Holendrzy nie potrzebują rządowych programów. Sami wprowadzają 4-dniowy dzień pracy
Niderlandy naturalnie zaadaptowało 4-dniowy tydzień pracy przy zachowaniu jednej z największych produktywności w Europie

Podczas gdy Polska wprowadza rządowy pilotażowy program 4-dniowego tygodnia pracy, w Niderlandach ukształtował się on naturalnie. Eksperci zwracają uwagę na wysoką produktywność państwa Beneluksu, a także na wyniki eksperymentów w innych krajach.
- W 2024 roku Holendrzy pracowali średnio 32,1 godziny tygodniowo. Najmniej w całej UE. Dla porównania w USA przeciętny pełnoetatowy pracownik pracował 42,9 godziny tygodniowo.
- Geneza krótszego tygodnia pracy w Holandii sięga lat 80., kiedy do rynku pracy masowo wchodziły kobiety. Powstał model „półtora etatu”. Jedno z partnerów pracuje na pełen etat, drugie na część etatu.
- Obecnie w niepełnym wymiarze pracuje 62% Holendrów i aż 78% kobiet. Jest to najwyższy wynik w Europie.
- Dzięki elastycznym formom zatrudnienia stopa bezrobocia spadła z ponad 7% w latach 90. do 2,1% na początku XXI wieku.
- Skrócenie czasu pracy nie obniżyło produktywności. W 2024 roku wartość dodana brutto na godzinę wyniosła 57 euro. Holandia zajmuje trzecie miejsce w UE pod względem produktywności, tuż za Danią i Irlandią.
W Niderlandach 4-dniowy tydzień pracy już funkcjonuje
Obecnie pomysł 4-dniowego tygodnia pracy coraz częściej jest podnoszony wśród rządów różnych państw w Europie i na świecie. W tym także w Polsce wprowadzany jest pilotażowy program takiej organizacji pracy, jednak w Niderlandach taki model ukształtował się niejako naturalnie bez odgórnych decyzji politycznych i nakazów legislacyjnych.
Dane Eurostatu z 2024 roku pokazują, że holenderscy pracownicy w wieku 20-64 lata pracowali średnio 32,1 godziny tygodniowo. To odpowiada mniej więcej czterem pełnym dniom pracy. To najkrótszy tygodniowy wymiar pracy w całej Unii Europejskiej, a zarazem wynik radykalnie różny od realiów amerykańskich, gdzie pełnoetatowy pracownik w tym samym roku spędzał średnio 42,9 godziny tygodniowo w pracy.
Zobacz także: Umowa UE z Meksyk jest ogromną szansą dla europejskich eksporterów. Niekoniecznie dla polskich
Jak wskazuje ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Agnieszka Wincewicz-Price, źródeł tego fenomenu należy szukać w przemianach społecznych lat 80. XX wieku. To wówczas coraz więcej kobiet zaczęło wchodzić na rynek pracy, co podważyło tradycyjny model męskiego jedynego żywiciela rodziny, pracującego w systemie 40-godzinnym lub dłuższym.
Zmiana ta nie tylko umożliwiła większą aktywizację zawodową, ale także wymusiła przekształcenia w polityce podatkowej i socjalnej. Wypracowano system ulg i świadczeń wspierających zatrudnienie w niepełnym wymiarze, co pozwoliło upowszechnić model zwany „półtora etatu”, w którym jedno z partnerów pracuje na pełny etat, a drugie w mniejszym wymiarze, zazwyczaj na pół etatu.
Geneza podejścia do pracy zawodowej w Niderlandach
Efekt tych przekształceń okazał się wielowymiarowy. Obecnie w niepełnym wymiarze pracuje 62% Holendrów i aż 78% kobiet, co jest najwyższym wskaźnikiem w Europie. Zmiana ta miała również widoczne skutki makroekonomiczne. W latach 90. stopa bezrobocia w Holandii sięgała ponad 7%, podczas gdy już na początku XXI wieku spadła do rekordowo niskiego poziomu 2,1% i utrzymuje się do dziś na relatywnie stabilnym, niskim poziomie. Elastyczne formy zatrudnienia pomogły zapobiec masowemu wypadaniu z rynku pracy osób, które nie mogłyby sobie pozwolić na pełny etat ze względu na obowiązki rodzinne czy inne czynniki społeczne.
Zobacz także: Amerykański gigant automatyki inwestuje w Mysłowicach
Nie bez znaczenia jest również wymiar produktywności. Holenderski model pracy w krótszym wymiarze nie spowodował spadku efektywności, wręcz przeciwnie, kraj plasuje się w europejskiej czołówce pod względem wartości dodanej brutto na godzinę pracy. W 2024 roku wskaźnik ten wyniósł 57 euro, co dawało Holandii trzecie miejsce w UE, tuż za Danią i Irlandią. Eksperci wskazują, że to dowód, że krótszy czas pracy wcale nie musi oznaczać niższej wydajności, przeciwnie, może wspierać jej wzrost dzięki lepszej równowadze między życiem zawodowym i prywatnym oraz większej motywacji pracowników.
Badania nad 4-dniowym tygodniem pracy
Zdaniem Wincewicz-Price historia Holandii pokazuje, że wprowadzenie krótszego tygodnia pracy to nie tylko kwestia regulacji prawnych, ale przede wszystkim efekt stopniowych zmian kulturowych i społecznych. To właśnie one stworzyły fundament, na którym możliwe stało się przejście do czterodniowego modelu pracy bez spadku zatrudnienia i przy jednoczesnym wzroście produktywności. Dla innych krajów może to być ważna lekcja, że same zmiany ustawowe mogą nie wystarczyć. Równie istotne jest przygotowanie gruntu w postaci ewolucji norm społecznych, oczekiwań pracowników i postaw pracodawców, a te wymagają znacznie dłuższego czasu niż wprowadzenie nowych przepisów.
Zobacz także: Niemcy w panice. Polacy wracają z robót do Polski
Jak wskazuje redaktor Obserwatora Gospodarczego, Adam Suraj, 4-dniowy tydzień pracy ma być opłacalny zarówno dla pracowników jak i pracodawców. Wskazuje, że wyniki eksperymentu przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii, taka organizacja pracy sprawia, że pracodawcy po jego wprowadzeniu cieszyli się z większej produktywności osób przez nich zatrudnionych.
Pracownicy zaś po wdrożeniu tego programu w życie zaczęli między innymi mniej się stresować, lepiej się wysypiać oraz ogólnie poprawił się ich stan psychofizyczny. Przy czym, co interesujące, 15% pracowników usatysfakcjonowanych z czterodniowego tygodnia pracy zadeklarowało, iż za żadne pieniądze nie byliby oni w stanie powrócić do stanu sprzed eksperymentu. Więcej na ten temat: Czterodniowy tydzień pracy chwalą zarówno pracownicy, jak i pracodawcy.



