Polska

Może i jest nas coraz mniej, ale za to będziemy coraz starsi. Populacja Polski w 2060 roku

Populacja Polski w 2060 roku według projekcji Głównego Urzędu Statystycznego ma spaść znacząco poniżej 30 mln

Polska jednoznacznie zmierza w stronę katastrofy demograficznej, która negatywnie odbija się nie tylko na potencjale naszego państwa i wzroście gospodarczym, ale także na jakości naszego życia. Według projekcji do 2060 roku w Polsce ma mieszkać zaledwie 28,4 mln osób.

  • GUS ostrzega, że populacja Polski w 2060 roku może spaść do 28,4 mln. To spadek ludności o prawie 25%.
  • Przy najłagodniejszym wariancie populacja skurczy się do 32,3 mln.
  • Dzietność runęła do historycznego minimum 1,10 w 2024 roku.
  • Do 2060 roku liczba dzieci i młodzieży spadnie do 3,5 mln, czyli około 12% ludności.
  • Udział wieku produkcyjnego w 2060 roku nie przekracza 50%. Oznacza to, że zależni będą liczebniejsi niż pracujący. 

Populacja Polski w 2060 roku

Główny Urząd Statystyczny policzył, co stanie się z liczbą mieszkańców Polski, jeśli utrzymają się dwie siły, które w ostatnich latach wymknęły się wcześniejszym prognozom. Czyli rekordowo niska dzietność oraz nieco szybszy, niż zakładano, powrót do wzrostu długości życia po pandemicznym załamaniu. Wynik? We wszystkich wariantach nasza populacja maleje i starzeje się, ale tempo i skala tych procesów mocno zależą od tego, jak niski okaże się rzeczywisty współczynnik dzietności oraz jak szybko będzie rosło przeciętne trwanie życia.

Zobacz także: Mniej betonu, więcej kodu. Polska zmienia strukturę inwestycji

GUS przeanalizował trzy eksperymentalne scenariusze, z których każdy modyfikuje oficjalną prognozę z 2023 roku (wariant średni) tylko w jednym lub w dwóch kluczowych komponentach demograficznych. Scenariusz 1 zakłada utrzymanie dzietności na poziomie 1,10 (jak w 2024 roku) przez cały horyzont prognozy. Scenariusz 2 podnosi oczekiwane trwanie życia do poziomów z wariantu „wysokiego” w oficjalnej prognozie. Scenariusz 3 łączy oba założenia, czyli bardzo niską dzietność i wyższe trwanie życia (migracje pozostają, jak w scenariuszu oficjalnym).

W każdym z nich ludności ubywa, ale najbardziej kurczymy się przy trwałej, bardzo niskiej dzietności, do 28,4 mln mieszkańców w 2060 roku. Oznacza to, że populacja Polski w 2060 roku skurczy się o 24,3% względem 2024 roku. To o około 2,5 mln mniej niż w oficjalnym scenariuszu z 2023 roku, który zakładał 30,9 mln. Oznacza to nie tyle drobne korekcje względem prognoz z ubiegłego roku, a rewizja ich o ponad 2 mln ludzi. Sugeruje to nam, że kolejne projekcje mogą być jeszcze gorsze. Najłagodniejszy spadek, czyli do 32,3 mln, występuje w wariancie z wyższym trwaniem życia, ale bez zatrzymania dzietności na poziomie 1,10.

Dzietność w Polsce jest katastrofalnie niska

Między rokiem 2000 a 2017 współczynnik dzietności (TFR) wahał się od 1,22 do 1,45, po czym znów zaczął zniżkować, osiągając historyczne minimum 1,10 w 2024 roku. Oficjalna prognoza z 2023 roku zakładała stopniowe odbicie TFR do 1,49 w 2060 roku, ale nowa symulacja testuje scenariusz, w którym do takiego odbicia nie dochodzi. Równolegle, po covidowym spadku, przeciętne trwanie życia już w 2023 roku przebiło poziomy sprzed pandemii, czyli około 74,7 roku dla mężczyzn i 82,0 dla kobiet, co uzasadnia przećwiczenie wariantu z „wyższą ścieżką” przeżywalności.

Zobacz także: Milei zwycięża. Czas na 12 godzinny dzień pracy i 40 mld od USA

Zakładane warianty zmian współczynnika dzietności (TFR) do 2060 roku

Do 2060 roku we wszystkich wariantach maleje liczba osób w wieku przedprodukcyjnym oraz produkcyjnym, a rośnie w poprodukcyjnym. Przy utrwalonej niskiej dzietności (warianty 1 i 3) populacja dzieci i młodzieży spada do około 3,5 mln, czyli zaledwie 12% ludności, a udział wieku produkcyjnego nie przekracza 50%. Oznacza to, że osób w wieku nieprodukcyjnym będzie już więcej niż w wieku produkcyjnym. Z kolei liczba seniorów przekracza 11 mln w wariantach ze „średnią” długością życia i rośnie do około 12 mln w wariantach z wyższym trwaniem życia. W scenariuszu łączącym niską dzietność i dłuższe życie seniorzy stanowią ponad 40% populacji w 2060 roku.

Ujęcie dziesięcioletnimi grupami wieku pokazuje niemal podręcznikową „gruszkę”: do 2060 r. silnie przybywa osób 70+, a szczególnie dynamicznie rośnie zbiorowość 90+, która potraja liczebność względem 2024 r. Po przeciwnej stronie, największy spadek dotyczy grupy 40-49 lat – ubytek rzędu ok. 2 mln osób we wszystkich wariantach. To wprost zapowiada zmianę ciężaru wydatków publicznych: mniej potrzeb edukacyjnych i mieszkaniowych „dla młodych”, więcej opiekuńczych i zdrowotnych „dla starszych”.

Zakładane warianty zmian oczekiwanego trwania życia w momencie narodzin
Źródło: GUS

Niższa i starsza populacja to duże obciążenie dla gospodarki

Mniejsza i starsza populacja to wypadkowa dwóch sił dla gospodarki. Po pierwsze, kurczące się zasoby pracy obniżają potencjalny wzrost PKB i wzmacniają ryzyka niedoborów kadrowych. Bez skutecznej imigracji, podnoszenia aktywności zawodowej i automatyzacji trudno będzie utrzymać dynamikę produkcji i usług. Po drugie, zmiana struktury wieku przesuwa ciężar wydatków publicznych, rosną potrzeby w ochronie zdrowia (opieka długoterminowa, geriatryczna), w systemie emerytalnym i w infrastrukturze opiekuńczej, przy jednoczesnym spadku wpływów składkowych z mniejszej bazy pracujących.

Zobacz także: Praca w magazynie coraz bardziej opłacalna. Ale młodzi i tak jej nie chcą

W skrajnym wariancie zakładającym niską dzietność i wyższe trwanie życia relacja osób w wieku nieprodukcyjnym do produkcyjnych rośnie na tyle, że wymusza korekty po stronie dochodów (składki/podatki) i wydatków (waloryzacje, koszyk świadczeń), albo zdecydowane zwiększenie podaży pracy dzięki aktywizacji i migracji. Istnieje jeszcze ewentualna możliwość próby zahamowania spadku, lub ograniczonego wzrostu wskaźnika dzietności za pomocą polityki rządu. Badania wskazują, że takie kroki w pewnym wymiarze działają, gdy realnie obniżają koszty rodzicielstwa. Więcej: Skutki 500+. Program nie zwiększył dzietności? To kłamstwo! [BADANIE].

Symulacja pokazuje jednak, że nawet przy odbiciu TFR do 1,49 (wariant oficjalny) nie wracamy do prostej zastępowalności pokoleń. Czyli dzietność nie rozwiąże wszystkiego. Eksperci sugerują większy nacisk na aktywizację osób 55+, poprawę zdrowia pracowników i przekwalifikowanie, a także realną dostępność pracy w niepełnym wymiarze i pracy zdalnej (zwłaszcza dla opiekunów). Kilka pomysłów w kontekście wydłużenia lat pracy i zachowania populacji w zdrowiu przedstawiliśmy w: System emerytalny w Polsce wymaga naprawy [RAPORT OG].

Piramida wieku ludności (w tys.) w 2060 r. według scenariusza oficjalnego
Źródło: Canva

Musimy czekać na odwrócenie norm kulturowych

W scenariuszach GUS założenia migracyjne pozostają takie jak w oficjalnej prognozie, ale przy utrwaleniu TFR=1,10 skala i jakość imigracji (w tym selektywnej kompetencyjnie) stają się kluczowe dla podtrzymania podaży pracy i finansów ubezpieczeń społecznych. Dodatkowo potrojenie populacji osób 90+ implikuje szybkie zwiększanie podaży opieki długoterminowej, kadr pielęgniarskich i opiekunów, rozbudowę opieki środowiskowej oraz inwestycje w profilaktykę chorób przewlekłych.

Zobacz także: Socjalistyczne Niemcy pokazują, że nawet kosztowne reformy nie zatrzymają spadku populacji [ANALIZA]

Oficjalna prognoza z 2023 roku nie zakładała jeszcze tak długiego utrzymania TFR na poziomie 1,10 oraz szybszego odbicia długości życia po pandemii. Symulacja GUS jest więc ostrzeżeniem. Jeżeli dzietność nie odbije, a przeżywalność będzie rosła po wysokiej ścieżce, to do 2060 roku możemy być państwem nie tylko mniej licznym, ale i w bezprecedensowym stopniu „odwróconym demograficznie”.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker