Inwestycje publiczne w UE się opłacają, mimo to rządy wciąż je tną [BADANIE]
![Inwestycje publiczne w UE się opłacają, ale rządy wciąż je tną [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2025/10/building-79221_1280-780x470.jpg)
Inwestycje publiczne w Unii Europejskiej (UE) przynoszą wyraźne korzyści gospodarcze. Z analiz dwójki ekonomistów wynika, że podnoszą one PKB w średnim okresie, a w krótkim zwiększają inwestycje prywatne i obniżają bezrobocie. Co więcej, naukowcy nie znaleźli żadnych dowodów wskazujących na ich negatywny wpływ na finanse państwa. Mimo tego państwa UE planują obcinać na nie wydatki.
- Unia Europejska potrzebuje inwestycji publicznych, aby realizować kluczowe cele geostrategiczne, takie jak transformacja energetyczna, rozwój technologii i wzmocnienie bezpieczeństwa.
- Po kryzysie gospodarczym 2008 roku inwestycje publiczne w UE znacząco spadły. Po niedawnym ich wzroście, wiele państw ponownie planuje ich ograniczenie z obawy o stan finansów publicznych.
- Wydatki inwestycyjne wyraźnie wspierają wzrost PKB, a w krótkim okresie przyczyniają się także do spadku bezrobocia i pobudzenia inwestycji prywatnych.
- Co więcej, z badania wynika, że wpływ inwestycji publicznych na wielkość zadłużenia publicznego w relacji do PKB nie różni w statystycznie istotny sposób od zera.
Bez inwestycji UE utraci bezpieczeństwo i konkurencyjność
Inwestycje publiczne są niezbędne UE do realizacji wielu ambitnych celów geostrategicznych. Jak wielokrotnie podkreślano w raporcie Draghiego, szeroko omawianym w ostatnim roku, Europa potrzebuje transformacji energetycznej, aby zachować niezależność i utrzymać konkurencyjność swojej gospodarki. Obecnie ceny energii elektrycznej i gazu na Starym Kontynencie są znacznie wyższe niż np. w Stanach Zjednoczonych. Ponadto, jak zauważają autorzy raportu, skuteczna transformacja wymaga rozwoju własnych technologii. W przeciwnym razie, uniezależniając się od rosyjskich surowców, Europa mogłaby wpaść w zależność od Chin, które obecnie odgrywają kluczową rolę w przemyśle zielonych technologii. Ponadto przed UE stoją wyzwania w dziedzinach takich jak obronność, rozbudowa infrastruktury w tym również tej cyfrowej.
Inwestycje publiczne, a obawy o stan finansów publicznych w UE
Wyzwania te potencjalnie nie byłyby tak poważne, gdyby nie to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich piętnastu lat. Po rozpoczęciu się wielkiego kryzysu finansowego w 2008 roku wydatki inwestycyjne państw członkowskich zaczęły gwałtownie spadać. Na zamieszczonym poniżej wykresie przedstawiono, jak od 2000 roku kształtowały się inwestycje publiczne netto, czyli różnica między całkowitymi wydatkami na inwestycje publiczne a deprecjacją istniejącego już kapitału będącego w rękach państwa.
Z danych wynika, że w 2009 roku inwestycje publiczne netto w UE (ciemnoniebieska linia) utrzymywały się na poziomie ok. 1 proc. PKB oraz cechowały się tendencją wzrostową. Z kolei już w 2016 roku jedynie nieznacznie różniły się one od zera. Szczególnie niekorzystnie na tym polu wypadają Niemcy (pomarańczowa linia). W kilku latach wydatki inwestycje brutto były tam tak niskie, że nie wystarczały nawet na utrzymanie istniejącej infrastruktury w niepogorszonym stanie.

Zobacz także: USA odjeżdżają Europie. Przyczyn jest mnóstwo, a my nie chcemy tego zmienić [RAPORT OG]
Co więcej, mimo wzrostu w ostatnich latach, wiele państw UE planuje ponownie ograniczyć inwestycje. Zgodnie z informacjami pochodzącymi z wieloletnich planów fiskalnych przygotowywanych przez rządy krajów UE, co trzecie państwo członkowskie zamierza ograniczyć skalę inwestycji publicznych. Dlaczego? Z podobnego powodu co ponad dekadę temu. Wiele krajów chce ograniczyć wielkość deficytów, ograniczając nakłady publiczne na różne cele. Przy czym, inwestycje należą do tych wydatków, które relatywnie łatwo ograniczyć.
Jednakże nawet zakładając, że zrównoważone finanse są ważniejsze od zrealizowania określonych geostrategicznych celów, czy obcinanie inwestycji jest w stanie pomóc w ich uzdrowieniu? Temu dokładniej postanowili przyjrzeć się badacze Philipp Heimberger oraz Cara Dabrowski w swoim artykule naukowym zatytułowanym „Achieving geoeconomic goals by boosting the economy without raising the public debt ratio?” (tłum. Osiągnięcie celów geoekonomicznych poprzez pobudzenie gospodarki bez zwiększania wskaźnika zadłużenia publicznego?).
Jak ustalić wpływ inwestycji sektora publicznego na gospodarkę?
Do udzielania odpowiedzi na interesujące nas pytanie, badacze zebrali dane dotyczące 27 państw członkowskich UE w latach 2000–2023. Ekonomiści zidentyfikowali szoki inwestycyjne jako różnicę między faktyczną wielkością inwestycji publicznych, a ich prognozowaną wartością. Gdy prognoza jest większa od stanu faktycznego mamy do czynienia z szokiem negatywnym oraz z szokiem pozytywnym, gdy sytuacja jest odwrotna. Taka metoda pozwala ograniczyć dwa najpoważniejsze problemy z badaniem wpływu inwestycji publicznych na gospodarkę.
Zobacz także: Gigantyczne inwestycje CMA CGM w Indiach. Zdominują przemysł stoczniowy?
Od ogłoszenia do zrealizowania inwestycji mija zazwyczaj sporo czasu. Z tego powodu gospodarstwa domowe i firmy nim dojdzie do ich faktycznej realizacji, mają możliwość uformować odpowiednie oczekiwania i podjąć pewne działania, aby zaadaptować się do zmian. Wyobraźmy sobie sytuację, w której kraj w 2015 roku zapowiada budowę sieci autostrad w roku 2018. W odpowiedzi na to firmy budowlane w latach 2015–2018 zwiększają produkcję i zatrudnienie, aby móc uczestniczyć przetargach. W rezultacie, szacując wpływ inwestycji na gospodarkę, ograniczając się do analizy okresu po 2018 roku, otrzymalibyśmy znacząco zaniżone wyniki, ponieważ nie uwzględniałyby one wpływu inwestycji na oczekiwania.
Z kolei uwzględnienie w analizie również okresu 2015–2018 utrudniłoby klarowną identyfikację efektów samych inwestycji. W przypadku metody zastosowanej przez badaczy problem sekwencyjności jest znacząco ograniczony. Różnica między faktycznymi a planowanymi inwestycjami publicznymi jest nieoczekiwana, a więc nie może zostać wcześniej uwzględniona przez podmioty działające w gospodarce.
Zobacz także: Gospodarka Polski rośnie głównie dzięki inwestycjom publicznym
Druga trudność wynika z faktu, że inwestycje publiczne nie spadają z nieba. Są one wynikiem decyzji politycznych, które z kolei zależą od bieżącej sytuacji gospodarczej. Przykładowo, w czasie kryzysu, aby powstrzymać spadek PKB i utrzymać stabilny poziom zatrudnienia, decydenci mogą zwiększać wydatki inwestycyjne. Z kolei w okresach dobrej koniunktury mają oni powody, by je ograniczać. W sytuacji, gdy gospodarka zaczyna się przegrzewać i pojawia się presja inflacyjna, rząd może dążyć do redukcji wydatków.
W ten sposób powstaje negatywna korelacja między wielkością inwestycji publicznych a PKB, która nie odzwierciedla wpływu pierwszej zmiennej na drugą. Analizowanie wyłącznie błędów prognostycznych ponownie rozwiązuje problem endogeniczności, ponieważ pomyłki w prognozach nie wynikają z decyzji politycznych i mają w dużej mierze charakter losowy.
Inwestycje publiczne zwiększają zamożność mieszkańców UE
W oparciu o powyższe założenia badacze doszli do następujących wniosków. Na poniższym wykresie przedstawiono reakcję wybranych zmiennych makroekonomicznych na wzrost nakładów na inwestycje publiczne w krajach UE o 1 pkt proc. PKB. W roku, w których rozpoczęła się realizacja inwestycji, na ich skutek PKB zwiększa się średnio w statystycznie istotny sposób o około 0,6 proc. PKB. Przy czym maksymalne oddziaływanie na wielkość produkcji ma miejsce dwa lata od rozpoczęcia inwestycji. Wówczas, w porównaniu z sytuacją kontrfaktyczną, PKB jest wyższy o około 1,3 proc.

Zobacz także: Strefa euro nie chciała ratować banków, więc banki pogrążyły strefę euro [BADANIE]
Szczególnie istotny jest średniookresowy efekt inwestycji publicznych, ponieważ pozwala ocenić, w jakim stopniu przyczyniają się one do wzrostu dobrobytu gospodarczego. Jeśli wzrost wydatków inwestycyjnych o 1 proc. PKB prowadzi do przyrostu produkcji mniejszego niż 1 proc., oznacza to, że mnożnik fiskalny jest niższy od jedności. W takim przypadku całkowita produkcja rośnie wolniej niż wydatki publiczne, co oznacza, że koszty inwestycji przewyższają generowane dochody. Natomiast gdy mnożnik fiskalny przekracza 1, jak w analizowanym przypadku, całkowity poziom produkcji jest wyższy, niż gdyby inwestycje nie zostały zrealizowane. Dodatkowe dochody wygenerowane przez inwestycje w pełni pokrywają ich koszty, a nawet pozostawiają nadwyżkę.
Zobacz także: Centralny Okręg Przemysłowy, inwestycja, która choć dobra to nie zdążyła na swój czas
Ponadto inwestycje publiczne w krajach UE w krótkim okresie wywierają korzystny wpływ również na inne zmienne makroekonomiczne. Ich wzrost wynoszący 1 proc. PKB prowadzi do spadku stopy bezrobocia o 0,2 pkt proc. w rok rozpoczęcia ich realizacji oraz 0,6 pkt proc. w roku następującym po rozpoczęciu ich realizacji. W trzecim roku efekt ten przestaje być statystycznie istotny, a sama wielkość szacunku jedynie nieznacznie różni się od zera. Podobny wzorzec obserwuje się w przypadku inwestycji prywatnych. Wzrost inwestycji publicznych o 1 proc. PKB początkowo skutkuje zwiększeniem inwestycji prywatnych. Jednak po ok. dwóch latach od rozpoczęcia ich realizacji wpływ ten przestaje być statystycznie istotny. Oznacza to, że inwestycje sektora publicznego w UE nie wypierają inwestycji sektora prywatnego, lecz początkowo nawet je stymulują.
Inwestycje publiczne w UE, czyli strach ma wielkie oczy
Ostatnia istotna kwestia dotyczy wpływu inwestycji na dług publiczny w relacji do PKB. Ten można zaobserwować na ostatnim wykresie oznaczonym literą „D”. Szacunki dla roku i dwóch lat po rozpoczęciu inwestycji są negatywne, co sugeruje, że inwestycje mogą obniżać relację długu publicznego do PKB. Jednak efekt ten, podobnie jak w przypadku pozostałych lat, nie różni się w statystycznie istotny sposób od zera. W związku z tym nie można odrzucić hipotezy zerowej, zgodnie z którą inwestycje publiczne w UE są neutralne dla stanu finansów publicznych. Jak to możliwe? Jeśli inwestycje są finansowane długiem, zwiększają jego nominalną wartość. Jednocześnie jednak przyczyniają się do wzrostu produkcji, a tym samym do zwiększenia liczby, przez którą dzieli się wielkość długu publicznego.
Podsumowując, powyższe wyniki sugerują, że wybór między skalą inwestycji publicznych a stanem finansów państwa jest w dużej mierze iluzoryczny. Redukując inwestycje, nie osiągniemy trwałego zmniejszenia długu publicznego. Jedynym realnym skutkiem takiego działania będzie niższy poziom dochodów.




