Komentarze I Analizy

Spersonalizowane CV w erze AI nic nie daje. Tworząc je, tylko marnujesz czas [BADANIE]

Badanie dwóch ekonomistów pokazuje, że w erze AI spersonalizowane CV praktycznie straciły wartość. Skoro ich tworzenie stało się szybkie i bezkosztowe, przestały być wiarygodnym sygnałem dla pracodawców. Z wyliczeń badaczy wynika, że ten efekt realnie osłabił merytokrację na rynku pracy.

  • Rynek pracy od dawna cierpi na asymetrię informacji: pracodawcy mają podstawowe dane z CV, ale nie są w stanie wyczytać wielu istotnych różnic między kandydatami. 
  • Spersonalizowane CV działało jak sygnał, bo wysiłek włożony w jego przygotowanie ujawniał motywację, dopasowanie i potencjalną produktywność pracownika. 
  • Upowszechnienie AI zlikwidowało ten sygnał, ponieważ tworzenie spersonalizowanych dokumentów stało się szybkie, łatwe i praktycznie bezkosztowe. 
  • Analiza 2,7 mln aplikacji z Freelancer.com pokazuje, że zanik sygnałów osłabił merytokrację: najlepsi kandydaci zaczęli przegrywać rekrutacje, a najsłabsi zaczęli wygrywać je częściej.

Pracodawcy nie wiedzą praktycznie nic istotnego o kandydatach do pracy

Rynek pracy charakteryzuje się znaczną asymetrią informacji. Pracodawcy dysponują co prawda podstawowymi danymi z CV i listów motywacyjnych, takimi jak wykształcenie, dotychczasowa ścieżka zawodowa, wiek czy deklarowane zainteresowania. Jednakże z tych informacji da się wyprowadzić znacznie mniej wniosków, niż często się zakłada. Zaawansowane modele ekonometryczne potrafią dobrze wyjaśnić różnice wynikające z odmiennych stanowisk (spawacz kontra nauczycielka) oraz odmiennym miejscu w hierarchii (pracownik kontra menadżer). Niestety nie radzą sobie one zbyt dobrze odpowiedzią na pytanie, dlaczego osoby wykonujące tę samą pracę w tym samym sektorze różnią się produktywnością i zarobkami.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja zmienia rynek pracy – spadają wynagrodzenia oraz zatrudnienie [BADANIE]

Nawet metody ilościowe oparte o uczenie maszynowe, które potrafi identyfikować niedostrzegalne dla ludzi wzorce w dużych zbiorach danych, pozwala wyjaśnić jedynie ok. 50 proc. obserwowanej zmienności wynagrodzeń. Przy czym ponownie tłumaczy ono głównie zróżnicowanie wynikające z odmiennych zawodów oraz miejsca w hierarchii. Tymczasem w procesach rekrutacyjnych firmy muszą wybierać jedną osobę spośród dziesiątek lub setek pracowników, którzy różnią się głównie na tych nieuchwytnych w standardowych danych płaszczyznach. W rozwiązaniu tego dużego problemu pomagały spenalizowane do oferty pracy CV. 

Spersonalizowane CV przekazuje wartościowe informacje, nawet jeśli nie podaje ich wprost

Spersonalizowane CV czy list motywacyjny, w którym kandydat wyjaśnia, dlaczego chce pracować w konkretnej firmie, przekazują pośrednio wiele istotnych informacji. Ponieważ ich przygotowanie wymaga czasu i wysiłku, stanowią dla pracodawcy cenny sygnał dotyczący motywacji, staranności oraz produktywności kandydata. Osoba, której kompetencje są dobrze dopasowane do danego stanowiska, ma zwykle silniejszą motywację, by aplikować właśnie tam, gdzie może najlepiej wykorzystać swoje umiejętności lub spodziewa się szybkiego awansu. To właśnie taka osoba będzie skłonna poświęcić więcej czasu na stworzenie spersonalizowanego CV i listu motywacyjnego. Z kolei kandydat, który wysyła podanie „bo akurat jest okazja”, nie będzie miał powodu, by szczególnie się przykładać do przygotowania dokumentów aplikacyjnych.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja zużywa tyle energii, co największe gospodarki świata. A to nie koniec wzrostów

Warto raz jeszcze podkreślić, że spersonalizowane CV ma wartość dla pracodawcy nie dlatego, że zawiera ono zupełnie nowe informacje, lecz dlatego, że pośrednio sygnalizuje cechy kandydata, których nie sposób wyczytać bezpośrednio z żadnego dokumentu (np. motywacja do pracy). To właśnie wysiłek włożony w jego przygotowanie stanowi cenny sygnał o motywacji i zaangażowaniu. W świetle tej teorii potencjalna szkodliwość wykorzystania sztucznej inteligencji staje się oczywista. Dzięki dużym modelom językowym, takim jak ChatGPT, stworzenie spersonalizowanego CV zajmuje dziś zaledwie kilkanaście sekund. Wystarczy wprowadzić swoje dotychczasowe CV, skopiować treść oferty pracy i voilà gotowy dokument jest na ekranie. W efekcie jednak taki list czy CV przestają być wiarygodnym sygnałem: mogą wyglądać na starannie przygotowane, choć w rzeczywistości nie wymagają od kandydata żadnego wysiłku.

Czy Spersonalizowane CV w dobie AI ma sens? Badacze sięgnęli po dane z Freelancer.com

Zweryfikować, czy rzeczywiście tak jest, postanowiła dwójka badaczy Anais Galdin oraz Jesse Silbert w pracy zatytułowanej „Making Talk Cheap: Generative AI and Labor Market Signaling” (tłum. „Czynienie mowy bezwartościową: generatywna sztuczna inteligencja i sygnały z rynku pracy”). Aby odpowiedzieć na postawione pytania badawcze, autorzy wykorzystali dane z dużej cyfrowej platformy pośrednictwa pracy Freelancer.com z lat 2021–2024. Po zastosowaniu określonych kryteriów uzyskali łącznie informacje o 61 tysiącach ogłoszeń o pracę oraz około 2,7 miliona zgłoszeń kandydatów, złożonych przez 212 tysięcy unikalnych użytkowników. Warto jednak podkreślić, że wykorzystane przez nich dane stanowią zarazem jeden z największych atutów badania, jak i główne źródło trudności w interpretacji jego wyników.

Zobacz także: Robotyzacja podnosi zatrudnienie w Europie! Polska niechlubnym wyjątkiem [BADANIE]

Dlaczego to problem? Freelancer.com, jak sugeruje sama nazwa, nie jest standardową platformą do poszukiwania pracy taką jak pracuj.pl czy Indeed. Pracodawcy publikują tam zlecenia na wykonanie konkretnych, jednorazowych zadań, na przykład stworzenie strony internetowej. Z kolei tzw. wolni strzelcy składają aplikacje zawierające ofertę cenową, czyli to za ile są w stanie zrealizować projekt, oraz krótkie CV. W praktyce oznacza to, że oferty pracy analizowane przez badaczy pochodzą z bardzo specyficznego segmentu rynku pracy, gdzie dominuje raczej krótkoterminowa współpraca, a kandydaci dysponują stosunkowo wysokim kapitałem ludzkim. Z tego względu pozostaje otwarte pytanie, w jakim stopniu wyniki, które będę przytaczać w dalszej części tekstu, można uogólnić na cały rynek pracy.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja? Polski biznes mówi stanowcze nie!

Z drugiej strony, dane z serwisu są imponujące pod względem szczegółowości. Badacze mieli dostęp między innymi do informacji o CV składanych do poszczególnych ogłoszeń, czasu, jaki upłynął od kliknięcia oferty do wysłania aplikacji, czyli ile czasu poświęcono na przygotowanie oferty, a także tego, czy kandydaci korzystali z narzędzia opartego na sztucznej inteligencji, które generuje spersonalizowane aplikacje i jest udostępnione bezpośrednio na Freelancer.com. W praktyce oznacza to, że choć trudno ocenić, w jakim stopniu wyniki z tego specyficznego wycinka rynku pracy przekładają się na jego całość, to możemy być dość pewni, że opisują wyjątkowo szczegółowo wpływ sztucznej inteligencji na ten segment rynku.

