Komentarze I AnalizyUSA

Politycy w Stanach Zjednoczonych są najstarsi na świecie. Powodem są pieniądze [BADANIE]

Politycy w Stanach Zjednoczonych są najstarsi na świecie, mimo tego, że amerykańska populacja jest relatywnie młoda. Zgodnie z sugestywnymi dowodami dostarczonymi przez dwóch politologów ten stan rzeczy wynika z faktu, że darczyńcy łożący środki na kampanie wyborcze są relatywnie starzy oraz preferują oni dawać środki osobom w podobnym do nich wieku.

  • W żadnym innym kraju OECD różnica wieku między politykami a resztą społeczeństwa nie jest tak duża, jak w Stanach Zjednoczonych.
  • Popularne wyjaśnienia, takie jak funkcjonowanie systemu wyborczego czy specyficzne preferencje wyborców, nie tłumaczą tego zjawiska.
  • Kluczową rolę odgrywają indywidualni darczyńcy, którzy są znacznie starsi niż przeciętny wyborca i wspierają kandydatów w podobnym wieku.
  • Badania sugerują, że bardziej egalitarne finansowanie kampanii mogłoby odmłodzić amerykańską klasę polityczną.

Politycy w Stanach Zjednoczonych w przeciwieństwie do ogółu populacji są bardzo starzy

Politycy zazwyczaj są starsi niż ogół populacji. Jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, w 2022 roku spośród wszystkich państw wchodzących w skład OECD jedynie we Włoszech oraz Niemczech średni wiek osób zasiadających w krajowych organach ustawodawczych (konkretnie w izbie niższej parlamentu lub – jeśli parlament jest jednoizbowy – w tej izbie) był niższy od mediany wieku populacji. W Polsce zaś przeciętny wiek posłów oraz senatorów wyniósł ok. 50 lat, podczas gdy mediana wieku dla całej populacji osiągnęła ok. 42 lata. Jednakże, w żadnym innym kraju różnica wieku między politykami a resztą społeczeństwa nie była aż tak znacząca, jak w USA. 

Politycy w Stanach Zjednoczonych w przeciwieństwie do ogółu populacji są bardzo starzy
Źródło: Adam Bonica, Jacob M. Grumbach, „Old Money: Campaign Finance and Gerontocracy in the United States”

Zobacz także: Firmy wstrzymują wysyłki do USA. Co z przesyłkami DHL?

Politycy w Stanach Zjednoczonych są najstarsi na świecie i żadne państwo nie jest nawet blisko osiągnięcia tego poziomu. Podczas gdy średni wiek polityków zasiadających w Izbie Reprezentantów (tak nazywa się niższa izba parlamentu w Stanach Zjednoczonych) wynosił ponad 58,6 lat w Japonii, mimo jej słynącej z długowieczności populacji, nie przekraczał nawet 56 lat. Z drugiej strony mieszkańcy Stanów Zjednoczonych są jednymi z najmłodszych w całym OECD. Jak widać, na wykresie jedynie Australia, Islandia, Irlandia oraz Nowa Zelandia mogły się pochwalić młodszą populacją. Z czego wynika ta ogromna rozbieżność?

Dlaczego politycy w Stanach Zjednoczonych są tak starzy? Kilka mylnych wyjaśnień

Na myśl przychodzi kilka prostych wyjaśnień. Po pierwsze, może mieszkańcy Stanów Zjednoczonych zwyczajnie cenią sobie starych polityków znacznie bardziej niż mieszkańcy innych państw? Dane wskazują, że jest wprost przeciwnie. Co więcej, Amerykanie zdają się przekonani, że wiekowość ich elit jest problemem. Mieszkańcy USA deklarują, że chcą młodszych polityków, a zdecydowana większość z nich (70 proc.) popiera wprowadzenie maksymalnego limitu wieku w przypadku urzędniczych stanowisk obieralnych.

Może w takim razie winny jest system wyborczy? W Stanach Zjednoczonych wybory mają charakter większościowy i odbywają się w okręgach jednomandatowych. W wyniku tego na tle innych krajów znaczenie większe znaczenie ma kandydat, a nie partia, z której startuje. Z kolei tak się składa, że markę buduje się długo, a tworzenie sieci kontaktów również należy do dosyć czasochłonnych zadań. Jednakże ponownie, mimo że wyjaśnienie brzmi racjonalnie, nie ma ono oparcia w danych. 

Zobacz także: „Kto igra z ogniem, ten spłonie. Mamy nadzieję, że Stany Zjednoczone widzą to wyraźnie”.

W Kanadzie i Wielkiej Brytanii również w taki sposób odbywają się wybory do niższej izby parlamentu i oba te kraje mogą się pochwalić znacznie młodszymi politykami. Do tego do polskiego senatu wybory również są jednomandatowe oraz wygrywa w nich kandydat, który uzyska najwięcej głosów. Jednakże, podczas gdy średni wiek polskiego senatora wynosi 61 lat, w Stanach Zjednoczonych analogiczna liczba wynosi 64 lata, czyli jest o 3 lata wyższa, mimo znacznie młodszej populacji. 

Bez darczyńców możesz pomarzyć o kampanii wyborczej

W obliczu empirycznych porażek tych oraz innych teorii badacze postanowili zaproponować własną. W tym celu przyjrzeli się funkcjonowaniu systemu finansowana kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych. Kraj ten wyróżnia się nie tylko wyborami skoncentrowanymi na kandydacie, a nie na partii, z której on startuje, ale również praktycznie niemal całkowitym finansowaniem kampanii wyborczych przez sektor prywatny. Co więcej, same partie jedynie nieznacznie pomagają finansowo swoim kandydatom. Z tego powodu ci muszą sami walczyć o pieniądze, prosząc o wpłaty od indywidualnych oraz instytucjonalnych darczyńców. Przy czym, warto zaznaczyć, że środki od tych pierwszych są równie ważne, co od tych drugich.  Aby uzmysłowić, tutaj o jakich kwotach mówimy, Bernie Sanders w trakcie ostatniego cyklu wyborczego zdobył od indywidualnych darczyńców ponad 22 mln dolarów (ok. 80 mln zł), a było kilkunastu kandydatów, którzy zebrali od nich więcej. 

Darczyńcy podobnie jak politycy są w Stanach Zjednoczonych bardzo starzy

Kim są indywidualni darczyńcy oraz dlaczego przekazują swoje pieniądze właśnie tym, a nie innym politykom w Stanach Zjednoczonych. Po pierwsze, jak pokazuje tabela poniżej, darczyńcy są znacząco starsi od przeciętnego wyborcy. W 2020 roku średni wiek osoby głosującej w wyborach powszechnych wynosił 51,4 lata, podczas gdy wśród darczyńców było to już 57,4 lat. Co więcej, średnia wieku ważona kwotami przekazanych darowizn (im większa wpłaty, tym większa waga) sięga aż 63,9 lat. Oznacza to, że w gronie darczyńców, które i tak jest starsze od ogółu wyborców, największe zaangażowanie finansowe pochodzi od osób w jeszcze bardziej zaawansowanym wieku. 

Indywidualni donatorzy w USA są relatywnie starzy
Źródło: Adam Bonica, Jacob M. Grumbach, „Old Money: Campaign Finance and Gerontocracy in the United States”

Zobacz także: Grubsi politycy to skorumpowani politycy

W obliczu rozkładu majątku w amerykańskim społeczeństwie taki stan rzeczy nie powinien dziwić. Osoby starsze są bardziej majętne od młodszych ludzi, więc i mogą sobie na więcej pozwolić podczas wyborów. Na zamieszczonym poniżej wykresie na osi poziomej umieszczono udział poszczególnych generacji w całkowitym majątku, a na osi pionowej udział w łącznej sumie datków na kampanie wyborcze. Jak widać, udział w majątku jest praktycznie tożsamy z udziałem w łącznej sumie datków. Przy czym, tak się składa, że najbardziej majętną generacją w USA są tzw. baby boomers, czyli osoby urodzone pomiędzy 1946 a 1964 rokiem życia. Na nich przypada zarówno ponad 50 proc. majątku, jak i datków. Dla porównania odsetki te w przypadku milenialsów (osoby urodzone w latach 1981-1996) wynoszą ok. 5 proc. 

Udział w majątku a udział w oddanych głosach
Źródło: Adam Bonica, Jacob M. Grumbach, „Old Money: Campaign Finance and Gerontocracy in the United States”

Starsi politycy mogą oczekiwać na większe wsparcie finansowe

Ostatni etap badania polegał na sprawdzeniu, czy darczyńcy częściej wspierają finansowo kandydatów podobnych do nich pod względem wieku. W tym celu wykorzystano dane z lat 2012–2020 obejmujące 11 741 polityków ubiegających się o mandat w Kongresie Stanów Zjednoczonych oraz około 17 mln indywidualnych darczyńców. Analiza empiryczna, uwzględniająca odpowiednie zmienne kontrolne, potwierdziła istnienie takiej zależności. Im mniejsza była różnica wieku między darczyńcą a kandydatem, tym większe było prawdopodobieństwo przekazania wsparcia finansowego.

Co więcej, politolodzy wykazali, że mniejsza rozbieżność wiekowa wiązała się również ze średnio wyższą kwotą wpłaconą na rzecz danego polityka. W celu ukazania wyników badaczy w zrozumiały sposób posłużę się poniższym wykresem. Na nim na osi poziomej umieszczono rok urodzenia darczyńców a na osi poziomej przeciętny rok urodzenia kandydatów, którym darczyńcy urodzeni w danym roku przekazali środki. Jak widać, linia jest praktycznie prosta, co oznacza, że im darczyńca był starszy, tym przeciętnie częściej dawał środki starszym kandydatom. 

Źródło: Adam Bonica, Jacob M. Grumbach, „Old Money: Campaign Finance and Gerontocracy in the United States”

Zobacz także: Trump targuje się z resztą NATO. Sankcje na Rosję w zamian za zakończenie importu rosyjskiej ropy

Politycy w Stanach Zjednoczonych nie muszą być najstarsi na świecie

Mając to wszystko na uwadzę, czy uczynienie finansowania kandydatów bardziej egalitarnym sprawiłoby, że politycy w Stanach Zjednoczonych staliby się młodsi? Zdaje się, że odpowiedź na to pytanie brzmi, tak. Po pierwsze, jak wynika z analizy badaczy, gdyby w USA wprowadzić system voucherów opartych o zasadę jedna osoba — jeden dolar (każdy wyborca otrzymuje taką samą kwotę, którą może przekazać na wybranego kandydata) połączony z zakazem wspierania finansowego polityków w inny sposób przeciętny kandydat poniżej 50 roku życia miałby około dwukrotnie większy udział w całkowitych darowiznach na kampanię wyborczą niż obecnie.

Po drugie, pieniądze mają znaczenie w kampaniach wyborczych, na co wskazują skąpe, choć bardzo sugestywne dowody. Przykładowo w amerykańskim Seattle w 2017 roku wprowadzono system voucherów, w ramach którego każdy wyborca otrzymał 25 dolarów, które mógł przeznaczyć na polityków ubiegających się do rady miasta. Zgodnie z ustaleniami badaczy wprowadzenie tego programu zwiększyło zarówno pulę kandydatów ubiegających się o wygrane, jak i zmniejszyło szanse na wygranie osób aktualnie sprawujących urząd. 

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Adam Suraj

Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker