Polacy strasznie tyją. To ogromne koszty dla gospodarki
Otyłość staje się coraz poważniejszym problemem gospodarczym. Eksperci wskazują, że Polska może ponieść spore koszty

Otyłość staje się coraz poważniejszym problemem dla gospodarek państw rozwiniętych. Niestety Polska doświadcza coraz poważniejszych problemów związanych z nieprawidłową masą ciała. Eksperci zauważają, że Polacy tyją w zastraszającym tempie.
- 64,5% dorosłych Polaków ma nadwagę lub otyłość: 26,8% otyłość, 37,7% nadwaga. Analiza obejmuje 13,4 mln pacjentów POZ.
- Otyłość to już czynnik makroekonomiczny: obniża produktywność, zwiększa absencje i koszty zdrowia. Globalne koszty nadwagi/otyłości to około 2,19% światowego PKB w 2019 roku a w 2060 roku mają wynieść 3,29% globalnego PKB
- W Polsce było to 2,58% PKB w 2019 roku a w 2060 roku ma wzrosnąć do 4,86%. To drugi najwyższy wynik za Bułgarią (7,08%).
- Bezpośrednie koszty leczenia chorób współistniejących z otyłością w PL przekraczają 12 mld zł rocznie.
Otyłość w Polsce staje się coraz większym problemem gospodarczym
Problem otyłości i nadwagi staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych i ekonomicznych XXI wieku. W Polsce, według najnowszych danych Narodowego Funduszu Zdrowia z października 2025 roku, 64,5% dorosłych ma nadwagę lub otyłość. Z czego 26,8% to osoby otyłe, a 37,7% osoby z nadwagą. Oznacza to, że niemal dwie trzecie dorosłej populacji znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka wystąpienia chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca typu 2, choroby sercowo-naczyniowe, nowotwory czy depresja.
Zobacz także: Niewykorzystane zasoby pracy? Nie w Polsce. Mamy najniższy poziom w UE
Dane pochodzą z analizy ponad 13,4 mln pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej, dla których obliczono wskaźnik BMI, który co prawda nie jest idealnym wskaźnikiem otyłości (osoby mocno umięśnione często są kwalifikowane w ramach „nadwagi”) to pozwala zobrazować ogólne prawidłości w społeczeństwie. Eksperci wskazują, że skala problemu sprawia, że otyłość przestaje być wyłącznie zagadnieniem medycznym, a staje się czynnikiem makroekonomicznym wpływającym na wzrost gospodarczy, wydajność pracy i stabilność finansów publicznych.
Z raportów międzynarodowych wynika, że ekonomiczne koszty otyłości i nadwagi obejmują nie tylko wydatki systemu ochrony zdrowia, ale również straty wynikające z niższej produktywności, większej liczby absencji chorobowych oraz przedwczesnych zgonów osób w wieku produkcyjnym. Według kompleksowego badania obejmującego 161 państw, w 2019 roku globalne koszty otyłości i nadwagi wyniosły 2,19% światowego PKB, a aż 38%. tej kwoty przypadło na Stany Zjednoczone. Prognozy wskazują, że jeśli obecne trendy się utrzymają, to do 2060 roku udział tych kosztów w światowym PKB wzrośnie do 3,29%, przy czym największy wzrost nastąpi w krajach o niskich i średnich dochodach. W niektórych przypadkach nawet 25-krotnie.
Problem otyłości dotyka wszystkie państwa rozwinięte
W Unii Europejskiej obciążenie gospodarek wynikające z otyłości ma wzrosnąć z 2,16% PKB w 2019 roku do 3,02% w 2060 roku. Dla Polski prognozy są znacznie bardziej niepokojące. Szacuje się, że ekonomiczne koszty otyłości i nadwagi zwiększą się z 2,58% PKB w 2019 roku do 4,86% PKB w 2060 roku, co uplasuje nas na drugim miejscu w całej UE, zaraz po Bułgarii z wynikiem 7,08% PKB. To oznacza, że niemal co dwudziesta złotówka wytworzona w gospodarce może być pośrednio tracona z powodu skutków nadwagi, zarówno w systemie zdrowia, jak i poprzez obniżoną produktywność zatrudnionych.
Ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Hubert Pliszka, twierdzi że z punktu widzenia finansów publicznych problem ma charakter długofalowy. Szacunki OECD wskazują, że w latach 2020-2050 państwa członkowskie tej organizacji będą przeznaczać do 8% swoich budżetów zdrowotnych na leczenie powikłań otyłości. Oznacza to rosnące obciążenie dla systemów opieki zdrowotnej, ale także presję na budżety emerytalne i społeczne. W Polsce już dziś koszty leczenia chorób współistniejących z otyłością, takich jak cukrzyca, nadciśnienie, czy miażdżyca, szacowane są na ponad 12 mld zł rocznie.
Zobacz także: Podwyżki Amazon nielegalne? Możliwe odszkodowania dla klientów

Rosnące obciążenie zdrowotne to efekt szybkich przemian społeczno-ekonomicznych, które zmieniają styl życia Polaków. Coraz powszechniejsza praca biurowa, spadek poziomu aktywności fizycznej, ograniczony dostęp do zdrowej żywności w mniejszych miejscowościach oraz zmiana wzorców żywieniowych. To wszystko czynniki, które napędzają epidemię otyłości. W państwach o niższych dochodach tempo tego procesu jest jeszcze szybsze, ponieważ urbanizacja i wzrost zamożności często prowadzą do upowszechnienia diety wysokokalorycznej, ubogiej w składniki odżywcze, ale taniej i łatwo dostępnej.
Politycy chcą walczyć z otyłością
W odpowiedzi na narastający kryzys zdrowotny państwa coraz częściej sięgają po instrumenty polityki publicznej. W dwunastu państwach Unii Europejskiej obowiązują już podatki od produktów o wysokiej zawartości tłuszczu, cukru i soli (HFSS), a Komisja Europejska rozważa harmonizację tego typu przepisów na poziomie wspólnotowym.
Zobacz także: Wysoka pensja? To nie dla nas, wolimy sens pracy i elastyczność
W Polsce funkcjonuje tzw. podatek cukrowy, wprowadzony w 2021 roku, który już w pierwszym roku obowiązywania przyniósł budżetowi ponad 1,5 mld zł wpływów, jednak jego skuteczność w ograniczaniu spożycia napojów słodzonych pozostaje ograniczona. Polityka publiczna coraz większy nacisk kładzie na profilaktykę, edukację żywieniową oraz promocję aktywności fizycznej. Te działania mają przynosić największe efekty w długim okresie, jednak wymagają konsekwencji.
Jeżeli trend wzrostu otyłości w Polsce nie zostanie zatrzymany, skutki będą coraz bardziej odczuwalne nie tylko w systemie zdrowia, ale w całej gospodarce. Polska, która w ostatnich latach była wśród liderów wzrostu gospodarczego w Europie, może w nadchodzących dekadach zmierzyć się z z poważnym problemem społecznym. Będziemy bogatym społeczeństwem, jednak coraz mniej zdrowym i droższym w utrzymaniu. Sprzyja temu również bardzo szybko starzejąca się populacja naszego państwa, która także będzie wymagała większej opieki lekarskiej.




