Psiecko zamiast dziecka? Wprost przeciwnie! Psy sprzyjają rodzicielstwu [BADANIE]
![Psiecko zamiast dziecka? Wprost przeciwnie! Psy sprzyjają rodzicielstwu [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2025/12/child-2779605_1280-780x470.jpg)
Czy ludzie rzeczywiście wybierają zwierzęta domowe zamiast dzieci? Najnowsze badanie empiryczne sugeruje, że jest wręcz odwrotnie. Adopcja psa zwiększa, a nie zmniejsza prawdopodobieństwo narodzin dziecka!
- Popularna teza o tym, że psy i koty zastępują dzieci, znajduje silne oparcie w narracjach medialnych, ale dotychczas próżno było szukać jej empirycznej weryfikacji.
- Badanie oparte na danych administracyjnych z Tajwanu pokazuje, że dzieci i psy nie są substytutami, lecz dobrami komplementarnymi, a adopcja psa zwiększa prawdopodobieństwo narodzin dziecka.
- Jednym z możliwych mechanizmów jest traktowanie psa jako formy przygotowania do rodzicielstwa, co tłumaczy zarówno wzrost adopcji psów przed narodzinami dziecka, jak i jej spadek tuż po nich.
- Dane z Polski również wskazują, że posiadanie dzieci i zwierząt co do zasady ze sobą idzie w parze, niż się wyklucza.
Zwierzęta zamiast dzieci? Czy psieci zastępują ludziom dzieci?
W popularnej prasie często pojawiają się historie o osobach, które wolą zwierzęta w szczególności psy i koty zamiast dzieci. Przykładem może być opublikowany w tym roku na łamach Gazety Wyborczej artykuł zatytułowany „Dwa plus psiecko. Nie mają ludzkich dzieci, za to mają „dzieci” psie. Nigdy nie jesteśmy Figą zmęczeni”. Również w publicystyce regularnie powraca teza, że współcześnie ludzie zastępują dzieci zwierzętami domowymi. Na ten motyw zwracał uwagę także papież Franciszek, wskazując, że we współczesnym świecie psy i koty zajmują miejsce potomstwa. Mimo nagromadzenia takich opowieści, ocen i kategorycznych twierdzeń, w debacie na temat relacji między posiadaniem dzieci a zwierząt domowych zasadniczo brakuje jednego elementu, czyli empirycznych dowodów.
Substytuty, dobra komplementarne oraz Tajwan
Uzupełnienia tej luki podjęli się badacze Kuan-Ming Chen, Ming-Jen Lin, Hau-Hung Yang oraz Shirley Yu-Hsuan Yen w pracy zatytułowanej „Koty, psy i niemowlęta: quasi-eksperymentalne dowody dotyczące substytucji lub komplementarności na podstawie powiązanych rejestrów administracyjnych”. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy ludzie rzeczywiście wybierają zwierzęta zamiast dzieci, autorzy sięgnęli po ramy teoretyczne wypracowane w ekonomii. Teza, zgodnie z którą kot lub pies stanowi zamiennik dziecka, sprowadza się do stwierdzenia, że zwierzę domowe i niemowlę są dobrami substytucyjnymi. Oznacza to, że podobnie jak masło i margaryna, zaspokajają one zbliżone potrzeby, więc są względem siebie zamiennikami. Przeciwieństwem substytutów są dobra komplementarne, czyli takie, których konsumpcja wzajemnie się uzupełnia, jak w przypadku samochodów osobowych i paliwa.
Zobacz także: Przeproście Bosaka! Foteliki samochodowe dla dzieci obniżają dzietność [BADANIE]
Jeśli chodzi o stronę empiryczną, badacze wykorzystali dane z Tajwanu. Wybrali ten kraj, ponieważ już od 1998 roku istnieje tam prawny obowiązek rejestracji psów. Umożliwia to precyzyjne ustalenie, czy i kiedy dane gospodarstwo domowe zaczęło posiadać psa lub doczekało się dziecka, a także identyfikację podstawowych cech członków gospodarstwa domowego (wiek, płeć itd.). Co więcej, od stosunkowo niedawna na terenie całego Tajwanu obowiązuje również obowiązek rejestracji kotów. Ponieważ jednak wyniki uzyskane dla psów i kotów są jakościowo podobne, a w przypadku kotów mniej precyzyjne, omawiając wyniki otrzymane przez badaczy, skoncentruję się wyłącznie na psach.
Na tej podstawie autorzy sprawdzali, czy dzieci i zwierzęta domowe można traktować jako substytuty. Oparli się na prostym założeniu z ekonomii. Jeżeli dwa dobra są substytutami, to obniżenie ceny jednego z nich powinno prowadzić do spadku popytu na drugie. Jako obniżenie „ceny”, a dokładniej kosztu posiadania dziecka, badacze potraktowali wprowadzane w różnych samorządach na Tajwanie jednorazowych dodatków wypłacanych rodzicom po urodzeniu dziecka.

Zwierzęta zamiast dzieci? Raczej zwierzęta, a potem dzieci!
Po przeprowadzeniu odpowiednich wyliczeń badacze doszli do wniosku, że dzieci i zwierzęta domowe nie są substytutami, a dobrami komplementarnymi. Elastyczność krzyżowa na psy względem „ceny” dziecka wyniosła -0,21. Oznacza to, że gdy koszt posiadania dziecka spada o 1 proc., popyt na psy spada o 0,21 proc. oraz w drugą stronę. Co więcej, aby pokazać, że ludzie nie zastępują dzieci psami, a raczej chcą mieć dziecko, ponieważ mają psa, badacze przedstawili kilka dodatkowych dowodów, z czego poniżej przytoczę dwa najbardziej interesujące.
Zobacz także: Kryzys demograficzny w Polsce: starzejące się społeczeństwo zagrożeniem dla gospodarki
Na zamieszczonym poniżej wykresie pokazano, jak zmienia się prawdopodobieństwo adopcji psa przez gospodarstwa domowe po wprowadzeniu, w samorządzie ich zamieszkania, wcześniej wspomnianego dodatku na dziecko. Jak widać w rok po ich wdrożeniu prawdopodobieństwo, że gospodarstwo domowe adoptuje nowego psa, wzrasta aż o 21 proc. Po drugie, po zaadoptowaniu psa przez gospodarstwo domowe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka wzrasta aż o 33 proc.

Rodzice adoptują psa, aby lepiej przygotować się na dziecko
Na czym polega komplementarność między dziećmi a psami i w jaki sposób posiadanie pierwszego z nich może sprzyjać posiadaniu drugiego? Jak wskazują badacze, możliwym wyjaśnieniem jest to, że część rodziców traktuje psa jako formę „przygotowania” do posiadania dziecka. Opieka nad zwierzęciem pod pewnymi względami przypomina bowiem opiekę nad dzieckiem. Osoby planujące rodzicielstwo mogą decydować się na adopcję psa, aby sprawdzić, czy poradzą sobie z nowymi obowiązkami. Tę interpretację wzmacnia obserwacja, że w latach bezpośrednio po narodzinach dziecka prawdopodobieństwo adopcji psa przez gospodarstwo domowe wyraźnie spada. W świetle tej teorii jest to spójne, ponieważ po pojawieniu się dziecka rozpoczęcie „przygotowań” w postaci adopcji psa traci swoje uzasadnienie.
Zobacz także: Dlaczego rodzi się mniej dzieci? Bo zwyczajnie już ich nie chcemy! [BADANIE]
Są sytuacje, w których próbujemy zastąpić ludzi zwierzętami
Jednakże, oddając cesarzowi, co cesarskie, badacze pokazują, że istnieją sytuacje, w których pies pełni rolę substytutu, a nie dobra komplementarnego. W danych z Tajwanu widać, że gdy ludzie tracą bliską dla siebie osobę, próbują niejako zastąpić tę stratę adopcją psa. Śmierć dorosłego dziecka prowadzi do gwałtownego wzrostu prawdopodobieństwa adopcji psa w ciągu roku po tragedii. Co więcej, jak pokazuje zamieszczony poniżej wykres, w przypadku śmierci małżonka efekt ten jest nie tylko silniejszy, lecz także trwalszy. Nawet cztery lata po śmierci partnera prawdopodobieństwo adopcji psa pozostaje istotnie statystycznie wyższe.

Polacy również nie zastępują dzieci psami
Na końcu warto dodać, że także w danych z Polski, choć są one znacznie bardziej zagregowane i mniej precyzyjne niż dane z Tajwanu, widoczna jest bardzo podobna zależność. Dwa lata temu Instytut Pokolenia przeprowadził badanie, w którym porównano Polki bezdzietne oraz posiadające dzieci, aby sprawdzić, czym grupy te różnią się między sobą. Jednym z ciekawszych wniosków było to, że kobiety bez dzieci w większości nie posiadają również zwierząt domowych. Zadeklarowało aż 42,3 proc. bezdzietnych respondentek. Z kolei matki w Polsce znacznie częściej mają nie tylko psy, lecz także inne zwierzęta, w tym gryzonie, rybki, żółwie, jaszczurki, węże czy pająki. Skala tych różnic została przedstawiona na poniższym wykresie.

Zobacz także: Robotyka przyszłością logistyki? Eksperci nie mają złudzeń, w jakim kierunku to zmierza

![Cena polityki oszczędnościowej. 170 tys. dodatkowych zgonów w Wielkiej Brytanii [BADANIE]](https://obserwatorgospodarczy.pl/wp-content/uploads/2026/03/patricklfc93-castle-7728772_1920-390x220.jpg)


