Europa

Nadchodzi masowe bezrobocie w Wielkiej Brytanii. Eksperci wskazują AI

Produktywność firmach wykorzystujących AI rośnie, jednak zatrudnienie spada. Wielka Brytania szczególnie narażona na bezrobocie

AI jest coraz chętniej i szerzej implementowane w działaniach największych korporacji w celu optymalizacji kosztów i podniesienia produktywności. Jednak razem z nią nie rośnie także zatrudnienie. Specjaliście ostrzegają przed erą masowego bezrobocia. Najbardziej zagrożone ma być pokoleznie Z oraz stanowiska juniorskie.

  •  Produktywność w Wielkiej Brytanii wzrosła o 11,5%, a zatrudnienie spadło o 8% w firmach już używających AI od roku. To najgorszy bilans wśród dużych gospodarek.
  • W USA produktywność też rośnie, ale zatrudnienie netto jest dodatnie.
  • Redukcje głównie na stanowiskach startowych (back-office, wsparcie, analityka, content, obsługa klienta).
  • AI podnosi wydajność bez presji na nowe etaty. Bezrobocie na Wyspach jest najwyższe od 4 lat.
  • AI substytuuje zadania, które dotąd były względnie odporne na automatyzację.
  • Pokolenie Z najbardziej zagrożone, mniej wejściowych ról to trudniejszy start kariery i słabsza mobilność społeczna.
  • W Wielkiej Brytanii 32% pracowników uważa, że AI zagraża ich stanowisku, 23% obawia się spadku dochodów.
  • MFW twierdzi, że AI dotknie około 40% miejsc pracy na świecie.

Produktywność w Wielkiej Byrtanii zaczyna rosnąć, ale zatrudnienie spada

Nowe badania opisane w brytyjskich mediach wskazuje nadchodzącą zmianę w poziomie zatrudnienia. Ekonomiści twierdzą, że sztuczna inteligencja podnosi produktywność, ale nie musi to iść w parze z tworzeniem miejsc pracy. W przypadku Wielkiej Brytanii efekt ma być wyjątkowo niekorzystny na tle innych dużych gospodarek. Według Morgana Stanleya brytyjskie firmy korzystające ze sztucznej inteligencji co najmniej od roku deklarowały, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy zatrudnienie spadło netto o 8%, czyli zauważalnie więcej niż w USA, Japonii, Niemczech czy Australii. Jednocześnie te same firmy raportowały średni wzrost produktywności o 11,5%, czyli skalę porównywalną z amerykańskimi przedsiębiorstwami, z tą różnicą, że w USA bilans zatrudnienia w badanej grupie był dodatni.

Zobacz teraz: Iran: Kryzys który rzucił ludzi na barykady

Warto podkreślić, o jakich firmach mowa. Badanie obejmowało przedsiębiorstwa z pięciu branż: dóbr konsumpcyjnych pierwszej potrzeby i handlu detalicznego, nieruchomości, transportu, sprzętu medycznego oraz motoryzacji, czyli sektorów, gdzie wdrożenia AI zęsto zaczynają się od automatyzacji procesów biurowych, obsługi klienta, analityki, planowania popytu i podaży, wstępnej selekcji danych czy tworzenia treści i dokumentów. Z punktu widzenia rynku pracy to kluczowe, ponieważ wiele z tych zastosowań w pierwszej kolejności zastępuje zadania realizowane dotąd przez pracowników na stanowiskach juniorskich i średnich, zanim technologia wejdzie głębiej w rdzeń procesów produkcyjnych. Morgan Stanley wskazywał, że w Wielkiej Brytanii redukcje najczęściej dotyczyły ról na wczesnym etapie kariery, wymagających zwykle 2-5 lat doświadczenia.

Automatyzacja pracy biurowej postępuje

Dlaczego akurat na Wyspach bilans wypada gorzej? W przywoływanych analizach pojawia się teza, że AI trafia na wyjątkowo drogie otoczenie zatrudnienia. Wysokie koszty pracy, rosnące obciążeniaoraz słabsza koniunktura gospodarcza (ciągnąca się już od de facto kilkunastu lat) sprawiają, że firmy mają mniejszą skłonność do utrzymywania lub rozwijania zatrudnienia, kiedy pojawia się technologia pozwalająca zwiększać wydajność bez podnoszenia liczby etatów. Wskazuje się, że już obecnie bezrobocie na wyspach jest najwyższe od czterech lat. Słabsze wyniki firm zniechęcają je do zwiększenia zatrudnienia. Obecnie generatywna AI umożliwia substytucję nie tylko pracy rutynowej w przemyśle, ale także części pracy biurowej i usług profesjonalnych, dotąd uznawanych za względnie odporne na automatyzację.

Zobacz także: TikTok Shop obsłuży Azjatów w Europie. Udostępni im swoje magazyny

Według badania Randstad ponad jedna czwarta pracowników w Wielkiej Brytanii obawia się, że w perspektywie pięciu lat ich miejsca pracy mogą całkowicie zniknąć z powodu sztucznej inteligencji, a najbardziej zaniepokojeni są najmłodsi, czyli przedstawiciele pokolenia Z, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy i czują, że drabina awansu może zostać podcięta już na pierwszych szczeblach. Dodatkowo brytyjski urząd statystyczny wskazywał w badaniu percepcji pracowników, że około 32% osób zatrudnionych uważa, iż AI może narazić ich pracę na ryzyko, a 23% obawia się spadku dochodów z powodu tej technologii. Jeżeli połączyć to z faktem, że firmy raportują realny wzrost produktywności, powstaje klasyczne napięcie dystrybucyjne. Gospodarka wytwarza więcej w tej samej jednostce czasu, ale korzyści nie muszą automatycznie zamieniać się w więcej etatów lub wyższe płace dla tych, którzy czują się zagrożeni.

Najbardziej zagrożona gospodarka usługowa

Najbardziej nerwowym punktem jest Londyn, ponieważ jest miastem o silnej koncentracji zawodów umysłowych. Chodzi o finanse, usługi profesjonalne, prawo, księgowość, doradztwo i marketing. Burmistrz miasta ostrzegał, że sztuczna inteligencja może zniszczyć wiele miejsc pracy w stolicy i zapoczątkować nową erę masowego bezrobocia, jeżeli państwo i biznes nie podejmą działań osłonowych oraz nie zadbają o tworzenie nowych ról w miejsce znikających. W jego przekazie szczególnie wybrzmiewa element, który w debacie często jest spychany na margines. Pierwsze do zniknięcia są stanowiska startowe i niższego szczebla. A to one pełnią funkcję pomosto pozwalającego zdobyć praktykę, wejść do branży i dopiero później rozwijać kompetencyjnie. Wskazuje się, że ten problem będzie mógł realnie przełożyć się na spowolnienie mobilności społecznej.

Zobacz także: Polska wraca do deficytu w handlu. Import rośnie szybciej niż eksport

O konsekwencjach mówią także ludzie zwiazani z biznesem. Jamie Dimon, szef JP Morgan, mówił w Davos, że rządy i przedsiębiorstwa będą musiały interweniować, by pomóc pracownikom, których obowiązki zostały ograniczone przez AI. W przeciwnym razie ryzykiem są napięcia i niepokoje społeczne. To w gruncie rzeczy apel o politykę aktywną, czyli m.in. inwestycje w przekwalifikowanie, systemy wsparcia w okresach przejściowych i przebudowę edukacji zawodowej. MFW szacuje, że AI może dotknąć około 40% miejsc pracy na świecie, a w gospodarkach rozwiniętych nawet 60%. Goldman Sachs w swoich analizach zwracał uwagę, że zmiany w przepływach pracy mogą wystawić na automatyzację ekwiwalent 300 mln etatów w skali globalnej, chociaż nie oznacza to automatycznie likwidacji tylu miejsc pracy, a raczej głęboką zmianę struktury zadań i popytu na kompetencje.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Dawid Błaszkiewicz

Politolog, historyk oraz dziennikarz ekonomiczny. Członek Polskiej Sieci Ekonomii oraz Prezes Stowarzyszenia Racja. Głównym obszarem zainteresowań jest makroekonomia oraz historia gospodarcza.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker