Polskie uczelnie łakomym kąskiem. Zalewają je zagraniczni studenci
Zagraniczni studenci coraz chętniej wybierają polskie uczelnie. Z roku na rok jest ich coraz więcej, także tych z Azji i Afryki

Na polskich uczelniach widzimy systematyczny wzrost zagranicznych studentów. Wciąż dominują studenci z Ukrainy i ich nominalna liczba rośnie, jednak na skutek napływu uczniów z Azji i Afryki ich udział w ogólnej strukturze spada.
- W roku 2024/2025 na polskich uczelniach studiowało 108 tys. cudzoziemców, czyli 8,5% wszystkich studentów.
- To około 2,5 razy więcej niż w 2014/2015. Po raz pierwszy przebiliśmy średnią OECD (6%) i unijną (8%).
- 53% zagranicznych studentów wybiera uczelnie niepubliczne.
- Najpopularniejsze kierunki wśród cudzoziemców: biznes/administracja 27%, nauki społeczne 14%, medyczne 12%, IT/Telco 8%.
- Ukraińców jest 48 tys. osób (około 44% wszystkich). Udział względem 2015 roku spadł z 51% do 44%.
- Dynamicznie rosną napływy z Azji i Afryki (Indie, Azerbejdżan, Chiny, Uzbekistan, Zimbabwe, Nigeria).
- Spada udział osób z Kartą Polaka i pochodzeniem polski. Z 13,5% (2014) do 5,1% (2024/25).
Rekordowa liczba zagranicznych studentów na polskich uczelniach
Polskie uczelnie przyciągają rekordową liczbę studentów z zagranicy. W roku akademickim 2024/2025 studiowało w nich ponad 108 tysięcy cudzoziemców. Oznacza to, że 8,5% wszystkich studentów w Polsce pochodziło spoza kraju. To niemal 2,5 razy więcej niż dekadę temu, czyli w roku akademickim 2014/2015. W tym czasie udział zagranicznych studentów w ogólnej liczbie studiujących zwiększył się o 5,4 p.p., dzięki czemu Polska po raz pierwszy przekroczyła średnią dla państw OECD wynoszącą 6% oraz średnią unijną na poziomie 8%.
Dynamiczny wzrost liczby studentów z zagranicy pokazuje, że Polska staje się coraz bardziej konkurencyjnym kierunkiem edukacyjnym w regionie. Dla wielu młodych ludzi z Europy Wschodniej, Azji czy Afryki polskie uczelnie stanowią atrakcyjną alternatywę dla zachodnich uniwersytetów zarówno pod względem kosztów, jak i jakości kształcenia. Warto wspomnieć, że sprowadzanie studentów z zagranicy jest elementem procesu drenażu mózgów. Także to właśnie studenci posiadają największy potencjał asymilacyjny. Jest to istotny element w kontekście transformacji polskiej gospodarki. Więcej: Konsensus Warszawski – nowy model wzrostu dla Polski i Europy.
Zobacz także: Najlepszy wynik od trzech lat. PKB znacząco w górę!

Z danych GUS wynika, że najwięcej cudzoziemców wybiera kierunki związane z biznesem i administracją. Studiuje na nich aż 27% zagranicznych studentów. Kolejne miejsca zajmują kierunki społeczne z wynikiem 14%, medyczne (12%) oraz informatyczne i telekomunikacyjne (8%). To właśnie te cztery grupy kierunków dominują wśród obcokrajowców, przy czym wyraźnie widać, że zagraniczni studenci częściej niż Polacy decydują się na studia biznesowe (jest to 27% wobec 18%), a rzadziej na kierunki pedagogiczne (2% wobec 6%). Takie preferencje mogą wynikać z międzynarodowej rozpoznawalności dyplomów z dziedzin biznesowych, ekonomicznych i informatycznych oraz z faktu, że polskie uczelnie coraz częściej oferują programy w języku angielskim, przygotowane właśnie z myślą o studentach zagranicznych.
Coraz więcej studentów z Afryki i Azji
W ciągu ostatniej dekady zaszła także znacząca zmiana w strukturze wyboru uczelni. Obecnie 53% cudzoziemców studiuje w uczelniach niepublicznych, co oznacza odwrócenie proporcji w stosunku do 2014 roku, gdy większość wybierała uczelnie państwowe. Publiczne szkoły wyższe wciąż przyciągają jednak znaczącą grupę studentów z zagranicy. Średnio 6,7% wszystkich studentów to cudzoziemcy, a w niektórych uczelniach udział ten jest znacznie wyższy. Rekordzistą jest Uniwersytet Pomorski w Słupsku, gdzie zagraniczni studenci stanowią aż 22% ogółu. Wysoki udział cudzoziemców mają także Politechnika Morska w Szczecinie (19%), Akademia Muzyczna w Poznaniu (15%) i Akademia Muzyczna w Krakowie (14%).
Zobacz także: Awantura o… KitKata. Pasażerka pozwała linie na 18 milionów złotych
Największą grupę zagranicznych studentów w Polsce niezmiennie stanowią Ukraińcy. W roku akademickim 2024/2025 było ich około 48 tysięcy, co daje 44% wszystkich cudzoziemców. Chociaż liczba studentów z Ukrainy w ciągu dekady podwoiła się, ich udział w strukturze narodowościowej spadł z 51% do 44%, co świadczy o stopniowej dywersyfikacji źródeł napływu studentów. Na drugim miejscu znajdują się Białorusini, stanowiąc około 12 tysięcy studentów, czyli 11% wszystkich cudzoziemców.
Od czterech lat trzecie miejsce zajmują Turcy, których liczba wzrosła pięciokrotnie i wynosi obecnie ok. 5 tysięcy, czyli 4,7%. Z każdym rokiem przybywa też studentów z państw Azji i Afryki, szczególnie z Indii, Azerbejdżanu, Chin, Uzbekistanu, Zimbabwe i Nigerii. Te grupy stanowią obecnie jeden z najszybciej rosnących segmentów populacji zagranicznych studentów w Polsce.
Polski rozwój gospodarczy przyciąga imigrantów
Nowym zjawiskiem jest spadek liczby studentów polskiego pochodzenia, którzy korzystali z prawa do bezpłatnych studiów w uczelniach publicznych. Czyli takich, którzy posiadają m.in. Kartę Polaka. O ile w 2014 roku stanowili oni 13,5% wszystkich cudzoziemców, dziś to zaledwie 5,1%. Oznacza to, że rosnący udział studentów zagranicznych wynika przede wszystkim z napływu osób bez polskich korzeni, które wybierają Polskę ze względu na ofertę edukacyjną, a nie pochodzenie.
Zobacz także: Mediana to już 81,6% średniej. Wiemy gdzie zarabiają najwięcej
Coraz bardziej zróżnicowany profil narodowościowy studentów to dowód, że polskie uczelnie stają się coraz bardziej atrakcyjne dla międzynarodowych studentów. Programy w języku angielskim, umiarkowane koszty życia oraz dobra reputacja kierunków medycznych i technicznych sprawiają, że Polska przestaje być jedynie regionalnym wyborem, coraz częściej staje się świadomym celem studiów dla młodych ludzi z całego świata.
Nie możemy także nie zauważyć, że Polska stała się także dobrym miejscem do życia, która jest celem migracji tysięcy ludzi ze względu na swój rozwój gospodarczy. Dodatkowo obecność tysięcy zagranicznych studentów oznacza dodatkowe wpływy dla uczelni i lokalnych gospodarek, a także wzrost liczby młodych, wykształconych osób wchodzących na polski rynek pracy. Polska, podobnie jak wiele państw Unii, zaczyna postrzegać edukację wyższą nie tylko jako narzędzie kształcenia, lecz także jako formę eksportu usług i inwestycję w kapitał ludzki.




