Komentarze I Analizy

UE zmienia akcyzę: oficjalnie zdrowie, naprawdę miliardy z TED i TEDOR

Unia Europejska pod hasłem walki o zdrowie publiczne forsuje najbardziej agresywną od dekad przebudowę systemu akcyzy tytoniowej. Za dyrektywą TED i nowym podatkowym mechanizmem TEDOR kryje się jednak nie troska o palaczy, lecz fiskalny skok na miliardy euro, który może zniszczyć europejskie rolnictwo, osłabić budżety państw i oddać kontrolę nad rynkiem surowca Chinom. Polska – jako największy producent wyrobów tytoniowych w UE – stoi na linii frontu tej rewolucji.

  • Bruksela forsuje reformę TED i nowy podatek TEDOR, które mają dać budżetowi UE ponad 11 mld euro rocznie.
  • Pod hasłem ochrony zdrowia kryje się centralizacja akcyzy i największy fiskalny projekt Unii od dekad.
  • Reforma może zniszczyć europejskie rolnictwo tytoniowe, w tym kluczowe regiony produkcji w Polsce.
  • Eksperci ostrzegają: zamiast ograniczyć przemyt, nowe przepisy mogą go jeszcze wzmocnić.

TED i TEDOR: rewolucja podatkowa pod sztandarem zdrowia publicznego

Unia Europejska szykuje największą od dekad przebudowę systemu podatkowego w obszarze wyrobów tytoniowych. Choć Komisja Europejska przedstawia projekt jako element walki o zdrowie publiczne, za polityczną fasadą kryje się fiskalna operacja na miliardową skalę. W centrum zmian znajdują się dwie inicjatywy: zrewidowana Dyrektywa w sprawie Akcyzy od Wyrobów Tytoniowych (TED) oraz mechanizm własnych zasobów z akcyzy, znany jako TEDOR. Oficjalna narracja mówi o zmniejszeniu liczby palaczy i walce z przemytem. Jednak mechanika nowych regulacji i przewidywane skutki wskazują, że istotą reformy nie jest ani zdrowie, ani bezpieczeństwo, lecz pozyskanie ogromnych środków na unijny budżet oraz przesunięcie władzy podatkowej z poziomu państw członkowskich do Brukseli.

Podwyżki akcyzy na wszystko – nawet na produkty mniej szkodliwe

TED zakłada drastyczne podwyżki akcyzy na wszystkie wyroby tytoniowe – tradycyjne papierosy, e-papierosy, podgrzewany tytoń czy nikotynowe saszetki – oraz objęcie całego łańcucha dostaw surowego tytoniu nową, scentralizowaną kontrolą unijną. Ma to rzekomo ograniczyć nielegalny handel i poprawić zdrowie publiczne. Ale kluczowe pytanie brzmi: dlaczego UE zamierza zrównywać fiskalnie produkty o bardzo różnej szkodliwości? Doświadczenia takich państw jak Szwecja, gdzie alternatywy nikotynowe doprowadziły do niemal całkowitego zaniku palenia papierosów i spadku zachorowań, pokazują, że promocja mniej szkodliwych produktów działa skuteczniej niż kolejne podwyżki akcyzy. Komisja jednak twierdzi, że nowe produkty są „porównywalnie szkodliwe”, co nie znajduje potwierdzenia w badaniach i danych epidemiologicznych.

Faktycznym celem wydaje się fiskalizm, czego dowodem jest wprowadzenie TEDOR – propozycji, by aż 15% krajowych wpływów z akcyzy tytoniowej zasilało budżet UE jako stały „własny zasób”. W praktyce oznacza to, że Bruksela przejmie część wpływów z jednej z najbardziej stabilnych i dochodowych danin państw członkowskich. Według unijnych szacunków TEDOR ma przynieść ponad 11 miliardów euro rocznie, a w ciągu jednego siedmioletniego budżetu – 78,4 miliarda euro. Pieniądze te są już wpisane w projektowane ramy finansowe Unii, zanim państwa zdążyły zdecydować, czy TEDOR w ogóle poprą. Powstaje więc fundamentalna sprzeczność: jeśli skuteczna polityka zdrowotna zmniejszy konsumpcję, wpływy z akcyzy spadną, a TEDOR nie dostarczy zakładanych miliardów. Jeśli zaś mają pojawić się pieniądze, to konsumpcja prawdopodobnie nie spadnie, a deklarowane cele zdrowotne nie zostaną osiągnięte. Komisja konstruuje więc politykę, która nie może spełnić wszystkich swoich założeń jednocześnie.

Dodatkowe wątpliwości wynikają z analizy rzeczywistości przestępczości tytoniowej w UE. W 2024 roku na europejskim rynku skonsumowano 38,9 miliarda nielegalnych papierosów. Wzrosła liczba podróbek (o 20%) i tzw. „illicit whites”. Straty dla budżetów państw członkowskich przekroczyły 14,9 miliarda euro. Eksperci wskazują, że przyczyną są duże różnice w podatkach, wysoka cena legalnych wyrobów i słabe egzekwowanie prawa, a nie istnienie rolnictwa tytoniowego w Europie, które stanowi ledwie 2% światowej podaży surowca. Gdy w Grecji i we Włoszech wzmocniono kontrole celne i uszczelniono granice, przemyt spadł. Nie potrzeba było likwidować upraw ani wyrzucać z rynku tysięcy rolników.

Europejscy rolnicy na celowniku Brukseli

A to właśnie rolnicy – szczególnie we Włoszech, Grecji, Hiszpanii i Polsce – mają być największymi przegranymi reformy. W całej Unii 26 tysięcy rolników uprawia 66 tysięcy hektarów tytoniu. Dają 80 tysięcy miejsc pracy i są filarem gospodarki regionalnej w obszarach, które nie mają alternatywnych gałęzi produkcji. Komisja planuje jednocześnie wycofać po 2027 roku 100 milionów euro wsparcia z Wspólnej Polityki Rolnej dla tych producentów. Środki mają zostać przesunięte na projekty klimatyczne w krajach Afryki i Azji. Bruksela przyznaje, że nie przeprowadziła oceny skutków gospodarczych takiego ruchu, choć dla włoskich, hiszpańskich, greckich i polskich rolników będzie to decyzja egzystencjalna.

Polska gospodarka najbardziej zagrożona w całej Unii

W Polsce skutki mogą być szczególnie dotkliwe. Jesteśmy czwartym największym producentem surowego tytoniu w UE i największym producentem wyrobów tytoniowych w całej Europie, odpowiadając za 39% rynku unijnego. 3,5 tysiąca gospodarstw zatrudnia 20 tysięcy sezonowych pracowników i wspiera utrzymanie 50 tysięcy osób w samych uprawach. Przemysł daje kolejne 28,9 tysiąca etatów, a cały sektor utrzymuje nawet pół miliona osób pośrednio. Budżet państwa w 2023 roku zasiliły wpływy rzędu 38,6 miliarda złotych. Propozycja wprowadzenia unijnej kontroli łańcucha dostaw surowego tytoniu oznacza dla małych gospodarstw trudny do udźwignięcia wzrost kosztów i biurokracji. Wiele z nich nie przetrwa zmian, a rynek surowca przejmą importy z Chin, Brazylii i Indii. Upadek upraw uderzy także w przemysł, w tym w jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie fabryk w Europie – zakład w Krakowie.

Równocześnie Polska pozostaje jednym z głównych celów przemytników z Białorusi. W 2023 roku przez granicę trafiło 740 milionów nielegalnych papierosów. CBŚP i Europol rozbiły grupę przestępczą odpowiedzialną za straty szacowane na 87 milionów euro. W 2024 roku nielegalny rynek kosztował Polskę 312 milionów euro utraconych wpływów podatkowych. W takich warunkach twierdzenie, że nowe kontrole nałożone na legalnych rolników i producentów ograniczą przestępczość, brzmi mało wiarygodnie.

Geopolityczny paradoks: Chińczycy zyskują, Europa traci

W szerszym, geopolitycznym ujęciu reforma TED i TEDOR prowadzi do paradoksalnego skutku: wzmacnia Chiny i państwa BRICS kosztem europejskiego rolnictwa i przemysłu. Chiny produkują 2,19 miliona ton surowego tytoniu rocznie i tylko czekają, aż Europa zrezygnuje z własnej produkcji. Już dziś UE importuje trzykrotnie więcej tytoniu, niż eksportuje. Zastąpienie europejskiego surowca importami z krajów o niższych standardach pracowniczych i środowiskowych zwiększy zależność Unii od państw trzecich, osłabiając jej deklarowaną autonomię strategiczną.

Zwolennicy reformy odpowiadają, że Unia musi znaleźć środki na nowe priorytety budżetowe – zieloną transformację, bezpieczeństwo, obronę. Krytycy podkreślają jednak, że nie można budować europejskiej integracji kosztem społeczności wiejskich, lokalnych gospodarek i fundamentów finansowych państw członkowskich. Wprowadzenie TEDOR wymaga jednomyślności wszystkich rządów UE, a wiele stolic – w tym Rzym, Ateny, Lizbona i Sztokholm – już wyraża zdecydowany sprzeciw wobec tak otwartej centralizacji władzy fiskalnej.

Przyszłość TED i TEDOR jest więc wciąż niepewna. Pewne jest jedynie to, że skutki tej reformy mogą się okazać znacznie głębsze niż standardowe zmiany podatkowe. To nie kolejna korekta akcyzy, ale ruch w stronę nowego modelu finansowania Unii i nowego układu kompetencji między Brukselą a państwami narodowymi. Dla Polski – lidera unijnej produkcji i państwa, którego regiony wschodnie zależą od rolnictwa tytoniowego – konsekwencje mogą sięgnąć dziesiątek tysięcy utraconych miejsc pracy i miliardów złotych wpływów budżetowych.

Debata o reformie dopiero się zaczyna, ale już dziś jedno jest jasne: za językiem walki o zdrowie kryje się największy od lat fiskalny projekt centralizacyjny w Unii Europejskiej. I choć to Bruksela zapowiada, że na zmianach zyska cały kontynent, w praktyce największymi zwycięzcami mogą być Pekin i globalne rynki surowcowe, a największymi przegranymi – europejscy rolnicy, lokalne społeczności i narodowe budżety państw członkowskich.

Chińczycy chcą zakazać całemu światu e-papierosów w trosce o nasze zdrowie

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Filip Lamański

Dziennikarz, założyciel i redaktor naczelny portalu Obserwator Gospodarczy z wykształcenia ekonomista specjalizujący się w demografii i systemie emerytalnym. W 2020 roku nagrodzony w konkursie NBP na dziennikarza ekonomicznego w kategorii felieton lub analiza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker