiej niedzieli.

Małe sklepy jako argument polityczny

Jednym z argumentów autorów projektu jest to, że wbrew intencjom ustawodawcy z 2018 roku, zakaz handlu w niedziele nie doprowadził do wzmocnienia pozycji małych sklepów, a wręcz przeciwnie w latach 2014-2023 liczba placówek handlowych w Polsce spadła o ponad 33 tys., a tylko w 2023 roku zamknięto kolejne 3 tys. punktów. W tym samym czasie sieci dyskontowe, dzięki dłuższym godzinom otwarcia, szerokiej ofercie i agresywnej polityce cenowej, umocniły swoją dominację. Trzeba w tym miejscu rozwijać powielany mit. Liczba małych sklepów spadała jeszcze długo przed wprowadzeniem ustawy.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja w logistyce: od teorii do realnych oszczędności

Wynika to z prostych mechanizmów gospodarki kapitalistycznej. Podmioty z większym potencjałem, efektem skali, z kulturą korporacyjną i większymi zasobami mogą lepiej konkurować na rynku ceną i dostępnymi towarami. Lokalne sklepy często posiadały artykuły gorszej jakości, ale w wyższej cenie, a także nie oferowały takiego wybory co supermarkety. Nawet gdy wprowadzono ograniczenia dla sklepów wielkopowierzchniowych, lokalne sklepy nie były w stanie wytrzymać konkurencji. Zatrzymajmy się jeszcze przy definicji małych sklepów. Najpewniej autorzy sugerują tutaj, że są to sklepy nienależące do żadnej sieci, jednak de facto żabka jest małym sklepem osiedlowym, który jednak dostosował się do realiów gospodarki kapitalistycznej.

Zdaniem inicjatorów ustawy, obecne przepisy tworzą również nierówne warunki konkurencji. Przedsiębiorca prowadzący sklep może pracować w niedzielę samodzielnie lub z pomocą rodziny, ale nie może zatrudnić osoby z zewnątrz, nawet jeśli ta dobrowolnie chciałaby podjąć pracę. Posłowie Trzeciej Drogi wskazują, że przepis ten jest archaiczny i niesprawiedliwy wobec właścicieli małych firm. Projektodawcy podkreślają również aspekt społeczny. Dla wielu studentów, czy osób dorabiających, możliwość pracy w niedzielę stanowi realną szansę na dodatkowy dochód. W ich ocenie nowelizacja stanowi kompromis między potrzebami klientów, pracowników i przedsiębiorców.

Niedziele handlowe zależą od decyzji prezydenta

Sam projekt został złożony prawie rok temu pod koniec marca 2024 roku. Po pierwszym czytaniu 28 czerwca wniosek o jego odrzucenie nie uzyskał większości. Oznacza to, że projekt trafił do dalszych prac w komisjach sejmowych. Obecnie oczekuje na III czytanie w Komisji Gospodarki i Rozwoju, po czym zostanie skierowany pod obrady całego Sejmu. Jeżeli ustawa przejdzie przez Sejm i Senat, jej losy zależeć będą od decyzji Prezydenta Karola Nawrockiego. Jednak podczas kampanii prezydenckiej Nawrocki podpisał umowę programową z NSZZ „Solidarność”, w której jasno zadeklarował, że nie zgodzi się na likwidację wolnych niedziel w handlu.

Zobacz także: Izrael małą potęgą gospodarczą Bliskiego Wschodu

Rada Krajowej Sekcji Pracowników Handlu „Solidarności” potwierdziła później, że Prezydent zobowiązał się do kontynuacji polityki ochrony praw pracowniczych, w tym utrzymania obecnego zakazu. Wszystko wskazuje więc na to, że nawet jeśli Sejm uchwali ustawę, prawdopodobne jest jej zawetowanie przez prezydenta. W takim przypadku projekt wróciłby do Sejmu, który mógłby odrzucić weto większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy posłów. Politycznie jednak taki scenariusz wydaje się mało realny, ponieważ żadna z partii nie dysponuje obecnie taką większością.

Weto prezydenckie nie oznacza automatycznego końca projektu, ale jego wejście w życie w krótkim czasie byłoby mało prawdopodobne. Oznacza to, że w najbliższych miesiącach, najprawdopodobniej przynajmniej do końca roku, niezależnie od dalszego biegu prac legislacyjnych, Polacy nadal nie zrobią zakupów w każdą pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca, a obowiązujący od 2018 roku zakaz handlu pozostanie w mocy. Według badań opinii publicznej głosy Polaków za zniesieniem zakazu handlu rozkładają się mniej więcej równomiernie z lekką przewagą zwolenników zniesienia zakazu.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker