
Transportery Stryker mogą trafić na wyposażenie Wojska Polskiego. Temat ten zdominował w ostatnim czasie sporą część mediów zajmujących się analizą tematyki militarnej. Amerykańskie kołowe transportery opancerzone mogą trafić do Polski w ramach programu Excess Defense Articles (EDA). Czy pozyskanie ich będzie jednak dobrym rozwiązaniem?
- Transportery Stryker mogą trafić do Polski w ramach programu EDA
- USA przeprowadza zmiany organizacyjne części swoich sił, co powoduje, że część nadwyżki sprzętu będzie sprzedana lub rozdana sojusznikom
- Czy pojazdy Stryker wpasowują się w wizję modernizacji Wojska Polskiego?
Transportery Stryker. Czym są i czemu USA chce je oddać?
Wojska USA, tak jak wiele innych sił na świecie, przechodzą właśnie proces modernizacji oraz zmian organizacyjnych. Efektem tego jest między innymi przezbrojenie dwóch brygad Gwardii Narodowej na lżejsze pojazdy z rodziny Infantry Squad Vehicle. Sprawia to, iż wcześniej używane przez te jednostki transportery Stryker trafią do puli sprzętu nieużywanego. To zaś umożliwia USA przekazanie ich w ramach programu EDA. Właśnie w jego ramach pojawia się temat Polski.
Zobacz także: System monitoringu jako fundament bezpieczeństwa budynków logistycznych
Zanim jednak o Polsce, warto przyjrzeć się pojazdom, o których mowa. Rodzina pojazdów Stryker rozpoczęła swoją historię jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Wtedy też, wraz z kończącą się Zimną Wojną, decydenci USA rozpoczęli opracowywanie koncepcji przyszłych działań zbrojnych. Efektem tego było powstanie rodziny Stryker. Opracowane na bazie pojazdów LAV III, nowe kołowe transportery opancerzone wpisywały się w mobilną oraz elastyczną doktrynę przyjętą przez USA.
Zobacz także: Walczyli o tę linię latami! Teraz połączenie bije rekordy
Rodzina pojazdów Stryker była jednym z filarów sił USA walczących między innymi w Afganistanie. Dzięki dobremu planowaniu w ramach całej rodziny tych pojazdów opracowano wiele wyspecjalizowanych maszyn. Tak też, przeglądając dokumenty na temat tego transportera, znajdziemy między innymi takie jego wersje jak MEDEVAC, mobilny moździerz, pojazd rozpoznania czy też pojazd inżynieryjny. Co jednak warto zaznaczyć, bazowa wersja Strykera nie posiada silnego uzbrojenia, tak jak na przykład polski Rosomak.
Polska a transportery Stryker
Polska obecnie walczy z problemem, który sama sobie stworzyła. Przez wiele lat Wojsko Polskie nie otrzymywało wystarczającej liczby pojazdów z rodziny kołowych transporterów opancerzonych (KTO) czy też bojowych wozów piechoty (BWP). Mimo że Polska posiada na stanie dobre KTO Rosomak, wciąż jest ich za mało, a dodatkowo przez długi czas nie opracowano całego systemu pojazdów pomocniczych na jego bazie. Tak też do tej pory wojsko ma niewystarczającą liczbę pojazdów wyspecjalizowanych na służbie.
Zobacz także: Czechosłowacja: między przemysłowym bogactwem a biedą peryferii
Sprawa wygląda jeszcze gorzej w kwestiach związanych z BWP. Dopiero niedawno do produkcji wszedł nowoczesny Borsuk, jednak zanim jego produkcja rozpędzi się na dobre, Wojska Zmechanizowane będą polegać na niemodernizowanych i wręcz antycznych BWP-1. Dodatkowo Polska, w ramach pomocy Ukrainie, przekazała część własnych BWP-1 oraz KTO Rosomak broniącemu się Kijowowi. To zaś sprawiło, że maszyn w kraju zostało jeszcze mniej. W tym momencie właśnie warto zaznaczyć zalety, ale i minusy potencjalnego pozyskania transporterów Stryker.
Zobacz także: Malaria w ofensywie! Afryka Subsaharyjska straci miliardy dolarów
Pojazdy te mogą wypełnić lukę, jaka obecnie znajduje się w Wojskach Lądowych. Wedle krążących informacji USA miałoby przekazać Polsce tyle Strykerów, aby uzbroić w nie cztery bataliony. Rozwiązanie to byłoby jedynie pomostowe — amerykańskie pojazdy miałyby zapełnić lukę do momentu, kiedy rozpoczną się dostawy nowych BWP Borsuk oraz zmodernizowanych KTO Rosomak. Minusem tego są oczywiście koszty — pojazdy Stryker, jakie otrzymałaby Polska, musiałyby przejść remonty. Dodatkowo zupełnie nowa platforma to obciążenie logistyczne i techniczne. Pytanie więc brzmi, co dla Ministerstwa Obrony Narodowej jest lepszym rozwiązaniem: tymczasowe załatanie luki oraz dodatkowe wydatki, czy też czekanie na nowy sprzęt z linii produkcyjnych?




