EuropaKomentarze I Analizy

Strefa euro nie chciała ratować banków, więc banki pogrążyły strefę euro [BADANIE]

Za przedłużający się kryzys w strefie euro w dużej mierze może odpowiadać fakt, że rządy, zamiast skoncentrować się na ożywieniu gospodarki, skupiły się na kondycji finansów publicznych. Po 2008 roku wiele europejskich państw zdecydowało się nie dokapitalizowywać banków znajdujących się w trudnej sytuacji. W efekcie niedokapitalizowane banki z jednej strony ograniczyły finansowanie produktywnych przedsiębiorstwom, a z drugiej zwiększyły środki przeznaczone na finansowanie firm zombie oraz zakupy nierzadko ryzykownych obligacji.

  • Priorytetem rządów strefy euro po 2008 roku była dobra kondycja finansów publicznych, a nie ożywienie gospodarki. Z kolei USA, które zdecydowały się na masowe dokapitalizowanie banków.
  • Brak dokapitalizowania banków sprawił, że ograniczyły one akcję kredytową dla zdrowych firm, a jednocześnie m.in. utrzymywały przy życiu firmy zombie.
  • Europejskie działania ratunkowe były spóźnione i rozproszone, przez co kryzys w strefie euro trwał w najlepsze, podczas gdy Stany Zjednoczone ponownie zaczęły się rozwijać. 

Gdy Stany Zjednoczone zaczęły ponownie się rozwijać, kryzys w strefie euro trwał w najlepsze

Strefa euro już od jakiegoś czasu rozwija się wolniej od Stanów Zjednoczonych. Niemniej po kryzysie finansowym 2008 roku doszło do szczególnie widocznego rozjazdu między tymi gospodarkami. Zgodnie z danymi Banku Światowego, od 1997 do 2007 roku realne PKB strefy euro wzrósł z 9,12 bln dolarów do 11,58 bln dolarów, tj. zwiększył się on o niemal 27 proc. Z kolei gospodarka Stanów Zjednoczonych urosła z 12,04 do 16,31 bln dolarów (wzrost o ok. 35 proc.). Przez następną dekadę PKB strefy euro był praktycznie w stagnacji i  zwiększył się o zaledwie 8 proc. Gospodarka USA powiększyła się zaś o 20 proc. 

Zobacz także: USA odjeżdżają Europie. Przyczyn jest mnóstwo, a my nie chcemy tego zmienić [RAPORT OG]

Oznacza to, że w latach 2008-2018 Stany Zjednoczone rozwijały się ok. 2,5-krotnie szybciej od grupy krajów, które zdecydowały się przyjąć wspólną europejską walutę. Różnica ta wynika głównie z okresu mającego miejsce bezpośrednio po tym, jak wybuchł globalny kryzys finansowy. USA udało się go całkiem skutecznie wygrzebać z niego wygrzebać. Praktycznie po 2009 roku gospodarka tego państwa wróciła na dawne tory. Z kolei kryzys w strefie euro najpierw się przedłużał, a potem w latach 2012-2013 nawet nieco się pogłębił. Dopiero w 2015 roku realny PKB strefy euro przebił poziom odnotowany w 2008 roku. Z czego to wynika? Dlaczego Europa poradziła sobie tak znacznie gorzej? 

USA przeznaczyły na pomoc bankom setki miliardów dolarów. Strefa euro wybrała bezpłatne gwarancje

Ekonomiści Viral V. Acharya, Lea Borchert, Maximilian Jager oraz Sascha Steffen w artykule zatytułowanym „Kicking the Can Down the Road: Government Interventions in the European Banking Sector” (tłum. „Zamiatanie problemu pod dywan: interwencje rządowe w europejskim sektorze bankowym”) pośrednio sugerują wyjaśnienie tego stanu rzeczy. Kryzys finansowy i pęknięcie bańki na rynku nieruchomości sprawiło, że wiele aktywów posiadanych przez wiele instytucje finansowe szybko straciło praktycznie całą wartość. W Stanach Zjednoczonych szybko wdrożono specjalny program pomocowy mający na celu dokapitalizowanie instytucji finansowych oraz przedsiębiorstw (wiele niefinansowych firm okazało się bardziej uzależnionych od finansów niż wcześniej sądzono) zmagających się z brakiem płynności. W ramach programu Troubled Asset Relief Program (TARP), na którego finansowanie przeznaczono do 700 mld dolarów (ostatecznie w kryzysowych latach wydano 426,4 mld dolarów), udało się pomóc wielu niedokapitalizowanym instytucjom finansowym w powrocie do stabilnego funkcjonowania.  

Zobacz także: Europejski transport intermodalny w rozkwicie

W strefie euro zaś początkowo brakowało działań na poziomie całej strefy. W czerwcu 2012 roku zaczęto rozważać możliwość bezpośredniej rekapitalizacji banków na poziomie strefy euro w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilności. Dopiero rok później osiągnięto zgodę co do sposobu jego funkcjonowania. Z kolei poszczególne rządy decydowały się dokonać rekapitalizacji niektórych instytucji, ale mimo to preferowane było udzielania bankom gwarancji. Dlaczego obrano inną drogę? Wiele europejskich rządów po kryzysie było bardzo zatroskanych o stan finansów publicznych, a bankructwo Grecji potencjalnie jeszcze ten strach zaogniło. W obliczu takich lęków dawania bankom gwarancji zdawało się znacznie lepszą opcją niż rekapitalizacja. 

W ramach tej pierwszej polityki rząd zobowiązuje się do pokrycia strat w przypadku niepowodzenia działań. Podczas kryzysu w strefie euro, gdy zaufanie do instytucji finansowych osłabło, państwa, aby je przywrócić, zaczęły zobowiązywać się do wypłaty depozytów w razie upadku banków oraz do spłaty obligacji i innych długów zaciągniętych przez banki, które nie byłyby w stanie regulować swoich zobowiązań. Warto zauważyć, że złożenie takiej obietnice jest relatywnie tanie. Do momentu, w którym żaden bank nie ogłosi bankructwa, koszty są praktycznie żadne. Do tego, nawet jeżeli jakieś banki upadną, to wystarczy, że nie zrobią tego w tym samym czasie, aby pokrycie strat powstałych w ten sposób rozłożyło się na dłuższy okres. Z kolei wstrzyknięcie w banki kapitału poprzez zakup specjalne w tym celu wyemitowanych przez nich akcji generuje znaczące koszty tu i teraz. 

Brak finansowej pomocy uratował banki, ale również firmy zombie

Jakie ta decyzja miała skutki dla gospodarki? To wyliczyli wcześniej wspomniani badacze. W swojej pracy oszacowali oni, jaki wpływ na funkcjonowanie banków w Europie miało bycie niedokapitalizowanym w latach 2009-2012. Przy czym ze względu na to, że wykorzystana przez nich ekonometryczna metoda jest dosyć skomplikowana i jej omawianie nie należy do interesujących, pozwolę sobie od razu przejść do wyników.

Zobacz także: Pasożyt nie zabija żywiciela. Tak banki utrzymują słabe firmy przy życiu!

Po pierwsze, potencjalnie gwarancje ochroniły banki będące w trudnej sytuacji. Prawdopodobieństwo upadku niedokapitalizowanego bank nie różniło się w statystycznie istotny sposób od szans na bankructwo banku posiadającego większe ilości kapitału własnego. Jednakże z drugiej strony, banki, które nie otrzymały środków finansowych, zaczęły działać znacznie gorzej, potencjalnie przyczyniając się do tego, że kryzys w strefie euro tak się dłużył. 

Firmy zombie to przedsiębiorstwa, które istnieją relatywnie długo, ale obecnie przy życiu podtrzymuje je pomoc zewnętrzna w postaci np. tanich pożyczek. Bez tego wsparcia firmy te po prostu by upadły. Jak się okazało, niedokapitalizowane banki szczególną troską otoczyły takie przedsiębiorstwa, z którymi miały już wcześniej relację.  Zgodnie z ustaleniami ekonomistów, banki ze względu na brak odpowiedniej ilości kapitału zdecydowały się zwiększyć podaż dla firm zombie oraz ograniczyły podaż kredytów dla pozostałych przedsiębiorstw.

Zobacz także: Robotyzacja podnosi zatrudnienie w Europie! Polska niechlubnym wyjątkiem [BADANIE]

Pomoc dla takich firm potencjalnie mogła wyniknąć z walki banków o to, żeby nie pogorszyć swojego i tak źle prezentujące się bilansu. Odmowa dalszego finansowania firmy zombie w praktyce oznacza jej nieuchronny upadek oraz konieczność zaklasyfikowania jej zobowiązań wobec banku jako straty, co dodatkowo uszczupliłoby kapitał niedokapitalizowanego banku. Przy czym, kończąc ten temat, warto zaznaczyć, że firmy zombie zmniejszają produktywność, inwestycje i zatrudnienie w gospodarce (patrz: McGovan i in., 2018Albuquerque i Iyer, 2023).

Aby zwiększyć kapitał, banki postanowiły zaryzykować

Ponadto, banki niedokapitalizowane znacznie częściej podejmowały działania ryzykowne i potencjalnie nieproduktywne. Zmniejszyły one udział kredytów w aktywach ogółem o około 1 punkt procentowy, jednocześnie zwiększając udział papierów wartościowych o 5,5 punktu procentowego. Jak podkreślają badacze, do papierów tych zaliczały się głównie obligacje. Szczególnie silny wzrost ich nabywania odnotowano w latach 2011–2012, kiedy część europejskich rządów znalazła się w poważnych tarapatach fiskalnych, co doprowadziło do znaczącego wzrostu rentowności, i.e. zyskowności, emitowanych przez nich obligacji. W efekcie brak rekapitalizacji mógł przyczynić się do pogłębienia kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.

Zobacz także: Polska jest europejskim orłem wzrostu. Jesteśmy nie do powstrzymania!

Co więcej, niedokapitalizowane banki na ogół wybierały bardziej ryzykowne aktywa. Zgodnie z ustaleniami badaczy, w ramach tej samej klasy aktywów preferowały one instrumenty o wyższej stopie zwrotu, a więc również o większym ryzyku. Przykładowo, mając do wyboru obligacje dwóch firm ocenionych na poziomie AA, z których jedna oferowała 4% rocznie, a druga 6%, banki niedokapitalizowane częściej decydowały się na zakup tych drugich.

Kryzys w strefie euro, czyli skutki zamiatania problemu pod dywan

Podsumowując, brak zdecydowanej reakcji w postaci rekapitalizacji banków po kryzysie 2008 roku sprawił, że strefa euro wpadła w pułapkę powolnego wzrostu i utrzymującej się słabości sektora finansowego. Polityka „zamiatania problemu pod dywan” pozwoliła uniknąć natychmiastowych kosztów fiskalnych, ale w dłuższej perspektywie obciążyła gospodarkę, ograniczając dostęp do finansowania dla produktywnych firm i utrwalając obecność nieefektywnych przedsiębiorstw. Skutkiem był przedłużający się kryzys w strefie euro, który wygenerował spore koszty nie tylko fiskalne. Z kolei Stany Zjednoczone, między innymi dzięki zdecydowanej akcji pomocowej, nie tylko szybciej poradziły sobie z problemami, lecz także zyskały fiskalnie na wsparciu banków (do 2014 roku TARP dzięki sprzedaży akcji dokapitalizowanych firm przyniósł 15 mld dolarów zysku).

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Adam Suraj

Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker