Afryka i Bliski Wschód

Malaria w ofensywie! Afryka Subsaharyjska straci miliardy dolarów

PKB Afryki Subsaharyjskiej może spaść nawet o 83 miliardy dolarów do 2030 roku

Już drugi rok trwa gwałtowny nawrót malarii w rejonie Afryki Subsaharyjskiej. Mimo tego, że choroba jest obecna niemal na całym świecie, aż 95% przypadków i zgonów z jej powodu występuje na terenie Afryki. Główny wzrost zachorowań i zgonów w tym roku odnotowano już w Nigerii, Demokratycznej Republice Konga, Zimbabwe oraz Botswanie.

  • Od dwóch lat w rejonie Afryki Subsaharyjskiej obserwowany jest gwałtowny wzrost zachorowań na malarię
  • Sytuacja na świecie sprawia, iż coraz mniej środków trafia do państw walczących z tą chorobą 
  • Raport ONZ z 2023 roku odnotował 263 miliony przypadków malarii na świecie. Statystyki te z roku na rok najpewniej będą wzrastać

Wielki powrót malarii. Straty w PKB mogą sięgać miliardów dolarów!

W Afryce odnotowuje się gwałtowny wzrost zachorowań na malarię. Ten wzrost jest odnotowywany już od dwóch lat. Niemniej jednak w tym roku Nigeria, Demokratyczna Republika Konga, Zimbabwe oraz Botswana poinformowały, iż liczba zachorowań będzie większa niż poprzednio. Przyczyną tego zjawiska są bez wątpienia ulewne deszcze, które zapewniają komarom, będącym nosicielami tej choroby, idealne warunki rozrodcze. Statystyki z Liberii mogą budzić grozę – w kraju tym aż 47% usług szpitalnych powiązanych jest z malarią.

Zobacz także: Ryanair uruchamia nowe połączenia z Polski. Aż sześć nowych tras

Jednak poza oczywistym wpływem na życie, choroba ta może również doprowadzić do ogromnych strat ekonomicznych. Organizacja Africa Leaders’ Malaria Alliance podała w nowym raporcie informacje, z których wynika, iż Afryka Subsaharyjska może odnotować straty w PKB sięgające nawet 83 miliardów dolarów do 2030 roku. Ponadto, jeśli ten stan się utrzyma, najpewniej liczba zgonów wynikających z zachorowań na malarię wzrośnie nawet do miliona rocznie.

Sytuacja geopolityczna i malaria

Oczywiście można zachodzić w głowę, dlaczego świat, a co dopiero władze lokalne, nie reagują skutecznie na tę sytuację. Odpowiedzi można doszukać się w sytuacji geopolitycznej na świecie. Jak wiadomo, tocząca się wojna na Ukrainie oraz napięcia wokół Tajwanu sprawiają, iż dotychczasowi liderzy we wsparciu humanitarnym są zajęci tymi sprawami. Europa, przykładowo, ma nowe wydatki na zbrojenia, a USA, w których prezydentem jest Donald Trump, wyznają politykę „America First”.

Zobacz także: Politycy w Stanach Zjednoczonych są najstarsi na świecie. Powodem są pieniądze [BADANIE]

Rosja i Chiny, stojące po drugiej stronie barykady, bardziej koncentrują się na zabezpieczeniu własnych interesów w Afryce niż na walce z chorobą. To zaś sprawia, iż władze lokalne w dużej mierze są pozostawione same sobie. Jednak sytuacja w Afryce również nie jest spokojna. Dwa bloki państw w rejonie Sahelu wyraźnie ze sobą konkurują. Dodatkowo od paru lat widzimy wzrost aktywności dżihadystów w regionie. To sprawia, iż lokalne rządy przeznaczają środki na zwalczanie wrogich rebeliantów czy też zbroją się na potencjalny konflikt z wrogim blokiem.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dominik Popławski

Redaktor w redakcji Obserwator Gospodarczy. Student doradztwa politycznego i publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Interesuje się historią oraz stosunkami międzynarodowymi.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker