GospodarkaKomentarze I Analizy

Polska stoi przed dziejową szansą. Czas odbudować strefę wpływów kosztem Rosji

Polska gospodarka od blisko czterdziestu lat dynamicznie się rozwija i na świecie jest przykładem sukcesu gospodarczego. Polska z peryferii gospodarczych wkracza do światowej pierwszej ligi gospodarczej, czego przejawem jest awans na 20. miejsce wśród największych gospodarek świata. Teraz należałoby to wykorzystać.

Nie jest tajemnicą, że historycznie Polska uważała Europę Wschodnią za swoją strefę wpływów. Oczywiście nie była w tym osamotniona, gdyż Rosjanie uważali dokładnie tak samo — z tą różnicą, że ta część kontynentu miała być ich strefą wpływu, co zresztą niejednokrotnie w historii udowodnili. Noah Smith popełnił niegdyś felieton, w którym wskazywał, że jedno z tych państw może panować w Europie Wschodniej tylko wtedy, gdy drugie jest mu podporządkowane. I to również historia niejednokrotnie pokazała. Polska w tej części świata była silna tylko wtedy, gdy Rosja była wyjątkowo słaba — i na odwrót. Rosjanie panowali w Europie Środkowej tylko wtedy, gdy podporządkowali sobie Polskę. Geograficznie Polska jest w o tyle lepszej sytuacji, że nam mniej potrzebne są do tego tereny Rosji niż Rosjanom tereny Polski. Niech więc będzie to punkt wyjścia do dalszej dyskusji.

Fenomen gospodarczy

Polska na przestrzeni ostatnich blisko 40 lat odniosła gigantyczny sukces gospodarczy, który ciągle trwa i będzie trwać, gdyż perspektywy na najbliższe lata pozostają pozytywne. Jesteśmy — wraz z Koreą Południową — symbolem skoku cywilizacyjnego. Z najbiedniejszego państwa w europejskim bloku wschodnim staliśmy się 20. gospodarką świata, która obecnie pod względem PKB per capita goni gospodarki zachodnie, a część z nich w niedalekiej przyszłości zostanie pod tym względem wyprzedzona.

Ponadto wojna na Ukrainie sprawiła, że nakłady inwestycyjne na wojsko są gigantyczne. Polska w ekspresowym tempie modernizuje swoją armię (choć trzeba przyznać, że częściowo na własne życzenie, przez wieloletnie zaniedbania) i tworzy najsilniejszą armię lądową w Europie, jednocześnie rozwijając inne składowe sił zbrojnych. Tym samym dorabiamy się dwóch kluczowych elementów skutecznego prowadzenia polityki i budowania strefy wpływów — gospodarki i armii. Parafrazując Clausewitza: „armia jest przedłużeniem polityki”, co skutecznie udowadniają Amerykanie. Polska jednak — w przeciwieństwie do Rosji i USA — buduje swoją armię w celach obronnych, a nie ofensywnych.

Napoleon Bonaparte miał kiedyś powiedzieć: „Do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze”.

Właśnie dlatego oprócz armii potrzebna jest silna gospodarka. Do obu tych rzeczy Polska skutecznie dąży i konsekwentnie je buduje. Jednocześnie Europa Środkowo-Wschodnia znalazła się w sytuacji, w której nie była od lat — otwartego konfliktu zbrojnego, który przetacza się przez jej terytorium. Konfliktu, który — a jakże — został wywołany przez Rosję. Rosję, która połamała sobie zęby na Ukrainie, cofając się de facto militarnie, rozwojowo i politycznie. Tym samym trwająca izolacja Rosji na arenie międzynarodowej sprawia, że staje się ona coraz słabsza i prawdopodobnie będzie coraz słabsza gospodarczo (zachęcam do przeczytania wywiadu z Marcinem Łuniewskim, który dobrze to tłumaczy:
https://obserwatorgospodarczy.pl/2025/10/19/nie-liczmy-na-rozpad-rosji-to-najgrozniejszy-scenariusz-ze-wszystkich-wywiad/).

Polska powinna budować swoją strefę wpływów

Taka sytuacja tworzy idealne warunki dla Polski, które nie istniały od kilkuset lat — silnej Polski i słabnącej Rosji. Różnica polega jednak na tym, że Polska nigdy nie była tak bogata jak obecnie i nigdy nie była tak silnie osadzona w strukturach zachodnich. Rosja natomiast pokazała na Ukrainie, że nie jest zdolna do opanowania znacznie słabszej Ukrainy (fakt — wspieranej przez Zachód, choć w ograniczonym zakresie), a tym bardziej nie jest zdolna do implementacji zachodnich instytucji. W tym miejscu otwiera się okno w naszej historii, które nie otwiera się często. Polska może zbudować swoją strefę wpływów w Europie Wschodniej. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo szczególną chrapkę na to mają również Niemcy, jednak to Polska będzie dysponować silną armią zdolną do ewentualnej obrony swojej strefy wpływów — czego o Niemcach nie można powiedzieć. Inna kwestia czy Niemcy w ogóle chcieliby to robić?

O tym, że budowa strefy wpływów w Europie Wschodniej jest jak najbardziej realna, niech świadczy poniższa mapa. Państwa zaznaczone na czerwono mają łącznie gospodarkę podobnej wielkości jak Polska. To pokazuje, że powinniśmy wykorzystać swoją rosnącą siłę gospodarczą, słabnącą Rosję oraz relatywnie słabe i zagubione Niemcy (użycie słowa „relatywnie” nie jest przypadkowe — Niemcy to wciąż potęga gospodarcza).

Silna polska gospodarka to rosnące polskie firmy, które będą poszukiwać nowych rynków do ekspansji i dalszego rozwoju. Dlatego państwo powinno być tego gwarantem, a jednocześnie odźwiernym, który otworzy polskiemu biznesowi drzwi do ekspansji gospodarczej na wschodzie Europy. Do tego jednak potrzebna jest realna polityka oraz odbudowa strefy wpływów, które można budować, mając silną gospodarkę i armię — stając się (wraz z NATO) przeciwwagą dla Rosji i przynajmniej minimalnym gwarantem bezpieczeństwa. Kraje Europy Wschodniej mają świadomość, że w pojedynkę nie mają żadnych szans z Rosją, dlatego konsolidacja na poziomie gospodarczym i militarnym pod parasolem Polski może stworzyć realną przeciwwagę w regionie i im się opłacić. Ale nic za darmo.

Jednocześnie Polska stworzy strefę buforową, która zwiększy bezpieczeństwo państwa i oddali ryzyko wojny na jej terytorium. Polska stoi przed dziejową szansą, której wiele państw nigdy nie doczeka. Po raz pierwszy od 300 lat to Polacy mogą rozdawać karty w regionie. Nigdy w historii Polska nie była tak bogatym i tak zorganizowanym krajem. Nigdy też nie była w tak korzystnej sytuacji geopolitycznej. Warunki mamy dobre jak rzadko kiedy w historii. Od nas zależy, czy będziemy potrafili się w nich odnaleźć.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Filip Lamański

Dziennikarz, założyciel i redaktor naczelny portalu Obserwator Gospodarczy z wykształcenia ekonomista specjalizujący się w demografii i systemie emerytalnym. W 2020 roku nagrodzony w konkursie NBP na dziennikarza ekonomicznego w kategorii felieton lub analiza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker