Gabriel Zucman jest w błędzie. Produktywność w Europie jest niższa niż w USA [ANALIZA]
![Gabriel Zucman jest w błędzie. Produktywność w Europie jest niższa niż w USA [ANALIZA]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2025/12/usa-1206240_1280-780x470.jpg)
- Standardowe wskaźniki sugerują, że produktywność w Europie jest zbliżona do produktywności w USA, a niższe PKB per capita w dużej mierze wynika z faktu, że Europejczycy pracują mniej.
- Krótszy czas pracy w Europie nie wynika z odmiennych preferencji kulturowych, lecz z wyższych podatków i słabszych bodźców do dłuższej pracy.
- To właśnie europejski model gospodarczy sprawia, że zawodowo pracujemy mniej. Przy czym ma to poważne konsekwencje dla tworzonych zestawień między Stanami Zjednoczonymi a Europą.
- Porównania produktywności są zniekształcone, ponieważ krótszy czas pracy sztucznie zawyża europejskie wskaźniki produkcji na godzinę.
Produktywność w Europie jest podobna do tej w USA. Co z tego wynika?
Gabriel Zucman, laureat Medalu Clarka, amerykańskiego odpowiednika ekonomicznej Nagrody Nobla, napisał krótki tekst, w którym stawia tezę, że Europa jest jedynie pozornie zacofana ekonomicznie względem Stanów Zjednoczonych. Jego argumentacja prezentuje się w następujący sposób. Tak to prawda, że PKB per capita wyrażony w parytecie siły nabywczej, tj. skorygowany o różnice w cenach pomiędzy krajami, państw Europy Zachodniej i Północnej jest znacznie niższy od tego amerykańskiego. Jednakże wynika to z tego, że Europejczycy pracują znacznie mniej. Jeżeli weźmie się pod uwagę produktywność, tj. produkcję wytwarzaną na godzinę pracy, wtedy ogromna różnica między Stanami Zjednoczonymi a Europą w dużej mierze znika.
Zobacz także: USA odjeżdżają Europie. Przyczyn jest mnóstwo, a my nie chcemy tego zmienić [RAPORT OG]
Co warto zaznaczyć, wszystko napisane w poprzednim akapicie jest prawdą. Niezależnie od tego, skąd weźmiemy dane o produktywności, Europa Zachodnia oraz Północna wypadną w nich podobnie dobrze co Stany Zjednoczone. Produkt na godzinę pracy w tych krajach faktycznie odbiega jedynie nieznacznie od tego notowanego w USA. W czym w takim razie problem? Gabriel Zucman w swoim wpisie całkowicie pomija to, dlaczego w Europie pracuje się znacznie mniej niż w Stanach Zjednoczonych oraz co wynika z tego faktu, oraz co nie wynika.
Europejczycy pracują znacznie krócej, bo mniej im się to opłaca
Europejczycy pracują zauważalnie krócej od Amerykanów. Zgodnie z danymi pochodzącymi z bazy OECD, w rozwiniętych europejskich gospodarkach (Francji, Austrii, Niemczech, Belgii, Norwegii, Szwecji, Holandii, Wielkiej Brytanii) pracownicy w latach 2005-2015 średnio rocznie spędzali w pracy 200 godzin mniej niż Amerykanie (1734,19 kontra 1534,09). Przyczyną tego stanu rzeczy nie są inne preferencje ani to, że mieszkańcy naszego kontynentu bardziej cenią lepszy work-life balance itd., lecz z powodu wyższych podatków.
Zobacz także: Ubogi pracownik to zły pracownik. Dlaczego bieda obniża naszą produktywność? [BADANIE]
Opłacalność pracy w krajach rozwiniętych ma kluczowe znaczenie dla wielkości podaży pracy dostarczanej na rynek. Jeżeli podatki są wysokie, pracownicy mają słabsze bodźce do wydłużania czasu pracy, ponieważ każda dodatkowa godzina przynosi im relatywnie mniejsze korzyści. Co istotne, nie jest to jedynie moja ani innych ekonomistów spekulacja, lecz zależność wyraźnie widoczna w danych.
Im ludzie są mocniej opodatkowani, tym mniej pracują
Na zamieszczonym poniżej wykresie przedstawiono relację między liczbą godzin przepracowanych rocznie przez przeciętnego pracownika w danym kraju w latach 2005–2015 a przeciętnym poziomem opodatkowania mierzonym udziałem dochodów podatkowych w przychodach państwa. Jak widać, zależność ta jest silnie ujemna. Średnio wzrost przychodów państwa o 1 pkt proc. w analizowanym okresie prowadził do skrócenia rocznego czasu pracy o nieco ponad 16 godzin. Z kolei tak się składa, że w państwie po drugiej stronie Atlantyku podatki są zauważalnie niższe — w rozpatrywanym okresie przychody podatkowe stanowiły 25,6 proc. PKB Stanów Zjednoczonych, podczas gdy średnia dla europejskich rozwiniętych państw wyniosła 40,86 proc. PKB.

Zobacz także: Produktywność spowalnia przez nieefektywną alokację zasobów [BADANIE]
Co więcej, dysponujemy badaniami wykraczającymi poza korelacje, wskazującymi na negatywny wpływ podatków na podaż pracy. Prosty model zaproponowany przez laureata ekonomicznej Nagrody Nobla Edwarda C. Prescotta w pracy „Why do Americans Work so Much More than Europeans?” wskazuje, że dysponując wyłącznie informacjami o poziomie opodatkowania w krajach G7, jesteśmy w stanie wyjaśnić znaczną część zróżnicowania w liczbie przepracowanych godzin od lat 70. do początku lat 90. Do bardzo podobnych wniosków dochodzą autorzy pracy „Long-term Changes in Labor Supply and Taxes. Evidence from OECD Countries, 1956–2004”, którzy analizują kraje OECD w latach 1956–2004.
Preferencje nie są w stanie wyjaśnić, dlaczego Europejczycy pracują krócej
Można próbować tłumaczyć różnice w liczbie przepracowanych godzin między Europą a Stanami Zjednoczonymi innymi czynnikami, ale jest to zadanie wyjątkowo karkołomne. Przykładowo, często można spotkać się ze stwierdzeniem, że Europejczycy pracują mniej, ponieważ mają inne preferencje, to znaczy bardziej cenią sobie lepszy work-life balance. Jak jednak zauważa Richard Rogerson w pracy Why Labor Supply Matters for Macroeconomics, z tym twierdzeniem wiąże się jeden poważny problem.
Mianowicie jeszcze w latach 70. to Europejczycy pracowali dłużej niż Amerykanie. Jeszcze w 1970 roku przeciętny francuski pracownik spędzał w pracy około 100 godzin rocznie więcej niż statystyczny pracownik w USA, a we Włoszech różnica ta sięgała około 200 godzin. W praktyce oznacza to, że orędownicy tezy o odmiennych preferencjach muszą wyjaśnić, dlaczego preferencje te miałyby ulec nagłej zmianie w ostatnich dekadach oraz dlaczego zmiana ta nastąpiła akurat w tym samym okresie, w którym podatki i wydatki publiczne zaczęły wyraźnie różnić się między Europą a Stanami Zjednoczonymi.
Zobacz także: Efektywność energetyczna w przedsiębiorstwach: technologie, które zmieniają rynek
Mając to wszystko na uwadze, w dyskusji o tym, dlaczego Europa jest biedniejsza, nie można poprzestawać na prostym twierdzeniu, że Europejczycy pracują mniej. Jeżeli pracują krócej z powodu wyższych podatków i w konsekwencji są biedniejsi od Amerykanów, to odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi sposób funkcjonowania europejskiej gospodarki. PKB per capita mógłby być na zbliżonym poziomie do amerykańskiego, gdyby zdecydowano się na istotne ograniczenie podatków oraz zakresu państwa dobrobytu. Nie twierdzę, że byłoby to rozwiązanie pożądane (sadzę wprost przeciwnie), ale w omawianej debacie nie powinno się tego faktu pomijać.
Czy Europejczycy odpoczywają więcej od Amerykanów?
Oprócz przyczyn stojących za tym, że Europejczycy pracują krócej, warto się przyjrzeć również skutkom tego stanu rzeczy, zarówno tym pozornym, jak i faktycznym. Gabriel Zucman zdaje się z analizowanego faktu wyciągać wniosek, że Europejczycy mają więcej czasu wolnego. Jest to jedynie połowicznie prawda. Conny Olovsson w pracy „Why Do Europeans Work so Little?” analizującej przypadek Szwecji oraz Stanów Zjednoczonych pokazuje, że jeśli oprócz pracy rynkowej uwzględnimy również pracę wykonywaną w ramach gospodarstwa domowego (gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów, naprawa sprzętów itd.), to okazuje się, iż różnica, która wcześniej wynosiła około 10 proc. na niekorzyść Amerykanów, spada do zaledwie 1 proc. Dzieje się tak dlatego, że Amerykanie, ze względu na niższe podatki, decydują się pracować więcej i przeznaczać dodatkowe dochody na odciążenie się od pracy domowej. Szwedzi natomiast, ze względu na wyższe podatki, częściej uznają, że bardziej opłaca im się wykonywać te czynności samodzielnie.
Zobacz także: Inżynier w USA, budowlaniec w Szwecji? O tym, jak równość odstrasza utalentowanych imigrantów [BADANIA]
Faktycznie Europejczycy przeciętnie dysponują większą ilością czasu wolnego niż mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, jednak po uwzględnieniu czasu poświęcanego na pracę wykonywaną w ramach gospodarstwa domowego różnica ta okazuje się znacznie mniejsza, choć istnieją pewne wyjątki. Poniższy wykres pochodzi z pracy „Taxes and Time Use: Fiscal Policy in a Household Production Model” autorstwa Kelly S. Ragan. W ostatniej kolumnie po prawej stronie pokazano, jaką część dnia, z wyłączeniem snu, mieszkańcy poszczególnych państw przeznaczają na pracę zarówno zawodową, jak i wykonywaną w gospodarstwie domowym. Z zaprezentowanych danych wynika, że Europejczycy zazwyczaj łącznie poświęcają mniej czasu na pracę niż Amerykanie, ale różnica ta nie jest duża. Wyjątkami na tym tle są znani ze swojej pracowitości Niemcy, którzy przeznaczają na pracę ponad 11 proc. mniej czasu niż Amerykanie, oraz Duńczycy, w przypadku których różnica ta sięga niemal 13 proc.

Produktywność w Europie jest sztucznie zawyżona
Z drugiej strony Gabriel Zucman z faktu, że Europejczycy pracują krócej, nie wyciąga niezwykle istotnego wniosku, który nakazuje wątpić w jego argumentację. Faktycznie, według standardów miar produktywność w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych jest do siebie zbliżona. Jednak takie porównanie jest niemiarodajne.
Gdyby gospodarki obu regionów były równie produktywne, należałoby oczekiwać wyższej produktywności w Europie Zachodniej niż w Stanach Zjednoczonych. Stosowane miary produktywności są silnie zniekształcone przez fakt, że Europejczycy pracują krócej. Nie jest tajemnicą, że im dłużej pracujemy, tym mniej efektywnie to robimy. W pierwszej godzinie pracy potrafimy działać z dużą intensywnością, podczas gdy w ostatniej głównie patrzymy się na zegar. Na tę prawidłowość wskazują również badania empiryczne (linki do przykładowych badań 1., 2.). Mając na uwadzę tę zależność, należałoby oczekiwać, że gdyby Amerykanie pracowali tyle samo co Europejczycy, byliby jeszcze bardziej produktywni i w przeliczeniu na godzinę pracy wytwarzaliby wyraźnie więcej niż obecnie.
Zobacz także: Wykryli wady w kadłubach Airbusa. Akcje europejskiego giganta spadają
Sama idea korygowania wykorzystywanych wskaźników produktywności nie jest bynajmniej obca Gabrielowi Zucmanowi. W swojej wypowiedzi przytacza on miary skorygowane o fakt, że zużycie kapitału w Stanach Zjednoczonych jest wyższe niż w Europie. Dodatkowo wskazuje, że wskaźniki te należałoby jeszcze skorygować o to, iż europejska gospodarka nie wpływa tak negatywnie na planetę, jak ta amerykańska. Niemniej w swojej wypowiedzi ekonomista nigdzie nie sugeruje potrzeby skorygowania wskaźników w taki sposób, aby uwzględniały one to, że produktywność w Europie jest zawyżona przez krótszy czas pracy.
Produktywność w Europie jest problemem
Na koniec warto więc jasno oddzielić dwie kwestie, które w debacie publicznej często są ze sobą mieszane. Europa nie jest gospodarczym skansenem, a narracje o jej rzekomym upadku są wyraźnie przesadzone. Jednocześnie problemem pozostaje produktywność w Europie Zachodniej. Gdyby nie fakt, że Amerykanie pracują znacznie dłużej niż Europejczycy, standardowe miary produktywności wypadłyby zdecydowanie korzystniej dla państwa po drugiej stronie Atlantyku. Co więcej, krótszy czas pracy w Europie, a tym samym niższe PKB per capita Starego Kontynentu, w dużej mierze jest konsekwencją przyjętego systemu instytucjonalnego i fiskalnego.



