
Donald Trump w wywiadzie z dziennikarzami w Białym Domu przyznał się, iż podjął decyzję dotyczącą przekazania Ukrainie pocisków Tomahawk. Zaznaczył przy tym jednak, że musi się dowiedzieć, jak Kijów zamierza ich używać. Taki ruch ze strony prezydenta USA oznacza, iż stracił on cierpliwość wobec Rosji.
- Donald Trump coraz głośniej mówi w kwestii przekazania pocisków Tomahawk Ukrainie
- Prezydent USA zaznaczył jednak, iż zanim owe pociski dotrą na Ukrainę, musi poznać plany ich użycia
- Ukraina miałaby otrzymać pociski, które można by odpalać z wyrzutni lądowych
Pociski Tomahawk dla Ukrainy
Prezydent USA Donald Trump w czasie rozmowy z dziennikarzami w Białym Domu przyznał, że już w niedzielę zaakceptował potencjalne plany przekazania pocisków Tomahawk Ukrainie. Zaznaczył jednak, że zanim zaczną się dostawy, Kijów musi przedstawić plany wykorzystania owych pocisków. Takie słowa są więc długo oczekiwaną deklaracją USA co do dalszego wspierania Ukrainy. Sam temat pocisków Tomahawk był podnoszony już wcześniej.
Zobacz także: Brakuje pieniędzy na inwestycje drogowe! Ważne projekty zagrożone
W zeszłym roku Kijów kilkakrotnie podnosił temat potencjalnego otrzymania pocisków z tej rodziny. Jednak mimo próśb, Tomahawki znajdowały się cały czas na liście uzbrojenia, którego USA, nawet za pośrednictwem innych państw NATO, nie chciały przekazywać Ukrainie. Jednak wraz z przeciągającą się wojną oraz złamaniem obietnicy, jaką Putin złożył Trumpowi, ten drugi wyraźnie zaczął tracić cierpliwość wobec Kremla. Z tego też powodu możemy być świadkami rychłych dostaw pocisków Tomahawk na Ukrainę.
Pociski z końca Zimnej Wojny dalej są zabójcze
Pociski Tomahawk to cała rodzina taktycznych pocisków manewrujących amerykańskiej produkcji. W użyciu znajdują się od 1983 roku, chociaż ich genezy można doszukiwać się jeszcze w latach siedemdziesiątych. Pociski z tej rodziny były używane w wielu konfliktach. Swój debiut bojowy miały w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Wtedy też wystrzelono 288 pocisków tego typu. Już wtedy okazało się, iż Tomahawki są wyjątkowo skuteczną konstrukcją.
Zobacz także: Ropa jako broń dyplomatyczna – jak geopolityka pisze ceny na stacjach
Jednak dla Ukrainy pojawia się pewien problem. Lwia część rodziny Tomahawk jest używana na okrętach. Jak wiadomo jednak, obecna sytuacja, jak i zdolności Ukrainy sprawiają, iż wizja, by na Morze Czarne wpłynął okręt pod ukraińską banderą, zdolny do przenoszenia takich pocisków, nie jest raczej realna. Z tego też powodu warto obserwować, jakie rozwiązanie tego problemu znajdą Kijów i Waszyngton. Niewykluczone, iż USA sprzeda lub przekaże wyrzutnie systemu Typhon, który jest zdolny do wystrzeliwania Tomahawków z lądu.