Kiedyś pracodawcy cenili spersonalizowane CV, dziś mają je w nosie

Oto najważniejsze wnioski, do jakich doszli badacze. Przed epoką sztucznej inteligencji, czyli przed 30 listopada 2022 roku (wówczas swoją premierę miał ChatGPT), pracodawcy wysoko cenili sygnały wysyłane poprzez spersonalizowane CV. Z kolei po upowszechnieniu narzędzi AI sygnały te stały się dla nich całkowicie bezwartościowe. Na zamieszczonym poniżej wykresie przedstawiono zależność między prawdopodobieństwem wygrania danej rekrutacji a sygnałem wysyłanym przez ofertę złożoną przez kandydata. Badacze zmierzyli ten sygnał, wykorzystując sztuczną inteligencję do oceny, jak bardzo spersonalizowana i rozbudowana jest dana aplikacja. Jak pokazują niebieskie kropki, przed erą AI ci pracownicy, którzy najbardziej przykładali się do przygotowania ofert, mieli istotnie wyższe szanse na sukces. W epoce AI (żółte kropki) niezależnie od tego, czy ktoś napisał długie i spersonalizowane CV, czy nie — jego szanse na wygraną były praktycznie takie same. 

Spersonalizowane CV przed erą AI pomagało wygrać
Źródło: Anais Galdin, Jesse Silbert, “Making Talk Cheap: Generative AI and Labor Market Signaling”

Zobacz także: Amazon zwolni kilkanaście tysięcy osób. Zastąpi ich… sztuczna inteligencja

Po drugie, pracodawcy przykładali wagę do spersonalizowanych CV, ponieważ te faktycznie przekazywały one wartościowe informacje. Poniżej zamieszczono rezultaty wyliczeń analizujących zależność między wielkością sygnału wysyłanego przez pracownika a prawdopodobieństwem tego, że efekt jego pracy zostanie oceniony na 5 gwiazdek, tj. otrzyma maksymalną notę. Oczywiście, same wyniki nie mówią nic o przyczynach i skutkach, bo długość czy rozbudowanie CV nie może wpływać na to, czy zamówiona strona internetowa została wykonana szybko i dobrze. Pokazują jednak bardzo wyraźnie, że pracownicy, którzy przykładali się do pisania oferty, to ci sami, z których pracy pracodawcy byli później zadowoleni. Zależność między wielkością sygnału a prawdopodobieństwem otrzymania oceny 5 gwiazdek była dodatnia oraz bardzo silnie istotna statystycznie (czerwona ramka).

Sygnał, Spersonalizowane CV oraz jakość pracy
Źródło: Anais Galdin, Jesse Silbert, “Making Talk Cheap: Generative AI and Labor Market Signaling”

Zobacz także: Sztuczna inteligencja w logistyce: od teorii do realnych oszczędności

Co więcej, gdy badacze kontrolowali faktyczny wysiłek włożony w przygotowanie aplikacji, mierzony czasem, jaki upłynął od kliknięcia ogłoszenia do momentu wysłania dokumentów, zależność między sygnałem a szansami na wygranie rekrutacji stała się wyraźnie słabsza, choć nadal dodatnia i silnie istotna statystycznie (zielona ramka). Oznacza to, że spersonalizowane CV rzeczywiście pozwalało pracodawcy częściowo odczytać, ile realnego wysiłku kandydat włożył w przygotowanie swojej aplikacji, i że to właśnie ta informacja stanowiła znaczącą część transmitowanego sygnału. Po spopularyzowaniu AI stopień spersonalizowania i rozbudowania CV przestał cokolwiek sygnalizować. Korelacja między sygnałem a prawdopodobieństwem otrzymania 5 gwiazdek spadła praktycznie do zera i nie różniła się od niego statystycznie istotny sposób (czarna ramka).

Sztuczna inteligencja osłabiła merytokracje na rynku pracy

Po trzecie, w efekcie opisanych wyżej zmian znacząco zyskali pracownicy o niższych kompetencjach, natomiast mocno stracili ci wyjątkowo utalentowani. Ponieważ sztuczna inteligencja uniemożliwiła tym drugim wiarygodne sygnalizowanie swoich umiejętności, pracodawcy zaczęli rzadziej ich zatrudniać, na czym zyskali ci pierwsi pracownicy. Aby ocenić skutki upowszechnienia się AI, badacze zbudowali model rynku pracy, skalibrowali go w oparciu o dane pochodzące z platformy, tak aby odwzorowywał rzeczywiste zachowania rynku pracy, a następnie przeprowadzili symulacje — raz pozwalając pracodawcom odczytywać wiarygodne sygnały ze spersonalizowanego CV, a raz odbierając im tę możliwość. Z ich wyliczeń wynika, że podczas gdy 20 proc. najbardziej uzdolnionych pracowników zaczęto zatrudniać o 19 proc. rzadziej, to 20 proc. najsłabiej uzdolnionych zaczęto zatrudniać o 14 proc. częściej.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Adam Suraj

Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker