AmerykiEuropa

Złota gorączka trwa. Kruszec najdroższy w historii

Złoto bije rekordy i nigdy w historii nie było tak drogie jak obecnie. Inwestorzy potrzebują bezpiecznej przystani

Świat wpadł w złotą gorączkę. Niestabilność gospodarcza, wojny na świecie, rywalizacja celna i problemy z wewnętrznym finansowaniem w USA sprawiają, że inwestorzy poszukują stabilności. Cena złota nigdy w historii nie była wyższa.

  • Cena złota przekroczyła rekordowy poziom 4000 dolarów za uncję, osiągając najwyższą wartość w historii. Na nowojorskiej giełdzie kontrakty terminowe na złoto sięgnęły 4003 USD, a cena spot wyniosła 3960,60 USD.
  • Bezpośrednim impulsem wzrostu jest paraliż instytucji federalnych w USA i brak porozumienia budżetowego.
  • W ciągu ostatnich 12 miesięcy cena złota wzrosła o 52%, napędzana globalną niepewnością gospodarczą.
  • Rynek spodziewa się obniżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, co zwiększa atrakcyjność złota.
  • Słabość dolara sprawia, że złoto staje się tańsze i bardziej pożądane dla inwestorów spoza USA.
  • Banki centralne, zwłaszcza z Chin, Indii i Turcji, zwiększyły zakupy złota do najwyższych poziomów od lat 70. Globalne rezerwy banków centralnych wzrosły o ponad 600 ton złota w pierwszej połowie 2025 roku.
  • NBP również zwiększa swoje zasoby. Polska posiada już około 550 ton złota w rezerwach.
  • Na rynkach obserwuje się ucieczkę inwestorów z akcji i obligacji do metali szlachetnych.

Cena złota gwałtownie w górę. Powodem przepychanki o budżet federalny

Ceny złota osiągnęły historyczny rekord i przekroczyły poziom 4000 dolarów za uncję. Jest to najwyższy poziom w historii nowoczesnego rynku metali szlachetnych. Na nowojorskiej giełdzie kontrakty terminowe na złoto osiągnęły we wtorek wartość 4003 USD, a cena spot wyniosła 3960,60 USD za uncję trojańską. Wzrost jest efektem gwałtownego napływu kapitału w kierunku aktywów uznawanych za bezpieczną przystań w czasach rosnącej niepewności gospodarczej i politycznej.

Zobacz także: Średnia w dół, mediana w górę. Płaszczymy wynagrodzenia

Bezpośrednim impulsem dla rekordowego wzrostu była sytuacja w Stanach Zjednoczonych, czyli zamknięcie instytucji rządu federalnego, które trwa już siódmy dzień, paraliżując część instytucji publicznych, opóźniając publikację kluczowych danych gospodarczych i zwiększając obawy o stabilność finansową. Inwestorzy, pozbawieni bieżących informacji makroekonomicznych, przenoszą środki w kierunku aktywów o stabilnej wartości, czyli przede wszystkim na złoto, ale także srebro i inne metale szlachetne.

Według Petera Granta, wiceprezesa i głównego stratega ds. metali w firmie Zaner Metals, obserwowany obecnie wzrost jest efektem „ciągłych napływów kapitału do bezpiecznych przystani wynikających częściowo z braku finansowania dla instytucji i braku realnych oznak, że problem ten zostanie rozwiązany w najbliższym czasie”. Dodaje, że na rynku dominuje atmosfera ostrożności, a uczestnicy rynku wycofują się z ryzykownych aktywów, szczególnie akcji i obligacji korporacyjnych, które tracą na wartości w wyniku napięć geopolitycznych i polityki handlowej.

Okres niestabilności sprzyja cenom kruszców

Warto jednak pamiętać, że niepewność towarzyszy nam już od pewnego czasu. Cena złota wzrosła w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy aż o 52%, a trend ten napędzany jest przez kombinację kilku czynników. Po pierwsze oczekiwanie na obniżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Rynek finansowy niemal jednomyślnie zakłada, że Fed dokona obniżki o 25 punktów bazowych jeszcze w tym miesiącu, a kolejna może nastąpić w grudniu. W środowisku niskich stóp procentowych złoto, które nie przynosi odsetek, staje się relatywnie bardziej atrakcyjne niż obligacje skarbowe czy depozyty bankowe.

Po drugie, eksperci wskazują na słabość dolara, która w ostatnich tygodniach zwiększyła popyt na złoto ze strony inwestorów spoza USA. Dla kupujących w euro, jenach czy juanach złoto stało się tańsze, co zwiększyło jego atrakcyjność jako globalnego zabezpieczenia przed inflacją i spadkiem wartości walut. Po trzecie, banki centralne na całym świecie kontynuują intensywne zakupy złota, dążąc do dywersyfikacji rezerw walutowych.

Zobacz także: Renault też szykuje zwolnienia! Zmierzch europejskiej motoryzacji?

W ostatnich kwartałach szczególnie aktywne były banki centralne z Azji, w tym Chin, Indii i Turcji, które zwiększyły rezerwy złota do poziomów nienotowanych od początku lat 70. XX wieku. Według danych World Gold Council, globalne zakupy złota przez banki centralne przekroczyły w pierwszej połowie 2025 roku 600 ton, co stanowi jeden z najwyższych wyników w historii. Nie można jednak także zapomnieć o NBP, który regularnie od lat zwiększa swoje rezerwy złota. Posiadamy już około 550 ton w swoich depozytach.

Na ceny złota wpływają również napięcia polityczne we Francji i Japonii doprowadziły w ostatnich dniach do wahań na rynkach walutowych i obligacyjnych, potęgując globalny trend ucieczki inwestorów w stronę aktywów o mniejszym ryzyku. W Japonii wybór Sanae Takaichi na liderkę rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej, a tym samym potencjalną pierwszą kobietę premiera, wywołał krótkotrwałą euforię na giełdzie, ale też osłabienie jena (Kobieta premierem Japonii? Czas na nacjonalizm i stymulacje przemysłu). Z kolei we Francji kolejne protesty społeczne i napięcia wokół reform gospodarczych wstrząsnęły rynkami obligacji skarbowych, zwiększając awersję do ryzyka wśród inwestorów europejskich.

Wojna handlowa wpływa na globalne preferencje lokowania kapitału

Nie bez znaczenia pozostają także skutki wojny handlowej prowadzonej przez administrację Donalda Trumpa, której kolejne rundy ceł destabilizują globalne łańcuchy dostaw i wywołują wahania na rynkach surowców. Zakłócenia w handlu międzynarodowym zwiększają ryzyko spowolnienia gospodarczego, a w konsekwencji skłaniają inwestorów do szukania stabilnych aktywów, takich jak złoto.

Zobacz także: Niedziele handlowe wracają. Przynajmniej dwa razy w miesiącu

W rezultacie na rynkach metali szlachetnych panuje wyjątkowy optymizm. Fundusze inwestycyjne zwiększają swoje pozycje w kontraktach na złoto, a fizyczne zakupy sztabek i monet inwestycyjnych w Azji i Europie rosną w tempie nienotowanym od dekady. Dealerzy w Hongkongu i Zurychu informują o znacznym wzroście popytu ze strony klientów indywidualnych i instytucjonalnych, którzy postrzegają złoto nie tylko jako zabezpieczenie, ale też jako instrument spekulacyjny w czasach słabnących walut i niestabilnych rynków finansowych.

Złoto, które od wieków uznawane jest za symbol stabilności i ochrony kapitału, powróciło tym samym do centrum uwagi globalnych inwestorów. Chociaż nie przynosi odsetek i jego cena bywa podatna na wahania, obecne warunki sprzyjają dalszemu wzrostowi cen. Jeżeli obecne tendencje się utrzymają, rok 2025 może stać się dla rynku złota jednym z najbardziej spektakularnych w historii.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker