UE płaci więcej, my żyjemy ciaśniej. Dane, które przewrócą dyskusję o mieszkaniówce
Mieszkania w Polsce są względnie tanie, porównując z resztą Unii Europejskiej. Jednak są także zauważalnie mniejsze

Mieszkania w największych miastach w Polsce stają się coraz cenniejszym i mniej dostępnym dobrem. Jednak według danych Eurostatu Polacy wydają na mieszkanie zauważalnie mniej niż inni Europejczycy. Dodatkowo jesteśmy jednymi z najbardziej rzetelnych lokatorów, jeżeli chodzi o opłaty. Niestety zmagamy się z ogromnym problemem przeludnienia mieszkań.
- Polska ma jedne z najniższych kosztów mieszkania w UE. Wydatki mieszkaniowe są u nas o około 49% niższa niż średnia unijna.
- Tylko 5,2% osób przeznacza przynajmniej 40% dochodu rozporządzalnego na mieszkanie to 7 miejsce na 27 w całej UE (lepiej od nas wypadają m.in. Włochy, Rumunia, Irlandia, Słowenia, Chorwacja, Cypr).
- Zaległości w opłatach (czynsz, rata, media) ma u nas około 4% gospodarstw domowych. Lepszy wynik posiadają jedynie Niderlandy i Czechy. Średnia unijna to 9,2%.
- Zaległości w opłatach posiada 42,8% gospodarstw w Grecji, 18,7% w Bułgarii oraz 15,3% w Rumunii.
- Aż 33,7% mieszkańców w Polsce żyje w zbyt ciasnych lokalach (wyżej od nas jest tylko Rumunia, Łotwa i Bułgaria).
- W Polsce przypada średnio 1,2 pokoju na osobę, a średnia dla UE to 1,7. Przeciętne gospodarstwo liczy u nas 2,9 osoby.
- W Polsce model własnościowy dominuje i sprzyja stabilności opłat, ale obniża mobilność i utrudnia dopasowanie metrażu do potrzeb rodzin.
Polacy wydają na mieszkanie zauważalnie mniej niż reszta UE
Według europejskich statystyk mieszkaniowych Polska posiada specyficzną sytuację. Z jednej strony, co dla wielu może być szokiem, jesteśmy państwem o relatywnie niskich kosztach mieszkania i jednym z najniższych udziałów wydatków mieszkaniowych w dochodzie do dyspozycji w Unii Europejskiej. Z drugiej, należymy do ścisłej czołówki państw dotkniętych problemem przeludnionych mieszkań. Ten rozdźwięk coraz wyraźniej pokazuje, że kluczowym wyzwaniem polskiego rynku mieszkaniowego nie jest już wyłącznie dostępność cenowa, lecz struktura zasobu mieszkaniowego i jego dopasowanie do realnych potrzeb gospodarstw domowych.
W skali całej Unii Europejskiej gospodarstwa domowe przeznaczają średnio 19% swojego dochodu rozporządzalnego na mieszkanie. Polska znajduje się na samym dole tego zestawienia. Koszty mieszkaniowe są u nas aż o 49% niższe od średniej unijnej. Dodatkowo, jeżeli chodzi o obciążenie naszego budżetu to zaledwie 5,2% osób w 2024 roku przeznaczało na utrzymanie swojego mieszkania przynajmniej 40% dochodu rozporządzalnego. To bardzo dobry wynik na tle Unii Europejskiej. Lepiej od nas poradziły sobie Włochy, Rumunia, Irlandia, Słowenia, Chorwacja i Cypr. Może to być spowodowane strukturą własnościową (preferowane posiadanie niż wynajmowanie), jednak możemy dostrzec, że wymyka się to trochę tradycyjnemu podziałowi na wschód i zachód.
Zobacz także: Francuskie media: Polska za 10 lat będzie bogatsza od Francji

W państwach Europy Zachodniej, dokładnie w Hiszpanii, Francji, Portugalii i państwach Beneluxu obciążenie budżetu oscyluje w okolicach 7%. Hiszpania zawyża statystykę. Co interesujące najwięcej ze swojego wynagrodzenia na mieszkanie przeznaczają Grecy, ponieważ prawie 30%. Są bezprecedensowym liderem. Szwajcarzy, Norwedzy i Duńczycy podobnie w okolicach 15%. Warto zauważyć, że w podobnej sytuacji są Turcy. Niemcy i Szwedzi także muszą na cele mieszkaniowe przeznaczać ponad 10% swojego dochodu rozporządzalnego. Jednak niewiele mniej Czesi, Węgrzy, Estończycy i Bułgarzy.
Polacy są jednymi z najrzetelniejszych lokatorów
Jednocześnie, zapewne dzięki temu, tylko około 4% polskich gospodarstw domowych zalega z płatnościami czynszu, rat kredytowych lub rachunków za media, co plasuje Polskę wśród krajów o najwyższej stabilności finansowej w obszarze mieszkalnictwa. Niżej od nas znajdują się już jedynie Niderlandy oraz Czechy, od których dzieli nas zaledwie niecały 1 p.p.. Na tle południa Europy, zwłaszcza Grecji, gdzie zaległości dotyczą ponad 40% gospodarstw domowych, polski model wydaje się wyjątkowo odporny. Chociaż warto mieć na uwadzę, że Grecja jest precedensem w skali Unii Europejskiej.

Na drugim miejscu znalazła się Bułgaria, gdzie poziom zaniechań dochodzi do 20%. Za nią Hiszpania i Rumunia z podobnymi wynikami. Powyżej 10% gospodarstw domowych, które w jakiś sposób nie regulują swoich należności są również: Irlandia, Finlandia i Francja. Powyżej średniej znalazła się także Chorwacja i Węgry. Trzeba zwrócić uwagę, że w tym gronie pojawiły się państwa, gdzie znacznie mniejszy odsetek osób musi przeznaczać przynajmniej 40% swojego dochodu rozporządzalnego na wydatki związane z mieszkaniem.
Zobacz także: Norweskie MPCC zamawia nowe kontenerowce z Chin
Niestety są również gorsze statystyki pokazujące nasz rynek nieruchomości. W 2024 roku aż 33,7% mieszkańców Polski żyło w przeludnionych gospodarstwach domowych. To jeden z najwyższych wyników w całej Unii Europejskiej, ustępujący jedynie Rumunii, Łotwie i Bułgarii. Dla porównania, w krajach takich jak Holandia, Malta czy Cypr wskaźnik ten nie przekracza 5%. Oznacza to, że co trzeci Polak mieszka w warunkach, które według unijnych standardów nie zapewniają minimalnej liczby pokoi na liczbę domowników.

Przyczyną tego stanu rzeczy nie jest wyłącznie poziom dochodów, lecz struktura polskiego zasobu mieszkaniowego. W Polsce na jedną osobę przypada średnio 1,2 pokoju, podczas gdy średnia unijna wynosi 1,7. Jednocześnie przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce liczy 2,9 osoby, co jest jednym z najwyższych wyników w UE. To połączenie większej liczby domowników i mniejszej powierzchni mieszkalnej tworzy strukturalne napięcie, które nie znika nawet wtedy, gdy gospodarstwa domowe są właścicielami mieszkań i nie ponoszą wysokich kosztów finansowych.
Struktura własnościowa na europejskim rynku nieruchomości
Własność mieszkaniowa, która przez dekady była uznawana w Polsce za synonim stabilności i bezpieczeństwa, okazuje się w tym kontekście mieczem obosiecznym. W Unii Europejskiej średnio 68% mieszkańców żyje w mieszkaniach własnościowych, jednak w Europie Środkowo-Wschodniej odsetek ten jest znacznie wyższy. W Polsce własność dominuje niemal całkowicie, co ogranicza mobilność mieszkaniową i utrudnia dostosowanie metrażu do zmieniających się potrzeb życiowych. Starsze pokolenia często pozostają w dużych lokalach, podczas gdy młodsze rodziny funkcjonują w ciasnych mieszkaniach, co pogłębia problem przeludnienia bez wyraźnego wpływu na statystyki kosztów.
Zobacz także: Gospodarka Polski w 2026 roku. Płace zwalniają, a inwestycje w górę [PROGNOZA]
Paradoksalnie, Polska jest jednocześnie państwem o jednym z najniższych odsetków osób, które nie są w stanie odpowiednio ogrzać swojego domu. Mniej niż 3% populacji deklaruje problemy z utrzymaniem odpowiedniej temperatury, co plasuje nas obok Finlandii i Słowenii. To pokazuje, że problem mieszkaniowy w Polsce ma wymiar przestrzenny i strukturalny. W państwach takich jak Niemcy czy Dania wyższe koszty mieszkania idą w parze z większą powierzchnią, wyższą mobilnością i niższym poziomem przeludnienia. W Polsce natomiast relatywnie niskie koszty są opłacane ograniczoną przestrzenią życiową, co ma długofalowe konsekwencje społeczne od jakości życia rodzin, przez warunki edukacyjne dzieci, aż po zdrowie psychiczne.



