Europa

Wiemy kto radzi sobie najlepiej po pandemii. Polska na podium

Wzrost PKB po pandemii COVID-19 jest różny w poszczególnych państwach. Jako Polska mamy powód do dumy i zadowolenia. Nie to co Niemcy

Państwa w różnym tempie odbudowują swoją gospodarkę po pandemii COVID-19. Pozytywnym aspektem jest, że żaden kraj nie ma niższego PKB niż w IV kwartale 2019 roku. Jednak wiele z nich wyraźnie zbliża się do zera. My jako Polska nie mamy powodów do narzekania.

  • Chorwacja jest liderem wzrostu PKB w Europie po pandemii, jest to poziom około 21% względem IV kw. 2019 roku. Głównie dzięki turystyce.
  • Bułgaria zajmuje drugie miejsce z wynikiem ok. 19%. Polska na trzecim miejscu z 15%.
  • Dania, wcześniej w czołówce, spadła w rankingu po zakończeniu boomu na leki Ozempic.
  • Rumunia znalazła się w dolnej części zestawienia.
  • Niemcy odnotowały najsłabszy wynik w Europie. Austria, Finlandia i Szwecja także znalazły się w dolnej części zestawienia z minimalnym wzrostem PKB.
  • Estonia boryka się z długotrwałym kryzysem po utracie handlu z Rosją, tracąc lata rozwoju.

Odbudowa po pandemii trwa, jednak nie we wszystkich państwach

Od wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku gospodarka globalna przeszła serię wstrząsów, od lockdownów, przez przerwane łańcuchy dostaw, po gwałtowny wzrost inflacji (Kryzys inflacyjny w Polsce – przyczyny, przebieg i skutki [RAPORT OG]) i kryzysy energetyczne wywołane wojną na Ukrainie. Najnowsze dane opublikowane przez Oxford Economics i Haver Analytics pokazują jednak, że nie wszystkie państwa wyszły z tych wydarzeń w takim samym stanie. W zestawieniu realnego PKB w II kwartale 2025 roku w porównaniu z IV kwartałem 2019 roku wyraźnie widać, które gospodarki potrafiły najlepiej wykorzystać ostatnie pięć lat, a które ugrzęzły w stagnacji.

Zobacz także: Izrael małą potęgą gospodarczą Bliskiego Wschodu

Jak widzimy na poniższym wykresie, liderami wzrostu są Chorwacja, Bułgaria oraz Polska. Chorwacka gospodarka powiększyła się o imponujące 21% względem poziomu sprzed pandemii, co jest najlepszym wynikiem w całej Europie. Ostatnio pojawiły się w polskich mediach głosy wskazując, że imponujący wynik Chorwacji jest zasługą euro. Jest to pewien kontrast, biorąc pod uwagę, że większość państw ze wspólną walutą obniża wynik.

Polska w top 3 tempa wzrostu po pandemii

Nie jest to jednak takie proste. Wpływ na chorwackie odczyty miało m.in. silne ożywienie sektora turystycznego po wejściu do Schengen, a także inwestycje w infrastrukturę i środki z KPO. Bliżej analizujemy sprawę w artykule: Gospodarka Chorwacji zadziwia UE, największy wzrost na Starym Kontynencie [ANALIZA]. Nie można także wykluczyć względnie pozytywnego wpływu wspólnej waluty pod względem zachęcenia turystów w krótkim okresie.

Zobacz także: Węgry w gospodarczych tarapatach. Prognozy wzrostu znacząco w dół

Real GDP Q4 2019 vs Q2 2025

Bułgaria, z wynikiem około 19% wzrostu PKB, skorzystała z dynamicznego rozwoju sektora technologicznego oraz napływu inwestycji zagranicznych, które w ostatnich latach przenosiły się z droższych rynków Europy Zachodniej. Jednak warto przyjrzeć się dokładniejszym danym dotyczącym tego państwa. Warto przypomnieć, że Bułgaria od stycznia także będzie członkiem strefy euro. Z kolei Polska znalazła się na trzecim miejscu z wynikiem około 15%. Wskazuje się, że możemy nasz sukces argumentować kilkoma czynnikami.

Z jednej strony względnie wysoki popyt wewnętrzny, także za sprawą nagłego wzrostu populacji w państwie i zapełnieniu miejsc pracy. Wskazuje się także inwestycje publiczne. Warto wspomnieć także o mechanizmach monetarnych. Po ataku Rosji na Ukrainie polski złoty na skutek odpływu kapitału, a także ataków spekulacyjnych, znacząco tracił na wartości. Taki efekt ma też aspekt autostabilizacyjny. Niski kurs walutowy zachęcił innych inwestorów, którzy widzieli w tym procesie okazje. Dodatkowo pomogło to branżom eksportowym.

Państwa z dobrymi wynikami, jednak za podium

Tuż za podium znalazła się Litwa z wynikiem 15%. Specjaliści ujęli także wynik USA na poziomie 13%. W porównaniu do innych dużych gospodarek Unii Europejskiej, jest to wynik bardzo dobry. Środkowa część zestawienia obejmuje kraje o umiarkowanym wzroście na poziomie 8-12%, m.in. Grecję, Słowenię, która radzi sobie względnie dobrze po pandemii. Jest to okres pewnej odbudowy trwającej po kryzysie w strefie euro. Grekom wciąż jednak daleko do dawnego gospodarczego bogactwa. Więcej na ten temat: Grecy są biedniejsi niż w 2008 roku. Ich pensje są warte tyle co w 1998 roku.

Zobacz także: Trwa budowa fabryki części do elektryków. Zatrudnią setki osób

W poprzednich okresach Dania trzymała się w ścisłej czołówce państw o największym wzroście, jednak obecnie spadła prawie do połowy stawki. Wcześniejsze dobre wyniki były efektem boomu na Ozempic. Dokładną analizę tego zjawiska przeprowadziliśmy w artykule: Gospodarka Danii przeżywa boom. Cud Ozempic przełomem. W tej kategorii znajdziemy także Szwajcarię, Portugalię i radzącą sobie od pewnego czasu zdecydowanie dobrze Hiszpanię.

Względnie w środku znalazła się Łotwa, która mimo braku pozycji lidera radzi sobie relatywnie dobrze. Dodatkowo realne płace w tym państwie na przestrzeni 2023 i 2024 roku rosły szybciej niż w Polsce, a warto zaznaczyć, że nasze płace także nie należały do pełzających. Aspekt siły nabywczej wynagrodzeń w naszym regionie przedstawiliśmy w tekście: Pensje w Polsce rosną, ale u sąsiada rosną szybciej. Spadliśmy z 2. miejsca [ANALIZA]. Warto także zwrócić uwagę na Rumunię, która trzyma się raczej dolnej części stawki. Jakiś czas temu media w Polsce rozprzestrzeniały informację, jakoby Rumunia miała wyprzedzić Polskę w PKB per capita PPP. Przedstawiliśmy w naszym artykule, że to nie do końca prawda: Rumunia z tragicznymi prognozami. Ich sen o dogonieniu Polski staje się marzeniem.

Europa Zachodnia doświadcza trudności gospodarczych

Znacznie gorzej wypadły największe gospodarki strefy euro. Niemcy, Austria, Finlandia czy Szwecja znajdują się w zdecydowanie dolnej części zestawienia, notując wzrost na poziomie bliskim zera lub nawet minimalny spadek. Niemcy, których wynik jest najsłabszy w całym rankingu, wciąż borykają się ze skutkami kryzysu energetycznego, problemów w przemyśle motoryzacyjnym oraz wolniejszej adaptacji do zmian w globalnym handlu. Więcej na temat sytuacji u naszego zachodniego sąsiada pisaliśmy w: Fatalne wyniki Niemiec w II kwartale. Recesja gorsza niż przewidywano.

Zobacz także: Marie Curie na 20 euro. Europa pluje Polakom w twarz

Słaby rezultat zanotowała także Estonia, której gospodarka jest silnie uzależniona od koniunktury w państwach sąsiednich i ucierpiała na skutek ograniczenia wymiany handlowej z Rosją. Przeciągające się lata kryzysu sprawiają, że Estonia bezpowrotnie traci lata rozwoju gospodarczego. Dokładne wyniki przedstawiliśmy tutaj: Kryzys w Estonii wciąż trwa. Czy to bezpowrotnie stracone lata?. Warto także zwrócić uwagę, że trzy państwa bałtyckie zajmują miejsca w zupełnie różnych częściach zestawienia. W tym artykule przedstawiliśmy różnice w podejściu Litwinów i Estończyków do kryzysu: Litwa i Estonia – podobne państwa, dwa różne wyniki. Atutem bliskość z Polską.

Średnia dla strefy euro wypada znacznie poniżej tempa wzrostu notowanego przez Polskę, co podkreśla rosnące zróżnicowanie wewnątrz Unii Europejskiej. Wyraźnie widoczny jest podział na gospodarki dynamicznie rozwijające się, w większości w Europie Środkowo-Wschodniej oraz te, które stoją w miejscu lub rozwijają się minimalnie, głównie w Europie Zachodniej. Ma to związek z brakiem tanich surowców z Rosji i wojną celną z USA, jednak państwa na zachodzie posiadają także swoje strukturalne problemy: Włochy pod kreską. PKB się kurczy, a prognozy lecą w dół. Kryzys rozlewa się w Europie Zachodniej?

Czechy i Wielka Brytania z poważnymi problemami

Warto zwrócić także uwagę na Czechy oraz Wielką Brytanię. W przypadku Czech widzimy powolny wzrost gospodarczy, a nawet okresową stagnację. Płace w Czechach są już jednoznacznie niższe niż w Polsce o czym pisze sama czeska prasa: Czesi zazdroszczą Polakom pensji. Niedługo będą migrować do nas za pracą. Rząd w Pradze stara się jednak załagodzić złą sytuację gospodarczą przedstawiając plan transformacji, który miałby pobudzić wzrost państwa. Eksperci są jednak sceptyczni względem tego projektu: Nowy model wzrostu gospodarczego w Czechach. Czy znów będziemy ich biednymi kuzynami?

Zobacz także: Rumuńskie zaciskanie pasa burzy nastroje społeczne

Z kolei Wielka Brytania praktycznie od 2008 roku tkwi w stagnacji pod względem siły nabywczej pensji, a rodzimi Brytyjczycy czują coraz większą frustrację z tego stanu rzeczy. Zwłaszcza, że imigranci, których kilkanaście lat temu zatrudniali do najprostszych prac, teraz zarabiają przeciętnie więcej od nich: Polacy w Wielkiej Brytanii elitą. Zarabiają więcej niż Brytyjczycy. Dzieje się tak za sprawą rosnących kwalifikacji, a także odpływu mniej wykwalifikowanych pracowników z powrotem do Polski: Polacy wracają z emigracji. Rozwój Polski i kryzys na zachodzie zmotywowały rodaków.

Oczywiście możemy być dumni z naszych bardzo dobrych wyników gospodarczych, jednak nie powinniśmy zapominać, że nasze tempo konwergencji i wzrostu zwalania. Dotychczasowy model naszego rozwoju gospodarczego oparty na taniej sile roboczej, produkcji i dobrze wykształconej populacji dobiega końca. Aby utrzymać nasz dynamiczny wzrost musimy przejść do sektorów o wyższej wartości dodanej i oprzeć się na innowacyjności. Propozycję nowego modelu wzrostu przedstawiliśmy w: Konsensus Warszawski – nowy model wzrostu dla Polski i Europy.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker