Milei zwycięża. Czas na 12 godzinny dzień pracy i 40 mld od USA
Argentyna przystępuje do kolejnej fazy liberalizacji gospodarczej. Pożyczka od USA na 40 mld USD pomogła ustabilizować sytuacje makroekonomiczną

Sukces wyborczy Mileia w Argentynie otworzył mu drogę do kolejnych reform gospodarczych. Nieoceniona okazała się pożyczka 40 mld USD od USA stabilizująca sytuację makroekonomiczną państwa. Teraz sam dług zewnętrzny Argentyny stanowi około 60% jej PKB.
- Partia Mileia zdobyła około 40% głosów w wyborach, co dało 13/24 mandatów w Senacie i 64/127 w Izbie Deputowanych.
- Prezydent planuje przedstawić pierwszy budżet od ponad dwóch dekad bez deficytu.
- Obecnie około 40% Argentyńczyków pracuje w szarej strefie.
- Rząd chce więcej elastyczności, indywidualne układy między pracownikiem a pracodawcą, wprowadzić możliwość 12-godzinnego dnia pracy za zgodą stron.
- W systemie podatkowym chce likwidacji 20 podatków, obniży PIT i zmieni redystrybucji centrum-prowincje.
- USA uruchomiły dla Argentyny linię swapową 40 mld USD, stabilizując peso i giełdę.
- Waszyngton zwiększa import argentyńskiej wołowiny, poprawiając saldo handlowe Buenos Aires.
- Dług publiczny na Argentyny na koniec września wynosił około 452 mld USD. 44% wewnętrzny, 56% zewnętrzny (waluty obce).
- Po uwzględnieniu linii z USA udział długu w walutach obcych rośnie.
- Główni odbiorcy eksportu: Brazylia 14,7%, Chiny 10,3%, USA 9%. Bilans handlowy poprawia słabe peso.
- Trwałość reform Mileia w dużym stopniu zależy od przychylności Białego Domu.
Milei zdobywa większość w Kongresie
Argentyna wchodzi w nową fazę liberalnych reform gospodarczych po znaczącym sukcesie wyborczym partii prezydenta Javiera Milei. W wyborach parlamentarnych z 26 października ugrupowanie Milei uzyskało ponad 40% głosów, co dało mu 13 z 24 mandatów w izbie wyższej oraz 64 ze 127 miejsc w izbie niższej parlamentu. Po raz pierwszy od objęcia urzędu prezydent uzyskał realną szansę na przeforsowanie swojego programu gospodarczego w Kongresie. Zarówno dzięki zwiększeniu własnej reprezentacji, jak i możliwości zawiązania koalicji z mniejszymi ugrupowaniami liberalno-konserwatywnymi.
Zobacz także: Socjalistyczne Niemcy pokazują, że nawet kosztowne reformy nie zatrzymają spadku populacji [ANALIZA]
Najbliższe posiedzenie Kongresu zaplanowano na 10 grudnia (Kongres inaczej niż w Polsce obraduje w cyklu sesyjnym, a nie ciągłym), kiedy to Milei zamierza przedstawić pierwszą w swojej kadencji ustawę budżetową. Projekt zakłada wprowadzenie zrównoważonego budżetu, czyli likwidację deficytu finansów publicznych. Ma to być pierwszy taki ruch od ponad dwóch dekad. Przypomnijmy, że w Polsce także próbowano wprowadzić podobny zabieg. Plan Prawa i Sprawiedliwości zakładał zrównoważony budżet w 2020 roku, co jednak ostatecznie za sprawą pandemii nie doszło do skutku.
Przyszłe filary liberalnych reform prezydenta
Jednym z filarów nowej polityki gospodarczej Milei są głębokie reformy systemowe obejmujące rynek pracy, podatki i system emerytalny. Reforma prawa pracy ma służyć zwiększeniu produktywności i formalizacji zatrudnienia. Obecnie aż 40% Argentyńczyków pracuje w szarej strefie, bez umowy o pracę i dostępu do świadczeń socjalnych. Rząd planuje promować elastyczne formy zatrudnienia i indywidualne negocjacje między pracownikami a pracodawcami, a także umożliwić wydłużenie dnia pracy do 12 godzin za porozumieniem stron. Celem ma być zwiększenie efektywności i konkurencyjności rynku pracy, który zdaniem rządu, jest obecnie nadmiernie regulowany i nieelastyczny.
Zobacz także: Zakaz używania telefonów komórkowych zauważalnie poprawia wyniki studentów [BADANIE]
Reforma podatkowa ma uprościć system finansów publicznych, ograniczyć biurokrację i pobudzić przedsiębiorczość. Milei zapowiedział zniesienie około 20 różnych podatków, obniżenie podatku dochodowego oraz zmianę zasad redystrybucji dochodów między rządem centralnym a prowincjami. Obecnie Argentyna ma jeden z najwyższych wskaźników obciążeń fiskalnych w Ameryce Łacińskiej. W 2023 roku dochody podatkowe stanowiły 27,8% PKB, ustępując jedynie Brazylii. W dalszej perspektywie planowana jest również reforma systemu emerytalnego, jednak jej szczegóły pozostają na razie nieujawnione.
Niestabilność makroekonomiczna i pomoc od USA
Stabilizacja polityczna i możliwość realizacji reform nie byłyby możliwe bez wsparcia finansowego Stanów Zjednoczonych. We wrześniu 2025 roku, po niekorzystnych dla Milei wynikach wyborów lokalnych i gwałtownym spadku wartości argentyńskiego peso o 4% wobec dolara w zaledwie tydzień, kraj stanął na krawędzi kolejnego kryzysu walutowego. Bank centralny zmuszony był sprzedać ponad miliard dolarów rezerw w ciągu dwóch dni, aby zatrzymać deprecjację waluty. Wówczas z pomocą przyszła administracja Donalda Trumpa, oferując Argentynie linię swapową o wartości 40 miliardów dolarów, co natychmiast ustabilizowało sytuację na rynku walutowym i giełdzie. Dodatkowo USA ogłosiły plany zwiększenia importu argentyńskiej wołowiny, co poprawiło saldo handlowe Buenos Aires i umocniło pozycję rządu Milei.
Zobacz także: Praca w magazynie coraz bardziej opłacalna. Ale młodzi i tak jej nie chcą

Wsparcie amerykańskie spotkało się jednak z kontrowersjami w samych Stanach Zjednoczonych. Według badania „The Economist” i YouGov aż 48% wyborców Donalda Trumpa wyraziło dezaprobatę dla pomocy finansowej udzielonej Argentynie, uznając ją za sprzeczną z doktryną „America First”. Część republikańskich polityków krytykuje prezydenta za angażowanie się w pomoc zagraniczną w sytuacji rosnącego deficytu budżetowego USA. Biały Dom tłumaczy jednak swoje działania względami geopolitycznymi. Obawia się rosnącego wpływu Chin w Ameryce Łacińskiej. W 2023 roku poprzedni, peronistyczny rząd Argentyny zaciągnął u Pekinu swap walutowy o wartości 6,5 mld dolarów, co zdaniem amerykańskich analityków mogło zagrozić równowadze geostrategicznej w regionie.
Struktura zadłużenia Argentyny nie jest najlepsza
Jak widzimy, sukces reform gospodarczych w Argentynie zależy w dużej części od gabinetu Białego Domu. Argentyna zaciągnęła kolejną dużą pożyczkę, odpowiadającą około 6,5% jej PKB, w walucie obcej. Oznacza to, że Argentyna jest podatna na decyzje Fed w kontekście kursu walutowego, co wiąże się z wysokością spłaty. Rząd, z racji tego, że nie jest emitentem dolara, na spłatę musi pozyskać dolary za sprawą eksportu towarów. Jak wspomnieliśmy, Ameryka pomogła w tym aspekcie, jednak jest to jej dobra wola, a każde embargo, czy sankcje mogą doprowadzić do destabilizacji finansów i do bankructwa, jak to miało miejsce już wiele razy wcześniej.
Zobacz także: Chcesz mieć status i wykształcenie? Miej bogatych rodziców [BADANIE]
Oczywiście jedna pożyczka nie jest objawem załamania gospodarczego. Ważna jest struktura długu. Według argentyńskich danych zadłużenie na dzień 30 września (czyli przed pożyczką od USA) wynosiło około 452 mld USD. Z czego 44% stanowiło zadłużenie wewnętrzne (które państwo jest w stanie lepiej kontrolować), a 56% zadłużenie zewnętrzne w walutach obcych. Po uwzględnieniu pożyczki od USA dysproporcja zwiększa się na niekorzyść Argentyny do około 60% PKB zadłużenia tylko w walucie obcej. Przypomnijmy, że całość zadłużenia Polski nie przekracza poziomu 60% PKB, a w tym około 25% stanowi zadłużenie zewnętrzne.
Trzeba też zaznaczyć, że posiadamy względnie dobry bilans handlowy, chociaż coraz bardziej przeszkadza mu silny złoty. Argentyna od ubiegłego roku, na skutek m.in. wspomnianego mocnego osłabienia peso, poprawia znacząco swój bilans handlowy. Sprzedaje głównie Brazylii (14,7% eksportu), Chin (10,3%) i USA (9%), od których uzyskuje dolary. Całość można podsumować tym, że stabilność argentyńskiej gospodarki zależy od relacji z Białym Domem i przychylnemu podejściu USA do reform gospodarczych.




