Chińsko-japońskie starcie o Tajwan. Pekin wykonuje gospodarczy ruch
Konflikt między Japonią a Chinami o stabilność w regionie eskaluje i przybiera coraz bardziej gospodarczy wymiar

Tajwan jest dla Pekinu sprawą niezwykle istotną. Na tyle, że jest w stanie eskalować konflikt gospodarczy i osłabiać konkretne sektory japońskiej gospodarki, gdy nowa premier jednoznacznie stwierdziła, że Japonia będzie zmuszona interweniować w przypadku agresji na Tajwan.
Konflikt chińsko-japoński o Tajwan
Relacje chińsko-japońskie coraz bardziej eskalują. Zwykłe słowne przepychanki zmieniają się w sankcję gospodarcze. Po słowach premier Japonii Sanae Takaichi dotyczących możliwości militarnej reakcji Tokio na atak Chin na Tajwan, Pekin rozpoczął serię działań wymierzonych w istotne obszary japońskiej gospodarki. Chodzi o turystykę i rozrywkę, a także eksport produktów żywnościowych. Najnowszym sygnałem było zasugerowanie przez chińskie MSZ, że Chiny mogą ponownie zablokować import japońskich owoców morza, co wywołało natychmiastową reakcję na japońskim rynku.
Zobacz także: Globalne nierówności w liczbach. Multimilionerzy bogatsi niż połowa ludzkości
Konflikt, który wybuchł na początku listopada. Rozpoczął się gdy premier Takaichi otwarcie wskazała, że agresja Chin na Tajwan mogłaby zobowiązać Japonię, jako sojusznika USA, do podjęcia działań militarnych w ramach traktatu o wzajemnej obronie. Były to słowa bezprecedensowe w historii japońskiej dyplomacji. Wcześniej nigdy żaden urzędujący premier nie formułował tak jednoznacznego stanowiska. Odpowiedź Pekinu była natychmiastowa. Chińskie MSZ uznało wypowiedź za rażącą prowokację, zażądało jej wycofania oraz zapowiedziało surowe środki zaradcze. Chociaż nie zostały one sprecyzowane, działania Chin pokazują, że restrykcje będą rozciągać się stopniowo na kolejne sektory.
Chiny uderzają w japońską gospodarkę
Pierwszym uderzeniem był sektor turystyczny. Chińskie władze wydały ostrzeżenie dla obywateli, aby unikali Japonii ze względów bezpieczeństwa. Decyzja ta natychmiast odbiła się na branży. Chińskie biura podróży zaczęły masowo anulować wycieczki, niektóre wstrzymały rezerwacje na czas nieokreślony. Operatorzy tacy jak East Japan International Travel Agency informują o odwołaniu nawet 70% grup wyjazdowych i 90% spadku nowych zapytań. Linia lotnicze oferują bezpłatne zwroty i zmianę rezerwacji na loty z i do Japonii, co dodatkowo pogłębia straty.
Zobacz także: Stacja Rabka Zaryte gotowa. Pociągi wracają po 20 latach
Drugim obszarem presji stał się rynek filmowy niezwykle ważny symbolicznie i gospodarczo. Chiny opóźniły premiery co najmniej dwóch japońskich produkcji, argumentując to powszechnym niezadowoleniem społecznym wywołanym wypowiedzią premier Takaichi. W tym samym czasie chińskie kina notują rekordowe zyski na japońskiej animacji „Demon Slayer”, która od premiery wygenerowała ponad 60 mln dolarów wpływów. Sektory kultury i rozrywki stają się więc narzędziem presji Pekin wysyła sygnał, że dostęp do największego rynku filmowego świata nie jest dla Japonii gwarantowany.
Najbardziej znaczący gospodarczo może być jednak powrót do restrykcji na import japońskich owoców morza. Chiny dopiero niedawno częściowo zniosły ograniczenia wprowadzone po wypuszczeniu oczyszczonych wód z elektrowni Fukushima, pozostawiając zakaz wobec 10 prefektur. Teraz grożą ponownym rozszerzeniem blokady, argumentując, że Japonia nie przedstawiła wystarczających dowodów bezpieczeństwa. Rynek natychmiast zareagował. Chiny są największym importerem japońskich produktów rybnych, a ich utrata byłaby poważnym ciosem dla całej branży.
Istotność Tajwanu dla chińskiej polityki regionalnej
Pekin formułuje presję w sposób systemowy. Ogranicza popyt, blokuje import, destabilizuje rynek turystyczny i sygnalizuje gotowość do kolejnych działań. W tle rozgrywa się jednak znacznie głębszy konflikt geopolityczny. Japonia coraz wyraźniej opowiada się po stronie USA w sprawie Tajwanu, a Chiny uznają tę postawę za ingerencję w swoje sprawy wewnętrzne. Dla Pekinu presja ekonomiczna jest narzędziem, które dobrze sprawdziło się wcześniej wobec Korei Południowej, Filipin, Australii czy Litwy. Japonia jest jednak partnerem trudniejszym zarówno gospodarczo, jak i strategicznie.
Zobacz także: Koniec masowej emigracji? Polacy opuszczają Wielką Brytanię i Niemcy
Eksperci wskazują, że chińskie działania nie destabilizują na razie japońskiej sceny politycznej, chociaż mogą uderzyć w konkretne sektory gospodarki. Tokio deklaruje, że nie wycofa się z podjętego stanowiska. Podkreślaja konieczność dialogu i wzywaja Pekin do deeskalacji. Premier Takaichi nie zamierza korygować swoich słów co profesor Madoka Fukuda określa jako nierealistyczne oczekiwanie ze strony Chin.
Wszystko wskazuje na to, że obecna fala napięć nie zakończy się szybko. Komunikaty Pekinu mają charakter stopniowego zaostrzania, a japońska dyplomacja przygotowuje się na długotrwały okres niepewności. Wyzwaniem pozostanie ochrona własnych sektorów zależnych od Chin oraz równoczesne utrzymanie konsekwentnego stanowiska wobec Tajwanu. W tym sporze gospodarka i geopolityka coraz mocniej przenikają się nawzajem, a Pekin pokazuje, że potrafi używać narzędzi ekonomicznych w celach politycznych.



